malwa51
10.03.08, 16:35
Pytania zbyt osobiste - jak dla mnie. Rzecz ma miejsce w trakcie
wizyt kontrolnych u poloznej z dzieckiem. Mieszkam co prawda poza
granicami Polski,ale zapytalam kilku lokalnych i rowniez wedlug nich
pytania zadawane przez polozna (przyklady ponizej) sa bezzasadne i
nie jest to "norma".
-czy sie z kims spotykam w ciagu dnia
- raz powiedzialam, ze sie nie spotykam, drazy dlaczego
-co robie z mezem razem tzn. jak sie "rozrywamy"
-co jadam (nie karmie piersia, wiec troska o dziecko nie wchodzi tu
w gre)
i mozna by jeszcze kilka kwiatkow wymienic. Nie mam juz nerwow (bo
moje pytania o DZIECKO, nota bene cel wizyty, musze powtarzac 2-3
razy, bo akurat wtedy szuka czegos w papierach, albo "niedoslyszy").
Ostatnio zanotowala sobie dyskretnie moje wypowiedzi (nie o dziecku)
na kartce. Nie wygladam zbyt "oryginalnie", wiec nie wiem dlaczego
robi takie przesluchania.
Poradzcie, jak kulturalnie ukrocic te wywiady. Jak powinnam sie
zachowac? Czy w ogole odpowiadac, moze jakas celna riposta? (na to
pomyslow mi brak, ze wzgledu na posiadanie niemowlecia jestem troche
niemrawa - brak snu).
PS. Na moja prosbe maz juz dzwonil i zwrocil jej uwage, ale jak
widac nie byl zanadto skuteczny (incydent z karteczka mial miejsce
po jego telefonie + zestaw pytan jak zawsze). Tu do poloznej jest
sie niejako przypisanym, wiec caly czas jest to ta sama osoba.