moze to juz było?

16.07.03, 22:36
Witam,

Być może ta kwestia była poruszana na forum, ale co tam zaryzykuje. Sytuacja
jest następująca: umawiacie się z płcią przeciwną na randkę, jest to wasze
pierwsze spotkanie. macie dość dużo czasu, odwiedzacie knajpy i kino. I moja
wątpliwość jest następująca: czy płacić powinien mężczyzna? To wcale nie jest
błaha sprawa, bo z jednej strony można przyjąć, że ponieważ jest to pierwsze
luźne spotkanie i nie wiadomo jak się losy potoczą, można rachunek podzielić
na pół, ale ta propozycja może drugą stronę urazić. Co Wy na to? Jak
rozwiązujecie tą niewygodną kwestie? Pozdrawiam, zakłopotana
    • gucio60 Re: moze to juz było? 17.07.03, 08:47
      mamy inne czasy, na szczescie i to, ze ja sie z kims umawiam nie zobowiazuje
      mnie absolutnie do placenia calego rachunku
      nowoczesna dziewczyna sama nie pozwoli, zeby za nia placic bo to zobowiazuje a
      ona chce byc wolna
      konkluzja: zeby nie bylo nieporozumien nigdy nie zamawiaj za nia, na ogol
      kelner podaje dwie karty i kazdy wybiera dla siebie, pani wybrala i pani placi
      chyba, ze sam chcesz byc szarmancki i zaplacic, prosze bardzo oby nie za
      czesto bo bedziesz rozczarowany
      stare i pewnie juz wytarte "alez madam ja pieniadze mam" mozna zastosowac ale
      tylko jesli spotkanie nie konczy sie na lodach czy kolacji
      wiem co powie wiele pan ale coz tak juz z tymi paniami jest, trzeba je uczyc
      czesto przez porfel
      ps. zawsze place rachunek kiedy zapraszam eks zone na spotkanie (mamy syna i
      dwoje wnuczkow a wiec jest o czym pogadac) ale wiem, ze nie ma pieniedzy na
      obiadziki a dla mnie to drobiazg
      • jantarowa Re: moze to juz było? 17.07.03, 09:40
        Pierwsze spotkanie - każdy płaci za siebie.
        • gucio60 Re: moze to juz było? 17.07.03, 13:29
          jantarowa napisała:

          > Pierwsze spotkanie - każdy płaci za siebie.

          kazde spotkanie kazdy placi za siebie, jesli sie spotykaja czyli oboje tego
          chca a wiec bedzie to logiczne
    • agut32 Re: moze to juz było? 17.07.03, 13:24
      Czesc! moim zdaniem placi mezczyzna, wszak piszesz, ze jest to randka, nie
      wazne, ze to pierwsze spotkanie i moze sie okazac, czego Ci nie zycze, rowniez
      ostatnim. Potem to juz kwestia umowna, nawet Ty kolejnym razem mozesz calosc
      finansowac. Czasy sie zmieniaja, a i owszem, ale DROGIE KOBITY czasami trzeba
      wyzwolenie schowac w kieszen, nawet wypada.
    • agut32 Re: moze to juz było? 17.07.03, 13:27
      Czesc! moim zdaniem placi mezczyzna, wszak piszesz, ze jest to randka, nie
      wazne, ze to pierwsze spotkanie i moze sie okazac, czego Ci nie zycze, rowniez
      ostatnim. Potem to juz kwestia umowna, nawet Ty kolejnym razem mozesz calosc
      finansowac. Czasy sie zmieniaja, a i owszem, ale DROGIE KOBIETY czasami trzeba
      wyzwolenie schowac w kieszen, nawet wypada.
    • kubajek Re: moze to juz było? 17.07.03, 14:30
      za pierwszym razem ja płacę,
      za drugim razem ja płacę,

      (nie ma trzeciego razu smile
      • segovia Re: moze to juz było? 17.07.03, 23:00

        Jeśli słyszę wyraźnie "zapraszam cię na piwo/lody/do kina..." wtedy płaci
        zapraszający, czyli on.
        Natomiast jeśli on mówi "umówmy się, spotkajmy, wybierzmy się gdzieś itp."
        płacimy 50/50.

        Jeśli zdarzy się 2ga randka - 50/50.
        Wyjątek robię dla mojego ex. Nigy nie pozwolił mi za nic płacić i był bardzo
        urażony, kiedy mu to proponowałam.
    • melila Re: moze to juz było? 18.07.03, 01:08
      Moim zdaniem płaci mężczyna - w końcu to randka, a nie business lunch.
      A na początek wyobrażam to sobie bardziej symbolicznie - tzn. nie naciągasz
      faceta na wielodaniową kolację w drogiej restauracji tylko wypijacie po kawie i
      jecie po ciastku. IMHO ten układ nie rujnuje faceta, a kobiety nie sprowadza do
      sytuacji zależnosci czy konieczności "rewanżowania się" za jedzenie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja