płacenie na randkach - jeszcze raz

04.09.03, 14:08
rozmawiałam wczoraj o tym z koleżanką. Dziewczyna jest zdania, że gdyby się
nawet waliło i paliło - płaci 50%.
Z kolei inny znajomy nigdy nie pozwalał swoim kobietom się "dorzucać" do
rachunku...
I jeszcze jedna sytuacja - on - b. zamożny facet, ze świetną pracą, ona -
jeszcze studentka, chodząca do najtańszych lokali, za którymi on nie
przepadał.
Tylko, że jej nie byłoby stać na wspólne płacenia. On uważa, że wszystko OK,
ona się czuje niezręcznie, ale gdyby miała się dokładać - ograniczyłaby
spotkania do jednego na miesiąc...

U mnie jest zazwyczaj tak, że raz płaci on, raz ja, ale nie robimy "zrzuty".
A jak jest u Was?
    • maria421 Re: płacenie na randkach - jeszcze raz 05.09.03, 08:21
      Temat wlasciwie mnie nie dotyczy, gdyz jako mezatka ze stazem nie chadzam na
      randki, mimo to uwazam ze placenie fifty- fifty czy kazdy za siebie moze zepsuc
      caly romantyzm randki.

      Niech sie dziewczyna da zaprosic na kolacje, niech da facetowi zaplacic.
      Zawsze moze sie zrewanzowac czyms, na co ja stac: biletami do kina, lub
      wlasnorecznie przygotowana kolacja w domu.
      • p-iotr Re: płacenie na randkach - jeszcze raz 08.09.03, 12:37
        maria421 napisała:

        > Niech sie dziewczyna da zaprosic na kolacje, niech da facetowi zaplacic.
        > Zawsze moze sie zrewanzowac czyms, na co ja stac: biletami do kina, lub
        > wlasnorecznie przygotowana kolacja w domu.

        Popieram, popieram, popieram.

        pzdr
    • karmilla Re: płacenie na randkach - jeszcze raz 09.09.03, 20:27
      jeśli facet chce płacić, to mu pozwolić, ale zamawiać za tyle, żeby w razie
      czego móc samej zapłacić - takie jest moje zdanie...
      • melila Re: płacenie na randkach - jeszcze raz 10.09.03, 16:50
        IMHO to ile facet płaci powinno być proporcjonalne do zażyłosci między ludźmi.
        Głupio byłoby gdyby znajomy fundował mi obiad, ale gorączkowe płacenie za swoją
        kawę (jesli piliśmy tylko kawę) też nie jest w najlepszym guście. Tak jakbym
        bała się popaśc w minimalną zależność od niego. Na pewno też rozterki do do
        płacenia odnoszą się do spotkań romantycznych, a nie wspólnego posiłku w porze
        lunchu itp.
    • conique Re: płacenie na randkach - jeszcze raz 16.09.03, 22:41
      tak, chyba lepiej jest pozwolić za siebie zapłacić, niż upierać się:
      - płacę za siebie
      - ależ skąd, płacę całość
      - wykluczone! etc
      to dopiero niezręczna sytuacja...
Pełna wersja