listopad8
21.08.09, 14:48
Jesteśmy 50-latkami,kiedyś byliśmy parą , ale to się skończyło , znajomość
podtrzymywaliśmy, aż stało się tak .... Piotr był pierwszy dzień na urlopie,
był to piątek i zastanawiał się, czy nie wyjechać z siostrą i jej mężem pod
namiot , czy zostać ze mną ponieważ, rozpoczął się remont mojego mieszkania.
Został,ale w tym samym dniu żle się poczuł i dostał skierowanie do szpitala
,na co nie był przygotowany , ale szybko się zorganizowaliśmy , ja pojechałam
do sklepu kupić mu piżamę ,a on po kosmetyki do domu .Odwiozłam go do szpitala
. Położono go na sali intensywnej opieki kardiol.postanowiłam powiadomić jego
siostrę o zaistniałej sytuacji.Siostra nie zrezygnowała z wyjazdu pod namiot i
wyjechała tego samego dnia ,nie widząc się z bratem /odległość 30km./On
wyszedł ze szpitala i oni tez na drugi dzień wrócili.Między nami było
wyjątkowo dobrze, aż do momentu kiedy to ,on postanowił pojechać do siostry,
wrócił na drugi dzień . Odwiedzając mnie, przyniósł mi te same owoce ,co ja mu
nosiłam do szpitala i odkupioną piżamę.Nie ukrywam doznałam szoku , nie
rozmawiamy od tamtej pory , nigdy nie byłam w takiej sytuacji ,jak mam się
zachować?