konsumpcja w czasie podróży pociągiem

19.04.09, 15:30
Jeżdżę często i dużo. Średnio 4 razy w miesiącu pokonuje trasę Poznań-Kraków.
To prawie 8 godzin jazdy ( wsiadam nieco wcześniej niż Poznań). I zaczęłam się
zastanawiać czy jedzenie w wypełnionym przedziale jest miłe dla reszty
pasażerów. Sama nie jem bo najzwyczajniej w świecie krępuje mnie jedzenie w
pociągach. Piję sok i to mnie jakoś trzyma te 8 godzin. Dodam że po pociągu
przesiadam się w busa i jadę kolejne 1,5 godziny i tez nie jem.
Ale obserwuje ludzi którzy bez większego przejmowania się wyciągają buły z
pasztetem i wcinają. Kruszą a zapachy roznoszą się gdzie chcą. Widziałam już
całe zestawy z KFC czy MCa , kupowane w Kauflandzie wędzone uda indyka i
pałaszowane bezpośrednio z opakowania, bułki, kanapki wszelkiego rodzaju z
wszelakim nadzieniem , jabłka, banany , jogurty i ostatni hit ciastka
nadziewane bitą śmietaną którymi karmione są dzieci ( a które potrafią
obsmarować tym wszystko).
Jak to jest? Wypada czy nie wypada jeść w pociągach? Zwłaszcza kiedy nie ma
wagonu restauracyjnego. ( raz widziałam jak chłopak wychodził na korytarz i
jadł ale jednoczesnie obok niego ktoś palił więc to raczej nie była miła
konsumpcja)
    • awanturka Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 19.04.09, 17:24
      Myślę, że wypada, ale nie wolno tego robić ostentacyjnie, trzeba zadbać o estetykę konsumpcji (nie jeść potraw, które nie dają się w takich warunkach estetycznie konsumować) i potraw, które mogą drażnić innych podróżnychh zapachem (czosnek, cebula, wędzone ryby itp). Myślę, że dyskretne skonsumowanie niewielkiej, estetycznie zapakowanej kanapki i popicie herbatką z termosu czy jakimś napojem nie jest niczym nagannym.
      • beforek W ktorym ty wieku zyjesz? W 18 chyba... 19.04.09, 17:25
        Stuknij sie, co za problem masz - ktos glodny to je - proste. A tobie nic do tego!
        • nm.buba011 Re: W ktorym ty wieku zyjesz? W 18 chyba... 19.04.09, 18:13
          beforek napisał:

          > Stuknij sie, co za problem masz ...


          - Wiatam Cię(w swoim imieniu) na forum savoir vivre'u(nie mylić z
          surviwalem).
          Życzę Ci dużo zdrowia, pozdrów Swoich Rodziców.
          • remez2 Re: W ktorym ty wieku zyjesz? W 18 chyba... 19.04.09, 19:14
            nm.buba011 napisał:


            > - Wiatam Cię(w swoim imieniu) na forum savoir vivre'u(nie mylić z
            > surviwalem).
            > Życzę Ci dużo zdrowia, pozdrów Swoich Rodziców.
            Może być kłopot, to chyba podrzutek.
            • pamejudd Re: W ktorym ty wieku zyjesz? W 18 chyba... 09.07.09, 12:38
              Ach, widzę kolejny rozbłysk inteligencji...

              "Podrzutek" jako obelga! Cóż za popis rozumowania moralnego!



              Chyba dobrze was kolega beforek ocenił...
              • timurek1 Re: W ktorym ty wieku zyjesz? W 18 chyba... 09.07.09, 17:45
                Ty wymagasz głębszego chyba zastanowienia się nad sobą. Ktoś jest
                głodny, to je. Nie jest- nie je. Proste jak budowa cepa. A ociąg to
                niejsce do tego jak każde inne. To że ty nie jesz, to twój problem.
                Widocznie jesteś za gruba, skoro jeszcze robisz jakieś diety. Jak
                jadę pociągiem, to jem i piję co tylko mam. I nie wrzucaj takich
                bzdurnych tematów na poważne forum GW, bo ją obrażasz.
                • megasceptyk tak robią prostacy, innym prostakom to nie przeszk 09.07.09, 18:51
                  nie przeszkadza.

                  Jak te świnki.
                  No ale cóż, tak trzeba żyć
                  wśród ludzi o różnym poziomie kultury osobistej,
                  takich, którzy w nosie mają zasady współżycia społecznego.
                  Stanowią oni element patologiczny i wywrotowy
                  zwany fachowo jednostkami aspołecznymi
                  a po polsku, bydłem.


                  • pensioner63 Nie należy jeść w publicznych miejscach 10.07.09, 01:51
                    Czytałem w książce science fiction, niestety nie pamiętam tytułu, że tabu
                    społeczne zakazuje aby w miejscach publicznych zaspokajać jakiekolwiek potrzeby
                    fizjologiczne. Głód i pragnienie są potrzebami fizjologicznymi. Więc każdy
                    człowiek przestrzegający tabu nie powinien publicznie jeść i pić. Wielu innych
                    forumowiczów popiera moje stanowisko aczkolwiek ujmuje to innymi słowami.
                    • biala_adelajda Re: Nie należy jeść w publicznych miejscach 10.07.09, 08:47
                      Życie to nie science fiction. Restauracje to tez miejsca publiczne.
                    • pop_ivan TAPATIKI? 10.07.09, 09:10
                      Była taka dwutomowa opowieść big_grin stare czasy.
                    • jureek Re: Nie należy jeść w publicznych miejscach 10.07.09, 09:23
                      pensioner63 napisał:

                      > Czytałem w książce science fiction, niestety nie pamiętam tytułu, że tabu
                      > społeczne zakazuje aby w miejscach publicznych zaspokajać jakiekolwiek potrzeby
                      > fizjologiczne.

                      A jak z oddychaniem? Jest to czynność duchowa, czy też raczej fizjologiczna?
                      Jura
                • 0skar Re: W ktorym ty wieku zyjesz? W 18 chyba... 10.07.09, 09:46
                  A co robisz gdy zachce ci się bąka? Też raczysz otoczenie wyziewami
                  swoich jelit?
        • tsuranni święta racja 09.07.09, 20:37
          jak ktoś za duzo się zastanawia nad savoir vivre'm tzn. ze czasu ma za dużo
      • czujny_obywatel Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 12:36
        Te, co ty jesteś jakiś stetryczały, stary moher. Kto to widział jeść kanapki i pić herbatę z termosu. W dodatku co to za pedalskie zdrobnienia - herbatka
        • pamejudd Dobre! 10/10 09.07.09, 12:39
          Bo zażartowałeś sobie, prawdziulka?
          • senseiek najazd bydla.. ;)) 10.07.09, 01:34

            > Bo zażartowałeś sobie, prawdziulka?

            Nie, tylko moderator dal na glowna strone gazeta.pl, wiec bedziecie mieli najazd bydla.. wink)

            ps. including me.. smile
        • saper_vodiczka Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 21.08.09, 16:47
          "Pedalskie" zdrobnienie : "herbatka"? O matko, cóż za napinacz... Tak, tak... jesteś bardzo męski. W sferze języka i w ogóle. big_grin
    • awanturka Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 19.04.09, 17:52
      Czy wiesz co oznacza tytuł tego forum? Wydaje mi się, że nie. No, ale jeżeli wiesz to powinieneś też wiedzieć, że to forum nie dla Ciebie bo całkiem nie czujesz tematu.... No chyba, że chcesz "poczuć temat" tylko na razie jakoś Ci to nie wychodzi....
      • agpagp Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 19.04.09, 18:42
        Dlatego go zignorowałam smile
        Awanturko masz racje. Tylko ja czasem nie wiem jak mam się zachować kiedy ludzie
        zaczynają się rozkładać z tym całym jedzeniem, wykładać sobie na kolana. Wtedy
        nawet do WC jakoś dziwnie wyjść bo muszą zbierać szybko szybciutko.
        • beforek Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 19.04.09, 19:44
          agpagp napisała:

          > Dlatego go zignorowałam smile
          > Awanturko masz racje. Tylko ja czasem nie wiem jak mam się zachować kiedy ludzi
          > e
          > zaczynają się rozkładać z tym całym jedzeniem, wykładać sobie na kolana. Wtedy
          > nawet do WC jakoś dziwnie wyjść bo muszą zbierać szybko szybciutko.

          To siedz na pupie i sie zastanawiaj nad zyciem, skoro ci przeszkadza, ze ktos je
          pindo big_grinDD
        • aiczka Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 02.07.09, 15:19
          Jeśli nikt nie smaruje kremem Ciebie a jedynie czujesz się zakłopotana, to
          możesz tylko nie zwracać uwagi na to, co się dzieje i w miare możliwości
          poczekać z wycieczkami, aż dla sąsiadów przepuszczenie Cię nie będzie problemem.
      • beforek Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 19.04.09, 19:43
        Spadajcie nadente pindy! big_grinDD
        • czujny_obywatel Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 12:36
          beforek napisał:

          > Spadajcie nadente pindy! big_grinDD

          te, beforek, ciulu jeden, spadaj dresie na drzewo.
    • chris1970 Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 02.07.09, 14:46
      Rzeczywiście, nie każdy lubi zapachy roznoszące się po przedziale z
      niektórych produktów. Powiem, że obecnie w pociągach coraz mniej
      ludzi jada. Pamiętam, jak jeszcze byłem w wieku szkolnym, to często
      podróżowałem do rodziny nocnymi pociągami. W późnych latach
      siedemdziesiątych i osiemdziesiątych jedzenie w pociągu to był
      rytuał. Niedługo po zajęciu miejsca odbywało się zakładanie
      ściereczek, wykładanie pokarmów i w tym moich "ulubieńców" czyli jaj
      gotowanych na twardo. Krojenie pomidorów, smarowanie masłem
      pieczywa, nakładanie wędliny, sera no i wspomnianych jaj gotowanych
      na twardo oraz kiełbas wiejskich.
      Całe szczęście, że dziś ludzie są wygodniejsi i korzystają z Warsu.
      Nie uważam, że jabłko czy banan jest aż takim problemem, zwłaszcza,
      że można wyjść z przedziału i skonsumować go na korytarzu.
      • pamejudd ...najlepiej ukrywając pod połami kurtki. 09.07.09, 12:36
        Ot, Nowi Polacy nie umieją znaleźć się w tym co "wypada" czy "nie wypada" i mnożą kolejne bzdurne reguły (w tym moją ulubioną: noszenie plecaka jako faux pas).


        Co za idiota zalinkował ten temat na głównej?
      • zigzaur Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 22:28
        Każdy ćwoczek
        lubi boczek
      • latajacy_melex Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 10.07.09, 08:52
        Nie chcesz chyba nam tu powiedzieć, że w latach 70 i 80-tych ludzie byli w
        posiadaniu szynki albo sera?
        Przecież wg obecnej wykładni, w czasach ciężkiego komunizmu tłamszony naród miał
        do wyboru tylko musztardę lub ocet.
        Tym pociągiem to pewnie jakieś ambasadory jeździły...
    • mampy-tanie Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 02.07.09, 22:33
      Można jeść, to taka świecka pociągowa tradycja smile
    • zagubiona11 Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 03.07.09, 12:00
      Jedzenie w pociągu, tak jak ogólnie jedzenie w towarzystwie obcych
      ludzi, nie wydaje mi się czymś niewłaściwym. Jeśli podróż trwa 8
      godzin, to przygotowywanie posiłku, smarowanie chleba masłem,
      krojenie pomidorów itd., a potem powolne spożywanie kanapek
      zwyczajnie zabija czas. Oczywiście jajka na twardo pachną swoiście,
      ale dla większości ludzi jest to zapach jedzenia czyli miły.
      Rozumiem, że autorka wątku ma jakąś awersje do jedzenia (nie je
      najpierw przez 8 godzin jazdy pociągiem, potem 1,5 godziny jazdy
      autobusem, tylko dlatego, że się krępuje). Ja nie wytrzymałabym tyle
      czasu na samym soku.

      Inną kwestią jest jedzenie w towarzystwie osób, które same nie jedzą
      (jak autorka wątku). Czy s.v. w takiej sytuacji nakazuje częstowanie
      towarzyszy podróży? W końcu, gdy jadę pociągiem i jem kanapkę, to
      nie wiem, czy osoba z naprzeciwka nie je, bo ma takie zasady (jak
      autorka wątku) czy może nie miała czasu/pieniędzy, żeby sobie
      kanapkę kupić i patrząc na mnie przełyka ślinę. Jakoś głupio jest
      jeść w towarzystwie ludzi potencjalnie głodnych. Ale też i nie
      wypada wypytywać: „A Pani to dlaczego nie je? Odchudza się Pani, czy
      nie ma Pani pieniędzy? Czy mogę Pani kupić w Warsie kanapkę? Z czym
      by Pani wolała z serem czy z wędliną?” itd.
      • agulha Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 03.07.09, 23:00
        Próba częstowania może wydać się podejrzana. Że chcesz otruć albo uśpić. Serio!
        • czujny_obywatel Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 12:51
          Dokładnie tak, NIGDY, ALE TO PRZENIGDY nie wolno nic brać od obcych ludzi w pociągu, ani do picia, ani do palenia, ani do jedzenia.

          Przeważnie tak postępują złodzieje kolejowi, którzy w ten sposób usypiają albo zabijają swoje ofiary przed ich obrabowaniem.
          • michalng Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 10.07.09, 07:21
            > Przeważnie tak postępują złodzieje kolejowi, którzy w ten sposób usypiają albo
            > zabijają swoje ofiary przed ich obrabowaniem.

            Ludzie nie dajmy się zwariować. Nie każdy kto uśmiecha się do naszego dziecka to
            pedofil, nie każdy kto częstuje nas mineralką chce nas otruć.
    • tou Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 08.07.09, 22:10
      Według mnie jedzenie w pociągu nie jest niczym złym.
      Nawet gdy w składzie jest Wars. Bo nie każdy może mieć ochotę stołować się w (niekoniecznie tanim) Warsie.
      Jeżeli ktoś jedzie 8, a nawet nieraz 12 godzin to jak najbardziej ma prawo zjeść.

      Jeśli ktoś wyciąga swoją kanapkę, bułkę z pasztetem i będzie spożywał to kulturalnie to nic złego.
      Irytujące może być wtedy gdy osoba mlaska, kruszy lub spożywa potrawy wydzielające intensywną woń: na przykład jajka, cebula, czosnek.

      Moim zdaniem bardziej irytujący są pasażerowie, którzy mimo zakazu palą papierosy w przedziałach, bo nawet nie łaska wyjść na korytarz.
      • rudy.mundek.ziutka.druh Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 14:19
        a widzisz i tu problem jest z tym paleniem...
        na korytarzu czy w WC jarać papierochów nie można bo zakaz jest i mandat się za
        to należy. do palenia papierochów wyznaczone są niektóre przedziały oznaczone
        wymownym symbolem... ale i tu problem się pojawia bo w dzisiejszych czasach, z
        modą na nie palenie, nie wszyscy pasażerowie takiego przedziału palą... i co
        teraz, no i co teraz...
        a) czy wypada zapytać czy nie będzie przeszkadzało moje palenie w przedziale dla
        palących, czy nie pytać i narażać się na oburzenie reszty pasażerów i zwyzywanie
        od chamów i prostaków. (co miało miejsce jakieś 2 miesiące temu)
        b) czy nie chcąc być zwyzywanym od chamów i prostaków za palenie w przedziale
        dla palących wyjść na korytarz, a aż do przejścia między wagonami i tam narażać
        się na mandat za palenie w miejscu niedozwolonym i liczyć na dogadanie się z
        konduktorem (co miało miejsce podczas tej samej podróży)
        c) czy może wyjść z przedziału dla palących lub dla nie palących i poszukać
        innego przedziału dla palących i na bezczelnego się do niego wbić na papierocha
        i narażać się na bazyliszkowaty wzrok, wcześniej oburzonej przeze mnie damy, gdy
        zapaliłem pierwszego papierosa. dodam tylko że wtedy już ta dama siedziała z
        kanapką z pomidorem w jednej ręce i z jajkiem na twardo w drugie ręce.

        mnie osobiście jedzenie podczas podróży pociągiem czy innym środkiem lokomocji
        nie przeszkadza i czasem sam praktykuje.

        ale to wszystko jest nie ważne... "ważne, żeby przestrzegać zasad BHP zwłaszcza
        na kolei - cześć"
        • r1234_76 w Japonii 10.07.09, 08:08
          w Japonii:

          1. w pociągach dalekobieżnych wszyscy jedzą. to norma. estetycznie zapakowane
          jedzenie można dostać nawet na peronie - nazywają to 駅弁 (eki-ben)
          w pociągach lokalnych nie bardzo jest jak jeść, bo tłoczno, a podróż trwa raczej
          krótko.

          2. palić nie można nigdzie. na dworcach są wyznaczone "akwaria" do palenia. nie
          ma konieczności duszenia się dymem podczas oczekiwania na pociąg. właściwie jak
          dobrze się zastanowić, to nawet na ulicy nie widziałem palących poza miejscami
          wyznaczonymi - bo dla innych przechodniów wdychanie dymka mogłoby być nieprzyjemne.
          nie ma za to zakazów w większości małych restauracji.

          3. kolejna zasada, w pociągu poza wyznaczonymi miejscami na korytarzu obok
          toalet, nie wolno rozmawiać przez komórkę, bo to przeszkadza innym pasażerom.
          można SMS pod warunkiem, że komórka ustawiona jest w tryb bezgłośny.

          pociągami japońskimi podróżuje się o WIELE przyjemniej.
    • cherry.coke Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 12:44
      Jablko, banan albo jogurt to zero problemu wg mnie, Twoj opor przed nimi wydaje
      mi sie wrecz lekko nienaturalny. Sa to rzeczy male, szybkie i ciche w konsumpcji
      (chyba, ze ktos gryzie jablko jak kon, ale to juz inna kwestia). Kanapki jesli
      sie nie krusza i nie pachna mocno. Z innym jedzeniem bym sie wstrzymala.

      Przez 8 godzin przydaloby sie cos zjesc, a o ile pamietam wybor w Warsach nie
      jest zbyt zachecajacy, szczegolnie dla jarosza, ktory nie lubi slodyczy i paluszkow.

      Nawiasem mowiac, co jest mniej na miejscu - jedzenie w przedziale czy pojscie do
      Warsa i jedzenie tam swojego prowiantu?
      • latajacy_melex Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 10.07.09, 08:54
        A jak gryzie jabłko koń? Tak z ciekawości.
        • agulle Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 20.11.09, 19:13
          chrumtataj - kto nie wiedział ten trąba.
    • pamejudd "Konsumpcja". 09.07.09, 12:44
      Dopiero teraz mnie oświeciło - dzieweczka (apgagp) napisała o "konsumpcji", zamiast "jedzeniu"!


      Tak sobie pomyślałem, że jeśli ktoś nie obciąża móżdżku zanadto, to może rzeczywiście rozważanai o jedzeniu w pociągu są mu potrzebne?
      • czujny_obywatel Re: "Konsumpcja". 09.07.09, 13:11
        He, he może przegieła z eleganckością. EW. jest wyposzczona bo w sumie mozna i konsumować jedzenie i można konsumować kobietę.

        W dodatku może jest z Krakowa, a tam ludzie są dość kulturalni i gównianego jajka na twardo w kanapce podczas podróży przy innych pasażerach raczej by nie wcinali. To nie jakieś buractwo z wioch.
        • zigzaur Re: "Konsumpcja". 09.07.09, 22:27
          Ale bywają też ludzie SPOD Krakowa: z Dobczyc, Kłaja, Pcimia...
    • czujny_obywatel Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 12:46
      Teraz odpowiem normalnie na zadane pytanie.

      Jeść w podróżm można, a nawet pownno się, aby nie tracić energii. TYlko widać, po jedzeniu z kim mamy do czynienia. Normalni ludzie jedzą w podróży owoce głownie takie niekłopotliwe jak banan czy jabłko, do tego różne, łatwe w jedzeniu batoniki, paliszki, ciastka, a popijają to albo piwem z puszki, albo wodą mineralną z plastikowej butelki, albo sokiem.

      Buractwo z podmiejskich wioch zajada się obrzydliwymi, kupowanymi na dworcach pitami, które śmierdzą jak gnojówka, paprają się tym, brudzą i ubrania i ławki i korytarz w pociągu. Najgorszy jest pozostały po nich smród.


      Najgorszą kategorią są osobnicy ze wsi, z jakiś zapadłych dziur czy też osoby zwane moherami (wiek nie ma tu nic do rzeczy) z większych miast. Osoby te piją coś z termosów i żrą (bo inaczej nie można tego nazwać) jakieś kanapki z prawdziwym gównem, które capi na cały pociąg. To są jacyś nienormalni ludzie, bo np. jak już muszą to nie jedzą szynki czy normalnej kiełbasy, ale jakąś parszywą kiełbasę własnej roboty, POTWORNIE OHYDNE KANAPKI Z JAJKAMI NA TWARDO - JAK NORMALNY CZŁOWIEK MOŻE JEŚĆ TAKIE GÓWNO, jakięś pasztetowe + do tego cebula i czosnek. W kazdym będź razie jedzą ultra śmierdzące na cały wagon gówno. Uważam, ze tak ludzie się nie zachowują, tylko jacyś podludzie, którzy przy innych ludziach, może na złość, potrafią jeść takie gówno.
      • bartoszcze Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 15:03
        > Najgorszą kategorią są osobnicy ze wsi, z jakiś zapadłych dziur czy
        też osoby z
        > wane moherami (wiek nie ma tu nic do rzeczy) z większych miast.
        Osoby te piją c
        > oś z termosów i żrą (bo inaczej nie można tego nazwać) jakieś
        kanapki z prawdzi
        > wym gównem, które capi na cały pociąg. To są jacyś nienormalni
        ludzie, bo np. j
        > ak już muszą to nie jedzą szynki czy normalnej kiełbasy, ale jakąś
        parszywą kie
        > łbasę własnej roboty, POTWORNIE OHYDNE KANAPKI Z JAJKAMI NA TWARDO
        - JAK NORMAL
        > NY CZŁOWIEK MOŻE JEŚĆ TAKIE GÓWNO, jakięś pasztetowe + do tego
        cebula i czosnek

        No pewnie. Prawdziwie yntelygentny alygant na ich miejscu jadłby
        wytworną sałatkę z roquefortem i sosem vinaigrette.
        • czujny_obywatel głupiś 09.07.09, 16:04
          prawdziwy inteligent (właściwie dlaczego inteligent, jesteś jakimś fizolem i masz kompleksy), a właściwie normalny, kulturalny człowiek np. zje pączka czy drożdżówkę, zagryzie bananem i popije woda mineralną, a nie jak jakieś niedorozwinięte umysłowo buractwo bedzie żarł GOTOWANE JAJA NA TWARDO I ZAGRYZAŁ CEBULĄ.
          • megasceptyk oni nie są głupi, oni są po prostu nieobyci 09.07.09, 18:59
            a rzeczy które tak śmierdzą,
            dam głowę, są na pewno pyszne i zdrowsze
            niż to g..wno sprzedawane w miastach.

            Niestety wyłazi brak ogłady,
            ale z drugiej strony po co wsystkim ogłada?
            Jak człowiek raz na kilka lat się ruszy w świat
            to gdzie on ma ogłady nabrać?

            Gorzej z tymi, którzy żyją w mieście
            w dużych skupiskach i mieli możliwość nabrać ogłady
            a nie nabrali.
            No cóż, taki potrzebujemy na mięso armatnie
            i tym podobne.
          • bartoszcze Re: głupiś 09.07.09, 23:20
            Przepraszam Was, obywatelu, za obraźliwe posądzenie Was o jakieś
            związki z yntelygencją. Także wrodzoną. Wasza czujność jest
            niezaprzeczalnie godna pochwały, nawet na tym trudnym odcinku ten
            tego.. ę..ą.. sawłar wiru, ale z Waszom kulturom osobistom,
            poradzicie sobie!
        • sykorek Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 04.03.11, 11:52
          Masz racje obywatel.
          Polskie spoleczenstwo to w bardzo duzej mierze potomkowie ludzi, ktorych po wojnie zostalo najwiecej: niepismienni chlopi z zapadlych wioch, bo reszta w wiekszosci zostala wyeliminowana (zeby nie uzyc dosadniejszego okreslenia). Tacy ludzie posiadali tyle kultury osobistej, ile ja posiadam zdolnosci lewitowania. Nie jest wiec niczym zaskakujacym to, ze ich potomkowie po kilkudziesieciu latach nadal nie potrafia zachowywac sie tak, zeby ich brak oglady nie razil innych w oczy (i nozdrza).
          Wyobrazcie sobie wy wszyscy, ktorzy nie widzicie w tym zadnego problemu, ze to, co dla was jest zapachem "pysznego" jedzonka dla wspolpasazerow, ktorzy musza sie kisic w ciasnym przedziale z wami czesto jest męką. Ktos tu wyciagnal wniosek, ze zapach jedzenia=przyjemny zapach, a jesli sie to komus nie podoba, to pewnie jest jakas neurotyczna paniusia na diecie. A g..o prawda. Smrod zartych przez was jajek i kielbasy swiadczy tylko o tym, ze pochodzicie z zapadlej wiochy i do niedawna jeszcze furmanka jezdziliscie, a smrod zartych przez was "pysznosci" roznosil sie po lasach i polach.
          Rozumiem, ze jadac pociagiem przez co najmniej kilka godzin nie sposob czegos nie jesc, ale na Boga, niech to NIE SMIERDZI! (tzn. - jak dla was - nie wydaje "zapachu").
          Problem tylko w tym, co zrobic; jak zwrocic uwage komus, kto wlasnie zre w ciasnym, zamknietym przedziale jakiegos kotleta i nie widzi w tym problemu dla innych...
          • angazetka Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 04.03.11, 13:02
            > Problem tylko w tym...

            ...jak się pozbyć tej nienawiści do innych ludzi, prawda? Pracuj nad sobą, może ci się uda smile
      • jureek Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 15:08
        Piwo z puszki OK, a herbata z termosu to wiocha? Hm, ciekawy pogląd.
        Jura

        P.S. A piwo może być krajowe, czy koniecznie zagraniczne?
      • observer1983 Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 23:03
        "W kazdym będź razie" mówi się na wsi za stodołą... i w krakowie.

        My, w mieście stołecznym (faktycznym a nie wyimaginowanym tylko z nazwy), mówimy
        "w każdym razie".

        Dziękuję. Pozdrawiam Warszawiaków (prawdziwych z urodzenia).
    • lesher Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 12:47
      Jako że trzymam dietę i wsuwam co trzy godziny, a pociągami trochę jeżdżę, jestem niejako zmuszony do konsumpcji smile
      Nie jem jakichś specjalnie "śmierdzących" specjałów (ot, ryż, kurczak, warzywa), ale zawsze trochę czuć.
      Zawsze wychodzę z przedziału na korytarz - nie jest to może rozwiązanie idealne bo niemal zawsze ktoś tam również jest, czy to ze względu na to że nie ma rezerwacji, czy też właśnie "prostuje nogi". Zawsze jednak to mniej czuć, niż jeżeli siedziałbym w przedziale.
      WARS niestety odpada - dieta, a jak wejdę ze swoim jedzeniem to wygonią (zresztą chyba z punktu widzenia sv to trochę jak wchodzenie z kanapkami do restauracji smile).
      Chyba to rozwiązanie jest najlepsze z punktu widzenia z jednej strony nie narzucania się współpasażerom, a z drugiej zaspokojenia własnych potrzeb.
    • eye-witness Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 13:29
      jak to czy WYPADA? jedzenie nie jest puszczaniem bakow. jakos ci, ktorzy
      wsiadaja do pociagu ze smierdzaca pacha, albo cuchnacymi skarpetami, nie maja
      problemu z tym, czy wypada.
      jesli jestem glodna, jem. tyle w temacie.
      • just1life Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 13:43
        Konsumpcja??? Wybacz, ale normalny czlowiek w czasie dlugiej podrozy
        musi cos 'skonsumowac'. Jesli nie, to sa to chyba objawy bardziej
        zlozonych problemow z jedzeniem lub innych problemow zdrowotnych
        (psychologicznych). Jak mozna krepowac sie jesc w publicznych
        miejscach i zastanawiac, czy wypada??
    • czujny_obywatel Widzę, że strasznie duzo tej ciemnoty 09.07.09, 13:40
      jest w narodzie, nie rozumie buractwo, że pytanie, radzenie się co można, powinno się jeść w towarzystwie jest jak najbardziej na miejscu.

      To jest istotne, co i jak się je w pociagu, w autobusie, w samolocie, generalnie w miejscu publicznym. Wiadomo,że buractwo nie dostrzegaproblemu, te niedomyte, śmierdzące tabuny buraków, w brudnych rozpadających się butach, ze śmierdzącym oddechem wpitalające jakieś gówno w kanapkach. Tak niestety wygląda Polska
      • yes2mike Re: Widzę, że strasznie duzo tej ciemnoty 09.07.09, 13:48
        I dlatego właśnie obżerają się różnym badziewiem, żeby ukryć własny smród wink
      • rwamac czujny przestan bulgotac bo na wymioty sie zbiera 09.07.09, 22:31
    • abziubziu Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 13:48
      witaj w klubie smile mnie takze to drazni i sama nigdy nie jem w
      pociagu z podobnych powodow.


    • titta troche z innej bajki... 09.07.09, 14:13
      Jednym z milych przezyc kulinarnych byl dla mnie przejazd pociagiem
      dalekobieznym przez Ukraine: wedzone ryby, raki, bliny, pirmieni-
      kupowane od babuszek na stacjach. Objadalismy sie prze dwie doby.
      Chyba wypadalo wink
      • ewa26czerwca Re: troche z innej bajki... 09.07.09, 19:42
        kochanie chodziło ci o pielmieni takie pierozki prawda?
    • antidotumm W samolocie 09.07.09, 14:16
      W samolocie przeciez jemy przy wspolpasazerach! Rozdawane sa cieple i zimne
      posilki, a takoż wspominane kanapki i nikt sie jakos nie zastanawia czy wypada!
      Ludzie, to zakrawa na jakąś obsesje!
    • toshiro32 Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 14:16
      W metrze często wieśniaki zajadają się kebabami śmierdzącymi czosnkiem.
      Taka (pod)kultura
      • yes2mike Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 14:22
        Tyle że w metrze i komunikacji miejskiej naziemnej jest to w regulaminie
        wyjaśnione: "zabrania się: spożywania napojów i artykułów żywnościowych, jeżeli
        może to spowodować zabrudzenie pozostałych pasażerów, zanieczyszczenie pojazdu,
        stacji metra lub przystanku".
        • daga_1 Re: Teraz z tych dylematów, co wypada a co nie, 09.07.09, 15:06
          wśród ludzi, którzy tak bardzo boją się ośmieszenia, zrobił się już absolutny
          absurd. Ludzie wyluzujcie.
          • czujny_obywatel Re: Teraz z tych dylematów, co wypada a co nie, 09.07.09, 16:01
            tu właściwie nie chodzi o problem - CZY JEŚĆ,

            ale chodzi o problem - CO JEŚĆ, A CZEGO NIE JEŚĆ
    • pompompom Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 15:17
      Czym innym jest zjedzenie np. kanapki, ciastka, czekolady itp. , a
      czym innym rozsmarowanie tej kanapki na siedzeniu, wytarcie brydnych
      rąk w zasłonkę, kruszenie po całym przedziale itd. Ze względu na
      innych pasażerów nie powinno się zabierać do jedzenia bardzo
      aromatycznych potraw (cebula, czosnek - ja np. nie cierpię zapachu
      surowego ogórka, ale mówi się trudno i jakoś udaje mi się
      przetrzymać; są jednak zapachy powszechnie uważane za zbyt
      intensywne i tyle - można się od nich powstrzymać przez te parę
      godzin w pociągu, czy innym środku transportu publicznego).
      Zdecydowanie nie wypada bekać po posiłku.
      Warto mieć ze sobą serwetki i mokre chusteczki i korzystać. I zużyte
      opakowania po jedzeniu wrzucać do kosza lub do foliowego woreczka, a
      nie na podłogę, czy na siedzenie lub też za okno.
      Moim zdaniem można jeść, byle robić to kulturalnie, a nie jak
      brudasy.
    • lavinka Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 15:38
      Olewam. Jak jestem głodna to jem. I basta. Oczywiście w środku nocy
      staram się robić to maksymalnie cicho, by nie szeleścić i basta.
      Unikam też mocno pachnących potraw, czyli raczej kanapki albo nawet
      prędzej rogalik z czekoladą.

      Myślę,że burczenie w moim brzuchu przeszkadzało by pasażerom bardziej
      niż chwilowe ciamkanie smile
      • czujny_obywatel lavinka 09.07.09, 15:59
        właśnie takie rogaliki nadziewane czekoladą są do jedzenia w środkach komunikacji publicznej (i nie tylko, prywatnej też)

        Nam tu chodzi o buraczane bydło, żrące cebulę, czosnek, jakieś śmierdzące mięsa, rozrywane pieczone kurczaki CZY SZCZYT WSZYSTKIEGO JAJA NA TWARDO. Zastanawiam się, skąd u polaków z różnych wioch i zapadłych dziur zamiłowanie do takiego strasznie śmierdzącego gównem jedzenia.
        • jureek Re: lavinka 09.07.09, 16:04
          A ja się raczej nie zastanawiam, skąd u Ciebie zamiłowanie do śmierdzącego
          piwska. Przyjmuję po prostu, że "te typy już tak mają".
          Jura
          • czujny_obywatel Re: lavinka 09.07.09, 16:08
            dlaczego zaraz zamiłowanie, ja piwa nie lubię akurat, wolę mocniejsze alkohole, a do picia w podróży to najbardziej lubię mineralkę Chodzi o to, że piwo jest przystosowane do spożywania w podróży, jest w puszkach, nikomu nie przeszkadza jego sączenie. Tak jest na całym świecie.

            Czy chcesz porównać zapach piwa, do SMRODU STAREGO GOTOWANEGO NA TWARDO JAJA żartego przez jakiegoś buraka czy mohera smile
            • jureek Re: lavinka 09.07.09, 16:14
              Piwo na pewno nie jest neutralne zapachowo, w przeciwieństwie do herbaty z
              termosu. Poza tym, jak ktoś jaki zapach odbiera, to indywidualna sprawa. Tobie
              śmierdzą jaja na twardo, a ja cierpię smrodu piwska.
              Jura
            • zigzaur Re: lavinka 09.07.09, 22:34
              Piwa się nie sączy. Piwo pije się sporymi łykami.
              Do sączenia dobry jest koniak, whisky, nalewki.
              • lavinka Smród piwa jet obrzydliwy 10.07.09, 12:21
                Jajka na twardo cudownie pachną w porównaniu do piwa. Zwłaszcza,że
                jego zapach unosi się dłuuuugo.
            • angazetka Re: lavinka 12.07.09, 19:11
              > Chodzi o to, że piwo jest przystosowane do spożywania w podróży,

              A jego "spozywanie" w pociagach jest zakazane... smile
              Ale, przyznać muszę, jesteś uroczy z jajeczną obsesją.
            • saper_vodiczka Re: lavinka 21.08.09, 17:01
              Co ty masz synek z tymi moherami? Babcia cię nie kochała, czy biła rózgą i masz teraz jakiś uraz? Co drugi post to coś o moherach. Pomijam już fakt, że sam kiedyś będziesz stary i tak samo bez szacunku będzie o tobie inny, młodszy idota glinglonił.
        • senseiek Chlopie, ty masz niezla obsesje! 10.07.09, 02:07

          > właśnie takie rogaliki nadziewane czekoladą są do jedzenia w środkach komunikac
          > ji publicznej (i nie tylko, prywatnej też)
          >
          > Nam tu chodzi o buraczane bydło, żrące cebulę, czosnek, jakieś śmierdzące mięsa
          > , rozrywane pieczone kurczaki CZY SZCZYT WSZYSTKIEGO JAJA NA TWARDO. Zastanawia
          > m się, skąd u polaków z różnych wioch i zapadłych dziur zamiłowanie do takiego
          > strasznie śmierdzącego gównem jedzenia.

          Chlopie, ty masz niezla obsesje! Czy to sie leczy? Juz w 20 poscie powtarzasz dokladnie to samo..

          Jaja, chleb, cebula, czosnek, kurczak - to wszystko to sa najtansze jedzenia jakie moga byc.. Wiec to co te "buraki" (wg ciebie, nie mnie) jedza jest efektem ich malej zamoznosci, a nie buractwa..
    • odowk najpierw zastanów się, dlaczego miałoby nie wypada 09.07.09, 16:12
      - bo masz nieprzyjemny zapach z ust

      - bo wżerasz w pociągu jakieś rzeczy o specyficznym i ostrym
      zapachu (ryby, czosnek)

      - bo przy jedzeniu bekasz na sąsiadów

      - bo masz chorobę lokomocyjną i obawiasz się odruchu wymiotnego

      Jeśli nie dotyczą Cię wymienione cechy, to nie masz się co bać i
      jedz, jeśli jesteś głodna. Rzeczywiście, wymyślanie sobie urojonych
      problemów jest w tym miejscu całkim niepotrzebne.
      • plon_ziemniaka Re: najpierw zastanów się, dlaczego miałoby nie w 09.07.09, 16:35
        -najlepsze sa kanapki z NIE kruchego pieczywa.w podrozy powinien byc zakaz
        jedzenia rzeczy kruszacych sie-chipsow,wafelkow,tip.trudno to spozyc bez
        chrupania i kruszeniauncertain
        -rogaliki(nie lubie na slodko) z szynka/serem zoltym/parowka,ale nie wszedzie
        mozna je kupicuncertain
        -ser w postaci malych kulek( z carrefour'a) lub taki w paskach/sznureczkach
    • kulfoniuum Nie wypada! 09.07.09, 16:26
      Zgodnie z zasadami savoir vivre nie wypada jeść w miejscach do tego nie przeznaczonych, czyli np na ulicy, w pociągu i autobusie. I tyle. Ale tego, jak i innych zasad dobrego wychowania, już nikt nie przestrzega, niestety.
      • obs2 Re: Nie wypada! 10.07.09, 21:54
        > Zgodnie z zasadami savoir vivre nie wypada jeść w miejscach do
        > tego nie przeznaczonych, czyli np na ulicy, w pociągu i autobusie

        czyli w pociągu posiadającym wagon restauracyjny nie wypada jeść w
        przedziale, a w pociągu nie posiadającym wagonu restauracyjnego
        wypada jeść w przedziale, oczywiście zachowując pewne normy i
        proporcje (ot takie, że nie wypada, poza tym że jest to zabronione,
        wyciągnąć przenośnego grilla i go uruchomić, ale wypada zjeść
        kanapkę).
        Przepisy savoir-vivre się uzupełniają. Jedną z naczelnych zasad
        dobrego wychowania jest naturalność i umiejętność dostosowania do
        sytuacji. Skoro podróz trwa 10 godzin a wagonu restauracyjnego nie
        ma, to naturalne w tej sytuacji jest spożywanie posiłku. Gdzie ma
        się odbywać? Na korytarzu? Może w toalecie? Jeśli nie - no to chyba
        w przedziale.
        • obs2 Re: Nie wypada! 10.07.09, 22:00
          P.S. zgadzam się poniekąd z koncepcją zakładającą dość skrajne
          podejście do form (takie trochę w stylu angielskim) - i tu widzę
          takie rozwiązanie: gentelman nie wkracza w sytuacje dwuznaczne.
          Zatem- nie jedzie z Przemyśla do Szczecina pospiesznym - bo warunki
          w nim urągają definicji pociągu w kraju europejskim i trudno tam
          zachować właściwe formy.
          Jeśli zatem musi przemieścić się do Szczecina z Przemyśla, musi to
          zrobić pociągiem to: jedzie pociągiem do Rzeszowa (tyle wytrzyma bez
          posiłku), po czym w Rzeszowie przemieszcza się na lotnisko - tam je
          posiłek. Samolotem leci do Szczecina- jego szczęście, jeśli jest
          bezpośrednie połączenie. Załóżmy że jednak nie- i że musi lecieć do
          Warszawy. W Warszawie je posiłek w restauracji, nocuje w hotelu, po
          czym je posiłek w restauracji, leci do Szczecina. Minęły 3 dni, ale
          formy są zachowane. Tak lepiej?
    • czujny_obywatel Jestem optymistą 09.07.09, 16:35
      kiedyś widziałem takie ultra ohydne obrazki. Jakiś moher czy inny burak męski czy żeński, ściągał buty, kładł swoje śmierdzące nogi na przeciwległej kanapie, i brał się do żarcia gotowanych, śmierdzących jaj na twardo.


      Jestem optymistą z tego powodu, że obserwowałem jeżdżąc na studia następujące zjawisko. Młodzi studenci, z pierwszych semestrów jeszcze wozili jakieś kanapki z jakimś syfem i też żarli te ohydne jaja na twardo, z czasem się cywilizowali i jedli jakieś kanapki z zieleninką, pili jogurciki czy mineralną, jedli ciastka. Widać jak rozwój cywilizacyjny u młodych się dokonuje.

      Dziś już praktycznie nie widuję młodych ludzi żracych OHYDNE, PÓLZEPSUTE JAJA NA TWARDO, czy jakąś kiełbasę ze zdechłego psa smile
    • iamhier Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 16:45
      Dziewki z Poznaniu to już tak mają,że albo są głupie,albo wredne,albo brzydkie...

      Ty jesteś akurat głupia.....jak widać po twoich kolejnych poczynaniach na
      internecie....

      Pyry,kartofle żryj,a nie Kauflanda....
      • daisy_daisy Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 17:36

        Pamiętam jak w czasach studenckich jechałam z Wawy na południe Polski(9 godzin).
        Nie miałam ani grosza, aby kupić choćby bułkę. W przedziale jakieś "ruskie"
        wyciągnęli wałówkę. Czego tam nie było! Zapachy były niesamowite. Byłam
        wściekła, że tak się obżerają jakimś świństwem, a ja muszę to znosić, a na
        dodatek jestem głodna. Po jakimś czasie, ktoś z nich zaproponował mi
        poczęstunek. Pomyślałam - nie wypada odmówić... Do dziś pamiętam smak tych
        kanapek, z pastą z bakłażanów i jakimiś przyprawami ziołowymi.Najadłam się do
        syta i byłam im wdzięczna za "gościnność" Więc może zanim ktoś sięgnie po
        kanapki z kiełbasą w pociągu , niech zapyta: Czy ktoś jest głodny?
        A taki gest nie wzbudzi innych uczuć poza sympatią smile

        czasem brak jednej osoby sprawia, że cały świat wydaje się wyludniony
    • aga999929 Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 17:48
      od kilkunastu lat podróżuję pociągami do różnych placówek
      leczniczych z moimi dziećmi. Jedzący współpodróżni przeszadzali mi
      straszliwie tylko raz. Właśnie wtedy gdy byłam bardzo głodna i nie
      miałam jedzenia.Dor ośli ludzie oczywiście mogą sobie tak
      zaorganizować podróż aby nie musieś jeść akurat w pociągu ale w
      przypadku podrózy z dziećmi to nierealne. Zawsze trzeba wziąść ze
      sobą jedzenie i picie. Poza ty w drodze powrotnej nie ma wyjścia
      trzeba korzystać z tego co można kupić. Szybkie jedzenie kupuje się
      na dworcu i ma ono podstawowe zalety: jest ciepłe i
      niedrogie.Wielokrotnie wracając z konsultacji za które musiałam
      zapłacić krocie i jeszcze sowje odczekać wpadała na dworzec w
      ostatniej chwili kupowałam fast foda i wsiadałam do pociągu aby
      wreszcie nakarmić dzieci. Inna rzecz, że w pociągach jadących wiele
      godzin powinny być wagony restauracyjne. Jeżeli jednak się im
      przyjżeć to ich wyposażenie praktycznie uniemoliwia nakarmienie tam
      dzieci.
    • ozlem Re: konsumpcja w czasie podróży pociągiem 09.07.09, 18:01
      Uważam jedzenie jest ok, ale nie powinno się jeść rzeczy wydzielających intensywny zapach. Duzo jeżdzę pociągami i normalnie dziw mnie bierze, że tylu ludzi tego nie rozumie. Po niektólrych potrawach trudno jest nawet wywietrzyc przedział więc wychodzi się na stacji docelowej będąc przesiąkniętym smrodem taniej kebabowni...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja