kropidlo5
17.04.08, 13:02
Ciekawe, co o tym sadzicie.
Wlasciwie to nawet nie jest pytanie co zrobic, tylko co o tym myslec.
Mieszkam w dzielonym mieszkaniu, gdzie wspolnie uzywamy sprzetow
kuchennych, lazienkowych itp.
Ja, tak sie sklada, jestem glownym "inwestorem" w dobra wspolne, bo
inni generalnei kalda lache i czekaja- jak sie zepsuje czajnik czy
toster to musz kupic bo inaczej przez pol roku bedzie gotowanie
wody w garnku.
Ale ostatnio wkurzylem sie, bo tak- mamy od cholery roznych talerzy,
kubkow, ale jak to w takich domach- wsystko nie do pary.
Stwierdzilem, ze kupie maly komplet, aby jak ktos przyjdzie podac w
sposob cywilizoway, a nie wszystko z innej parafii. I coz, kupilem-
i sie niemal pozegnalem. Bo oczywiscie pozostali rzucili sie jak psy
na zdobycz na moje nowe talerze i kubki itp, tak ze ja sam musze
czasem uzywac starych. Nie, nie to ze nie ma innych- sa, ale oni
wola nowe ladne nie? Slepi nie sa, wiedza ze to moje, bo same nie
przyszly.
teraz zastanawiam sie, czy nie zabrac tego do pokoju i wyjmowac
tylko na specjalna okazje. Znajac zycie, to powiedza, ze ze mnie sep
i kawal chama, ale coz- inaczej z takimi typami sie nie da.
Wiem, ze kladac te talerze w publiczne miejsce moglem sie z tym
liczyc. Wiecej, nie mam nic przeciwko, jak ktos czasem uzyje tgo
talerza- ale nie do tego stopnia, ze nie dosc, ze uzwyaja tylko tych
moich nowych to jeszcze bardzo czesto one znikaja, bo jeden z drugim
zapierdzieli pol zastawy do pokoju a potem pojdzie do pracy i
zamknie je w swoim pokoju.
Ostrzegam wiec- nie powtarzajcei mego bledu.