Kłopotliwe sąsiedztwo.

15.10.07, 07:47
Witam Wszystkich
Mam poważny problem, z którym nie bardzo wiem jak sobie poradzić.
Mam nieprzyjemność mieszkać pod bardzo głośnymi sąsiadami. Zdaję
sobie sprawę, że z akustyką w bloku trzeba się pogodzić ale mój
problem jest trochę bardziej skomplikowany. Otóż owi głośni sąsiedzi
mają poważne problemy małżeńskie i donośne głosy (zwłaszcza mąż).
Oznacza to, że doskonale wiem co sie u nich w domu dzieje i
jak "czule" się do siebie zwracają. Jest to wyjątkowo nieprzyjemne
zwłaszcza, że potrafi trwać tygodniami. Byłam cierpliwa ale mam już
dość. Jak grzecznie i delikatnie zwrócić uwagę sąsiadom, że nie chcę
wysłuchiwać tego co mają sobie do powiedzenia??
Już raz próbowałam ale zostałam potraktowana "z buta" Domyślam sie,
że w emocjach nie zdają sobie sprawy, że pół bloku uczestniczy w ich
awanturach ale jak im to uświadomić?? Anonimowo wzywać policję, za
każdym razem?? Nie uśmiecha mi sie takie rozwiązanie bo wiem, że w
bloku pewne rzeczy są nie do uniknięcia ale jestem już zmęczona
ciągłym podgłaszaniem muzyki bądź telewizora. Chciałabym choć raz
usiąść w błogiej ciszy.
Jak sobie "savoir-vivrowo" poradzić czyli zlikwidować problem nie
powodując innych kłopotów?


    • olusia19 Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 15.10.07, 09:40
      Witam! Przykre i wcale Cię nie pocieszę. W bloku właściwie nie ma na
      to rady. Mam za sobą kilkunastoletnią gehennę i to tylko dlatego, że
      sąsiedzi zostali wyeksmitowani za niepłacenie czynszu. Następnych
      prawie nie słychać mimo, że mają małe dziecko i psa. Słychać ich,
      ale "pospolicie" - coś spadnie, coś udrzy, dziecko pobiega i
      przestanie. Poprzednicy urządzali bale ze zbiorową kąpielą przy
      alkoholu. U mnie padał deszcz całą powierzchnią sufitu. Wzywałam
      policję, waliłam w rury, w sufity. Stale zapominali zakręcić krany,
      nie odnawiałam mieszkania nie widząc sensu. Szafka w łazience mi
      wygniła. Można iść do sądu z powództwa cywilnego, ale ile to nerwów,
      świadków, wywlekania. Ci na górze zawsze mają przewagę, bo są na
      górze. Można napisać do administracji i złożyć za pokwitowaniem. Im
      więcej pism, tym lepiej. Bez pism, powiedzą, że nie znają problemu i
      wyprą się zgłoszeń. Z chamstwem trzeba po chamsku niestety. U
      prostaków nie ma szans na zrozumienie, czy apele. Czyli jak kłótnia -
      należałoby bazarowo nawtykać, żeby ludzie się zbiegli. Albo wziąć
      jesze 2 osoby, załomotać i zapytać, co się dzieje? (Że to niby z
      pomocą i pytaniem - może policję wezwać, też dla pomocy) I tak do
      skutku. Nawet nie wiesz jak Ci współczuję.
    • bubster Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 15.10.07, 14:32
      chyba jedyne sensowne wyjście to wyciszyć sobie mieszkanie
      • nm.buba011 był taki bilbord: zmień sąsiada :) 15.10.07, 15:27
        • sirja Re: był taki bilbord: zmień sąsiada :) 16.10.07, 07:01
          Niestety na chwile obecną zmiana sąsiadów nie wchodzi w grę, no
          chyba, że mnie zwyczajnie wywiozą w jakieś ustronne, zaciszne
          miejsce. wink Zastanawiałam się po prostu czy jest jakiś uprzejmy i
          kulturalny sposób na powiedzenie sąsiadom, że ich awantury zakłócają
          mój spokój, nie urażając ich przy tym i nie sprawiając wrażenia , że
          się wtrącam. Moze liścik na wycieraczce??
          • bubster Re: był taki bilbord: zmień sąsiada :) 16.10.07, 09:33
            nawet jak jest taki sposób to podejrzewam że na długo nie zadziała
            ściany można wyciszyć obkładając je styropianem i tynkując (chyba -
            nie znam się na tym, nie wiem czy to będzie styropian czy inne
            rozwiązanie)
          • nm.buba011 Re: był taki bilbord: zmień sąsiada :) 16.10.07, 23:37
            > Moze liścik na wycieraczce??

            - takie wyjście ma ogromną zaletę, że na list należy odpisać.
            W grę wchodzi element - oddalenia w czasie i brak bezpośredniego
            kontaktu.
            Warto list napisać w formie pytań, a nie zarzutów i pouczeń.
            Pochwalić sąsiada np. za:
            wspaniały kwietnik, ładnego kota itp.
            Wyzwiska trudniej napisać niż wykrzyczeć, a pismo to ewentualny
            dowód.

            • bubster Re: był taki bilbord: zmień sąsiada :) 17.10.07, 09:22
              obawiam się że może to i zgodne z sv ale wysoce nieskuteczne
    • bene_gesserit Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 15.10.07, 23:41
      Pytanie, czy akurat tutaj sie sv nie konczy.
      Np wyobrazam sobie, ze sytuacja, w ktorej prosisz kolegow, aby
      nagrali pare soczystych zdan, zapetlasz to i puszczasz na caly
      regulator podczas klotni sasiadow (w okolicy pionu wentylacyjnego
      zapewne) nie bylaby zgodna z sv, ale za to, jak podejrzewam -
      skuteczna.
      • karolina_w_gazecie Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 17.10.07, 11:17
        Myślę, że jeszcze skuteczniejsze byłoby nagranie oryginalnej kłótni
        sąsiadów i puszczenie im na cały regulator wink
        • nm.buba011 Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 17.10.07, 13:07
          dygresja:
          W grupie osób jedna z koleżaneczek, wyrażała sie bardzo a bardzo
          pospolicie. Oczywiście nagrałem i miałem to puścić niechcący,
          czekałem na okazję.
          Stała się rzecz nieprzewidziana, owa koleżaneczka sama wcześniej
          otworzyła publicznie, jakimi "eufemizmami" zwraca się do Niej, Jej
          Luby. Większość była autentycznie zachwycona, pozostali nie czuli
          się swojo.
          Prawdopodobnie mój podstępny żart, nie byłby tak odebrany jak mi się
          wydawało.
Pełna wersja