Takie pytanie...

22.11.08, 23:05
Mam kolege (bardzo dobrego), ktory ma juz dosc dlugo jedna
dziewczyne. Niby nic, gdyby nie fakt ze nagminnie ja zdradza, nie
raz, nie dwa i nie z jedna kobieta, zreszta oszukuje ja na kazdym
kroku. Oczywiscie mysle sobie "nie moja sprawa a wtracanie sie w
czyjs zwiazek to ostatnia rzecz jak by mi do glowy przyszla" ale...
no wlasnie, ostatnio rozmawiajac z ta dziewczyna- jakos sie
zagadalismy o zwiazkach itd. a ona do mnie "a xyz mnie nie zdradza?"-
zadała je chyba tak dla jaj bo nie podejrzewa niczego,
odpowiedziałem ze nie rozmawiamy na takie tematy i nie wiem, ale ona
nalegała wiec w koncu powiedziałem ze nie, a przynajmniej nic nie
wiem. Czy dobrze zrobiłem? To jest naprawde dobry kumpel ale nie
widzi mi sie kłamanie o takich rzeczach bo kiedys to wyjdzie i ja
tez bede tym zlym bo "o wszystkim wiedział"... Co myslicie?
    • nm.buba011 Re: Takie pytanie... 23.11.08, 00:40
      o niektorych sprawach... nie roymawiamy.
      W sredniowieczu, czesto zabijano poslancow, przynoszacych... zle
      wiadomosci.
      Uwazaj, jest takie powiedzenie,
      wart Pac palaca, a palac... Paca.
    • remez2 Re: Takie pytanie... 23.11.08, 10:57
      Myślę, że powinieneś powiedzieć prawdę, zaproponować pomoc w "zemście" i n i e
      opisywać dalszego ciągu na tym forum.
    • e._ Re: Takie pytanie... 23.11.08, 13:59
      Nie jest łatwo w takiej sytuacji powiedzieć prawdę prosto w oczy,
      ale można spróbować to zrobic jakoś dookoła, np tak: "Czy cie
      zdradza? To nie są moje sprawy. Oczywiscie, jest w bardzo
      serdecznych kontaktach z Jolą, Basią a ostatnio Zuzią (lub: widuje
      sie go na mieście z ...), ale o tym na pewno wiesz."
      A jeśli nieszczęsna ofiara będzie sie domagać szczegółów, lepiej
      odesłać ją do szczerej rozmowy z partnerem.
      Sygnał został wysłany, reszta to niekoniecznie Twoja sprawa.
      • remez2 Re: Takie pytanie... 23.11.08, 15:53
        Kapusta.
    • kol.3 Re: Takie pytanie... 23.11.08, 18:36
      Nie wtrącaj się między dwójkę ludzi. Oni się pokłócą, potem pogodzą
      a Ty zostaniesz wrogiem. Po co Ci to?
Pełna wersja