zagubiona11
02.07.09, 12:37
Zainspirował mnie wątek o kocach wywieszanych na balkonie i kociej
sierści, która rozwiewa się dookoła i przykleja sąsiadom do mokrego
prania.
Ja mam podobny problem – sąsiad pali, a żona pozwala mu palić tylko
na balkonie. Popiół sąsiad strąca przed siebie, a nie do
popielniczki, przy wiatrach niesprzyjających spada on na mój balkon,
czasem znajduję niedopałki. Jestem (fanatyczną) przeciwniczką
palenia, konieczność zmiatania petów i wydłubywania ich spomiędzy
pelargonii budzi we mnie odrazę. Prania nie wywieszam na balkonie,
nawet czasem, gdy czuję dym, nie wychodzę na balkon, tylko czekam,
aż sąsiad skończy palić. Właściwie moje prawo do korzystania z
własnego balkonu jest mocno ograniczone.
Co w tej sytuacji radzi s.v.? Cierpieć w milczeniu, jak do tej pory?
Zaproponować, żeby sąsiad sprzątał mój balkon? Zabronić mu palić?
Będę wdzięczna za rady.