Dodaj do ulubionych

Co Wy na to?

15.01.03, 20:58
W grudniowej "Przyjaciolce" znalazlam art. pt."Rodzicielstwo na wiele
sposobow" i charakterystyke "Matki Szwedki":"Wychowuje dzieci bezstresowo-
zadnych kar i zadnego krzyku.Dziecko robi tylko to,na co ma ochote,dyktuje
warunki calemu swiatu i samo sobie wybiera zyciowa droge.W wieku 15-18 lat
wyprowadza sie i rozpoczyna samodzielne zycie.
Ryzyko dla dziecka.
Niewiele umie,bo nie bylo dopingowane do pracy i rozwoju.Jest pozbawione
ambicji,nastawione na minimum wysilku i maksimum przyjemnosci.Nie potrafi
sobie radzic z niepowodzeniami,sytuacje kryzysowe to dla niego katastrofa."

Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • legal.alien Re: Co Wy na to? 16.01.03, 07:56
      W Norwegii to samo. Dodaj jeszcze bezstresowy system edukacji rownajacy poziom
      w dol. Brak ocen do ktroejs tam klasy itp, itd. Ksztalci sie mieczakow i
      pozytywnie myslacych bezmozgow.
      Rozmawialem z jednym znajomym z pochodzenia nie -Norwegiem, ktory zostal
      wyslany na studia medyczne na Uj do Krakowa wraz z wieksza grupa Norwegow. Po
      pierwszym semestrze z tej grupy zostal tylko on. Reszta nie byla przygotowana
      ani do wymagan ani do poziomu.
      Niestety w polskim szkolnictwie zaczyna dziac sie to samo, a jego poziom
      dramatycznie spada..
    • jan.kran Re: Co Wy na to? 17.01.03, 00:22
      Nie akceptuje wychowaniat bezstresowego.Po pieciu latach w Norwegii mam go po
      dziurki w nosie.Alkoholizm, narkomania,fatalny, a nawet w tej chwili
      tragiczny poziom szkol norweskich to efekt. To na podstwie wlasnych doswiadczen,
      ale taz lektury norweskiej prasy. Znam ten temat na wylot i z niestety wielu stron. Moje dzieci chodza do dobrych szkol, ale musialam stanac na glowie, rowniez finansowo ,zeby to osiagnac.
      • ruotsi Re: Co Wy na to? 17.01.03, 18:13
        Absolutnie sie nie zgadzam z poprzenimi wypowiedzeniami.
        Nie jest przeciez powiedziane, ze wszyscy musza umiec wszystko.
        System oparty jest na ksztaltowaniu wlasnej dyscypliny u jednostki, a wiec
        zrozumieniu odpowiedzialnosci jaka spada na czlowieka kiedy bedzie juz dorosly.
        Dom, a wiec rodzice maja wielki wplyw na dzieci i ich stosunek do edukacji.
        Temat bardzo obszerny i zawierajacy wiele
        aspektow politycznych, glownie w ksztaltowaniu rynku pracy. Tu moze zabrzmie
        troche cynicznie ale niestety politycy w calej Europie zmierzaja do oglupiania
        ludzi, bo glupimi sie latwiej rzadzi. Powroce do tematu za 10 dni i sprecyzuje
        moje zdanie na poruszony temat edukacji i wychowania dzieci. Teraz wyjezdzam do
        pracy. Pozdrawiam i god fortsättning.
    • aka10 Re: Co Wy na to? 17.01.03, 19:46
      Co do charakterystyki Matki Szwedki,to nie zgadzam sie na pewno z tym,ze
      dziecko 15-18-letnie wyprowadza sie z domu i rozpoczyna samodzielne zycie.Nie
      wyprowadza sie,poniewaz nie ma srodkow na to,zeby sie samodzielnie
      utrzymywac.Wiekszosc 18-latkow nie ma stalej pracy (15-latek NA PEWNO nie
      ma),nie ma tez wlasnego mieszkania.Do otrzymania mieszkania potrzeba wielu lat
      stania w kolejce i staly dochod.
      Uwazam tez,dziecko jest dosc szybko przyzwyczajane do pracy,zeby miec wlasne
      pieniadze.Wiele 13-latkow roznosi np.gazety czy reklamy.
      Dziecko decydujace sie na studia nie siedzi rodzicom w kieszeni,ale POZYCZA
      pieniadze na czas studiow,a w lecie,czy inne wolne od nauki dni dorabia,gdzie
      sie da.
      Szkola,to osobny rozdzial.Pozdrawiam.
    • wedrowiec2 Re: Co Wy na to? 18.01.03, 14:45

      Jestem zdziwiona wypowiedzia na temat studentow z Norwegii, którzy zrezygnowali
      ze studiow medycznych w Krakowie. Jestem pracownikiem naukowo-dydaktycznym
      Akademii Medycznej w Szczecinie. Od 7 lat mamy studentów z Norwegii. W czerwcu
      2002 roku pierwszy rocznik oposcil, z dyplomami lekarzy nasza uczelnie – i była
      to wiekszosc, która rozpoczynala studia. Programy szkoly srednie roznia się w
      roznych krajach. Widzimy to szczególnie wśród studentow studiujacych odplatnie,
      ale w grupach polskojezycznych. Uczeszczaja tam osoby polskiego pochodzenia,
      ale które uczyly się w innych krajach.
      Ale wracajac do Norwegow. Tym, którzy u nas studiuja, po prostu zalezy na
      nauce. Sa to rozni ludzie, często potomkowie emigrantow z Azji, sa tez
      pochodzenia polskiego, ale w wiekszosci to sa Norwedzy. Jestesmy mala, a wiec i
      niezbyt bogata, w porownaniu z Krakowem uczelnia medyczna (ale nawiasem mowiac
      nasze szpitale kliniczne albo nie maja dlugow, albo maja minimalne!). Przez to
      zalezy nam na srodkach finasowych pozyskiwanych od studentow studiow platnych.
      Dla Norwegow, przezd rozpoczeciem 1 roku studiow, we wrzesniu, sa organizowane
      kursy dla wyrownania roznic i ulatwienia studiowania przedmiotow teoretycznych.
      Nie wiem tez jak przebiega nabor do Krakowa – u nas dziekan i prodziekan do
      spraw studentow zagranicznych, w czercu organizuja, w ambasadzie w Oslo,
      selekcje osob chcacych studiowac w Szczecinie medycyne. I uwierzcie mi, ja nie
      pracuje w malej prowincjonalnej uczelni, która za wszelka cene, na sile,
      zatrzymuje studentow, z których ma zyski. W tym roku rozpocznaja u nas studia
      studenci ze Stanow Zjednoczonych (od razu na 3 roku). Rzad USA obserwowal nasza
      uczelnie przez 5 lat. Analizowane były programy, baza socjalna dla studentow,
      kliniki, dzialalnosc i dorobek pracownikow nauki. Nawet audyt dokonany byl
      przez znana amerkanska firme. A jacy będą ci studenci, to przekonamy się w
      pazdzierniku. Troche rozpisalam się, ale jest to punkt widzenia osoby
      mieszkajacej nad poludniowym Baltykiem. Studenci norwescy sa w porzadku.
      Pozdrawiam :))
      PS. A może ci studenci z Krakowa przeniesli się do Budapesztu? Tam podobno maja
      bardziej atrakcyjne, w stosunku do Polski warunki, ale szczegolow nie znam.
      • legal.alien Re: Co Wy na to? 22.01.03, 10:47
        Mozliwe, ze jednak albo poziom studiow medycznych w Polsce podupada, albo
        obowiazuje zasada "placa to maja skonczyc". Przeciez uczelnie w Polsce teraz
        maja zarabiac pieniadze.
        Studenci norwescy, o ktorych pisalem wrocili do Norwegii, bo nie byli w stanie
        podolac studiom w Polsce.
        Mam na codzien kontakt z absolwentami norweskich uczelni technicznych i moge
        powiedziec, ze bardzo duzo im brakuje - zarowno wiedzy ogolnej i zawodowej.
        • jan.kran Re: Co Wy na to? 22.01.03, 11:05
          Alien, a moze na druga nozke. Placa to sie staraja? Mozna nadrobic braki norweskiej szkoly. Mam na to codzien w domu. Moja corka uczy sie sama i z dobrym efektem. Poziom nauk scislych w Norwegii... rzad norweski ma zamiar placic
          dotatkowe pieniadze studentom i nauczycielom, ktorzy chca sie uczyc matematyki
          lub jej nauczac. Moj syn, 13 lat cztery lata norweskiej szkoly, bez stopni
          i bez problemow nie zna tabliczki mnozenia. Na dzien dobry w niemieckiej szkole
          ma lufe z matematyki i korepetycje z angielskiego.Dyrektorka pocieszyla
          mnie, ze to norma dla dzieci ktore przychodza z norweskich szkol...Kran.
            • jan.kran Re: Co Wy na to? 22.01.03, 11:55
              Alien nie masz racji. Znam wielu Norwegow, ktorzy cale lata splacaja pozyczke na studia. Az sie dowiem od znajomego co tu mieszka 40 lat jak jest z ta oplata studiow za granica.
              Ja sadze, ze sie placi samemu .
              Kran.
              • legal.alien Re: Co Wy na to? 22.01.03, 12:42
                jan.kran napisała:

                > Alien nie masz racji. Znam wielu Norwegow, ktorzy cale lata splacaja pozyczke
                n
                > a studia. Az sie dowiem od znajomego co tu mieszka 40 lat jak jest z ta
                oplata
                > studiow za granica.
                > Ja sadze, ze sie placi samemu .
                > Kran.

                W wiekszosci studia zagraniczne sa finansowane przez panstwo, studenci dostaja
                tez bezzwrotne stypendia. Tak skonczyla w Polsce studia moja znajoma Polka z
                norweskim paszportem.
              • legal.alien Re: Co Wy na to? 22.01.03, 20:12
                Poprawiam sie. moje informacje byly troche niescisle. W rzeczywistosci
                studenci norwescy wybierajacy sie na studia zagranice dostaja stypendium w
                wysokosci ponad 30 000 NOK na oplacenie czesnego ponadto biora kredyt.
    • jan.kran Re: Co Wy na to? 22.01.03, 10:25
      Rzeczywiscie dzieci nie wyprowadzaja sie az tak wczesnie jak stoi w "Przyjaciolce".Ale bardzo czesto po maturze. Duzo mlodziezy pracuje w Norwegii
      i popieram to jezeli nie koliduje ze szkola. W Polsce przy obecnym bezrobociu jest to raczej niemozliwe. Pozyczki na studia sa bardzo rozpowszechnione.
      Ruotsi, nie kazdy oczywiscie musi umiec wszystko. Ale dobrze jest jak niektorzy
      umieja cos... Piszesz o dyscyplinie. Czy dziecko 12,13 letnie ma dyscypline?
      Stopnie w Norwegii pojawiaja sie po raz pierwszy w osmej klasie.
      Moim zdaniem ewenement na skale swiatowa, a przynajmniej europejska.Dom
      ma wielki wplyw na wychowanie. Niestety w Norwegii ze wzgledow ekonomicznych oboje rodzice musza pracowa i to praktycznie jak najszybciej po urodzeniu
      dziecka. Szkola nie spelnia swoich zadan, dom rodzinny czesciowo.
      Wedrowiec, bardzo ciekawy list. Norwegowie studiujacy medycyna za granica
      to elita, niewiela majaca wspolnego z zyciem codziennym. Moja corka chodzi
      do nalepszyej w tej chwili szkoly w Norwegii. 50 procent uczniow to
      cudzoziemcy.Polowa Jej klasy chce studiwac medycyne.
      Dwa slowa o mnie. Moje dzieci chodzily do niemieckiej szkoly w Niemczech. Do
      norweskiej w Norwegii. Teraz syn chodzi do niemieckiej szkoly w Oslo.
      Ja jestem z wyksztalcenia pedagogiem i filologiem. Pol roku uczylam w norweskiej szkole. Pozdrawiam. Ula.
      • aka10 Re: Co Wy na to? 22.01.03, 16:36
        Hej Kran! W Szwecji tez stopnie dopiero w 8-mej klasie i to w drugim
        polroczu.Ucza sie ci,ktorzy chca.Cale szczescie,ze moje dziecko nalezy do tej
        grupy.Z materialem jest dwa lata przed reszta klasy.Wiekszosc dzieci robi tylko
        minimum,ktore musi.Przyslowiowe "zmeczenie szkola" jest tu dosc czeste.Potem,w
        wieku lat 30-tu nadrabiaja braki w szkolach dla doroslych...Pozdrowienia.
      • ruotsi Re: Co Wy na to? 26.01.03, 00:22
        Zaczne, od stypendii i finansowania studiow. W Szwecji napewno, a
        prawdopodobnie tez i w Danii i Norwegii istnieja podobne warunki. Studia w
        Skandynawii sa bezplatne, z wyjatkiem oplat do zwiazkow studenckich czy tzw
        nationer. Studenci jak inni dorosli musza jesc, pic i musza gdzies mieszkac
        wiec moga otrzymac zapomoge na studia + zwrotna czesc pozyczki. Stypendia
        udzielaja rozne organizacje i stiftelse po spelnieniu wymaganych kryterii przez
        studenta. Pozyczka jest ograniczona i jest przydzielana chyba obecnie na max na
        6 lat, w zaleznosci od kierunku, oczywiscie po szczegolowym wykazaniu postepow
        w nauce tzn zaliczeniu semestrow. Studenci ze Szwecji moga praktycznie
        studiowac na calym Swiecie, oczywiscie CSN musi najpierw zwerifikowac uczelnie
        i potwierdzic mozliwosc otrzymania zapomogi i pozyczki.
        Obiecalem wczesniej zabrac glos poruszonyej problematyce matka szwedka.
        Nie dziwi mnie, ze redaktorka Przyjaciolki takie odniosla wrazenie. Jak wiadomo
        w Polsce dziecko, choc bardzo kochane, jest raczej poddancem nie majcym glosu.
        W Szwecji natomiast wprowadzono metode partnerstwa i dziecko jest tutaj pod
        szczegolna opieka. Jako istota zywa jest pelna ciekawosci poznania swiata go
        otaczajacego, a ze jeszcze niedoskonala, uczaca sie zycia i wszystkich
        niespodzianek, ktore zycie mu ofiaruje popelnia wiele niedoskonalosci.
        Stopien tolerancji i akceptacji wobec bliznich jest bardzo wysoki w Skandynawii,
        stad moze to szokowac ludzi z poza, ze dzieci moga tak duzo. Czy zabawa w
        kaluzy nie byla najatrakcyjniejsza dla nas w czasie naszego dziecinstwa?
        Dorastajace dzieci to juz inne zagadnienie. To poprostu sprawdzian dla nas
        rodzicow, ktory pokazuje jakimi to rodzicami wlasnie jestesmy.Czy udalo nam sie
        nawiazac dialog z naszymi dziecmi jak z partnerami i czy nauczylismy ich
        odpowiedzialnosci i szacunku do innych ludzi. Szkola spelnia role powszechnego
        edukatora natomiast dom jest decydujacym faktorem jakie atitudy beda mialy
        nasze dzieci. Roznimy sie zdolnoscia pojmowania i sa dzieci, ktore wymagaja
        szczegolnej opieki edukacyjnej. Dwoja w Niemczech z matematyki nie pomoze w
        nauczeniu sie tabliczki mnozenia. Problem lezy gdzie indziej. To jest
        absolutnie nieprawda, ze mlodzi ludzie ze Skandynawii sa niesamodzielni i nie
        potrafia sobie poradzic z problemami zycia. Wrecz odwrotnie, poniewaz sa
        traktowani jako partnerzy, zdobywaja pewnosc siebie i wiedza, ze moga zawsze
        liczyc na pomoc jak nie rodzicow to w ekstermalnych przypadkach systemu
        socjalnego. Faktem jest, ze mlodzi ludzie wzglednie wczesnie wyprowadzaja sie z
        domu rodzicow ale to jest tylko dowodem ich samodzielnosci oraz wysokiego
        standartu zycia w Skandynawii, wystarczajaca ilosc mieszkan i mozliwosci ich
        wynajmu. Nie stworzono oczywiscie nigdzie idealnego systemu socjalnego, poza
        tym za wszystkim stoja ludzie wiec popelniane sa tez ludzkie pomylki. Z moich
        obserwacji popelnia sie tych pomylek tutaj wzglednie malo i czesto sie o nich
        mowi.
        • aka10 Re: Co Wy na to?do Ruotsi 26.01.03, 12:02
          Z tymi mieszkaniami,to teraz jest bardzo roznie.Duzo mlodziezy mieszka po 3-4
          osoby w jednym;oplaty wtedy nizsze,bo podzielone.No,i pozyczki tyle nie trzeba
          brac.Pozdrowienia.
    • wedrowiec2 Re: Co Wy na to? 22.01.03, 22:26
      Wsrod nas (pracownikow uczelni) krazy opinia, ze najbogatsi Norwegowie jada
      studiowac medycyne do panstw Europy Zachodniej, mniej zamozni - na Wegry, a
      cala reszta do Polski. Musze spytac sie kogos z wladz uczelni, jak to naprawde
      wyglada. Pozdrawiam
      PS. Kran- domyslilam sie, ze masz zwiazek z filologia, z racji Twojej obecnosci
      na forum jezykowym :)). Tez jest tam ciekawie.
      • ruotsi Re: Co Wy na to? 26.01.03, 12:51
        Nie wiem dokladnie jak jest w Norwegii ale domyslam sie ze podobnie jak w
        Szwecji. Ilosc miejsc na uczelniach jest kwotowana i planowana razem z
        instytutami pracujacymi nad koniunktura i zapotrzebowaniem na rynku pracy.
        Kierunki bardzo popularne sa dostepne tylko dla kandydatow z najlepszymi
        stopniami. System naboru na wyzsze uczelnie jest bez egzaminow wstepnych wiec o
        naszym przyjeciu decyduje srednia ze swiadectwa nazwijmy to maturalnego, a wiec
        srednia przedstawiajaca caloksztalt naszych postepow i pracowitosci w szkole
        sredniej. W Unii studia sa dla studentow z krajow unijnych bezplatne.
        Najwiekszym problemem jest faktor ponoszonych kosztow dnia codziennego.
        Koszty utrzymania w Londynie czy Paryzu sa napewno o wiele wyzsze jak w
        Budapeszcie czy Szczecinie. Poza tym warunki przyjec na popularne kierunki w
        Unii sa podobne jak w Skandynawii, czyli przyjmuje sie najlepszych stosujac
        rozne kryteria. Ze Norwegowie, czy Szwedzi lub inni wybieraja studia w np Polsce
        jest wynikiem, ze wiedza ze na dany kierunek nie dostana sie we wlasnym kraju.
        Po przeprowadzeniu czystego rachunku ekonomicznego wychodzi ze moga studiowac
        np medycyne w Polsce oplacajac studia bo bedzie ich stac na zaplacenie
        wszystkich oplat oraz egzystencje. Oczywiscie jak mama i pappa pomoze to bedzie
        jeszcze lepiej. Zamoznosc to pojecie wzgledne w Skandynawii. Ostatnio powstaly
        wieksze roznice w spoleczenstwie ale nadmierne bogacenie sie jest hamowane
        takim mechanizmem jak podatek. Standart zycia w Skandynawii jest bardzo wysoki
        wiec mozna nazwac te spoleczenstwa bogatymi co nie oznacza, ze maja oni
        miljonowe konta w banku. Tu raczej jest inaczej , wiekszosc ludzi korzysta z
        kredytow, bo w nowobogackiej Norwegii konsumcja osiaga nowe rekordy. Poniewaz
        Norwegia posiada rozwiniety przemysl rybny i ostatnio rope naftowa, ktora
        jednego dnia sie skonczy, i nic poza tym, wiec polityka gospodarcza prowadzona
        w bardzo rezolutny i madry sposob powoduje, ze wielkie zasoby pieniezne sa
        inwestowane i odkladne na dni kiedy plynne czarne zloto sie skonczy.
        To, ze mlodzi ludzie mieszkaja kolektywnie w okresie nauki, swiadczy tylko o
        ich zaradnosci i ulatwia im zycie codzienne. Wiadomo, ze to jest tylko
        tymczasowo, a daje wspaniale doswiadczenia obcowania z innym obcymi ludzmi.
          • jan.kran Re: Co Wy na to? 28.01.03, 03:16
            Ruotsi napisal dokladnie tak jak jest. Dodam, ze medycyne w Polsce studiuje wiele
            dzieci z rodzin polskojezycznych. Na Wegrzech studia sa po angielsku. Pozyczka
            to 80000 NOK rocznie. W Norwegii starczy na mieszkanie i jedzenie. W zasadzie
            kazdy student musi pracowac. W Polsce moze jeszcze odlozyc. Koszty jedzenia w Norwegii sa 50 % procent wyzsze niz w Unii. Podobno Australia jest tez stosunkowo tanim krajem. Kran.
            • legal.alien Re: Co Wy na to? 28.01.03, 08:01
              jan.kran napisała:
              Koszty jedzenia w N orwegii sa 50 % procent wyzsze niz w Unii.

              Nie zanizylas troche? Mam porownanie z Wielka Brytania, ktora nie jest tanim
              krajem w UE i na niektore artykuly spozywcze w Norwegii ceny sa wyzsze o 100%.
              Szkoda tylko, ze jakosc wilu produktow spozywczych jest o 50% nizsza ni w UE
              np. kurczaki wygladajace jak zaglodzone golebie.
              >
              • ruotsi Re: Co Wy na to? 28.01.03, 15:59
                W odpowiedzi do "morsa" - 26 lat
                w odpowiedzi do "jan.kran" - rowniez w Polsce sa studia medyczne w jezyku
                angielskim. Zobacz www.akamed.waw.pl
                Ze jedzenie jest drogie w Sandynawii to wynika z faktu przede wszystkiem malej
                populacji oraz braku konkurencji (monopolizacja). Nawet wymogi konsumenta nie
                sa przekonywyjaca motywacja dla grossistow. Jedzenie, nie tyle jakosc co
                alternatywa wyboru ulegla pogorszeniu. Zawsze sie zachwycalem wieprzowina bo
                nie bylo czyc jej knurem. Niestety po wprowadzeniu uproszczen tzn brak obwiazku
                kastrowania knurow jakosc wieprzowiny popsula sie. Czy kurczaki maja byc tluste?
                Uwazam, ze nie ale dobrze by bylo miec mozliwosc wyboru pomiedzy
                golebiopodobnym, a dorodnym broilerem.
                Cudowna rozpietosc tematow. Zaczelismy o matce Szwedzce, a skonczylismy na
                kurczakach.
                Ciesze sie, ze jest tutaj kilka kreatywnych osob i wychodza co jakis czas z
                nowa problematyka. Pozdrawiam serdecznie.
                • aka10 Re: Co Wy na to? 28.01.03, 16:26
                  LIDL otwiera powoli swoje sklepy w Szwecji (lub ma otwierac).Obiecuja bardzo
                  niskie ceny.Gdzie w Szwecji mieszkasz,Ruotsi?Czy jest tam juz ta siec sklepow?
                  Pozdrowienia.
                • legal.alien Re: Co Wy na to? 28.01.03, 16:38
                  Czy kurczaki maja byc tluste
                  > ?
                  > Uwazam, ze nie ale dobrze by bylo miec mozliwosc wyboru pomiedzy
                  > golebiopodobnym, a dorodnym broilerem.
                  Nie tluste, nie powinny byc. W Norwegii kurczaki naprawde wygladaja jak
                  mizerne golebie.W Szwecji jednak zywnosc jest duzo lepszej jakosci, tansza i
                  jest jej wiekszy wybor niz w Norwegii. Swiadczy o tym olbrzymi handel
                  przygraniczny Norwegow robiacych zakupy w Szwecki. Ja mam niestety za daleko
                  do granicy.
                  • ruotsi Re: Co Wy na to? 28.01.03, 17:39
                    Kochani, nie zawsze to co tanie jest tanie, jak nie wszystko zloto co sie
                    swieci.
                    Aka - Österlen.
                    Mnie zadawala obecny stan rzeczy, jest lepszy wybor, zdecydowanie lepszy jak 10
                    lat temu. Mam tez swiadomosc, ze jakosc musi kosztowac. I tak jak L.A
                    powiedzial, ze ma ograniczone pole manewru co do wyboru to tylko, ze nie ma
                    konkurencji. Natomist zeby moc konkurowac musisz miec podloze w postaci
                    konsumentow. Tu chodzi o wielki kapital i np w Szwecji praktycznie rynek zostal
                    podzielony pomiedzy ICA i koopertaywny Konsum z bogoslawienstwem panstwa. Oni
                    wiec decyduja ile my mamy placic za zywnosc.
                    Stan zamoznosci Norwegow podniosl sie wiec popyt ksztaltuje podaz + kurs korony
                    jest wysoki stad tez te korzystniejsze ceny dla Norwegow w Szwecji.
                    Wielokrotnie padaly w dyskusji na forum slowa nacjonalizm i szowinizm. To tez
                    jedna z przyczyn, ze grossisci boja sie eksperymentowac z nowymi atrakcjami
                    kulinarnymi, no i poza tym ochrona wlasnego rynku.
                    Spokoj, bliskosc do natury i to jakiej pieknej natury, wspanile czyste
                    powietrze i czysta wode oplacamy miedzy innymi wysoka oplata za artykuly
                    zywnosciowe, za ich kontrole i wzglednie wysoka jakosc. Majac ta swiadomosc
                    latwiej mi sie godzic z tymi oplatami.
                    Tak na marginesie wiele wypowiedzi tutaj na lamach forum przypomina moje
                    rozgoryczenia w pierwszych latach zamieszkania tutaj. Z czasem dojrzalem.
                    Podrozujac, a raczej pracujac poza granicami Szwecji, zobaczylem te pozytywne i
                    negatywne strony. Pozytywnych jest zdecydowanie wiecej.
                    • aka10 Re: Co Wy na to? 28.01.03, 21:27
                      Masz racje,Ruotsi,ze jest duzo lepiej niz 10 lat temu. Duzo wiecej produktow
                      do przygotowywania ciekawych obiadow,wiecej polfabrykatow,egzotycznych owocow
                      itp.Ja rowniez ogolnie nie narzekam.Czasem jednak mam ochote na np.szwajcarski
                      chleb pieczony w kamiennym piecu i wtedy musze troche dalej po niego pojechac...
                      W Szwajcarii lub Niemczech moglabym po taki pojsc o 7-mej rano do pobliskiej
                      piekarnii jesc cieply na sniadanie.Co kraj,to obyczaj-kazdy ma
                      cos "swojego".Pozdrowienia.




                      --Nie wierz swym oczom,szepnal wiatr...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka