w zamian za korki - alkohol?

09.02.08, 11:36
W środę mam egzamin z historii filozofii. Ogłosiłam się na gronie
wydziału filozofii, że poszukuję kogoś, kto wytłumaczyłby mi część
materiału której nie rozumiem. W poście zaznaczyłam w oględny
sposób, że możemy uznać to spotkanie za korki i ustalić wysokość
wynagrodzenia, albo jako misję edukacyjną danego filozofa - wszystko
zależy od indywidualnych ustaleń.
Zgłosił się jeden człowiek, który twierdzi że nie zależy mu na
kasie. Mimo to, uznałam, że w dobrym tonie będzie mu się czymś
odwdzięczyć. Myślę że to spotkanie potrwa ok. 2-3 godzin, może
więcej. Zastanawiałam się nad alkoholem. Uważacie że to dobry pomysł?
A jeśli tak, to jaki? Wódka? Wino? 4-pak piwa? A może jeszcze coś
innego? [Myślałam o wódce Absolut. Ma taką filozoficzną nazwę smile
Boję się tylko, że to bedzie trochę prostackie - taka wymiana jak w
PGR - przysługa za butelkę samogonu :-] Ja jestem abstynentką i na
alkoholach się nie znam. Dlatego proszę, doradźcie mi co mam zrobić.
    • nm.buba011 Re: w zamian za korki - alkohol? 09.02.08, 12:20
      > Ja jestem abstynentką i na alkoholach się nie znam. Dlatego
      > proszę, doradźcie mi co mam zrobić.

      - leczenie na tefon? Radziłbym zaczekać z odwdzięczaniem,
      do chwili poznania osoby.
      Masz chyba zaufanie do samej siebie?

      Wdzięczność, o ile pamiętamy, można okazać, też po latach.

      Historia filozofii, to przedmiot gdzie nie ma co tłumaczyć,
      o ile, nie potrafimy zformułować konkretnego pytania.
      Wypadałoby spisać pytania.
      Można natomiast rozbudzić zainteresowanie filozofią.
      • gwenfrewi Re: w zamian za korki - alkohol? 09.02.08, 12:34

        > - leczenie na tefon? Radziłbym zaczekać z odwdzięczaniem,
        > do chwili poznania osoby.
        > Masz chyba zaufanie do samej siebie?

        Nie bardzo rozumiem co masz na myśli. Nie mam w planach
        odwdzięczania się "z góry", tylko na koniec "korków". Chociazby za
        to, że poświęca swój wolny czas.

        > Historia filozofii, to przedmiot gdzie nie ma co tłumaczyć,
        > o ile, nie potrafimy zformułować konkretnego pytania.
        > Wypadałoby spisać pytania.
        > Można natomiast rozbudzić zainteresowanie filozofią.

        Historia filozofii to przedmiot, który trzeba zrozumieć żeby dostać
        zaliczenie. Dużo czytałam, nie zorzumiałam, liczę na to że
        interpersonalna edukacja przyniesie skutki.
        • nm.buba011 Re: w zamian za korki - alkohol? 09.02.08, 13:19
          > Nie mam w planach odwdzięczania się "z góry", tylko na
          > koniec "korków".

          - ja tego nie powiedziałem, ale też nie mam pojęcia, podobnie
          jak Ty, o upodobaniach innej osoby(całkowicie nieznanej).


          Alkohol(wspaniała rzecz), uwielbia większość populacji, ale nie
          wszyscy się do tego przyznają. smile
          Pytanie przedwczesne. Do końca korków, poznasz człowieka.

          Zadaj pytanie sobie, jak byś zareagowała na alkohol, "na dzień
          dobry"?

          > Dużo czytałam,

          - wspaniale. Możesz pytanie "wrzucić" na forum filozoficzne.

          > interpersonalna edukacja

          - pewnie. Nie ma to, jak konfrontacja poglądów,
          j.w. forum.

          • gwenfrewi Re: w zamian za korki - alkohol? 09.02.08, 14:56
            nie mam pojęcia, podobnie
            > jak Ty, o upodobaniach innej osoby(całkowicie nieznanej).
            >
            No właśnie. A ja mam wątpliwości czy alkohol to właściwa forma
            wyrażenia wdzieczności. Śmiem twierdzić że 90% studentów (zwłaszcza
            facetów) alkohol więcej niż lubi, aczkolwiek wolałabym uniknąć
            nawiązania do kultury niezbyt wysokiej, w której flaszka jest
            ekwiwalentem pieniędzy.
            Korki są jednorazowe więc plan jest taki: spotykamy się, uczymy,
            dyskutujemy, on mi tłumaczy filozoficzne niuanse a na koniec
            dziękuję i w ramach wdzięczności wręczam... no właśnie, co?

            > Zadaj pytanie sobie, jak byś zareagowała na alkohol, "na dzień
            > dobry"?
            No właśnie nie na dzień dobry. Na do widzenia. Zresztą ja nie jestem
            dobrym przykładem, bo alkoholu nie używam.

            > - wspaniale. Możesz pytanie "wrzucić" na forum filozoficzne
            Czyżbyś odradzał mi korki jako takie oferując w zamian
            odhumanizowaną formę wymiany poglądów? a gdzie tradycja sokratesa!?
            • dominikjandomin Re: w zamian za korki - alkohol? 09.02.08, 23:32
              Nie wiem, ale ja chyba za alkohol na dzień dobry bym sie obraził. No i jeszcze
              "absolut". Większego chłamu nie ma w sklepie?
    • katharsisss Re: w zamian za korki - alkohol? 10.02.08, 14:27
      A tego chłopaka znasz chociaż? Bo mi się to wydaje podejrzane, że obcy chłopak
      chce Ci dawac korepetycje za darmo. Ty do niego masz pojechac? Bo jesli tak to
      lepiej uważaj bo nie wiadomo o co mu może naprawdę chodzic, chyba że to jakis
      sprawdzony znajomy albo cotongue_out
      • nm.buba011 Re: w zamian za korki - alkohol? 11.02.08, 15:47
        > chyba że to jakis sprawdzony znajomy albo cotongue_out

        - o ile mówimy o dostępności news'ów? smile
        Powszechnie wiadomo(badania naukowe, statystyczne),
        że największe niebezpieczeństwo czyha na
        kobiety ze strony ... najbliższych.
        Najbardziej okrutni, jednak jesteśmy sami dla ... siebie.
        Kobiety? Od stresu zaczynając a na: kilogramach
        i haluksach kończąc.
    • aiczka Re: w zamian za korki - alkohol? 10.02.08, 18:34
      Ty jesteś abstynetką - może on także? Na Twoim miejscu zaproponowalabym
      korepetycje w kawiarni/herbaciarni (Ty stawiasz) albo na koniec spotkania
      powiedzialabym, że chcialabym się jakos odwdzięczyć, więc zapraszam na kawę (czy
      coś). Myślę, że w tych okolicznościach nie powinno to zostać zrozumiane jako podryw.
    • panienka_dafne Re: w zamian za korki - alkohol? 23.05.08, 22:10
      Ludzie święci! Wśród studentów powszechne są używki, ale nie sądzę, by osobie nieznajomej można było kupować alkohol. Po pierwsze nie znając danej osoby można nie utrafić w jej gusta. Poza tym, co oczywiście mniej prawdopodobne, osoba ta może też być abstynentem.
      Po drugie myślę, że człowiek ten mówiąc, iż nie zależy mu na pieniądzach miał na myśli, że nie zależy mu na dużej kwocie. Sądzę, że trzeba się jakoś odwdzięczyć, a najlepiej będzie się zapytać jak można się odwdzięczyć.
    • quba Re: w zamian za korki - alkohol? 18.06.08, 10:06

      gwenfrewi napisała:


      Ja jestem abstynentką i na
      > alkoholach się nie znam. Dlatego proszę, doradźcie mi co mam zrobić



      a nie przyszlo Ci do glowy, ze on moze TEZ jest abstynentem?
      moim zdaniem odwdzięczac sie alkoholem za korki z filozofii ...hm
      "to sie nawet filozofom nie snilo"
    • romek501 Re: w zamian za korki - alkohol? 18.06.08, 11:00
      Oczywiście, że możesz dać alkohol. Jednak zamiast wodki dałbym
      butelkę wina z np. prośbą, by korepetytor wypił za Twoje powodzenie
      na egzaminie. Dawanie wina w takich sytuacjach jest calkowicie na
      miejscu i praktykowane na całym swiecie. W Polsce wciąż pokutuje
      pogląd, że picie i dawanie alkoholu to coś nagannego. Ludzie maja
      pewnie złe doświadczenia rodzinne z uzależnieniami i myślą, że jak
      Twoj korepetytor dostanie wino, to pewnie się stoczy w szpony nałogu
      albo pójdzie w tzw tango na 2 tygodnie wink
      Daj wino, korepetetyor z pewnościa się ucieszy.
      • aiczka Re: w zamian za korki - alkohol? 18.06.08, 13:47
        > Ludzie maja
        > pewnie złe doświadczenia rodzinne z uzależnieniami i myślą, że jak
        > Twoj korepetytor dostanie wino, to pewnie się stoczy w szpony nałogu
        > albo pójdzie w tzw tango na 2 tygodnie wink
        Myślę, że raczej kojarzy się to z łapówką, tradycyjnym "wyrazem wdzięczności",
        rodzajem haraczu. Oczywiście nikt nie odbierze w ten sposób "prezentu z
        podróży", czy wina przynoszonego na składkowe przyjęcie.
        "Prezent" za wykonanie swoich obowiązków albo pomoc, którą się samemu ofiarowało
        to bardzo delikatna kwestia. Niejako umniejsza zasługi obdarowywanego. Może być
        odebrany jako rodzaj napiwku, co w pewnym sensie stawia pod znakiem zapytania
        motywacje pomagającego/wykonującego obowiązki. Nie wiem, czy zawsze jest to
        poważne faux pas, ale na pewno może spowodować, że ktoś poczuje się głupio,
        niezręcznie. A nie to jest przecież celem "spłacającego dług wdzięczności".
        Oczywiście często chcielibyśmy się jakoś odwdzięczyć za pomoc czy wyrazić, że
        jakaś osoba (lekarz, instruktor) zrobił dla nas coś ważnego, być może wychodząc
        poza zakres obowiązków. W takich wypadkach mniej ryzykowne wydają mi się "wyrazy
        wdzięczności" , których główną wartością jest nasze zaangażowanie w tworzenie
        ich. Czyli - zależnie od okoliczności - karta z podziękowaniami od serca,
        własnoręczny wypiek, "laurka" z podpisami całej grupy (uczniów, kursantów itp.),
        zaproszenie na kolację, zaproszenie na kawę, itp. itd.
Pełna wersja