Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:)

10.05.08, 18:09
Do załozenia wątku skłonila mnie naturalnie dyskusja o rachunkach w
restauracji, acz nie tylko. smile

Zauważcie Państwo, że zasady SV towarzyskie i zawodowe bywają z sobą
sprzecznesmile Nie tylko zresztą wzajemnie, ale nawet w obrebie
własnego poletka. No bo tak: zasadą jest, ze zapraszajacy (czyli
osoba inicjująca spotkanie towarzyskie- solenizant, jubilat) pokrywa
koszty przyjęcia. Tak? No tak. Nie ma znazcenia, zcy jest to
kobieta, czy mezczyzna. Jesli zaprasza two. do9 restauracji -
rezerwuje stolik, dba o gosci, następnie dyskretnie reguluje
rachunek - jest gospodarzem, dokładnie tak, jakby goscila tow. w
domu. Tam przecież nikt by jej nie zwracał za jedzenie, zcy trunki,
nieprawdaż?
Z drugiej strony - czesc z ans upiera sie, ze w restauracji zawsze
za kobiete płaci mezczyzna - zakładając, ze to prawda - jak to
pogodzic z regula "płaci zaparszający na impreze"?

Co sie satnie, jesli pani zprosi na urodziny dwie pary i czwórke
mieszanych singli? Panowie powini zapąłcić za wszystkich? Za siebie
i swoją partnerke panowie "sparowani", zaś sigle za pozoostałe
panie? No chyba - nie. W tym przypadku pewnie wielu oredowników
placenia panów bezwględnie za nie zgodzi sie, ze
płaci ....zapraszający, zcyli PANI w tym konkretnym przypadku.

Problem zatem pojawia się tylko wówczas, gdy pan jest jedynym
gosciem restyauracyjnym na przyjeciu urodzinowym pani - ale z kolei
nikt nie proponowałby by pokrywał koszty przyjęcia w jej domu.

SV słuzbowy i towarzyski sa równie sprzeczne - pierwsza podaje reke
kobieta, osoba starsza - im tez przedstawiamy mezczyzn i osoby
młodsze, ale tylko na gruncie towarzyskim. Bo zawodowo reke przecież
podaje osoba stojaca wyzej w hierarchii zawodowej bez względu an
płec własną i płeć podwładnego.
Te zasady moga byc zatem sprzeczne, ale należy orientowac się CO
wybrac, prawda?

Tak wiec zasadniczo - CO wybrać - płaci zapraszajaca osoba, czy
facet? I co wówczas, gdyu zaproszonych panów jest wiecej niz jeden ?
    • nm.buba011 oczywiście, bywają sytuacje... patowe, 10.05.08, 18:31
      wymagające dodatkowych informacji.

      Człowiekowi inteligentnemu, wypada wstrzymać się z "wyrokiem"
      i powiedzieć... to zależy. smile

      Tylko gupky wiedzą wszystko, ale tego nie powiedział... buba.
      • kora3 no jasne :) 10.05.08, 18:35
        a jak Tobie Bubo sie wydaje - jeśli gosciem pani na urodzinach w
        restauracji jest tow. mieszane kto płaci? smile
        • nm.buba011 > kto płaci? :)______Odp. ten kto... zaprasza. :) 10.05.08, 19:28

          • kora3 No tak Bubo :) 10.05.08, 19:35
            Ale przecież w paru wątkach podkreslali znawcy, ze kobieta w
            restauracji (dobrej) nie smie płacić, a jeśli to tylko taka xle
            wychowana tego probuje. Jak to qwiecc pogodzić?
            Zaprosic ludzi na imprezę i czekac, aż zaplacą zaproszeni faceci? smile

            >
            • nm.buba011 Re: No tak Bubo :) 11.05.08, 13:28
              > Jak to qwiecc pogodzić?

              - podrzucę Ci jeszcze wątpliwość:
              gdzie jest ostra granica bycia... mężczyzną, która jest całkiem
              czytalna w relacji, zapraszający - zapraszany?

              Zwolenicy płacenia przez mężczyznę, do pewnego momentu, rację mają.
              • kora3 Re: No tak Bubo :) 14.05.08, 08:45
                nm.buba011 napisał:

                > > Jak to qwiecc pogodzić?
                >
                > - podrzucę Ci jeszcze wątpliwość:
                > gdzie jest ostra granica bycia... mężczyzną, która jest całkiem
                > czytalna w relacji, zapraszający - zapraszany?

                ostra granica jest w kodzie DNA smile
                >
                > Zwolenicy płacenia przez mężczyznę, do pewnego momentu, rację mają.

                Nieatpliwie smile
                • nm.buba011 Re: No tak Bubo :) 14.05.08, 08:56
                  > ostra granica jest w kodzie DNA smile

                  - optycznie trudno to stwierdzić.

                  - w relacji chłopiec(dziecko) a mężczyzna?
        • baba67 Re: no jasne :) 11.05.08, 14:19
          Korciu-prawda jest taka, ze sa zasady nadrzedne-tu zasada nadrzedna jest ze
          placi zapraszajacy, niezaleznie od plci.To bylby jakis absurd, zebym jako
          solenizantka zaprosila na impreze moich znajomych sparowanych,oni by mi
          przyniesli prezenty jak normalnie, a jeszcze placili za poczestunek, bo ja
          jestem kobieta, za mnie placi maz, a ono sa facetami placa za siebie i swoje
          partnerki.Oczywiscie sa kraje, gdzie tak sie robi, zaprasza gosci na ich wlasny
          koszt.Niemniej robi tak KAZDY i wszystko jest w porzadku.
          My jednak piszemy o naszych realiach gdzie przewazaja zaproszenia do domu,
          gdzie jak wiadomo koszty poczestunku pokrywa gospodyni (sama lub z facetem).
          Ponadto uwazam zasade ze facet zawsze placi za kobiete w restauracji za
          przezytek nawet jesli mowimy o spotkaniu towarzyskim. Na poczatlu znajomosci
          tobym sobie czegos takiego nie zyczyla-zbyt zobowiazujace, potem to juz zalezy
          od zaintereowanych-ich podejscia do kasy i patnerstwa.
          T
    • remez2 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 10.05.08, 18:39
      Nie tylko zasady sv.
      Istniejący w praktyce podział na kobiety szczęśliwe i cnotliwe, kłóci się ze
      wszystkim i wszystkimi. A istnieje. smile
      • kora3 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 10.05.08, 18:47
        remez2 napisał:

        > Nie tylko zasady sv.
        > Istniejący w praktyce podział na kobiety szczęśliwe i cnotliwe,
        kłóci się ze
        > wszystkim i wszystkimi. A istnieje. smile

        Doprawdy ?smile trudno mi powiedzieć, z obiektywnycgh przyczyn ...
        ale ponowie pytanie : Remrezie jak to jest Twoim zdaniem? jesli pani
        zaprasza bnna swe urodziny towarzystwo mieszane, do restauracji -
        kto placii wg Ciebie?
        • remez2 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 10.05.08, 19:01
          kora3 napisała:

          > Remrezie jak to jest Twoim zdaniem? jesli pani
          > zaprasza bnna swe urodziny towarzystwo mieszane, do restauracji -
          > kto placii wg Ciebie?
          Jeżeli nie było "protokołu dodatkowego" oczekiwałbym, że rachunek zapłaci
          jubilatka.
          • kora3 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 10.05.08, 19:24
            remez2 napisał:

            > kora3 napisała:
            >
            > > Remrezie jak to jest Twoim zdaniem? jesli pani
            > > zaprasza bnna swe urodziny towarzystwo mieszane, do restauracji -

            > > kto placii wg Ciebie?
            > Jeżeli nie było "protokołu dodatkowego" oczekiwałbym, że rachunek
            zapłaci
            > jubilatka.
            >
            Calkiem logiczne, bo to dokladnie tak samo, jakby zaprosia
            biesiadnikow do swojego domu. Teraz pytania dodatkowe: jak to sie ma
            do tezy, że w dobrej restauracji ma płacic facet, bezwglednie?
            Czy wobec tego jubilatka powinna zrobić imprezę w restauracji
            niedobrej - bo jakże w dobrej sama zapłaci? Poprosic ktoregoś z
            gosci, by to on "udawał " fundatora? Teoretycznie moglaby, ale
            to "fopa" w stosunku do goscia przecież, gosci sie nie absorbuje
            zapłątą za włąsną impręsmile
            A teraz założmy, ze pani zaprasza jednego goscia urodzinowego -
            pana. Nie jest to randka, po prostu z ajkiś tam przyczyn pan nie
            mógl uczestniczyc w jej wczesniejszej, liczniejszej imprezie
            urodzinowej. Podkreslam, nie ejst to para, ani nawet zadatek na nia -
            powiedzmy przyjaciel, który był w podrózy. Pani chce go specjalnie
            uhonorować i zaprasza na urodziny do restauracji, pan ofiarowuje
            prezent urodzinowy naturalnie. KLto wg Ciebie powinien zapłącić za
            impreze w tym kameralnym gronie?
            • remez2 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 10.05.08, 19:39
              > KLto wg Ciebie powinien zapłącić za impreze w tym kameralnym gronie?
              Jubilatka.
              • kora3 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 10.05.08, 19:50
                remez2 napisał:

                > > KLto wg Ciebie powinien zapłącić za impreze w tym kameralnym
                gronie?
                > Jubilatka.

                ak to się ma do wczesniej lansowanych tez, jakoby ZAWSZE placil
                mezczyzna, a płacenie przez kobiete jest niedopuszcalne, bo nawet
                karte powinna mieć "bezcenna"? Czy to znaczy :
                a) jesteś zadnia, ze to czy płaci meżczyzna, czy kobieta zalezy od
                sytuacji?
                b) jesteś źle wychowany?
                • remez2 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 10.05.08, 19:58
                  kora3 napisała:


                  > ak to się ma do wczesniej lansowanych tez, jakoby ZAWSZE placil
                  > mezczyzna, a płacenie przez kobiete jest niedopuszcalne, bo nawet
                  > karte powinna mieć "bezcenna"? Czy to znaczy :
                  > a) jesteś zadnia, ze to czy płaci meżczyzna, czy kobieta zalezy od
                  > sytuacji?
                  > b) jesteś źle wychowany?
                  Przede wszystkim "b" a potem "a".
                  BTW - a co do wcześniej "lansowanych tez". Frak leży dobrze dopiero w czwartym
                  pokoleniu. sad
                  • kora3 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 10.05.08, 19:59
                    remez2 napisał:

                    > Przede wszystkim "b" a potem "a".

                    haha
                    > BTW - a co do wcześniej "lansowanych tez". Frak leży dobrze
                    dopiero w czwartym
                    > pokoleniu. sad
                    >
                    słuszna uwaga smile
    • kora3 No to kolejne pytanie:) 10.05.08, 19:55
      do znawców tematu: dwoje znajomych, spotyka się przypadkowo
      poqwiedzmy w banku, w ciągu dnia, sa to mezczyzna i kobieta -
      koelzanka i kolega - żadne podteksty. smile Wymieniaja kilka słow. Na
      koniec pada propozycja (wszyustko jedno ktorej ze stron) - A moze
      pogadamy dzis po pracy na spokojnie, nmasz chwilkę? odp. Jasne-
      chetnie, może spotkajmy sie o 17 w (tu nazwa kawiarni, restauracji).
      Spotykaja się, oboje uznaja, ze cos zjedliby - kto za kogo powinien
      zapłącic rachunek?
      • remez2 Re: No to kolejne pytanie:) 10.05.08, 20:00
        > Spotykaja się, oboje uznaja, ze cos zjedliby - kto za kogo powinien
        > zapłącic rachunek?
        Może zapłacić mężczyzna ale raczej po połowie.
        • kora3 Re: No to kolejne pytanie:) 10.05.08, 20:03
          remez2 napisał:

          > > Spotykaja się, oboje uznaja, ze cos zjedliby - kto za kogo
          powinien
          > > zapłącic rachunek?
          > Może zapłacić mężczyzna ale raczej po połowie.

          No też tak myslę. ikt nie był zapraszającym spotkanie spontan - ale
          przeciez zawsze płaci faceyt smile no i ?smile_
    • kora3 Kolejna scenka i pytanei. 10.05.08, 20:11
      Doktorant nie pracujacy na uczelni, ma omówić wazną kwestię z
      profesorka. Pojawia sie w godzinach pzryjęć na uczelni, ale pani
      ptrofesor nie ma na miejscu potrzebnych mateiralów, w dodatku ma
      duzo studentów na konsultacje. Proponuje zatem spotkanie w mieście,
      w godzinach wieczornych, powiedzmy o 19. Doktorantowi to barzdo na
      reke, bo pracuje i 19 to pora w której bez urywania si z pracy moze
      spokojnie omówić wane kwestie. Spotykają sie w restauracji, zeby
      spokojnie porozmawiac. Oboje zgłodnieli, zamawiaja coś. Pytanie:
      kto powinien uregulowac rachunek?
      a) kazdy za siebie, bo przecież to spotkanie słuzbowe;
      b)doktorant za panią profesor, bo jest kobietą?
      c) doktorant powinien zadeklarowac taka gotopwosc, ale zrozumiec, ze
      pani profesor jest niezrecznie w sytuacji, kiedy jej doktoranci
      stawiają jej posiłki i natychmiast przystać na to, ze każdy zapłaci
      za siebie, kiedy pani prof. zaproponuje takie rozwiazanie?
      • remez2 Re: Kolejna scenka i pytanei. 10.05.08, 20:21
        C.
        • kora3 Re: Kolejna scenka i pytanei. 10.05.08, 20:27
          remez2 napisał:

          > C.

          zgadzam się smile a zatem oboje nigdy nie obracaliśmy się w
          kultutralnym towarzystwie i bywamyu tylko w mcdonald'sach, w których
          jest kelner oraz "pieprzymy bez sensu"smile
          • remez2 Re: Kolejna scenka i pytanei. 10.05.08, 20:36
            kora3 napisała:

            > zgadzam się smile a zatem oboje nigdy nie obracaliśmy się w
            > kultutralnym towarzystwie i bywamyu tylko w mcdonald'sach, w których
            > jest kelner oraz "pieprzymy bez sensu"smile
            Skoro tak to Ci się do czegoś przyznam. Ja nawet w KFC nie byłem a co dopiero
            McDonald's. Najwyraźniej robię za kloszarda.
            • kora3 Re: Kolejna scenka i pytanei. 10.05.08, 20:43
              remez2 napisał:

              > Skoro tak to Ci się do czegoś przyznam. Ja nawet w KFC nie byłem a
              co dopiero
              > McDonald's. Najwyraźniej robię za kloszarda.
              >
              ja w macdonaldsie raz bylam smile Kolezanka mnie poprosila, zeby ja
              zawieźć na kindetr bal z córeczka smile Jako wegetarianka nie bywam w
              takich miejscach, bno tam nie za bardzo mogę cos zjeścsmile
              Jestem wiec kloszardką, ostatnio natomiast spotkalam sie w kawiarni
              z pewnym panem od laskismile nie dziewczyny - ale lsaki wlasnie, tyle,z
              e on te laske juz przestał dzierżycsmile. Tak sie złozylo, ze pan w
              miescie, gdzie obecnie mieszkam byl goisciem, a ja no mieszkam to i
              w lokalach tam czesciej niż on bywam smile i obsluga mnie znala.
              Kawiarnie zaproponował asystent laskowego pana. Ja piłam kawe, pan
              poza kawa jadł ciastko. Pod koniec odebrał telefon, natutralnie
              przeptrosil i wyszedl; na ten monment. Kelnerka położyłą rachunek
              już wczesniej, zapłaciłam. Ani sie ten pan, słynacy z
              konserwatywnych pogladów nie obrazi., ani nic takiego smile Za to
              dowciopnie powiedział, ze wobec tego liczy na kolejne spotkaniesmile
              Powinien się obrazić?
              • remez2 Re: Kolejna scenka i pytanei. 10.05.08, 21:20
                > Powinien się obrazić?
                Nie. Nie powinien.
                • kora3 Re: Kolejna scenka i pytanei. 10.05.08, 21:22
                  remez2 napisał:

                  > > Powinien się obrazić?
                  > Nie. Nie powinien.


                  no i tez sie nie obraziłsmile
                  • remez2 Re: Kolejna scenka i pytanei. 10.05.08, 22:43
                    kora3 napisała:


                    > no i tez sie nie obraziłsmile
                    Najwyraźniej nie znał zasad sv, które zbiorowym wysiłkiem powstają na tym forum.
                    Czarno dla niego widzę. smile
                    • kora3 Re: Kolejna scenka i pytanei. 11.05.08, 13:56
                      hehe
              • baba67 Re: Kolejna scenka i pytanei. 15.05.08, 12:13
                Ja rozumiem, ze pan byl eks marszalkiem sejmu lub senatu...bo juz laski nie
                dzierzy.Bylych biskupow raczej w Polsce nie mamy, ale moze sie myle.
      • zapal-nik-net Re: Kolejna scenka i pytanei. 10.05.08, 22:45
        Przepraszam, że się wtrącam, ale te scenki wydają mi się trochę
        naciągane. O ile dobrze przeczytałem poprzednie wątki, była mowa o
        płaceniu rachunku za uroczystą kolację w eleganckiej restauracji.
        Oczywiście może się zaraz pojawić pytanie, co to jest elegancka
        restauracja. Myślę, że z grubsza wszyscy wiedzą - w pewnym
        uproszczeniu można powiedzieć, że jest to odpowiednik restauracji w
        pięciogwiazdkowym hotelu. Do takiej restauracji wieczorem idzie się
        oczywiście w odpowiednim stroju (na wieczorowo) no i trzeba być
        przygotowanym na wydatek ok 300 zł od osoby (jeśli się nie pije zbyt
        wyszukanych win) - ale z reguły wiecej. Nie sądzę, by doktorant
        umawiał się tam z profesorką na omówienie jakichś kwestii
        dotyczących pracy itp. (bylem doktoranetm i wiem, ile się wówczas
        zarabia smile Do tego typu restauracji nie przychodzą też osoby
        przypadkowe i bez wyraźnej okazji. Nie spotyka się tam też samotnych
        kobiet (w sensie dam). Trzymajcie się więc Pństwo realiów.
        Natomiast kto płaci w kawiarni czy w restauracji popularnej, gdzie
        wpada się w różnych zestawach? - o, to już nie jest tak
        rygorystyczne, a kawiarnie puby i bary cieszą sie niemal pełną
        dowolnością, co też jest miłe. Proszę więc nie kruszyc kopii smile
        Pozdrawiam.
        • remez2 Re: Kolejna scenka i pytanei. 10.05.08, 23:06
          > Proszę więc nie kruszyc kopii smile
          Czy chodzi o to, że po skruszeniu/złamaniu kopii należy się wziąć za miecze?
          -------------
        • kasprowy.wierch Re: Kolejna scenka i pytanei. 11.05.08, 00:06
          nalezy sie chyba sprostowanie co do niespotykania samotnych kobiet w restaturacjach pieciogwiazdkowych hoteli i innych ekskluzywnych lokalach.

          Kobiety jezdzily i jezdza same po swiecie, turystycznie i zawodowo. Czesto zatrzymuja sie w pieciogwiazdkowych hotelach i tam jadaja i czesto proboja kuchni kraju/regionu ktory odwiedzaja w najlepszych restauracjach. Nie sadze zebym byla wyjatkiem smile)
          • nm.buba011 Re: Kolejna scenka i pytanie 11.05.08, 00:54
            > w najlepszych restauracjach. Nie sadze zebym byla wyjatkiem smile)

            - znasz najlepsze restauracje. Czy do takiej mogę pójść po 19,
            oczywiście w smokingu, ale i z pieskiem, bydle, dla uściślenia,
            średniej... wielkości.
            • nm.buba011 Re: Kolejna scenka i pytanie 11.05.08, 00:59
              pytanie skierowane również do dr. ewntualnie prof. zapal-nik-net'a.
            • kasprowy.wierch Re: Kolejna scenka i pytanie 11.05.08, 02:41
              nm.buba011 napisał:
              >
              > - znasz najlepsze restauracje.

              tak, bywam czasami, to cos takiego niesamowitego? Nie sadze.


              >Czy do takiej mogę pójść po 19,
              > oczywiście w smokingu, ale i z pieskiem, bydle, dla uściślenia,
              > średniej... wielkości.

              smoking w takich miejscach nie jest oczywisty, a 'bydle' - w wiekszosci miejsc - z Toba wpuszcza jesli jest psem-przewodnikiem dla niewidomych w Twojej osobistej eskorcie.

              • nm.buba011 Re: Kolejna scenka i pytanie 11.05.08, 12:51
                > tak, bywam czasami, to cos takiego niesamowitego? Nie sadze.

                - nic, poza tym, że się orientujesz.

                > smoking w takich miejscach nie jest oczywisty,

                - w moim pytaniu, miał robić za... dystraktor.

                > a 'bydle' - w wiekszosci miejsc - z Toba wpuszcza jesli jest
                > psem-przewodnikiem dla niewidomych w Twojej osobistej eskorcie.

                - tzn. nie każda najlepsza restauracja, przewiduje... duet
                niewidomy+piesek, a mimo tego pozostaje... najlepszą. smile

                Ja pojmuję pieska-przewodnika dla niewidomego, jak protezę dla...
                beznogiego, ewentualnie zaufanego tłumacza dla głowy państwa,
                preferującej tylko ojczysty język. smile
        • kora3 Re: Kolejna scenka i pytanei. 12.05.08, 10:10
          zapal-nik-net napisał:

          > Przepraszam, że się wtrącam, ale te scenki wydają mi się trochę
          > naciągane.

          wybacz, ale smile spontaniczne "skrezyknięcie się" ludzi na wieczór,
          urodziny w knajpie, czy tamze spotkanie zwiazane z zawodem, pracą -
          to sa wg ciebie naciagane scenki? toż to codzienne sprawy -
          przynajmniej wg mnie.


          Myślę, że z grubsza wszyscy wiedzą - w pewnym
          > uproszczeniu można powiedzieć, że jest to odpowiednik restauracji
          w
          > pięciogwiazdkowym hotelu. Do takiej restauracji wieczorem idzie
          się
          > oczywiście w odpowiednim stroju (na wieczorowo) no i trzeba być
          > przygotowanym na wydatek ok 300 zł od osoby (jeśli się nie pije
          zbyt
          > wyszukanych win) - ale z reguły wiecej. Nie sądzę, by doktorant
          > umawiał się tam z profesorką na omówienie jakichś kwestii
          > dotyczących pracy itp. (bylem doktoranetm i wiem, ile się wówczas
          > zarabia smile Do tego typu restauracji nie przychodzą też osoby
          > przypadkowe i bez wyraźnej okazji. Nie spotyka się tam też
          samotnych
          > kobiet (w sensie dam).

          ależ naturalnie, ze w pewnych restauracjach zamawia sie stoli, re
          ceny sa wysokie itede. Abstrahując pd wszystkiego tego jednak,
          zasada jest zasadą - albo zasada jest taka, albo siaka. Bo jeśli
          przyjmiemy ibaczej, trzeba bedzie uznac, ze w dobrej restauracji
          zachowuje ise człowiek kulturalnie, a w popularnej - mzoe byc
          chamemsmile


          Trzymajcie się więc Pństwo realiów.

          no własnie, własnie ...

          > Natomiast kto płaci w kawiarni czy w restauracji popularnej, gdzie
          > wpada się w różnych zestawach? - o, to już nie jest tak
          > rygorystyczne, a kawiarnie puby i bary cieszą sie niemal pełną
          > dowolnością, co też jest miłe. Proszę więc nie kruszyc kopii smile
          > Pozdrawiam.

          nie ruszymy kopii, rozmwaiamy o zasadachsmile a swoją drogą opisany
          doktorant istniejesmile jak wspomniałam - nie pracuje na uczelni, i nie
          ma problemów finansowych - tak wiec jak widzisz, nie wszytsko jest
          zawsze takie, jak sie zdaje smile
    • kol.3 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 11.05.08, 09:11
      Często się pisze na tym forum o podręcznikowych wymaganiach sv,
      niezmiernie rzadko o delikatnosci uczuć, która jest podstawą
      właściwego zachowania. Delikatność uczuć też chwilami bywa sprzeczna
      z regulami sv.
      • nm.buba011 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 11.05.08, 13:20
        podręcznik można po swojemu interpretować, a autorowi też mogą się
        niektóre priorytety pomylić, a też może ich nie znać.

        Ważny jest kontekst i osoba. To co stało się natchnieniem dla mas,
        wprzypadku K. Wojtyły i kremówek, w przypadku któregoś ze słynnych
        bliźniaków, byłoby niedorzecznymi bredniami i niezbitym dowodem na
        chorobę i niepoczytalność, w wywodach... posła Palikota.
        • kol.3 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 11.05.08, 21:40
          Długo wczytywałam się w Twój wywód i nie rozumiem o co chodzi.
          • nm.buba011 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 14.05.08, 01:16
            kol.3 napisała:

            > Długo wczytywałam się w Twój wywód i nie rozumiem o co chodzi.

            - ja wprost przeciwnie, wiem co przekazujesz, mimo,
            że napisałaś, coś innego. smile
      • kora3 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 14.05.08, 08:44
        kol.3 napisała:

        > Często się pisze na tym forum o podręcznikowych wymaganiach sv,
        > niezmiernie rzadko o delikatnosci uczuć, która jest podstawą
        > właściwego zachowania. Delikatność uczuć też chwilami bywa
        sprzeczna
        > z regulami sv.

        wlasnie kol. pytanie wiec, co powinno przeważać? sztywna zasada,
        inna szttywna zasada ( i któr, ejśli sa waptliwosci) czy takt?
        • kol.3 Re: Zasady SV bywają z sobą ... sprzeczne:) 14.05.08, 18:27
          Powinno się wyważać te sprawy. Delikatność uczuć jest dla mnie
          osobiście bardzo ważna.
Pełna wersja