bablara
24.09.07, 16:32
Niedlugo wypadaja urodziny naszej dyrektor. W pracy padla propozycja zeby
zlozyc sie na prezent. Nie mam nic przeciw temu, ale sama forma prezentu budzi
jzu moj gleboki sprzeciw. Ja wyobrazalam sobie ,ze to bedzie jakis bukiet i
np. czekoladki, lub ksiazka lub cos w tym rodzaju. Okazuje sie jednak ,ze
czesc osob chce zasponsorowac jubilatce pobyt w spa, lub masaz. Uwazam ,ze to
glupi pomysl. Jak dla mnie powinien byc to prezent bardzo symoboliczny,
oznaczajacy ze pamietamy, ale moze sie myle?