Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskiej

13.09.08, 12:57
Od niespełna roku pracuję w obecnej firmie. Kilka dni temu obroniłam swoją pracę magisterską. Następnego dnia była akurat firmowa impreza integracyjna, w trakcie której rozmawiając z koleżanką wspomniałam o swojej obronie. Usłyszała to moja dyrektorka i (z żartem) zapytała, dlaczego niczego z tej okazji nie "postawiłam". Po krótkiej konwersacji już poważnie dodała, że kiedy oni (kilkanaście osób ówcześnie pracujących i stanowiących całą kadrę, a obecny management mojej firmy) byli na etapie kończenia studiów, to każdy po obronie "stawiał". I właśnie z tym mam problem. Z jednej strony nie czuję się w obowiązku kupować alkoholu (którego i tak sama nie wypiję, bo okazjonalnie pijam tylko wino) dla całej firmy (w zależności od tego, czy wezmę pod uwagę jedno czy dwa biura, które są blisko siebie, jest to 30 lub 40 osób),a z drugiej strony nie chciałabym podpaść kierownictwu, z którego ktoś wyraźnie mi zasugerował, że powinnam to zrobić. Problem tkwi między innymi w moim stanowisku, które leży dokładnie pośrodku struktury organizacyjnej - nie jestem pracownikiem najniższego szczebla organizacji, którego możnaby zignorować, a jednocześnie nie należę do kierownictwa, które stanowi swego rodzaju zamkniętą klikę.
Dodam jeszcze, że kiedy byłam zatrudniana w tej firmie, nie liczyło się to, czy mam skończone studia i czy chcę je skończyć, ale moje wcześniejsze doświadczenie zawodowe. Obecna firma w żaden sposób nie wspomagała mnie w studiowaniu, a z tytułu ukończenia studiów nie czekają mnie żadne profity typu premia czy podwyżka.
Przyszło mi do głowy, że mogłabym potraktować temat nieco żartobliwie, wspomagając się wypracowaną przez ostatnie dwa lata "tradycją", zgodnie z którą w ważnych dniach (urodziny, imieniny, ślub) pracownicy przynoszą dla całej firmy ciasto, zostawiając je w kuchni z odpowiednią adnotacją. Może mogłabym zrobić właśnie coś takiego, z dopiskiem, że skoro "z okazji obrony należy uraczyć współpracowników czymś procentowym, to alkoholu proszę szukać w cieście, a ciasta w lodówce"?
Bardzo proszę o radę, bo naprawdę nie wiem, co powinnam w takiej sytuacji zrobić.
    • romek501 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 13.09.08, 14:56
      A co Ci zależy przynieść ze 2-3 wina musujace (zwane w Polsce
      szampanem) i pozwolić kolegom z pracy wznieść toast za Twoje
      zdrowie. koszt żaden, kłopot żaden... A zawsze jakiś mily
      nieformalny gest. Impreza integracyjna była świetną okazją
      • vacuumme Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 13.09.08, 15:07
        Kłopot w tym, że musiałabym wtedy zebrać wszystkich w jednym miejscu (firma nie
        ma nawet takich możliwości socjalnych), a i młodsi stopniami pracownicy mogliby
        to niekoniecznie dobrze odebrać, bo oni przy takich okazjach nie robili nic.
        A impreza integracyjna była w dużej mierze niespodzianką - nie wiedzieliśmy
        dokąd jedziemy i co będziemy w jej ramach robić - i, niestety, odbywała się na
        tyle szybko po mojej obronie (i powrocie z obrony kilkaset kilometrów), że nie
        zdążyłam się nawet przed nią przespać, a co dopiero pomyśleć o jakimkolwiek
        świętowaniu tego... indifferent
    • magdalaena1977 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 01:19
      W ogóle nie podoba mi się idea picia alkoholu w miejscu pracy, nawet w
      niewielkich ilościach i nawet "przy okazji".
      I na szczęście u mnie sukcesy zawodowe jak również śluby itp. świętuje się
      ciastem i kawą dla kolegów, z którymi się bezpośrednio współpracuje.
      • romek501 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 10:39
        magdalaena1977 napisała:

        > W ogóle nie podoba mi się idea picia alkoholu w miejscu pracy

        Kto mowi o piciu alkoholu? Mówimy o kieliszku szmpana. Sprobujmy
        uwolnić się od tej propoagandy, że kileiszek szampana to
        jakieś "picie alkoholu". Po prostu symboliczna forma poinformowania
        o jakims miłym zdarzeniu, podzielenia sie radością.
    • kol.3 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 07:48
      Można zorganizować lampkę szampana z czymś tam jeszcze.
      Ponieważ dyrektorka zasygnalizowała jaki jest firmowy obyczaj,
      poprosiłabym ją o radę jak technicznie zorganizować spotkanie żeby
      zbytnio nie zakłocić pracy.
      Tylko pytanie czy dyrektorce chodziło o lampkę szampana czy
      o "wódeczkę". Wtedy imprezę przeniosłabym na po pracy.
    • nm.buba011 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 08:50
      vacuumme napisała:

      > Od niespełna roku pracuję w obecnej firmie. Kilka dni temu
      > obroniłam swoją pracę magisterską.

      chciałaś ogłosić swoje osiągnięcie, jednocześnie nie ponosząc
      kosztów.
      Na forum można, w życiu... niekoniecznie. Przełożona sprowadziła Cię
      na ziemię. Nie masz wyjścia.
    • drie Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 09:32
      Mi to wyglada na "wymuszenie" i tyle.

      Jesli jak piszesz mlodsi pracownicy z tego powodu nie robili nic -
      od jakiego dokladnie szczebla w firmie powinno sie "stawiac"?

      Tym bardziej, ze nowy tytul nie wiaze sie z zadnymi nastepstwami w
      pracy. I na takie okazje, owszem, mozna zrobic male przyjecie, ale
      od razu po obronie i dla osob wybranych i zaproszonych. (Tu byc moze
      sie myle, bo nie wiem jak to w Polsce dokladnie funkcjonuje).

      Jesli nie jestes przekonana do tego- po prostu zignoruj. Jesli nie
      mozesz by "nie podpasc" kierownictwu - pomysl z ciastem uwazam za
      dobre rozwiazanie. Cos "postawisz" a mam nadzieje, ze maja na tyle
      kultury by sie o alkohol nie upominac.
      • nm.buba011 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 10:45
        drie napisała:

        > Mi to wyglada na "wymuszenie" i tyle.
        (...)
        > Tym bardziej, ze nowy tytul nie wiaze sie z zadnymi nastepstwami w
        > pracy. (...) Jesli nie mozesz by "nie podpasc" kierownictwu -
        > (...) ze maja na tyle kultury by sie o alkohol nie upominac.
      • romek501 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 11:13
        Można oczywiscie wszystko i wszystkich ignorować, można nawet
        przestac odzywac się w sprawach pozaslużbowych. Nie bedzie
        zachodzila obawa, że komus przyjdzie do glowy "wymuszanie" kileiszka
        szamopana lub równie obrzydliwego bezeceństwa.
        Tylko czy tak będzie lepiej?
    • stara_dominikowa Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 14:21
      obyczaj w firmie jest taki, a nie inny i nic na to nie poradzisz. albo go
      zignorujesz, albo uszanujesz.
      • vacuumme Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 14:33
        Kontaktowałam się z koleżanką, która pracuje w firmie najdłużej (dłużej nawet od
        naszego managementu) i powiedziała mi, że owszem, obyczaj taki był kilka lat
        temu, kiedy w firmie pracowała zaledwie garstka osób. I zaczęła mi perswadować
        pomysł robienia czegokolwiek dla blisko 40 osób, zwłaszcza, że jedynym miejscem,
        gdzie możemy się spotkać i nawzajem nie stratować, jest klatka schodowa między
        piętrami... Powiedziała mi, że jeżeli chcę się przejmować dyrektorką, to żebym
        rzeczywiście upiekła ciasto i nie wygłupiała się z niczym więcej...
        • nm.buba011 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 14:43
          > rzeczywiście upiekła ciasto i nie wygłupiała się z niczym więcej

          - o ile nie szkoda Ci kasy, to jesteś w luksusowej sytuacji, masz
          aprobatę pryncypała, zapytaj ją i poproś o wskazówki organizacyjne.
        • gazetowy.mail Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 14:45
          Spodobał mi sie tekst "alkohol jest w cieście a ciasto w lodówce" smile

          Tylko dziwi mnie taka forma, że ciasto się stawia z kartką i "sie
          państwo częstują". Co do lampki szampana jestem zdziwona. I przemowa
          może jeszcze jakaś? Może gdybys miała dziekować prezesowi za
          dofinansowanie, dyrekcji za zmniejszenie obowiązków w trakcie
          pisania magisterki, a kierownczce ze materiały i ksiązki pomocne w
          pisaniu to to by miało sens. A tak skoro zrobiłaś to sama dla siebie
          i za swoje to co im do tego???
          • romek501 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 14:56
            gazetowy.mail napisała:

            > A tak skoro zrobiłaś to sama dla siebie i za swoje to co im do
            tego???

            Generalnie to pewnie nic. Po prostu chcą się może zwyczajnie
            pointegrować, "odsłużbowić". Normalna rzecz wśród ludzi, ktorzy
            przebywają z soba tyle czasu. W dodatku - jak wykazują wszystkie
            badania - takie lepsze poznanie dobrze wplywa na wyniki pracy. Więc
            może szefowa wie, co robi smile
          • vacuumme Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 14.09.08, 15:02
            Taka forma wynika z faktu "rozrzucenia" firmy po kilku piętrach, na których są
            małe pomieszczenia. Jeżeli ktoś nie ma akurat potrzeby kontaktu z osobą z innego
            pokoju, to całe dnie się w ogóle nie widzimy, sporadycznie tylko spotykając się
            właśnie w kuchni. Informacja tam pozostawiona powoduje, że każdy z nas częstuje
            się, jeśli ma ochotę, a nie ogląda danego "dzieła" z każdej strony zastanawiając
            się, czyje to jest i czy można kawałek spróbować, i jeżeli czuje taką potrzebę,
            to kieruje się od razu do pokoju nadawcy, żeby złożyć mu życzenia.
    • zagubiona11 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 15.09.08, 10:25
      Moim zdaniem kierowniczka zachowała się bardzo nietaktownie.
      Wymuszanie na podwładnych jakiś świadczeń (czy to pieniędzy, czy
      ciasta, czy alkoholu) jest skandalem. Powoływanie się na to, że
      powinna Pani postawić alkohol, bo kiedyś ona stawiała, jest
      nietrafiony – jak rozumiem Pani nie wypiła alkoholu postawionego
      kiedyś przez kierowniczkę, bo jeszcze Pani w tej firmie nie
      pracowała, więc nawet zasada wzajemności nie ma tu zastosowania.

      A pomijając s.v., to zastanawiam się, czy kierowniczka domagając
      się, żeby przyniosła Pani alkohol do pracy i poczęstowała nim
      pracowników w siedzibie firmy nie jest namawianiem do przestępstwa.
      Zdaje się, że wnoszenie alkoholu na teren zakładu pracy i spożywanie
      go w godzinach pracy jest zagrożone zwolnieniem z pracy w trybie
      dyscyplinarnym. Nie mogę teraz znaleźć odpowiedniego paragrafu w
      K.p., ale zdaje się, że taki jest.

      A czy kierowniczka w ogóle pogratulowała Pani obrony pracy i
      zdobycia tytułu magistra, czy jej zainteresowanie sprawą dotyczyło
      tylko mozliwości napicia się alkoholu?

      Na Pani miejscu zignorowałabym „subtelne” uwagi kierowniczki i nie
      zawracała sobie głowy cała sytuacją. Jeśli inni pracownicy nie
      dopominają się o alkohol, chociaż wiedzą o Pani osiągnięciu, to
      potraktowałabym ten incydent jako wygłup zawianej przełożonej na
      imprezie integracyjnej, a takie incydenty, jak wiadomo, ludzie
      kulturalni puszczają w niepamięć.

      I oczywiście gratuluję obrony!
      • nm.buba011 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 15.09.08, 11:28
        zagubiona11 napisała:

        > Moim zdaniem kierowniczka zachowała się bardzo nietaktownie.

        - mogła prowokować, żartować


        > A pomijając s.v., to zastanawiam się, czy kierowniczka domagając
        > się, żeby przyniosła Pani alkohol do pracy i poczęstowała nim
        > pracowników w siedzibie firmy nie jest namawianiem do
        przestępstwa.
        > Zdaje się, że wnoszenie alkoholu na teren zakładu pracy i
        spożywanie
        > go w godzinach pracy jest zagrożone zwolnieniem z pracy w trybie
        > dyscyplinarnym. Nie mogę teraz znaleźć odpowiedniego paragrafu w
        > K.p., ale zdaje się, że taki jest.

        - gdyby na wschód, od Odry, pijących w pracy, usuwano z niej, a
        kradnących wsadzano do więzień, nastąpiłby totalny paraliż.
        Tak samo, gdyby kierowcy przestrzegali ograniczeń szybkości.

        Można zignorować zalecenie alkoholowe, ale poczęstunek miętuskami,
        też wiąże się, z uszczupleniem... kaski.

        > I oczywiście gratuluję obrony!

        moje też, w tym celu wątek.
        Wirtuane oblewanie nic nie kosztuje, ale za to, niestety nie widać,
        tych "szczerych" grymasów i innych oznak pozawerbalnych.

        dygresja,
        gdy pod czym co jest zdawałoby się oczywiste, dodajemy
        to "wzmocnienie", to i przez net, jest... wyczuwalne. smile
      • romek501 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 15.09.08, 14:58
        Vacuumme, jesteś młodą osobą, nie masz doświadczenia, więc przyjmij
        proszę takie sugestie starego człowieka:

        1. Nie utożsamiaj wypicia symbolicznego toastu z "piciem alkoholu na
        terenie zakładu pracy", bo to z grubsza tak, jakby stawiać znak
        równości między pocałunkiem podczas spaceru w parku, a "uprawianiem
        sexu w miejscu publicznym". Symboliczny toast jest przyjętą
        powszechnie, sprawdzoną, sympatyczną, elegancką, nikomu nie
        szkodzącą (przeciwnie) formą, stosowaną zwyczajowo w nawet
        najbardziej wymagających środowiskach zawodowych. Traktowanie
        symbolicznego toastu jako procederu "picia alkoholu" pochodzi ze
        środowisk, gdzie uzależnienie od alkoholu jest na porządku dziennym,
        więc trzeba unikać jakiegokolwiek kontaku z alkoholem, gdyż grozi
        to "popłynięciem"/transem/ciągiem.

        2. Nie składaj na przełożoną doniesień do prokuratora o popełnieniu
        przestępstwa wymuszania i picia alkoholu w zakładzie pracy, gdy owa
        przelożona chcąc zapewne pomóc Ci zintegrować się z "załogą"
        zażaruje, że powinnaś oblać udaną obronę pracy magisterskiej.

        3. Pamietaj, że tylko w środowiskach patologicznych rozmawianie o
        alkoholu wzbudza jakieś niezdrowe emocje, a sprawa kto kiedy płaci
        za alkohol (stawia) i czy jeśli się napije, to "odstawi", nabiera
        rangi zasadniczej. Wśrod zdrowych ludzi niezagrożonych chorobą
        alkoholową sprawa "postawienia" czasem kieliszka alkoholu nie urasta
        do rangi problemu. Traktowana jest jako rzecz zwyczajna w kontaktach
        międzyludzkich.

        3. Nie ograniczaj grona osób, z którymi chcesz świętować swoje
        sukcesy (np. toastem) tylko do tych osób, które wcześniej na taką
        uroczystość Ciebie zapraszały. Taka zasada wzajemnosci jest bez
        sesnu, stosuja ją tylko sknery, ludzie kierujacy się wyłącznie
        wyrachowaniem oraz tzw. zimne ryby nie potrafiące nić zrobić
        spontanicznie, które pod koniec życia przeistaczają się w
        zgorzkniałe ciotki nękające swoje siostrzenice (zob. inny wątek).

        4. Bądź osoba otwartą na ludzi, przełamuj "szywniactwo", nie bój się
        niekonwencjonalnych zachowań - to pomaga i umila życie.
        • zagubiona11 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 15.09.08, 17:12
          > 1. Nie utożsamiaj wypicia symbolicznego toastu z "piciem alkoholu
          na terenie zakładu pracy", bo to z grubsza tak, jakby stawiać znak
          równości między pocałunkiem podczas spaceru w parku, a "uprawianiem
          sexu w miejscu publicznym". Symboliczny toast jest przyjętą
          powszechnie, sprawdzoną, sympatyczną, elegancką, nikomu nie
          szkodzącą (przeciwnie) formą, stosowaną zwyczajowo w nawet
          najbardziej wymagających środowiskach zawodowych. Traktowanie
          symbolicznego toastu jako procederu "picia alkoholu" pochodzi ze
          środowisk, gdzie uzależnienie od alkoholu jest na porządku dziennym,
          więc trzeba unikać jakiegokolwiek kontaku z alkoholem, gdyż grozi
          to "popłynięciem"/transem/ciągiem.

          W skrócie - jak robotnicy na budowie chleją piwsko to jest be, ale
          jeśli na tej samej budowie panowie inżynierowie sączą szampana, to
          jest cacy.
          • romek501 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 15.09.08, 17:19
            zagubiona11 napisała: W skrócie - jak robotnicy na budowie chleją
            piwsko to jest be, ale jeśli na tej samej budowie panowie
            inżynierowie sączą szampana, to jest cacy.

            Nie pisałem ani o robotnikach ani o inżynierach, którzy sączą
            szampana. Pisalem o takiej sytauacji, jaką opisała autorka wątku,
            więc proszę nie konfabulować, bo to jest bardziej niestosowne niż
            toast szampanem.


            • kol.3 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 15.09.08, 20:13
              W kwestii formalnej - to kiedyś był przepis państwowy, który mówił,
              że w zakładzie pracy w sytuacjach uroczystych, np. podpisanie
              kontraktu, umowy międzynarodowej itp. można uczcić sytuację wypiciem
              2 lampek alkoholu. Pamiętam głośny proces pracowników centrali hz w
              Wawie z powodu wypicia 3 lampek.
              • remez2 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 15.09.08, 23:13
                Fantasmagorie.
            • mlodyzbudowy Do romka501 16.09.08, 12:21
              Od niespełna roku pracuję w obecnej firmie. Kilka dni temu
              skończyłem zawodówkę. Następnego dnia rozmawiałem z kolegą i
              wspomniałem o tym. Usłyszał to mój majster i (z żartem) zapytał,
              dlaczego niczego z tej okazji nie "postawiłem". Po krótkiej
              konwersacji już poważnie dodał, że kiedy oni (kilkanaście osób
              ówcześnie pracujących i stanowiących wtedy całą kadrę mojej firmy)
              byli na etapie kończenia zawodówki, to każdy po uzyskaniu świadectwa
              ukończenia szkoły "stawiał". I właśnie z tym mam problem. Z jednej
              strony nie czuję się w obowiązku kupować alkoholu (którego i tak sam
              nie wypiję, bo okazjonalnie pijam tylko wino) dla całej firmy (w
              zależności od tego, czy wezmę pod uwagę jedną czy dwie brygady,
              które są blisko siebie, jest to 30 lub 40 osób), a z drugiej strony
              nie chciałbym podpaść majstrowi, który wyraźnie mi zasugerował, że
              powinienem to zrobić.

              Dodam jeszcze, że kiedy byłem zatrudniany w tej firmie, nie liczyło
              się to, czy mam skończoną zawodówkę i czy chcę ją skończyć, ale moje
              wcześniejsze doświadczenie zawodowe. Obecna firma w żaden sposób nie
              wspomagała mnie w nauce, a z tytułu ukończenia szkoły nie czekają
              mnie żadne profity typu premia czy podwyżka.

              Zapytałem majstra, jak to ma być, bo w zawodówce mówili mi, że nie
              wolno wnosić alkoholu na budowę, ani go pić, ale on odpowiedział, że
              co mi zależy przynieść ze 2-3 skrzynki piwa i pozwolić kolegom z
              pracy wypić za moje zdrowie. Koszt żaden, kłopot żaden... A zawsze
              jakiś miły nieformalny gest (nie wiem, czy to żaden koszt – 40
              chłopaków na budowie, niech każdy wypije tylko jedno piwo, to robi
              się z tego 120 zł.) No to mówię, że jak to tak pić alkohol na
              budowie, a on mówi, że kto mówi o piciu alkoholu? Mówimy o butelce
              piwa. I dalej majster mówi tak: spróbujmy uwolnić się od tej
              propagandy, że butelka piwa to jakieś "picie alkoholu". Po prostu
              symboliczna forma poinformowania o jakimś miłym zdarzeniu,
              podzielenia się radością. Wypicie wspólnie piwa jest przyjętą
              powszechnie, sprawdzoną, sympatyczną, elegancką, nikomu nieszkodzącą
              (przeciwnie) formą, stosowaną zwyczajowo w nawet najbardziej
              wymagających środowiskach zawodowych. Traktowanie wypicia butelki
              piwa, jako procederu "picia alkoholu" pochodzi ze środowisk, gdzie
              uzależnienie od alkoholu jest na porządku dziennym, więc trzeba
              unikać jakiegokolwiek kontaktu z alkoholem, gdyż grozi
              to "popłynięciem"/transem/ciągiem.

              No to ja już sam nie wiem, co robić! W zawodówce mówili, żeby nie
              słuchać starych pracowników, którzy namawiają do picia piwa na
              budowie, bo to jest deprawowanie starych przez młodych. No, ale
              jeśli majster przekonuje, to ja chyba powinienem w końcu postawić to
              piwo i napić się z nimi na budowie, potem wleźć na rusztowanie i
              dalej pracować, bo przecież nikt mi zwolnienia z reszty dnia nie da.

              Romku501, bardzo proszę o radę, bo naprawdę nie wiem, co powinienem
              w takiej sytuacji zrobić.
              • romek501 Re: Do romka501 16.09.08, 14:38
                mlodyzbudowy napisał:
                Romku501, bardzo proszę o radę, bo naprawdę nie wiem, co powinienem
                > w takiej sytuacji zrobić.

                O, to bardzo proste. Zaproś chłopaków z brygady na piwo po
                fajrancie i sprawa z głowy. Owszem, wydasz pewnie ze 150 zl, ale
                pamiętaj, że w branży, w której pracujesz, często jest obyczaj
                przepijania calej pierwszej wyplaty, więc i tak ci się opłaca.
                Dzięki temu zaproszeniu zintegrujesz sie z chłopakami, będą cię
                kryli, gdy przyjdziesz do roboty na kacu, dopuszczą cie może do
                udziału w sprzedawaniu na lewo cementu, zabiorą na jakąś fuchę, no i
                pewnie ktoś ci się kiedyś zrewanżuje browarem. Oczywiście możesz
                skorzystać także z propozycji majstra i wypić browar w robocie.
                Formalnie nie ma żadnego znaczenia czy ty i twoi koledzy wypija to
                pierwsze piwo w intencji twojego dyplomu czy tak jak zwykle bez
                intencji. Pamiętaj, że w branży budowlanej często pracują ludzie,
                którzy mają kłopot z kończeniem picia po jednej butelce piwa, więc
                nie daj się namówić na stawianie do wieczora. Niech piją za swoje.
                Żeby na przyszłość uniknąć takich problemów, proponuję, żebyś
                poszedł do szkoły wieczorowej, zdał maturę, która otworzy Ci drogę
                na studia. Wiem, że to spory wysiłek, ale widzę, że dajesz sobie
                jakoś radę z obsługą komputera, a i kopiować czyjeś teksty też
                umiesz, więc na jakichś łatwych zaocznych studiach humanistycnzych
                (np. socjologia, politologia) powinieneś sobie jakoś poradzić. Nie
                daj się złapać na ściąganiu i plagiatach. Gdy skończysz już studia,
                pójdziesz do firmy jako umysłowy i wtedy oblewanie doktoratu zrobisz
                już elegancko kieliszkiem szampana.
                No ale wybór należy do Ciebie

                • mlodyzbudowy Re: Do romka501 16.09.08, 15:10
                  Romku, dziękuję za odpowiedź.

                  Co do zaproszenia na piwo po fajrancie, to majster chce, żeby to
                  picie odbywało się w trakcie pracy i dlatego mam problem.

                  Co do dalszego ciągu Twoich wywodów, to czuję się obrażony. Ja nie
                  chcę się z chłopakami z budowy integrować po to, by przychodzić do
                  roboty na kacu, kraść cement i chodzić na fuchy w trakcie pracy.
                  Znowu Ty-stary deprawujesz młodego pracownika (uczyli mnie o tym w
                  zawodówce).

                  Co do kopiowania cudzych tekstów, to liczyłem, że od razu się
                  poznasz i miałem rację. Nie sądziłem tylko, że nazwiesz to
                  ściąganiem i plagiatem, tu przeceniłem Twoją inteligencję.

                  Co do Twojej rady, by pójść na studia, to, owszem, marzyłem kiedyś o
                  architekturze (humanistyczne mnie nie interesują), bo myślałem, że
                  dzięki niej wyrwę się z tego świata, gdzie pije się w
                  pracy, „stawia” alkohol i gdzie majster łowi frajerów, ale chyba nie
                  ma co sobie głowy zawracać studiami – w „lepszym” świecie stosunki
                  pracy funkcjonują tak samo, tylko zamiast piwa pije się "szampana".
                  • romek501 Re: Do romka501 16.09.08, 15:18
                    mlodyzbudowy napisał:

                    w „lepszym” świecie stosunki pracy funkcjonują tak samo, tylko
                    zamiast piwa pije się "szampana".

                    No i tu masz rację. Ale tym bardziej zachęcam do podjęcia próby
                    awansowania do tego lepszego świata, bo zawsze przyjemniej pić
                    szampana w przyjemnych warunkach niż łazić w waciaku po błocie i
                    przewracać się o pijanych kolegów w zapyziałej pakamerze.
                    No i pije się nie tylko szampana wink
                    • nm.buba011 Re: Do romka501 16.09.08, 16:39
                      > Ale tym bardziej zachęcam do podjęcia próby
                      > awansowania do tego lepszego świata,

                      - Romku, jakby Młodyzbudowy zalogował się jako Małyzprzedszkola, też
                      byś go namawiał, do dalszej edukacji?
                      • remez2 Re: Do romka501 16.09.08, 17:14
                        nm.buba011 napisał:

                        > - Romku, jakby Młodyzbudowy zalogował się jako Małyzprzedszkola, też
                        > byś go namawiał, do dalszej edukacji?
                        Edukacji tak ale piwa, szampana?
    • horatio_valor Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 15.09.08, 16:01
      Tej obrony już nic nie uratuje (za dużo czasu, poza tym rozmowa z
      szefową). Proponuję upatrzyć najbliższą okazję integracyjną w firmie
      (wyjazd, spotkanie towrzyskie, wigilia itp.) i przynieść wino lub
      szampana, z komentarzem, że to na konto Twojej obrony, że tuż po
      obronie nie było okazji, ale teraz wszystkich uprzejmie częstujesz.

      Na drugi raz proponuję albo w ogóle nie ujawniać obrony ani
      podobnych wydarzeń w miejscu pracy (ja tak na przykład robię) albo
      samemu komunikować przy pomocy odrobiny wina dla wszystkich - np. w
      piątek po godzinach, żeby nie było, że w czasie pracy. Myślę, że
      jedna butelka wystarczy, w końcu nie chodzi o "chlanie", tylko o
      symboliczny toast minimalną ilością alkoholu.
      • kol.3 Re: Alkohol w pracy po obronie pracy magisterskie 16.09.08, 19:13
        Nikt nie lubi minimalnych ilości alkoholu. Potem wszyscy tacy
        niedopici chodzą.
Pełna wersja