Wasza droga do języka norweskiego.

27.05.06, 05:45
Jak uczyliście się języka norweskiego ? Chodziliście na kursy ? Zaczęliście
się uczyć sami ? I jak długo potrzebowaliście żeby poczuć się w tym
języku swobodnie ?
Kran
    • stalmat1 Re: Wasza droga do języka norweskiego. 27.05.06, 14:34
      To jest raczej problem złożony: Zależy od własnych zdolności, podręczników
      chęci, właściwych nauczycieli itp. Itd.
      Typowe u poszukujących porównań uczniów jest pytanie:, kiedy ja już ten język
      będę znal?
      Otóż chyba NIGDY.
      Bo to nie jest jeden język, ale wiele rożnych. Nauczenie się podstawowych
      zwrotów umożliwia porozumiewanie się, ale nie pozwala na stwierdzenie ze się
      ten język zna. Kiedy lokalni mówią ze dobrze mówisz po norwesku to bądź
      ostrożna przed zbyt szybkim samozadowoleniem. Kiedy mówią o kimś ze mówi
      gebrokken to znaczy ze zaczynasz nieźle kumać!
      • candy13 Re: Wasza droga do języka norweskiego. 27.05.06, 22:13
        musze przyznac ze nigdy nie chodzilam na zadne kursy norweskiego.
        tak wiem ze brzmi to dziwnie , ale przybylam tu ze szwecji ze znajmoscia
        szwedzkiego. aktualnie mowie osobliwa mieszanka szwedzko-norweska:-)
        • gherarddottir Re: Wasza droga do języka norweskiego. 27.05.06, 23:20
          Ja zaczelam od kursu, mam zamiar zrobic Bergentest. Mowie i rozumiem, ale
          niektore dialekty sprawiaja mi problemy. W domu rozmawiamy glownie po angielsku,
          czasami mieszanka polsko-norweska.
          • candy13 Re: Wasza droga do języka norweskiego. 28.05.06, 18:43
            niektore dialekty sprawiaja problem samym norwegom.!!:-)
            • jan.kran Re: Wasza droga do języka norweskiego. 28.05.06, 21:13
              Na temat dialektów nie rozmawiam bo mnie ponoszą nerwy:))))
              Kran
              • candy13 Re: Wasza droga do języka norweskiego. 28.05.06, 21:15
                rozmawiajmy wiec nie o dialektach:-))
              • jan.kran Re: Wasza droga do języka norweskiego. 28.05.06, 21:19
                Ja jestem w Norwegii osiem lat i chodziłam na kursy różne , różniste. Edukację
                zakonczyłam cztery lata temi gdy okazało się ze teoretycznie mam prawo do
                darmowej nauki norweskiego natomistaw Oslo jest na multum cudzoziemców
                jestczterdzieści miejsc na kursach na moim poziomie.
                Oczywiście że mogłabym pójśc na kursy płatne ale wolałam pójśc na kurs zawodowy
                z Aetat gdzie rzeczywiście nauczyłam się sporo norweskiego.
                W twj chwili koledzy zfabryki twierdzą że mówie nieźle , ja potrafię poruszać
                się w norweskim ale mam rózne dziwne dziury językowe. Rozmawiam po norwesku
                tylko w pracy więc znam dobrze język zawodowy , umiem prowadzić miłe rozmowy o
                wodzie i pogodzie ale czasem brakuje mi słów. Jestem za leniwa żeby korzystać ze
                słownika więc tłumaczę opisowo:)))
                Kran
                • jan.kran Re: Wasza droga do języka norweskiego. 28.05.06, 21:23
                  Candy , ja czasem lepiej rozumiem szwedzki niż jakiś dialekt z wyspy pod kołem
                  polarnym:pppp
                  Szwedzkiego nie uczyłam sie nawet minuty ale jest w nim sporo wpływów
                  niemieckich co mi pomaga. Poza tym z mojego doświadczenia Szwedzi pracujacy w
                  Norwegii a u nas w fabryce jest sporo są bardzo komunikatywni w porównaniu z
                  Norwegami:)))
                  Kran
                  • hela1 Re: Wasza droga do języka norweskiego. 28.05.06, 23:23
                    Studiowalam w Polsce norweski przez dwa lata i jak tu przyjechalam, myslalam,
                    ze cos umie. Do pierwszego wyjscia "na miasto" w Bergen, gdzie dialekt zbil
                    mnie kompletnie z pantalyku i przeszlam z pokora i pokonana na angielski.
                    Potem mialam rok w szkole ludowej na dojscie do siebie, wsrod tubylcow z calego
                    kraju z dialektami od Mandal po Alte. Potem studia na UIO i praca z Norwegami.
                    W domu rozmawiamy po angielsku dla niewyjscia z obiegu.
                    • atio Re: Wasza droga do języka norweskiego. 25.06.06, 20:41
                      hmm, pamietam jak po 2. roku studiowania norska pojechalam do fhs, na pierwszy
                      ogień poszedł gość z dialektem, którego nawet niektórzy Norwegowie nie mogli do
                      końca skumać. popadłam w panikę, ale trzeba było jakoś sobie radzić. rok w
                      szkółce dał mi naprawdę dużo, także przekonanie, że do większości dialektów da
                      się jednak przyzwyczaić i zacząć rozumieć. widocznie nie było najgorzej, bo
                      przed używaniem angielskiego udało mi się wybronić, a studia dociągnęłam do
                      końca piątego roku. pozdrawiam wszystkich w No. zazdroszczę...
                      PS. uwielbiam dialekty pd-zach. :) (OddM rulez :P)
                  • candy13 Re: Wasza droga do języka norweskiego. 29.05.06, 22:45
                    jan.kran napisała:

                    > Candy , ja czasem lepiej rozumiem szwedzki niż jakiś dialekt z wyspy pod kołem
                    > polarnym:pppp
                    > Szwedzkiego nie uczyłam sie nawet minuty ale jest w nim sporo wpływów
                    > niemieckich co mi pomaga. Poza tym z mojego doświadczenia Szwedzi pracujacy w
                    > Norwegii a u nas w fabryce jest sporo są bardzo komunikatywni w porównaniu z
                    > Norwegami:)))

                    > Kran

                    oj do szwecji mam lekki sentyment, zlecialo mi tam 10 lat.
                    svensonkow jest sporo tu w norwegii,praca lepiej platna :-))
                    co do niemieckiego to ja ani w zab,blizszy jest mi angielski.
                    a do szwecji jezdzimy na "harry" zakupy przynajmniej raz w miesiacu..
                    serdecznie pozdrawiam
    • zewszad_i_znikad Re: Wasza droga do języka norweskiego. 24.06.06, 09:06
      Na początek nadmienię, że nie siedzę w Norwegii... nie potrafię kochać Polski,
      zwłaszcza Polski dzisiejszej, ale nie czuję się na siłach wyjechać i przede
      wszystkim wiem, że "mój kraj", moja matczyzna istnieje tylko w moich myślach -
      "Kraju, którego tęsknię, nie znajdziesz na mapie", tak to ujmuję.

      Moja droga była dość specyficzna. Jestem miłośniczką skoków narciarskich - ale
      nie-małyszomanką, a nawet antymałyszomanką - i jeddnocześnie feministką. Stąd
      też wzięło się moje zamiłowanie do skoków kobiet - które doprawdy istnieją, za
      3 lata znajdą się wreszcie w programie MŚ, Norwegia ma kadrę narodową i jest
      drugą najmocniejszą drużyną na świecie, a Polski Związek Narciarski nie zrobił
      dla rozwoju tego sportu N-I-C. W 2001 r. wyczytałam, że istnieje książka o
      historii kobiecych skoków, ale po norwesku, nietłumaczona na angielski czy
      niemiecki. Jesienia tegoż roku zaczęłam studiować germanistykę i okazało się,
      że mam możliwość uczyć się norweskiego... Tak się zaczęło. Trzy lata uczyłam
      się na uniwerku, obecnie chodzę na kurs u native speakera. A książkę o skokach
      kobiet kupiłam na Śnieżnobiałej Holmenkollen w 2003 r. :)
Pełna wersja