znicze i krzyże na poboczu

12.08.03, 08:45
Co sądzicie na temat czczenia miejsc śmierci na drogach i ulicach ?
moim zdaniem miejscem gdzie czci sie pamięć zmarłych jest cmentarz i
nagrobek, natomiast nie pobocza dróg i ulice miast czy tory kolejowe
    • dagg Re: znicze i krzyże na poboczu 12.08.03, 08:52
      quba napisał:

      > Co sądzicie na temat czczenia miejsc śmierci na drogach i ulicach ?
      > moim zdaniem miejscem gdzie czci sie pamięć zmarłych jest cmentarz i
      > nagrobek, natomiast nie pobocza dróg i ulice miast czy tory kolejowe
      A mnie się wydaje, że jak "przebojowy" kierowca widzi takie miejsce, w którym
      zginął człowiek, to może nieco zwolni, będzie ostrożniejszy.. Myślę, że na co
      dzień zapominamy, jak kruche jest życie, jak łatwo je stracić.
      Taki krzyż czy świeczkę odbieram raczej jako przestrogę.
      • gacus2 Re: znicze i krzyże na poboczu 12.08.03, 10:13
        Co do torów kolejowych to chodiz Ci o Otłoczyn np gdzie jest pomnik 63
        zabitych w najwiekszej katastrofie kolejowej czy te krzyże przy przejazdach
        kolejowych (nie św. Andrzeja tylko Chrystusowe) ?
        W pierwszym przypadku to skala wypadku zdecydowała o tym, w pozostałych to
        dobra przestroga...
    • uwazna Re: znicze i krzyże na poboczu 12.08.03, 10:14
      Do samych krzyży i zniczy mam stosunek neutralny. Razi mnie natomiast wystrój
      niektórych miejsc pamięci: te plastikowe wieńce, odpustowe, sztuczne kwiaty...
      No ale nie o to w tym wątku chodzi.
    • maria421 Re: znicze i krzyże na poboczu 12.08.03, 16:58
      Dlaczego miejsce w ktorym ktos w tragiczny sposob stracil zycie nie mialoby byc
      w jakis sposob zaznaczone ku pamieci zmarlego i ku przestrodze zywych?
      • quba Re: znicze i krzyże na poboczu 13.08.03, 07:25
        równie dobrze w szpitalach pod łóżkami (albo nawet na łóżkach) mogłyby stac
        krzyze i znicze
        dlaczego czcic miejsce zlej pamięci - takie w którym wydarzyła się tragedia?
        pamięć bliskich czcijmy we własnych sercach i myślach oraz na cmentarzach
        pare lat temu w moim miweście na środku ruchliwego skrzyzowania ktoś stawiał
        znicze i kladl wieńce

        moim zdaniem - to jest dosłownie NIE NA MIEJSCU
        krzyz na poboczu drogi na pewno przywoluje w jakimś sensie kierowców do
        opamietania ale jest tez zagrozeniem
        nie mniej jestem temu przeciwna
        • maria421 Re: znicze i krzyże na poboczu 13.08.03, 10:48
          quba napisał:

          > równie dobrze w szpitalach pod łóżkami (albo nawet na łóżkach) mogłyby stac
          > krzyze i znicze
          > dlaczego czcic miejsce zlej pamięci - takie w którym wydarzyła się tragedia?

          Dlaczego ma to byc "zla pamiec"?
          Pamiec o tragicznie zmarlej bliskiej osobie to "zla pamiec"?

          > pamięć bliskich czcijmy we własnych sercach i myślach oraz na cmentarzach

          Powiedz to matce nastolatka, ktory stracil zycie rozbijajac sie o przydrozne
          drzewo. Powiedz jej, ze nie powinna stawiac krzyza w miejscu, gdzie jej dziecko
          tragicznie skonczylo zycie.

          > pare lat temu w moim miweście na środku ruchliwego skrzyzowania ktoś stawiał
          > znicze i kladl wieńce
          > moim zdaniem - to jest dosłownie NIE NA MIEJSCU

          To akurat bylo nie na miejscu tylko dlatego, ze moglo powodowac kolejne wypadki.
          Ale przydrozne krzyze?
          Czy poczucie estetyki ma wziac gore nad pamiecia, wspolczuciem i przestroga?


        • lahliq Re: znicze i krzyże na poboczu 13.08.03, 14:54
          quba napisał:

          > równie dobrze w szpitalach pod łóżkami (albo nawet na łóżkach) mogłyby stac
          > krzyze i znicze

          Jest dość duża różnica między śmiercią na drodze a w szpitalnym łóżku. Ta
          pierwsza zawsze jest tragiczna. A taka chyba u nas tradycja, że jakoś oznaczamy
          miejsca tragicznej śmierci... Przynajmniej niektórzy, przynajmniej czasami.

          >>
          > moim zdaniem - to jest dosłownie NIE NA MIEJSCU
          > krzyz na poboczu drogi na pewno przywoluje w jakimś sensie kierowców do
          > opamietania ale jest tez zagrozeniem

          Niby w jaki sposób jest tym zagrożeniem??? A drzewa i słupki na poboczu nie są
          zagrożeniem? Wytłumacz mi proszę jakim są zagrożeniem, bo nijak nie mogę pojąć.
          Chyba większym zagrożeniem już są spacerujące poboczem dziewczyny w mini... wink
          > nie mniej jestem temu przeciwna
    • melila Re: znicze i krzyże na poboczu 13.08.03, 11:07
      Ja tez nie lubię tego zwyczaju - bardziej zgodne z naszą tradycją jest czczenie
      pamieci zmarłych na cmentarzu. Wygląda to IMHO okropnie , a krzyże w niektórym
      miejscach faktycznie są niebezpieczne. Zresztą wyobraźcie sobie co będzie
      powiedzmy za 10 lat niektóre miejsca na drogach będa miały po kilka krzyży.
      • gacus2 Re: znicze i krzyże na poboczu 13.08.03, 11:41
        melila napisała:

        > Zresztą wyobraźcie sobie co będzie
        > powiedzmy za 10 lat niektóre miejsca na drogach będa miały po kilka krzyży.

        Może wtedy niektórzy kierowcy zdejmą nogę z gazu???? Bardziej niz atrapy wraków
        samochodowych czy policji....
    • inika Re: znicze i krzyże na poboczu 13.08.03, 12:04
      Czy przeciwko pomnikom ofiar (wojen, stalinizmu) też masz coś przeciwko? W moim
      mieście, na chodniku, gdzie w latach 80-tych został przez milicje zakatowany
      chłopak też stoi krzyż. Jego pamięć można w ten sposób czcić a kogoś, kto
      został zabity przy drodze - nie można? To są akie małe krzyże, jedna, kilka
      świeczek. Komuś to jest potrzebne. A mi to nie przeszkadza.

      Co do wystroju: sprawa indywidualna. Przechodząc przez cmentarz też widzimy
      wiele dziwnych rzeczy na grobach. Nie przesadzajmy.

      I co to ma wspólnego z savoir vivrem??? Chyba jako negatywny przykład może
      posłużyć zwracanie komuś uwagi na sposób w jaki czci zmarłych...
      • ma.la.wi Re: znicze i krzyże na poboczu 13.08.03, 12:20
        zgadzam sie z Toba, inika. ten caly watek moim zdaniem jest nie na miejscu.
        kazdy upamietni smierc bliskiej osoby w sposob, jaki mu sie podoba i to, czy
        na nieestetycznym krzyzu powiesi plastikowy wieniec i polozy obok dwa sztuczne
        kwiaty nie powinno nikogo interesowac. to nie ma nic wspolnego z s-v,dlatego
        prosze mi nie odpisywac, ze stawianie krzyzy przy drodze to tak, jak sciaganie
        butoww goscinie.
        • quba Re: znicze i krzyże na poboczu 13.08.03, 12:49
          Taaak, a jak to będzie kiedy wzdloz wszystkich autostrad na wszystkich drogach
          zaplona znicze i stana krzyze?
          Zastanawialiscie się nad tym kiedys?
          • lahliq Re: znicze i krzyże na poboczu 13.08.03, 13:58
            quba napisał:

            > Taaak, a jak to będzie kiedy wzdloz wszystkich autostrad na wszystkich
            drogach
            > zaplona znicze i stana krzyze?
            > Zastanawialiscie się nad tym kiedys?

            Będzie jasno i kolorowo?
            Chyba przesadzasz...
            Spójrz w statystyki wypadow śmiertelnych na drogach i przelicz ile jest krzyży.
            Będzie 1%?
            A nawet jeśli więcej, to cóż, pocieszę Cię, że mimo kolejnych wypadków, ci,
            którzy ukwiecają i oświecają te krzyże, tez kiedyś umrą a wraz z nimi pamięć o
            tych miejscach, więc takiej ekspansji nie będzie...

          • sloggi Ale po co ta dyskusja? 14.08.03, 16:56
            I jaki wniosek chcecie wysnuć?
            Po co jest pomnik pod Grunwaldem, pod Wizną, na Monte Cassino, na Westerplatte?
            • quba Re: Ale po co ta dyskusja? 18.08.03, 07:19
              sloggi napisał:

              > I jaki wniosek chcecie wysnuć?
              > Po co jest pomnik pod Grunwaldem, pod Wizną, na Monte Cassino, na
              Westerplatte?


              ale zmarli mają swoje pomniki na cemntarzu, czyż nie ?
              • sloggi Re: Ale po co ta dyskusja? 18.08.03, 08:20
                quba napisał:

                > sloggi napisał:
                >
                > > I jaki wniosek chcecie wysnuć?
                > > Po co jest pomnik pod Grunwaldem, pod Wizną, na Monte Cassino, na
                > Westerplatte?
                >
                > ale zmarli mają swoje pomniki na cemntarzu, czyż nie ?

                Nie koniecznie - spójrz ile pomników upamietnia ludzi nie koniecznie tam gdzie
                spoczęły ich ciała.
                • quba Re: Ale po co ta dyskusja? 18.08.03, 09:00
                  sloggi napisał:

                  > quba napisał:
                  >
                  > > sloggi napisał:
                  > >
                  > > > I jaki wniosek chcecie wysnuć?
                  > > > Po co jest pomnik pod Grunwaldem, pod Wizną, na Monte Cassino, na
                  > > Westerplatte?
                  > >
                  > > ale zmarli mają swoje pomniki na cemntarzu, czyż nie ?
                  >
                  > Nie koniecznie - spójrz ile pomników upamietnia ludzi nie koniecznie tam
                  gdzie
                  > spoczęły ich ciała.
                  no wiesz, jest różnicz miedzy pomnikiem Mickiewicza na rynku w Krakowie a
                  krzyzem wbitym w pobocze "na cześć?? niżyjącego Iksińskiego
                  • inika Re: Ale po co ta dyskusja? 18.08.03, 09:06
                    Tak, oczywiście jest róznica. Taki pomnik ma ze 3 metry i nie sposób go nie
                    zauważyć. Taki przyboczny krzyż ma poniżej metra zazwyczaj, w dodatku jest w
                    kolorze ciemnym, niczym kora drzew stojacych przy drodze. Z kolei ewentulane
                    uwieszone kwiaty na nim czym róznią się od kwiatów na przydrożnych łąkach czy
                    klombach?
                    • sloggi Re: Ale po co ta dyskusja? 18.08.03, 11:57
                      Quba - ciesz się, że po nikim z Twoich znajomych nie trzeba stawiać takiego
                      krzyza.
                      Jeśli stałby nie zadawałbyś niedorzecznych pytań!
                      • uwazna Re: Ale po co ta dyskusja? 18.08.03, 12:22
                        sloggi napisał:

                        > Jeśli stałby nie zadawałbyś niedorzecznych pytań!

                        Nie ma niczego niedorzecznego w pytaniach quby. Drąży temat i tyle. Jak
                        widzisz, z postów wynika, że zdania na temat krzyży są podzielone. Jestem też
                        pewna, że w tej sprawie nikt nikogo nie przekona. Lepiej więc powstrzymaj się
                        od arbitralnej oceny pytań quby, bo niewiele ma to wspólnego z savoir-vivrem.
      • barti111 Re: znicze i krzyże na poboczu 21.08.03, 17:22
        Obcokajowcy myślą, że u nas chowaj ludzi na poboczach dróg...
    • melila Re: znicze i krzyże na poboczu 16.08.03, 18:47
      Uważam , ze savoir vivre reguluje wiele dziedzin naszego życia - także
      wyrażanie żałoby po bliskich zmarłych. Wyobraźcie sobie, że ktos zmarł w
      miejscu pracy - rodzina wiesza tam krzyżyk i stawia znicze ... Jak się będa
      czuli inni pracownicy, a jak nowy pracownik, którego przyjmą na miejsce
      zmarłego ?
      I ja tez uważam, że stawianie krzyży na poboczach to nie jest zwyczaj, który
      należy powiedzmy popierać, kultywować ...
      Nie zgadzam się tez z tym, że krzyż może skłonić kierowcę do zwolnienia, IMHO
      równie dobrze może go niepotrzebnie rozproszyć.
      A estetyka takich krzyży nie ma IMHO nic wspólnego z sensem ich stawiania.
      • quba Re: znicze i krzyże na poboczu 18.08.03, 07:17
        melila napisała:

        > Uważam , ze savoir vivre reguluje wiele dziedzin naszego życia - także
        > wyrażanie żałoby po bliskich zmarłych. Wyobraźcie sobie, że ktos zmarł w
        > miejscu pracy - rodzina wiesza tam krzyżyk i stawia znicze ... Jak się będa
        > czuli inni pracownicy, a jak nowy pracownik, którego przyjmą na miejsce
        > zmarłego ?
        > I ja tez uważam, że stawianie krzyży na poboczach to nie jest zwyczaj, który
        > należy powiedzmy popierać, kultywować ...
        > Nie zgadzam się tez z tym, że krzyż może skłonić kierowcę do zwolnienia, IMHO
        > równie dobrze może go niepotrzebnie rozproszyć.
        > A estetyka takich krzyży nie ma IMHO nic wspólnego z sensem ich stawiania.


        właśnie Melilo o to mi chodziło
        nawet poeiwm więcej -
        uważam także, że w jakims sensie jet to profanacja krzyża, tak jak profanacją
        są znaczki pocztowe z Matką Boską - trywializując - żeby wysłać zyczenia
        świąteczne muszę "polizać dziesięć Matek Boskich po plecach" -
        krzyz w każdym rowie i na każdym skrzyżowaniu ...
        nie !
      • inika Re: znicze i krzyże na poboczu 18.08.03, 09:03
        melila napisała:

        Wyobraźcie sobie, że ktos zmarł w
        > miejscu pracy - rodzina wiesza tam krzyżyk i stawia znicze ... Jak się będa
        > czuli inni pracownicy, a jak nowy pracownik, którego przyjmą na miejsce
        > zmarłego ?

        Po co stawiasz przykłady, które nie mają miejsca w rzeczywistości? Spotkałas
        się z czymś takim, bo ja nie.


        > I ja tez uważam, że stawianie krzyży na poboczach to nie jest zwyczaj, który
        > należy powiedzmy popierać, kultywować ...
        > Nie zgadzam się tez z tym, że krzyż może skłonić kierowcę do zwolnienia, IMHO
        > równie dobrze może go niepotrzebnie rozproszyć.

        Nikt nie stawia krzyży po to by kierowcy w tym miejscu zwalniali. Od tego są
        znaki ostrzegawcze lub tzw. czarne punkty. Krzyże są prywatną sprawą bliskich,
        którzy zginęli.
        Rozproszyć??? To jakiś kiepski kierowca... Jak może go nieruchomy krzyż
        rozproszyć? Słyszałaś o jakimkolwiek wypadku z powodu krzyża???
        A kolorowy billboard nie może rozproszyć? Może. Ale i o takich wypadkach nie
        słyszałam.
        Jeśli kogoś zwykły krzyż może rozproszyć to lepiej niech nie siada za
        kierownicę.




        • melila Re: znicze i krzyże na poboczu 18.08.03, 09:33
          > melila napisała:
          > Wyobraźcie sobie, że ktos zmarł w
          > > miejscu pracy - rodzina wiesza tam krzyżyk i stawia znicze ... Jak się bę
          > da
          > > czuli inni pracownicy, a jak nowy pracownik, którego przyjmą na miejsce
          > > zmarłego ?

          inika napisała:
          > Po co stawiasz przykłady, które nie mają miejsca w rzeczywistości? Spotkałas
          > się z czymś takim, bo ja nie.

          Własnie dlatego. To była figura retoryczna argumentum ad absurdum.
          Więc skoro uznalibyśmy upamiętnienie śmierci w miejscu pracy za bezsensowne, to
          jak upamiętnienie śmierci na drodze może być właściwe ?
          • lahliq Re: znicze i krzyże na poboczu 18.08.03, 10:03
            Dziwna ta dyskusja, zupełnie bez sensu. Po co absurdalne porównania?
            Proponuję Wam usuwać te krzyże z dróg, skoro tak bardzo Wam przeszkadzają.

            Aha, powinniście (powinnyście) również zadbac o to, by zniknęły z dróg
            wszystkie czarne punkty, bo one również są konsekwencją śmierci, które zdarzyły
            się w owych miejscach.

            Aha, czy przydrożne kapliczki (takie zazwyczaj tandetne, ukwiecone, duże,
            kolorowe) też nie zaczynają Wam przeszkadzać? Upamiętaniają śmierć takiego
            jednego Pana, który w dodatku zmarł zupełnie gdzie indziej...
            To tak a propos absurdalnych porównań.




            • melila Re: znicze i krzyże na poboczu 20.08.03, 21:21
              lahliq napisała:
              > Dziwna ta dyskusja, zupełnie bez sensu. Po co absurdalne porównania?
              > Proponuję Wam usuwać te krzyże z dróg, skoro tak bardzo Wam przeszkadzają.
              > Aha, powinniście (powinnyście) również zadbac o to, by zniknęły z dróg
              > wszystkie czarne punkty, bo one również są konsekwencją śmierci, które
              zdarzyły
              > się w owych miejscach.
              > Aha, czy przydrożne kapliczki (takie zazwyczaj tandetne, ukwiecone, duże,
              > kolorowe) też nie zaczynają Wam przeszkadzać? Upamiętaniają śmierć takiego
              > jednego Pana, który w dodatku zmarł zupełnie gdzie indziej...
              > To tak a propos absurdalnych porównań.

              Lahliq - czy aby nie jest u Ciebie najlepiej właśnie z naszym tematem z dobrym
              wychowaniem.
              Czy ktokolwiek proponował usuwanie krzyży ?
              Czy nie zaznaczałam, że estetyka takich konstrukcji IMHO nijak się ma do sensu
              ich stawiania ?
              A kawałek o kapliczkach był naprawde poniżej pasa ...

    • quba Re: znicze i krzyże na poboczu 18.08.03, 07:23
      czuk1 15-08-2003 10:29 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      Jeszcze b,dawno temu, kiedy nie było prawie samochodów zabił sie /uderzajac
      autem w drzewo/ znany lubelski architekt. Jego żona /to byl chyba niechlubny
      poczatek zwyczaju z czasów obecnego pogaństwa/ stawiała tam kwiaty,paliła
      świeczki. W moim miasteczku uznano to jako skandal i dowód na to, że modli
      sie
      i sklada wyrazy wdzięcznosci bogu za to że mąż zginąl. Ja dodawałem,że chyba
      składa wyrazy wdzięcznosci drzewu które było tego przyczyną. Ten nasz naród
      już
      całkiem durnieje.
      pzdr z tym samym fremonem mariusz

      cytat
      • p-iotr Re: znicze i krzyże na poboczu 18.08.03, 16:01
        quba napisał:

        > Ten nasz naród już całkiem durnieje.

        Pojezdzij troche po swiecie to i krzyze przy drogach zobaczysz. Oczywiscie w
        krajach chrzescijanskich.

        P.
    • p-iotr Re: znicze i krzyże na poboczu 18.08.03, 18:44
      Taka mysl dotyczaca posrednio omawianego tematu, ktora chcialbym sie z Wami
      podzielic:

      Czytalem kiedys jeden z podrecznikow savoir-vivre'u (nie pomne tytulu i Autora)
      i byl tam rozdzial pt."Pogrzeb". I tenze Autor radzil aby przed uroczystoscia
      Rodzina i najblizsi najlepiej przyjeli jakies srodki uspokajajace, bo nadmierne
      szlochanie moze byc zle odebrane przez "publicznosc". I smutne pytania
      narodzily sie w mojej glowie: Czy zawsze musze byc 'osoba dobrze wychowana'?
      Dlaczego ludzkie okazywanie uczuc (w tym watku moze to byc czczenie miejsc
      smierci) jest zle widziane? Gdzie jest granica pomiedzy 'osoba' i Czlowiekiem?

      I jeszcze jedno - tym razem pytanie do przeciwnikow krzyzy przydroznych: ilu
      ludzi musi umrzec w jednym miejscu aby mozna bylo postawic tam krzyz (lub inny
      symbol)? Bo odnosze wrazenie ze katastrofa kolejowa, wypadek autobusu, czy atak
      na WTC sa wedlug Was OK, ale smierc chlopaka, ktorego potracila ciezarowka juz
      nie...

      pzdr
    • quba Re: znicze i krzyże na poboczu 19.08.03, 07:34
      ze smutkiem stwierdzam, nie zrozumieliście moich intencji

      generalnie - uważam, że postawienie krzyża w miejscu gdzie zginął ktoś drogi -
      jest PODZIĘKOWANIEM,że zginął
      takie miejsce należy przekląć, a nie CZCIĆ!
      ciekawe czy cieszyłoby zmarłego, (gdyby mógł się wypowiedzieć oczywiście) - że
      żona miast "odwiedzać go" na cmentarzu i tam czcić jego pamięć - chadza sobie
      do rowu, przy przydrożnej autostradzie i tam "pali święte ognie " w
      podziękowaniu za smierć męża?, -
      - albo matka, która posyłała dziecko czternastoletnie na tory, by zbierało
      węgiel , a ono wpadło pod pociąg, zamiast modlić się za nie w miejscach do tego
      przenaczonych, zapala znicze na torach kolejowych... i to ma zmniejszyć jej
      winę ? ukoić ból ?
      czy naprawdę lżej jest komuś, kto zapala świece na drogach ? zmniejsza to jego
      ból i samotność? ludzie robią wiele rzeczy na pokaz, uwielbiamy być
      męczennikami, ot co !


      Poza tym wracając do savoir vivre'u - w jakiejkolwiek dyskusji nie robi się
      tzw. "wycieczek osobistych",zdania typu - "pojeździj sobie po świecie to
      zobaczysz", albo - "ciesz się, że ty nie musisz stawiać krzyża przy drodze" są
      po prostu dowodem braku argumentów, jeśli sie ich nie ma - zaczyna się na
      rozmówcę krzyczeć i tak właśnie zrobili niektórzy dyskutaci.
      Nic o mnie nie wiecie, nie wiecie czy nie jestem zamiłowanym podróżnikiem, ani
      czy ktoś z moich bliskich nie zginął na szosie, ale to nie jest żaden argument -
      że coś sie dzieje w świecie to koniecznie musi dziać się u nas?
      argument alkoholika - wszyscy piją to ja też będę pił...
      tylko, że owi wszyscy piją normalnie, a tylko alkoholik zapija się do utraty
      przytomności
      agrument idioty - Iksińska ma nowy płaszcz, to ja też chcę, -
      tylko, że Iksińską na to stać, a owego idioty już nie...

      możecie sobie stawiac krzyże gdzie chcecie...nawet na własnym balkonie.

      Ponieważ otworzyłam te dyskusję, więc ją zamykam
      z mojej strony przynajmniej, nie padnie tu ani jedno słowo więcej
      pozdrawiam
      • inika Re: znicze i krzyże na poboczu 19.08.03, 09:01
        > generalnie - uważam, że postawienie krzyża w miejscu gdzie zginął ktoś drogi -
        jest PODZIĘKOWANIEM,że zginął

        Krzyż NIGDY nie jest podziękowaniem za śmierć. To nasz, chrześcijański symbol.
        Mam rozumieć, że krzyże na grobach mouch bliskich są moim podziękowaniem za ich
        śmierć???

        > takie miejsce należy przekląć, a nie CZCIĆ!

        Jakiś pomysł na rzucanie klątwy na takie miejsce? wink

        Wydaje mi się, że rzuciłaś (-eś) temat, bo nie podobają się Tobie przydrożne
        krzyże, ale odpierając ataki zaczęłaś (-ąłeś) wysuwać bardzo absurdalne
        argumenty.
        Nie jesteśmy z matrycy, nie musi nam się wszystko w równym stopniu podobać. Ale
        dla znacznej większości Polaków przydrożne krzyże są zjawiskiem pozytywnym, nie
        wzbudzającym takich emocji jak u Ciebie i tego nie zmienisz.
        Pozdrawiam
        I obyś jak najmniej krzyży na drodze spotykała, czego wszyscy sobie zapewne
        życzą.
      • p-iotr Re: znicze i krzyże na poboczu 19.08.03, 10:46
        quba napisał:

        > ze smutkiem stwierdzam, nie zrozumieliście moich intencji
        > generalnie - uważam, że postawienie krzyża w miejscu gdzie zginął ktoś drogi -
        > jest PODZIĘKOWANIEM,że zginął takie miejsce należy przekląć, a nie CZCIĆ!

        Sorry, ale wlasnie tu pokazales jak dobrze zrozumiales intencje ludzi
        stawiajacych krzyze przy drogach.

        Poza tym moim zdaniem nie czci sie miejsca, tylko pamiec o osobie. Krzyz w tym
        miejscu jest przestroga, znakiem mowiacym: "Hej, po co ten pospiech, uwazaj
        troche". Krzyz, tablica, swiece czy kwiaty mowia: "Zastanow sie co robisz", ale
        moga mowic tez: "Zycie nie konczy sie na tym swiecie".

        > - albo matka, która posyłała dziecko czternastoletnie na tory, by zbierało
        > węgiel , a ono wpadło pod pociąg, zamiast modlić się za nie w miejscach do
        tego przenaczonych, zapala znicze na torach kolejowych... i to ma zmniejszyć
        jej winę ? ukoić ból ?

        Oj oj uwazaj, bo zaczynasz poslugiwac sie szablonami.. Jakie "miejsca do tego
        przeznaczone"? Ja myslalem ze modlic sie mozna wszedzie...

        Wiesz, w zeszlym tygodniu bylem w Nowym Jorku - pojechalem tez zobaczyc Ground
        Zero, czyli miejsce po WTC. Nie ma kwiatow i zniczy, bo takie jest zarzadzenie
        wladz miasta (mysle ze byloby ich za duzo i bylby klopot ze sprzataniem). Jest
        za to wielki krzyz, bedacy kiedys czescia konstrukcji jednego z budynkow. Jak
        myslisz co ludzie tam robia? Otoz MODLA SIE - przynajmniej polowa z tych,
        ktorych widzialem. Ludzie roznych wyznan. Czy podjalbys sie wytlumaczenia im,
        ze to "nie jest odpowiednie miejsce"?


        > Poza tym wracając do savoir vivre'u - w jakiejkolwiek dyskusji nie robi się
        > tzw. "wycieczek osobistych",zdania typu - "pojeździj sobie po świecie to
        > zobaczysz" [...] sa po prostu dowodem braku argumentów, jeśli sie ich nie ma -
        zaczyna się na rozmówcę krzyczeć i tak właśnie zrobili niektórzy dyskutanci.

        W jakiejkolwiek rzeczowej dyskusji unika sie tez generalizowania. Zdanie, ktore
        cytujesz odnosi sie do konkretnej wypowiedzi z Twojego poprzedniego postu, i
        doskonale o tym wiesz.


        > Ponieważ otworzyłam te dyskusję, więc ją zamykam. Z mojej strony
        przynajmniej, nie padnie tu ani jedno słowo więcej

        Gdy brakuje argumentow niektorzy krzycza, a niektorzy mowia "nic wam juz nie
        powiem" albo "nie chce tego sluchac". Ze swej strony namawiam Cie jednak na
        kontynuacje dyskusji.


        Pzdr
        • lahliq Re: znicze i krzyże na poboczu 19.08.03, 11:09
          Szkoda p-iotrze, że tak późno znalazłeś ten wątek. smile
          Doskonale wyraziłeś to co i ja czuję.
          Ten temat w ogóle nie nadawał się na to forum, odpowiedniejsze by chyba było
          Społeczeństwo.

          Pozdrawiam
      • maria421 Re: znicze i krzyże na poboczu 20.08.03, 10:52
        quba napisał:

        > ze smutkiem stwierdzam, nie zrozumieliście moich intencji
        > generalnie - uważam, że postawienie krzyża w miejscu gdzie zginął ktoś drogi -
        > jest PODZIĘKOWANIEM,że zginął
        > takie miejsce należy przekląć, a nie CZCIĆ!
        > ciekawe czy cieszyłoby zmarłego, (gdyby mógł się wypowiedzieć oczywiście) -
        że
        > żona miast "odwiedzać go" na cmentarzu i tam czcić jego pamięć - chadza sobie
        > do rowu, przy przydrożnej autostradzie i tam "pali święte ognie " w
        > podziękowaniu za smierć męża?, -
        > - albo matka, która posyłała dziecko czternastoletnie na tory, by zbierało
        > węgiel , a ono wpadło pod pociąg, zamiast modlić się za nie w miejscach do
        tego
        > przenaczonych, zapala znicze na torach kolejowych... i to ma zmniejszyć jej
        > winę ? ukoić ból ?
        > czy naprawdę lżej jest komuś, kto zapala świece na drogach ? zmniejsza to
        jego
        > ból i samotność? ludzie robią wiele rzeczy na pokaz, uwielbiamy być
        > męczennikami, ot co !

        Quba, to co piszesz to jest OBRAZA ludzi, ktorzy ida plakac i modlic sie w
        miejscu, w ktorym ich ukochana osoba stracila zycie.
        Skad mozesz wiedziec co przezywa matka idac zapalic swieczke pod drzewem na
        ktorym rozbil sie jej syn? Jak mozesz zarzucac jej ze "uwielbia byc
        meczennikiem"????
        Jezeli dla niej zapalenie znicza w tym miejscu jest jakas ulga, jezeli uwaza,
        ze w ten sposob wyraza milosc dla straconego dziecka, dlaczego ma tego nie
        robic???? Bo to nie lezy w pojeciu estetyki i savoir vivre?


        > Poza tym wracając do savoir vivre'u - w jakiejkolwiek dyskusji nie robi się
        > tzw. "wycieczek osobistych",zdania typu - "pojeździj sobie po świecie to
        > zobaczysz", albo - "ciesz się, że ty nie musisz stawiać krzyża przy drodze"

        > po prostu dowodem braku argumentów, jeśli sie ich nie ma - zaczyna się na
        > rozmówcę krzyczeć i tak właśnie zrobili niektórzy dyskutaci.
        > Nic o mnie nie wiecie, nie wiecie czy nie jestem zamiłowanym podróżnikiem,
        ani
        > czy ktoś z moich bliskich nie zginął na szosie, ale to nie jest żaden
        argument
        > -
        > że coś sie dzieje w świecie to koniecznie musi dziać się u nas?
        > argument alkoholika - wszyscy piją to ja też będę pił...
        > tylko, że owi wszyscy piją normalnie, a tylko alkoholik zapija się do utraty
        > przytomności
        > agrument idioty - Iksińska ma nowy płaszcz, to ja też chcę, -
        > tylko, że Iksińską na to stać, a owego idioty już nie...
        >
        > możecie sobie stawiac krzyże gdzie chcecie...nawet na własnym balkonie.
        >
        > Ponieważ otworzyłam te dyskusję, więc ją zamykam
        > z mojej strony przynajmniej, nie padnie tu ani jedno słowo więcej
        > pozdrawiam

        Wybacz , Quba, ale z Twojej strony tez nie padly zadne przekonywujace
        argumenty. Poruszyles(as) bardzo delikatny temat nie majacy nic wspolnego z
        savoir vivre, a swoimi wypowiedziami dales(as) swiadectwo bezdusznosci i braku
        tolerancji.
        Teraz sie obrazasz i konczysz dyskusje. Moze to i lepiej...

    • tees1 jestem kierowcą 22.08.03, 16:25
      To dobrze, że stoją te krzyże i palą się świeczki. Sprzyja to bezpieczeństwu
      jazdy samochodem. Ludzie giną najczęściej na niebezpiecznych odcinkach drogi.
      Chcąc uczcić pamięć o zmarłym, rodzina i znajomi przyczyniaja się przy okazji
      do oznakowania niebezpiecznych odcinków drogi. To dobrze.

      A poza tym nie mam nic do tego, jak kto czci pamięć swoich zmarłych.
Pełna wersja