Po rozstaniu - oddwanie cudzych rzeczy- kiedy?

17.12.08, 09:06
Wyobraźmy sobie taką sytuację, dwoje ludzi, rozstanie. Dziewczyna
zrywa. Nie wykazuje inicjatywy w kontaktach, aby nie robić
chłopakowi nadziei na ewentualny powrót. Dziewczyna po kilku może
kilkunastu dniach jedzie do chlopaka i oddaje mu wszystkie jego
rzeczy. Dziewczyna czyni to ponieważ uważa, ze SV nakazuje, by w
tego typu sytuacjach niezwłocznie oddać, to co nie jest nasze.
Chłopak jednak nie kwapi się do zwrotu jej rzeczy. Chodzi o zasadę,
bo ona nawet dokładnie nie pamięta co ma jej do oddania- wcześniej
zapewniał, ze jest potrzeba zwrotu rzeczy, ze jest taka koniecznośc.
Były to tylko słowa. Od słów do realizacji daleko.

Kiedy powinno się oddać pożyczone rzeczy? Niezwłocznie, czy mozna
sie z tym ociągać? Czy SV coś na ten temat mówi?
    • kol.3 Re: Po rozstaniu - oddwanie cudzych rzeczy- kiedy 17.12.08, 19:37
      O jakie rzeczy chodzi, o pożyczone?
      Jeśli tak, to należy je sobie wzajemnie zwrócić, jak wszystko co
      pożyczone, niezależnioe od rozstania.
      Prezenty i biżuteria - są różne szkoły.
      • magdalaena1977 Re: Po rozstaniu - oddwanie cudzych rzeczy- kiedy 22.12.08, 21:45
        kol.3 napisała:

        > O jakie rzeczy chodzi, o pożyczone?
        > Jeśli tak, to należy je sobie wzajemnie zwrócić, jak wszystko co
        > pożyczone, niezależnioe od rozstania.
        > Prezenty i biżuteria - są różne szkoły.
        Zgadzam się - prezentów się nie zwraca, ale np. Twoje ubrania powinny wrócić do
        Ciebie jak najszybciej
    • wensday Re: Po rozstaniu - oddwanie cudzych rzeczy- kiedy 17.12.08, 21:29
      Nie wiem co mówie SV, ale Twoje rzeczy osobiste, które miałaś u niego (np. jakieś ubranie, kubek itp) powinny być zwrócone w miarę szybko - najlepiej kiedy wymiana jest jednocześnie obustronna. A rzeczy pożyczone (np. książka) to tak jak standardowo się umawiasz na oddanie ze znajomym. Prezentów itp się raczej nie zwraca - wyjątkiem jest pierścionek zaręczynowy.
      • e._ Re: Po rozstaniu - oddwanie cudzych rzeczy- kiedy 21.12.08, 23:35
        Jeśli czujesz taką poptrzebę, by wszystko definitywnie zamknąć,
        oczyscić, wyslij do niego maila albo smsa z pytaniem, czy może
        przygotować Twoje rzeczy na najbliższy czwartek (czy tam wtorek), bo
        chciałabyś po nie podjechać o 18.
      • kam1l85 Re: Po rozstaniu - oddwanie cudzych rzeczy- kiedy 24.12.08, 20:27
        SV "mówi" - prezenty również się oddaje przy czym chłopak odbiera tylko te cenniejsze a reszte zostawia.
        Dziwne to trochę ale tak przeczytalem w ksiażce SV smile
        • nm.buba011 Re: Po rozstaniu - oddwanie cudzych rzeczy- kiedy 26.12.08, 11:25
          > Dziwne to trochę ale tak przeczytalem w ksiażce SV smile

          - książka sv, której zalecenia stoją w konflikcie z rozsądkiem,
          jest niewiele warta. Inna sprawa to interpretacja zaleceń.

          Buty nawet najdroższe, są prezentem osobistym i po przejściu 100m
          mają wartość jedynie dla ich właściciela. Co innego nieruchomości
          czy auto.
          Prezent może być fundamentem pod przyszły związek, lub też jest
          wygodny dla darczyńcy, np. mieszkanie dla przyjaciółki w pobliżu
          swojego. Czy obdarowana powinna je zwrócić, po kilku latach
          znajomości, dla swojej... następczyni?
          • kam1l85 Re: Po rozstaniu - oddwanie cudzych rzeczy- kiedy 30.12.08, 10:12
            jak kogoś stać na prezent w postaci auta lub mieszkania to następnej kobiecie kupi inne, chyba że nauczony "życiowym doświadczeniem" zaprosi poprostu tą wybranke do siebie..
            a co do butów to raczej sprawa jest jasna smile
    • naprawdetrzezwy Niezwłocznie. Ale jest jedno ale. 24.12.08, 11:06
      Oddająca osoba musi być dobrze wychowana - tylko wtedy to zadziała.

      A teraz darmowa lekcja na przyszłość:

      swoje działania PLA-NU-JE-MY.
      Czyli, w opisanym przypadku: zbieramy swoje rzeczy, mówimy: "(powód rozstania), tu są twoje rzeczy, żegnaj", zabieramy swoje rzeczy i wychodzimy.

      (hint bożonarodzeniowy - dobrze mieć na podorędziu mężczyznę w takiej sytuacji...)

      Happy Chanuka!
      • nm.buba011 Re: Niezwłocznie. Ale jest jedno ale. 24.12.08, 11:17
        > swoje działania PLA-NU-JE-MY.

        - dobre,

        ale złudzenia, też mają swoją cenę. smile
    • malenka114 moj ex nie oddal mi pieniedzy 24.12.08, 12:04
      ktore pare m-cy wczesniej pozyczyl na oplacenie czesnego. Gosc byl
      wtedy na utrzymaniu starych, ja juz pracowalam. Po rozstaniu kilka
      razy delikatnie przypomnialam mu ``czy moglby mi oddac``, ciagle
      mnie czyms zbywal, gdy w koncu sie zdecydowal, oddal mi tylko
      kilkadziesiat z kilkuset zlotych, a gdy zapytalam gdzie reszta,
      uslyszalam ze i tak za duzo od niego dostalam. Chyba wystawil sobie
      jakis rachunek......
      • jednorazowy3 Re: moj ex nie oddal mi pieniedzy 24.12.08, 12:18
        jakby mial to by oddal, niestety kryzys finansowy dotyka wszystkich niezaleznie od pozycji spolecznej
        • nm.buba011 Re: moj ex nie oddal mi pieniedzy 24.12.08, 12:23
          > jakby mial to by oddal,

          - niektórzy w momencie pożyczania zakładają,
          że to problem i naiwność osboby... wierzyciela(skoro tak go nazywają)
          • croyance Re: moj ex nie oddal mi pieniedzy 31.12.08, 17:05
            Wlasnie, jak w dowcipie: dluznik, bo dlugo nie oddaje - i
            wierzyciel, bo wierzy, ze jednak sie doczeka big_grin
        • malenka114 Re: moj ex nie oddal mi pieniedzy 24.12.08, 15:07
          to bylo kilka lat temu, wiec nie o kryzys tu chodzilo
      • nm.buba011 Re: moj ex nie oddal mi pieniedzy 24.12.08, 12:19
        > Chyba wystawil sobie jakis rachunek......

        - kilkaset złotych, to nie wiele, później mogło być gorzej.
        Ma tylko, znacznie przesunietą grancę, w interpretowaniu własnych
        zasług.
        Musiał się wcześniej "odkryć", choć człowiek zakochany(zauroczony),
        nie chce tego dostrzegać.
      • veroy Re: moj ex nie oddal mi pieniedzy 24.12.08, 12:21
        Moj po pol roku od rozstania, kiedy wreszcie dotarlo do niego ze nie
        ma sensu te cale latanie za mna z placzem i blaganiem bym wrocila
        wyslala mi sms'a z wyliczona suma ile na mnie wydal (nie bylo tego
        duzo, regularnie lazilismy do knajpy na piwo , okazyjnie jakies
        kwiaty, ale po roku bycia razem sie uzbieralo) wyliczone co do
        grosza i rządał zwrotu dopisujac, ze przeze mnie ma klopoty z
        brakiem pieniedzy (delikatnie mowiac) smile

        to byl moj pierwszy chlopak. duzo starszy ,ale wciaz na utrzymaniu
        rodzicow. generalnie dokladne odbicie stereotypowego nieudacznika i
        do dzis nie wiem, jakim cudem moglam sie z nim zwiazac, ale wazne ze
        wiecej nie popelnilam takiego bledu. na swiecie jest pelno meskich
        szmat smile
        • piotrj87 Re: moj ex nie oddal mi pieniedzy 24.12.08, 15:09
          Może jakaś firma windykacyjna?
    • xarte Re: Po rozstaniu - oddwanie cudzych rzeczy- kiedy 24.12.08, 17:11
      pier..l savoir vivre. odbierz co Twoje.
    • z_jak_zwirz Re: Po rozstaniu - oddwanie cudzych rzeczy- kiedy 24.12.08, 17:19
      SV niema tu nic do rzeczy - jak chlopek nie reaguje na monity o oddanie
      naleznosci, to nalezy po prostu swoje zabrac. do pomocy wziac ze 2 kolegow (z 1
      moze chciec sie przepychac) i wejsc mu na kwadrat.
      • doobie Re: Po rozstaniu - oddwanie cudzych rzeczy- kiedy 24.12.08, 18:45
        z_jak_zwirz napisał:

        > SV niema tu nic do rzeczy - jak chlopek nie reaguje na monity o oddanie
        > naleznosci, to nalezy po prostu swoje zabrac. do pomocy wziac ze 2 kolegow (z 1
        > moze chciec sie przepychac) i wejsc mu na kwadrat.
        >



        a co to jest za rozwiazanie? zastraszajac tego typa narazisz sie na klopoty no i
        tym samym sprawisz ze tak naprawde niczym sie od niego nie roznisz. gdyby facet
        mial troche godnosci to zwrocil by te pieniadze ale jak widac nie ma. skoro ona
        zdecydowala sie zerwac z nim wiedzac ze pewne rachunki sa wciaz niewyrownane to
        trzeba poniesc tego konsekwencje. a juz poza konkuresm - dobry zwyczaj nie pozyczaj.
    • 7poznan Re: Po rozstaniu - oddwanie cudzych rzeczy- kiedy 25.12.08, 11:38
      O proszę, mój wątek na stronie głównej Gazety!
      Nie wiem czy to aż tak interesujący temat… ale skoro ktoś uznał, że
      wątek zasługuje na wyróżnienie…

      Wiele się u mnie wydarzyło…
      Uniosłam się dumą i napisałam Ex, że może rzeczy wydać biednym lub
      wyrzucić. Jeśli przez 1,5 miesiąca nie wpadł na pomysł, żeby mi je
      oddać, a ja żyłam bez nich 1,5 miesiąca, to znaczy, że jakoś sobie
      bez nich poradzę.

      Chyba nikt nie rozczarował mnie tak mocno, jak On.
      Nawet życzeń na Święta nie przysłał... totalny brak klasy…
      Ech...
      sad
      Takie życie…
    • ms123rs A to moja historia - troche z innej strony 25.12.08, 13:35
      Minęło już trochę czasu ale i tak Wam opowiem. Mieszkałam w wynajętym mieszkaniu
      z facetem 1,5 roku. Pod koniec było już na prawdę beznadziejnie ale ja
      oczywiście łudziłam się że może coś z tego będzie, a może po prostu bardzo bałam
      się być sama i dlatego miałam nadzieję że to jeszcze nie jest koniec. W każdym
      razie to on uczynił pierwszy krok, wrócił do domu pewnego dnia i powiedział że
      się wyprowadza. Było to około 10 marca (datę jeszcze pamiętam smile) zabrał część
      swoich rzeczy i wyszedł, następnego dnia zabrał kolejną partię - robił to pod
      moją nieobecność - jak byłam w pracy. Nie zapowiadał się jakoś specjalnie ale ja
      też nie robiłam problemu, bo wyznaję zasadę że jak się rozstawać to dość
      radykalnie i nie miałam go już więcej ochoty oglądać. Ponieważ jednak - jak to
      po rozstaniu -nie czułam się za komfortowo, zaprosiłam mojego tatę do mnie na
      kilka dni (żeby nie być samej). Więc tak się stało, że kiedy w kolejnym tygodniu
      przyszedł po następną partię swoich rzeczy to natknął się na mojego ojca - to
      musiało być zabawne - więc zadzwonił z awanturą czemu mu nie powiedziałam że
      jest mój ojciec smile. Nie zrobiłam tego specjalnie, myślałam że zabierze swoje
      rzeczy na następny dzień albo w najbliższy weekend (na który ja wyjechałam i
      wróciłam w niedziele wieczorem z tatą) a nie, że będzie to trwało chyba ze 2
      tygodnie W każdym razie jak następnym razem zjawił się po rzeczy to już
      zadzwonił z zapytaniem czy może wejść do domu smile. Mieliśmy część rzeczy
      wspólnych ale nigdy nie zadzwoniłam do niego by zrobić tzw "podział majątku".
      Uznałam że jak ma ochotę to nich sam wyjdzie z inicjatywą, chyba jednak nie miał
      więc zostawił w naszym mieszkaniu wszystkie wspólne rzeczy (nie było tego dużo)
      i część swoich ( nie wiem czy zapomniał o nich czy ich nie chciał, nie
      wnikałam). Dobra do rzeczy. Za miesiąc w którym powiedział że się wyprowadza nie
      zapłacił mi już a ja uniosłam się honorem i nie zażądałam by zapłacił (poza tym
      wiedziałam ze mamy w kaucji miesięczny czynsz więc założyłam już wtedy że mu nie
      oddam tej kaucji, bo uważałam że powinien zapłacić przynajmniej za miesiąc w
      którym się wyprowadził). Ja wyprowadziłam się z tego mieszkania 5 miesięcy
      później (przez cały czas miał klucze do tego mieszkania) więc musiałam do niego
      zadzwonić i poprosić o ich zwrot z racji tego, że się wyprowadzam i muszę je
      zdać. Poprosiłam go wtedy by był przy odbiorze - właściciel mieszkania tego
      chciał a to na niego była umowa najmu, żeby podpisał wszystkie dokumenty.
      Powiedział mi wtedy że on nic tam nie zepsuł i nie widzi potrzeby żeby był. OK,
      nie nalegałam. Klucze odesłał kurierem, a mailem zażądał oddania kaucji, więc
      napisał mu że nie zapłacił mi za miesiąc w którym się wyprowadzał więc nie widzę
      powodu zwracać mu kaucję. Po wymianie kilku maili dał sobie spokój z kaucją, ale
      zirytowało mnie to bardzo - mieliśmy miesięczne wypowiedzenie więc gdybym ja się
      chciała tak samo wyprowadzić jak on to musiałabym zapłacić za marzec i kwiecień
      jeszcze, a mieszkanie nie należało do najtańszych. A teraz najlepsze po 9
      miesiącach dostaję do niego maila żebym mu oddała jego robot kuchenny który
      zostawił w tamtym mieszkaniu smile
      • remez2 Re: A to moja historia - troche z innej strony 25.12.08, 14:20
        Wstrząsająca historia ale to nie jest forum złamanych serc.
        BTW - słownik ortograficzny zabrał wcześniej?
      • nm.buba011 Re: A to moja historia - troche z innej strony 26.12.08, 12:05
        > Więc tak się stało, że kiedy w kolejnym tygodniu przyszedł po
        > następną partię swoich rzeczy to natknął się na mojego ojca - to
        > musiało być zabawne - więc zadzwonił z awanturą czemu mu nie
        > powiedziałam że jest mój ojciec smile.

        - ale dało mu pretekst(argument), którego szukał do niepłacenia.
        Moim zdaniem Twój błąd i nie za bardzo eleganckie posuniecie.
        • phlora Re: A to moja historia - troche z innej strony 26.12.08, 15:48
          Tak trzymaj, bubo! Jest dobrze (jeśli chodzi o ,,,,) smile)
          • nm.buba011 Re: A to moja historia - troche z innej strony 26.12.08, 20:06
            dzięki za wsparcie smile.
Pełna wersja