Kobieta... kwiaty... a my mężczyźni.

22.12.07, 16:52
Kłaniam się bardzo nisko smile

Kobieta (w związku formalnym, bądź też nie) otrzymuje kwiaty od OBCEGO
mężczyzny. Grzecznie zabrać i podziękować za prezent czy definitywnie odmówić
przyjęcia kwiatu/ów i grzecznie podziękować za miły gest aby być "fair" wobec
faceta swojego życia!? Co przystoi bardziej owej obdarowywanej!? Pozdrawiam w
iście świątecznym nastroju smile
    • alba.alba Re: Kobieta... kwiaty... a my mężczyźni. 22.12.07, 17:19
      Nie opisałeś dość szczegółowo tej sytuacji, więc trudno coś poradzić. To wszystko zależy od tego, czy owa kobieta dostaje te kwiaty od obcego faceta na płaszczyźnie relacji służbowej czy towarzystkiej. Jeżeli np. lekarka dostaje kwiaty od byłego pacjenta, profesorka za wygłoszenie jakiegoś wykładu itd. to nie widzę żadnego problemu z przyjęciem tych kwiatów.

      Ale tobie chyba chodzi o płaszczyznę towarzyską, np. kobieta dostaje kwiaty od znajomego z pracy, a nie pozostaje to w żadnym związku z wykonywaną pracą. Napisałeś od OBCEGO ale wątpię, bo chyba miałeś na myśli "słabo znany", bo wątpię, by ktoś dawał kwiaty komuś kogo W OGÓLE NIE ZNA. Więc zapewne chodzi ci o jakiegoś dalszego znajomego tej kobiety. Wówczas uważam, że kobieta musiała się do tego podarunku jakoś przyczynić, np. nawiązując z nim nieco bliższą znajomość. Tak więc przede wszystkim należałoby do tego nie dopuścić, jeśli chciałaby być lojalna wobec swojego partnera, np. przez zaznaczenie mimochodem, że jest już zajęta. A jeżeli już to się stało to pozostaje te kwiaty przyjąć, bo odmówić nie wypada, ale w przyszłości dać temu facetowi wyraźnie do zrozumienia, że jest zajęta i delikatnie zasugerować, że nie chce takich prezentów.

      A jeżeli kobieta dostaje kwiaty rzeczywiście od kogoś ABSOLUTNIE OBCEGO, kogo w ogóle nie zna i nawet nie kojarzy to przecież nie widzę żadnego problemu. Należy tą sytuację traktować jako jakąś przyjemną pomyłkę albo kwiaty od jakiegoś "szaleńca".
      • a.nancy Re: Kobieta... kwiaty... a my mężczyźni. 23.12.07, 11:12
        > Wówczas uważam, że kobieta musiała się do t
        > ego podarunku jakoś przyczynić, np. nawiązując z nim nieco bliższą znajomość.

        zabrzmialo troche... dramatycznie wink

        dzielisz "otrzymywanie kwiatow" na kategorie "slubowa" i "towarzyska". ja bym
        podzielila inaczej: "oficjalne" (moze to byc podziekowanie ze strony pacjenta,
        ale moze tez byc np. z okazji imienin") i... khem... "prywatne", sugerujace
        blizsza znajomosc, przy czym niekoniecznie kobieta musiala sie do tego
        "przyczynic"; przyklad: przyjecie zaproszenia na kawe ze strony kolegi z pracy,
        dla niej zupelnie niezobowiazujace, w jego oczach moze byc zgoda na randke. wtedy:
        > pozostaje te kwiaty przyjąć, bo odmówić nie
        > wypada, ale w przyszłości dać temu facetowi wyraźnie do zrozumienia, że jest za
        > jęta i delikatnie zasugerować, że nie chce takich prezentów.
Pełna wersja