Dodaj do ulubionych

Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach drog

24.05.06, 17:31
Wybieram się za miesiąc autem do Szwecji i nie chciałbym niespodzianek w
razie kontoli tamtejszej policji. W co dodatkowo musi być wyposażony
samochód, czy potrzebne jest NW, Jakie są dozwolone prędkości w terenie
zabudowanym i poza nim. Będę wdzięczny za wszelie podpowiedzi :)
Obserwuj wątek
    • zzz12 Re: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach 24.05.06, 17:49
      Swiatla mijania obowiazkowo caly rok. W terenie zabudowanym ograniczenie do 50
      km/h, chyba,ze znaki stanowia inaczej. jesli widzisz ograniczenie do 30 km/h,
      nie radze jechac szybciej, zwykle takie ograniczenia znajduja sie w poblizu
      szkol, przedszkoli i na uliczkach osiedlowych i tam jadac z predkoscia 35-40
      km/h zostaniesz potraktowany jak potencjalny morderca.
      Poza tym jezdzi sie spokojniej, nie ma chamstwa na drogach wiec nie musisz sie
      bac. O ile sam nie bedziesz stwarzal zagrozenia dla innych ;-) Na poludniu
      Szwecji jest sporo fotoradarow, ale jezdzac zgodnie z przepisami (nie ma
      wiekszych roznic miedzy polskimi a szwedzkimi), nie bedziesz miec problemow.
        • joanna_xx Re: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach 31.05.06, 12:06
          Szczegolnie jak przechodzi przez ulice ktos z malym dzieckiem czy dzieckiem w
          wozku nalezy sie zatrzymac- tu nawet autobusy sie zatrzymuja w takich
          wypadkach. Kiedys sie nawet wystraszylam, bo chcialam przejsc z wozkiem na
          niebezpiecznym przejsciu i najpierw chcialam sie troche wychylic, by zobaczyc
          czy zza budynku cos nie wyjezdza az tu nagle wyjechal stamtad autobus i z
          piskiem opon zatrzymal sie przed moim nosem, mimo, iz na ulice jeszcze nie
          weszlam i molg smialo przejechac bez straszenia ludzi. Ale takie sa realia w
          Szwecji. Nie to co w Polsce, ze nawet z dzieckiem czeka sie na przejsciu nieraz
          15 minut bo nikt sie nie che zatrzymac.
          Poza tym nigdy nie nalezy parkowac w niedozwolonych miejscach, bo tu jest
          baaaaaaaaaardzo wysokie prawdopodobienstwo, ze Cie zlapia. Moj maz wie cos o
          tym, bo tu chyba na kazdym osiedlu maja kogos kto siedzi w oknie i patrzy czy
          ktos aby nie parkuje w niedozwolonym miejscu albo bez uiszczenia oplaty. Mojemu
          mezowi tez kiedys cos takiego proponowano (z prowizja), ale sie nie zgodzil bo
          nie chcial byc swiana. Czasem jest tak, ze sie zaparkuje gdzies na jakims
          zadupiu, gdzie wydawac by sie moglo, ze nic nam "nie grozi" na doslownie 2
          minuty, po czym sie zastaje niepozadana karteczke za wycieraczka.
          Pozdrawiam
          • zzz12 Re: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach 31.05.06, 18:33
            dobrze, ze o tym wspominasz, o parkowaniu. Jesli na parkingu wisi napis w stylu-
            "Förhyrda platser", to lepiej tam nie parkowac, moze byc drogo (miejsca
            wynajete, zarezerwowane). Na osiedlach mozna parkowac w miejscach oznaczonych
            jako Besökande. Brak zakazu parkowania nie oznacza automatycznie, ze wolno tam
            parkowac. Generalnie w wiekszosci miast parkingi sa platne ( czasem 1 kr/godz,
            czasem nawet 18 kr/h). Najlepiej parkowac wlasnie na tych oznaczonych, platnych
            parkingach, najbardziej prawdopodobne, ze zastaniemy samochod po powrocie, a
            nie bedziemy scigac lawety z naszym pojazdem...W razie wykroczenia nie radze
            proby skorumpownia policji, nie uda sie, za to moze sie skonczyc znacznie
            gorszymi konsekwencjami, niz mandat. Jesli parkujemy wzdluz ulicy, i chcemy
            zaparkowac po lewej stronie jezdni, koniecznie trzeba nawrocic, nie wolno
            zaparkowac samochodu "pod prad", przod samochodu musi byc zgodny z kierunkiem
            jazdy na tym pasie ruchu. I nie mozna parkowac blizej, niz 7 metrow od
            skrzyzowania.
            • nijaki20 Re: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach 31.05.06, 21:06
              joanna_xx, a mozesz napisac KTO konkretnie proponowal mezowi
              "siedzenie w oknie i patrzenie czy ktos nie parkuje
              w niedozwolonym miejscu?"



              Moj maz wie cos o tym, bo tu chyba na kazdym osiedlu
              maja kogos kto siedzi w oknie i patrzy czy ktos aby nie parkuje w niedozwolonym
              miejscu
              albo bez uiszczenia oplaty.
              Mojemu mezowi tez kiedys cos takiego proponowano (z prowizja),
                • skagerak Re: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach 01.06.06, 07:41
                  właściwie na ma żadnych różnic w samych przepisach, jedyna znaczna różnica to
                  wysokość mandatów za ich nie przestrzeganie, co powoduje "zdyscyplinowanie"
                  Szwedów
                  pamiętaj:
                  Szwedzi nie lubią być wyprzedzani przez obcych, działa na nich to jak płachta
                  na byka i ich jazda może stać się bardzo agresywna


                  • nijaki20 Re: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach 01.06.06, 11:08
                    Natomiast Arabow w szybkich BMW mozesz spokojnie wyprzadzac.

                    Innych z poludniowym temperamentem tez. Najwyzej zajada Ci droge
                    i skopia auto ... drobiazg.

                    To duzo lepsze, niz "agresywna" jazda Szwedow, ktorzy oczywiscie zazdroszcza
                    ci samochodu !



                    Szwedzi nie lubią być wyprzedzani przez obcych, działa na nich to jak płachta
                    > na byka i ich jazda może stać się bardzo agresywna
              • joanna_xx Re: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach 01.06.06, 18:17
                Propozycje dostal z firmy, ktora zajmowala sie wypisywaniem mandatow. Im zawsze
                wtedy latwiej, bo maja odpowiedni cynk i nie musza bladzic "w ciemno".
                Dokladniej Ci nie powiem, bo to bylo 15-20 lat temu. Zreszta maz chyba z
                miesiac temu widzial jak zarzadca naszego osiedla pokazywal wypisujacemu
                mandaty, ze "jeszcze sa tam w dali 2 samochody, ktore zaparkowaly bez
                uiszczenia oplaty". A to swinstwo z jego strony wg mnie. Tym bardziej, ze 4 dni
                temu maz dostal mandat w wysokosci 1000sek, ze zle zaparkowal przy naszym
                miejscu zamieszkania. A zarzadca to taki czlowiek, ktory nie ma co robic,
                ciagle wszystkich kontroluje i zazdrosci byle czego dlatego donosi na innych,
                ale z drugiej strony kupowac od mojego meza sprzet po nizszych cenach to by
                chcial.
                • skagerak Re: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach 01.06.06, 20:38
                  A zarzadca to taki czlowiek, ktory nie ma co robic,
                  > ciagle wszystkich kontroluje i zazdrosci byle czego dlatego donosi na innych,
                  > ale z drugiej strony kupowac od mojego meza sprzet po nizszych cenach to by
                  > chcial.

                  a dlaczego nie mieszkasz we własnym domu, gdzieś w dzielnicy willowej, nie
                  miałabyś takich problemów, tylko w blokach czynszowych czytaj socjalnych ?


                    • joanna_xx Re: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach 02.06.06, 13:53
                      Gdybys troche dluzej pomieszkal w Szwecji , wiedzialbys, ze jak ktos nie
                      mieszka w willi to moze mieszkac we wlasnym mieszkaniu a nie tylko socjalnym
                      (czyli sa 2 warianty w takim wypadku). Zreszta np. na Östermalm mieszka sobie w
                      mieszkaniach wielu ambasadorow. Poza tym to nie Polska i tu nawet jak masz
                      wlasne mieszkanie w bloku/kamienicy nie mozesz sobie do woli poczynac. Np nie
                      mozna zmienic drzwi frontowych, nie mozna sobie montowac anten satelit. i
                      obudowywac balkonow bez pozwolenia. Zawsze jest jakis zarzad, ktory decyduje o
                      takich rzeczach.
                      Zreszta nie podoba mi sie Twoj ton. Wybaczam, bo kazdy ma prawo do gorszego
                      dnia.
                      • guido_contini Re: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach 02.06.06, 15:13
                        Juz kiedys byla tutaj zadymka z Twojej strony Skagerak o nazwe mieszkania
                        socjalne. Nie istniej cos takiego w Szwecji.
                        Mieszkania albo wynajmuje sie od kogos (gmina, miasto czy prywatny wlasciciel).
                        Jest to tak zwana allmännytta albo wykupuje sie prawo do mieszkania t.zw.
                        hyresrätt i jest to podbne do formy spoldzielczej w Polsce.
                        Problem z parkowaniem jest specjalny, szczegolnie w Sztockholmie i centralnych
                        czesciach miast czy miasteczek. Zreszta podobny problem we wszystkich miastach
                        Europy. W Sztockholmie, Göteborgu i Malmö to bardzo lukratywne dochody dla
                        miasta, zarowno z samych oplat jak i mandatow.
                        Moze to troche klopotliwe zajecie, parkowanie samochodow wedlug przepisow ale
                        to stwarza komfort porzadku. W innym przypadku ludzie maja tendencje do
                        stwarzania niepotrzebnego chaosu i balaganu.
                        Gdy jestesmy przy parkowaniu to nalezy tez czytac uwaznie w jakie dni mozna
                        parkowac po danej stronie ulicy. Istnieja miejsca dzie w dni parzyste parkuje
                        sie po stronie z numerami parzystymi i odwrotnie. Mozna sie tez spotkac z taka
                        informacja, ze w podanym dniu od godz.- do godz. nie mozna parkowac na
                        okreslonym odcinku.



    • klaryska Re: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach 02.06.06, 18:28
      najwieksza roznica jest w znakach postojowych, one dla obcokrajowca sa naprawde
      skomplikowane i trudno sie polapac kiedy wolno zaparkowac.
      Moze jest jakis opis, gdzies.
      P-skriva 1 tim , np. oznacza ,ze wolno ci np.parkowac 1 h, ale musiz zza szyba
      zostawic godzine o ktorej zaparkowales. P-skriva to obracajaca sie tarcza z
      godzinami. Mozesz ja wziac za darmo na stacji benzynowej albo w jakims sklepie.
      Jesli jej nie bedziesz mial to wystarczy ze napiszesz na kawalku kartki i
      zostawicz wewnatrz na szybie w widocznym miejscu).
      • skagerak Re: Autem do Szwecji - jakie różnice w przepisach 03.06.06, 08:08
        guido_contini 02.06.06, 15:13 + odpowiedz

        Juz kiedys byla tutaj zadymka z Twojej strony Skagerak o nazwe mieszkania
        socjalne. Nie istniej cos takiego w Szwecji.

        jak to nie ?
        gdzie mieszka to cale bractwo siedzace na pomocy socjalnej, pewnie znow
        zaoponujesz, ze takie cos nie istnieje w Szwecji, gdzie mieszka armia
        bezrobotnych, gdzie mieszkaja nie pracujacy auslenderzy pobierajacy calymi
        rodzinami zasilek socjalny ?
        nazywaj to jak chcesz - dla mnie sa socjalne wszystkie te, do ktorych panstwo w
        takiej czy innej formie doplaca, znaczy do czynszu, do kaucji itd.itp
        jak to sie zwie po Szwedzku ?

        • nijaki20 różnice w przepisach 03.06.06, 09:15
          "Armia bezrobotnych" moze mieszkac w domkach jednorodzinnych
          w dobrej dzielnicy willowej.

          Bezrobocie nie oznacza, ze czlowiek znajduje sie na bruku
          i szuka jedzenia na smietniku.

          Niemal kazdy nalezy do zwiazku zawodowego i placi skladki do kasy bezrotnych.
          Mozna tez placic tylko na kase bezrobotnych, choc zwiazki zawodowe
          zle na to patrza!

          Ktos kto zarabia 25 000 kr miesiecznie, po przejsciu na zasilek
          dla bezrobotnych otrzymuje 20 000 kr miesiecznie.
          Gdyby nie znalazl nowej pracy wysyla go sie na kurs czy praktyke
          podczas ktorych ma placone.

          Ludzie po 50-ce maja prawo byc na zasilu dla bezrobotnych 2 lata
          potem zalatwia sie dla nich prace w specjalnie stworzonych miejscach
          tzw praca 50+ .

          Nie bede wdawal sie w szczegoly bo nigdy nie bylem bezrobotny,
          tyle wiem co czytalem w gazetach, ale mam znajomych ktorzy okresowo byli
          bezrobotni.
          Nie narzekali bo z mniejszym zarobkiem placili mniejsze podatki
          a niektorzy z nich dostali na dziecko dodatek mieszkaniowy
          ktorego przy wyzszym zarobku nie mieli.

          Pozdrawiam
          • skagerak Re: różnice w przepisach 04.06.06, 07:39
            postawiłem jako zapytanie nie tylko bezrobotnych ale też otrzymujących pomoc
            socjalną (no tak ale takie coś ponoć w Szwecji nie istnieje) i emigrantów,
            którzy z regóły nie pracują bo jak zwykli mawiać, oni nie przyjechali bogacić
            Szwedów,
            ty opowiadasz tylko o bezrobotnych, którzy chwilowo stracili pracę a to tylko
            połowa prawdy, ja miałem na myśli tych zawodowo bezrobotnych,
            budownictwo socjalne nie musi oznaczać, iż to państwo czy komuna wybudowała
            osiedle i je utrzymuje ale, że są tam mieszkania dotowane przez państwowe
            instytucje, że są to ghetta dla obywateli z niższej półki społecznej,
            tak to wygląda pomimo waszego sprzeciwu i nie mieszajcie z tym "osiedli" czy
            domów w mieście, w których trzeba sobie wykupić za spore pieniądze własny
            udział tzw. anpart (to po duńsku), czy wogóle kupić mieszkanie jako hipotecznie
            własnościowe,
            mówimy o mieszkaniach / osiedlach, które wy nazywacie "spółdzielczymi" bo tak
            wygodniej, bo to ładniej brzmi w uszach rodaków a ja socjalnymi bo taką mają i
            spełniają funkcje społeczną,
            nikt z rodaków, którzy się czegoś dorobili w Skandynawii nie mieszka w takich
            warunkach, wszyscy mieszkają w prywatnych domach,
            reszta albo jest z tych co to "nie przyjechali bogacić Szwedów" albo
            przebywając tymczasowo mieszka w budownictwie socjalnym,


            nijaki20 napisała:

            > "Armia bezrobotnych" moze mieszkac w domkach jednorodzinnych
            > w dobrej dzielnicy willowej.

            zejdź na ziemię
            widać jak mało znasz rzeczywistość albo mylisz pojęcia "dobrych dzielnic
            willowych" więc podpowiem ci, że w dobrej dzielnicy willowej sam kawałek ziemi
            kosztuje wiącej niż domek jednorodzinny bezrobotnego z ziemią a wiesz dlaczego ?
            własnie dlatego, żeby tam się nie wprowadzał plebs,








            • szfedka Re: różnice w przepisach 05.06.06, 10:43
              skagerak napisała:

              > postawiłem jako zapytanie nie tylko bezrobotnych ale też otrzymujących pomoc
              > socjalną (no tak ale takie coś ponoć w Szwecji nie istnieje) i emigrantów,
              > którzy z regóły nie pracują bo jak zwykli mawiać, oni nie przyjechali bogacić
              > Szwedów,
              > ty opowiadasz tylko o bezrobotnych, którzy chwilowo stracili pracę a to tylko
              > połowa prawdy, ja miałem na myśli tych zawodowo bezrobotnych,
              > budownictwo socjalne nie musi oznaczać, iż to państwo czy komuna wybudowała
              > osiedle i je utrzymuje ale, że są tam mieszkania dotowane przez państwowe
              > instytucje, że są to ghetta dla obywateli z niższej półki społecznej,
              > tak to wygląda pomimo waszego sprzeciwu i nie mieszajcie z tym "osiedli" czy
              > domów w mieście, w których trzeba sobie wykupić za spore pieniądze własny
              > udział tzw. anpart (to po duńsku), czy wogóle kupić mieszkanie jako
              hipotecznie

              Bzdury gadasz. Nie ma osiedli dotowanych przez instytucje. Sa oczywiscie firmy
              mieszkaniowe ktore posiada komuna ale sa one na wlasnym rozrachunku. Sa takze
              firmy prywatne odnajmujace mieszkania. Najemca placi caly czynsz do firmy i
              firme nie obchodzi skad ma pieniadze czy z wlasnej pracy, czy z zasilku dla
              bezrobotnych lub socjalnego.
              Zasilek socjalny dostajesz obojetnie gdzie mieszkasz, nawet jak z drugiej ręki
              wynajmujesz wille o ile oczywiście koszt nie przekracza normy.



              >
              > własnościowe,
              > mówimy o mieszkaniach / osiedlach, które wy nazywacie "spółdzielczymi" bo tak
              > wygodniej, bo to ładniej brzmi w uszach rodaków a ja socjalnymi bo taką mają
              i
              > spełniają funkcje społeczną,
              Bzdura, mieszkania spółdzielce są to mieszkania z własnym gotówkowym wkładem.
              Czasem ten wkład jest bardzo wysoki.Będąc na zasiłku socjalnym nie możesz
              posiadać ani mieszkania, samochodu.

              > nikt z rodaków, którzy się czegoś dorobili w Skandynawii nie mieszka w takich
              > warunkach, wszyscy mieszkają w prywatnych domach,
              > reszta albo jest z tych co to "nie przyjechali bogacić Szwedów" albo
              > przebywając tymczasowo mieszka w budownictwie socjalnym,
              >

              Oczywiście że są tacy którzy wykorzystują system socjalny w szwecji. Tacy są
              wszędzie. Sądzę jednak że nie leży za tym jakaś filozofia w sensie "nie
              przyjechali bogacić Szwedów".
              Lata w których zasiłki się dostawało bez problemu to były lata 70-te, 80-te i
              minęły. Na zasiłku można żyć ale bogatym napewno sie nie będzie.
              • skagerak Re: różnice w przepisach 06.06.06, 09:12
                czytaj uważnie, bo nie tylko brak ci znajomości rzeczy ale chyba i zrozumienia
                co przeczytałaś
                chyba dla wszystkich jest jasne, że ten co ma forse i chce mieszkać w centrum
                miasta, musi kupić sobie mieszkanie lub je wynająć ale napewno nie tam, gdzie
                mieszkają socjalowcy, obcy lub inni z niższej półki społecznej,
                ja tych ludzi nie kasuję, przypominam jedynie o faktach, o rzeczywistości

                socjalowiec czy inny pobierajcy zasiłki społeczne, nie musi też mieszkać w
                gettcie, może mieszkać w mieście w prywatnej kamiennicy u kogoś, kto podnajmuje
                mieszkania komunie bo nie ma innego wyjścia, żeby nie stało puste i jemu,
                znaczy właścicielowi kamienicy, rzeczywiście jest obojętne kto płaci czynsz,
                ważne aby kasa się zgadzała,
                rodzina, mieszkająca w jednorodzinnym domku w dzielnicy "willowej" też może
                zostać bezrobotna z przyczyn od nich niezależnych i ich nikt nie wkłada
                do "socjalnego worka" ale ludzie ci, starają się jak najszybciej o nową pracę i
                zazwyczaj nie wyciągają ręki po jałmużnę od państwa, w międzyczasie utrzymując
                się z zasiłku dla bezrobotnych, co na dłuższę metę jest dla nich nie do
                przyjęcia, alternatywą będzie wyprowadzenie się z domu do socjalnego getta,

                nie pisałem, że państwo buduje osiedla ale, że są osiedla zamieszkałe głównie
                przez socjalną klientelę lub ujmując to bardziej dyplomatycznie,
                przez "obywateli słabych socjalnie"
                nie, są to osiedla budowane przez prywatne firmy, przez prywatnych inwestorów,
                u których komuna podnajmuje mieszkania dla swojej klienteli i tam się mieszkań
                nie sprzedaje na prywatne potrzeby
                mieszkania w systemie tzw. anpart (to po duńsku) czyli współudział (jak to po
                szwedzku ?) mogą być w formie piętrowców, bliźniaków lub rzędowców i obliczone
                są na klientelę ze sporą gotówką na własny udział, można ją pożyczyć w banku
                ale to znacznie zawyża miesięczne opłaty, nie mające nic wspólnego z
                systemem "społecznym" i nie są podnajmowane komunie na wynajem, i nie znajdują
                się w kompleksie / osiedlu gdzie mieszkają socjalowcy,

                czyż nie jest tak ?
                • nijaki20 Chyba niedlugo sie zrozumiemy ...????????????????? 06.06.06, 10:26
                  W Norwegii i Szwecji najpopularniejsza forma mieszkania sa wlasnie
                  dunskie"anpart", gdzie Wplaca sie mniejszy czy wiekszy udzial.

                  Ten "udzial" popularnie nazywa sie "kupieniem mieszkania".
                  Potem placi sie miesieczna oplate na utrzymanie posesji, wode, ogrzewanie,
                  remonty.

                  Mieszkanie to mozna zawsze sprzedac i otrzymac za nie wielokrotnie wiecej
                  niz kiedys wynosil "udzial".

                  Taka forme zamieszkania Polacy zamieszkali w Skandynawii Polacy
                  nazywaja "mieszkaniami spoldzielczymi",
                  bo do tej nazwy przyzwyczaili sie w Polsce, a tu nie ma na nia jakiejs
                  dobrej nazwy.

                  Czy o takie mieszkania Ci chodzilo?
                  Takich wlasnie jest do sprzedania tysiace w Kopenhadze!
                  Cena "wkladu": 2 000 000 - 4 000 000 koron.

                  > mieszkania w systemie tzw. anpart (to po duńsku) czyli współudział (jak to po
                  > szwedzku ?) mogą być w formie piętrowców, bliźniaków lub rzędowców i
                  obliczone
                  > są na klientelę ze sporą gotówką na własny udział, można ją pożyczyć w banku
                  > ale to znacznie zawyża miesięczne opłaty, nie mające nic wspólnego z
                  > systemem "społecznym" i nie są podnajmowane komunie na wynajem, i nie
                  znajdują
                  > się w kompleksie / osiedlu gdzie mieszkają socjalowcy,
                    • nijaki20 Re: Chyba niedlugo sie zrozumiemy! 06.06.06, 17:10
                      W Szwecji NIE MUSI sie budowac calego osiedla "spoldzielczego"
                      choc zgadza sie, takie istnieja na przedmiesciach wiekszych miast
                      budowane najczesciej w latach 60-tych.

                      Spóldzienią mieszkaniową z wkladem (bostadsrättlägenheter),
                      może byc nowo powstaly POJEDYNCZY DOM,
                      wbudowany jako "plomba" w centrum miasta.

                      Istnieje duzo spoldzielni prywatnych, ktore maja jedna kamienice
                      z okresu przedwojennego w ktorej znajduje sie 15-20 niewielkich mieszkan.

                      Natomiast jedno jest na 100 % pewne:

                      Jesli ten dom/domy lezy w DOBRYM miejscu, centralnie, to zarzad NIE SPRZEDA
                      mieszkania gminie, bo zadnego obowiazku nie ma!

                      Wlasciciele mieszkań maja też prawo zwołać nadzwyczajne zebranie,
                      na ktorym zaloza "veto"
                      i wiekszoscia glosow sprzeciwią się gminie jako właścicielowi mieszkania.

                      Zreszta, czy gminę stać na wylożenie 1 000 000 kr -3 000 000 kr
                      aby umiescić tam rodzinę romow, ktora prywatny wlasciciel wyeksmitował
                      za zaklocanie porządku?


                      Ale czesciowo masz racje, legal_alien.

                      Byl okres czasu , chyba lata 80-te, kiedy nagle okazalo sie
                      ze mieszkan jest za duzo!

                      Wtedy zdarzalo sie, ze gmina wykupila gdzies na dalekim przedmiesciu
                      mieszkanie, doslownie za grosze i umiescila tam rodzine ktorej nikt nie chcial.

                      Ale jakie bylo nastepstwo wykupienia?
                      Porzadni lokatorzy zaczeli sprzedawac swoje mieszkania i wyprowadzac sie ...

                      Zostali emeryci ktorzy byli za starzy na przeprowadzke,
                      i rodziny z malymi dziecmi ktore mialy za niskie zarobki aby kupic nowe
                      mieszkanie w innej dzielnicy.

                      A mieszkania, ktore coraz bardziej spadaly na wartosci,
                      kupowali imigranci
                      np Jugoslowianie czy Grecy, ktorzy wtedy zawsze mieli prace.

                      Dla nich to byl "awans spoleczny" przeprowadzic sie z mieszkania
                      wynajmowanego do wlasnego.

                      Potem mieszkania zaczeli kupowac Arabowie czy Turcy,
                      bo to wcale nieprawda ze wszyscy sa leniami ... szczegolnie Arabowie maja glowe
                      do interesu i chetnie pracuja 12 godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu
                      aby do czegos dojsc!

                      To tak w skrócie, łopatologicznie wyłożone jak doszlo do tego,
                      ze pewne spoldzielnie mieszkaniowe nie maja zbyt dobrej opinii wsrod Szwedow
                      a wklady sa tak umiarkowane, ze wiele osob dalej moze sobie pozwolic
                      na kupno mieszkania własnie tam.

                      Jednoczesnie caly czas rosna ceny mieszkan spoldzielczych
                      w dobrym punkcie miasta.


                  • skagerak Re: różnice w przepisach 08.06.06, 18:19
                    W Norwegii i Szwecji najpopularniejsza forma mieszkania sa wlasnie
                    dunskie"anpart", gdzie Wplaca sie mniejszy czy wiekszy udzial.

                    Ten "udzial" popularnie nazywa sie "kupieniem mieszkania".
                    Potem placi sie miesieczna oplate na utrzymanie posesji, wode, ogrzewanie,
                    remonty.

                    Mieszkanie to mozna zawsze sprzedac i otrzymac za nie wielokrotnie wiecej
                    niz kiedys wynosil "udzial".

                    Taka forme zamieszkania Polacy zamieszkali w Skandynawii Polacy
                    nazywaja "mieszkaniami spoldzielczymi",
                    bo do tej nazwy przyzwyczaili sie w Polsce, a tu nie ma na nia jakiejs
                    dobrej nazwy.

                    Czy o takie mieszkania Ci chodzilo?
                    Takich wlasnie jest do sprzedania tysiace w Kopenhadze!
                    Cena "wkladu": 2 000 000 - 4 000 000 koron.

                    mylisz się, mieszkanie za powyższą sumę, nie jest mieszkaniem ANPART tylko
                    mieszkaniem własnościowym które faktycznie możesz sprzedać za dowolną cenę, to
                    twoja własność i ty decydujesz o cenie a o jej wartości aktualny rynek

                    ANPART znaczy udział - wpłacasz "tylko" pewną część wartości mieszkania,
                    ustaloną przez inwestora, dziś jest to w zależności od miejsca od około 300
                    tyś.dkr w górę, sprzedając mieszkanie nie możesz wziąć ile chcesz ale tylko
                    tyle ile wynosi aktualna wartość anparu czyli wkładu, ustalona przez właściela

                    mieszkanie wynajęte w prywatnej kamiennicy - wpłacasz z regóły aconto wartość 3
                    miesięcznego czynszu, właściciel ma prawo wyboru klienta

                    mieszkania "socjalne" - mogą być w osiedlach ale też w domach miejskich,
                    zazwyczaj o mniejszej wartości w miejscach, skąd średnia klasa się wyniosła
                    albo nigdy tam nie mieszkała, wpłaca się kaucję też w zależności od miejsca, od
                    około 20 tyś. dkr w górę, jeśli najemca pracuje musi sam wyłożyć tą kwotę lub
                    robi to komuna, właściciele tych mieszkań mają umowę z komuną i nie mają
                    żadnego wpływu ale i nie są zainteresowni mieszać się, komu komuna wynajmuje i
                    kogo tam wpycha, i w ten sposob powstaja getta, o których już wspominałem
                    tak jest w Danii ale i podobnie w całej Skandynawii
                    w dzielnicy czy przy ulicy, która cieszy się choćby minimalną renomą NIE MA
                    takich bloków, domów czy osiedli, komuna nie ma żadnego interesu pchać się w
                    takie miejsca z wielu powodów, jednym z nich jest to, iż mieszkają tam wyżsi
                    komunalni urzędnicy a nikt dobrowolnie nie wpuszcza chołoty na własne podwórko,
                    ale są też powody ekonomiczne, są powody poziomu społecznego

                    myślę, że to wyjaśnienie wystarczy ci do zrozumienia machanizmów na rynku
                    mieszkaniowym

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka