conique
16.09.03, 22:26
znam pewnego jegomościa, jest straszy ode mnie o kilkanaście lat (ja mam 25).
znamy się dzięki mojemu bratu i nasze kontakty ograniczają się do pogawędek
na gg. zazwyczaj odpowiada na moje pytania zw. z problemami informatycznymi.
spotkałam go tylko raz, też z takiego powodu. jesteśmy na: Ania - pan S.
ostatnio weszłam do tramwaju, którym on jechał. stał na tyle daleko, że nie
widziałam, czy mnie dostrzegł. nie wiedziałam, co zrobić, więc wybrałam
najbezpieczniejsze wyjście, przyznaję ze wstydem, udałam, że go nie widzę.
moje pytanie: kto do kogo w tej sytuacji powinien podejść?
pozdr