Dodaj do ulubionych

Nordkap z dziecmi

IP: *.chello.pl 18.03.09, 23:12
Witam wszystkich
Wybieram sie w sierpniu z moja rodzina (zaloga: 2 osoby dorosle i
nasze córki - 9 i 13 lat). Ruszamy z gdańska przez litwe, lotwe i
estonie. Promem do helsinek. Stad ruszamy na polnoc - nordkap -
potem kierujemy sie na lofoty (mamy zamiar zobaczyć wieloryby).
Powrot przez szwecje, Rowanieni do helsinek. W drodze powrotnej
chcemy tez zatrzymać sie na dłuzszy popas w estoni, łotwie i litwie.
Srodek transportu: samochód. Noclegi: glównie 2 2osobowe namioty i
campingi oczywiscie.
Pytania
1. Nastawiamy sie na campingi ale na nordkapie obawiam się, ze
będzie zimno - czy uwazacie ze wynajęcie domku to dobry pomysl. Czy
powinienem zarezerwowac taki domek. A może na nocleg zatrzymać się
przed nordkapem.
2. Ponieważ chcemy zabrac namioty samorozkładalne - postanowiliśmy
zabrać 2 namioty- maja optymalne parametry. Czy na campingu płace za
2 namioty? czy za 4 osoby?
3. Gdzie zamówic katalog z adresami campingów w Norwegii Finlandii?
4. Wiem, że powiecie "nie badz leniem - do internetu!" ale co według
Was powinno sie znaleźć bezwzglednie na liście do zobaczenia i
przezycia w Norwegii i Finlandii
5 Czy na campingi mogę wjechać z ulicy, czy powinienem zarezerwowac
noclegi wczesniej?
6. Chcialbym zobaczyc renifery - słyszalem o tradycyjnych wioskach w
Laponii, gdzie mozna zobaczyc te zwierzeta. Coś słyszeliscie o tym?
Bardzo prosze o info, oczywiscie od tych forumowiczów, ktorzy zechca
odpowiedzieć i nie sprawi im to kłopotu
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • bromboosia Re: Nordkap z dziecmi 19.03.09, 13:08
      po kolei:
      1.zimno bedzie juz nie tylko na samym Nordcapie, ale w calej Laponii, wiec to ze wezmiesz domek "tuz przed Norccapem" niewiele zmieni. W sierpniu w tamtych rejonach jest mniej niz 10 stopni. Miej to na uwadze planujac spanie w "samorozkladalnych" namiotach. Wezcie dodatkowa plachte foliowa pod namioty (bo wilgoc jest wszechobecna) oraz dobre karimaty i tym lepsze spiwory. O tej porze roku jest sporo deszczu i nic nie schnie, wiec po jakims czasie wszystko jest wilgotne, bo oczywiscie nie sprzyja utrzmywaniu ciepla.
      2. nie radze rezerwowac domkow, bo sa wszedzie i bedziecie jechac poza sezonem, nie ma potrzeby bo moze sie Wam zmienic trasa, albo kempingi inne Wam beda wpadac w oko, wiec nie ma sensu. Warto poszukac jedynie spisu kempingow, albo sprawdzic w GPSie gdzie sa, bo pod koniec na polnocy jest ich zdecydowanie mniej, czasem jedzie sie 50km albo wiecej do nastepnego.
      3. licza od namiotow i od ilosci osob i aut.
      4. samorozkladane namioty to taki pic na wode, tzn nie sa wodoszczelne. Tam w sierpniu wieje, leje i pizdzi. Wasze namioty nie przetrzymaja zwyklego sierpniowgo deszczu. Widzialam ludzi z tkaimi namiotami na Islandii.... biedni byli.
      5. wpisz w googla camping plus sweden albo norway (prostsze nie moglo byc).
      www.camping.se/templates/start____4.aspx
      www.camping.no/index_eng.html
      6. tak jestes leniem, przewodnik chyba masz zamiar kupic? tam wszystko jest napisane! Poszukaj opowiesci innych ludzi. Przeciez tego jest pelno. W SKandynawii najpiekniejsza jest natura a nie zabytki. Jednego zachwyci wodospad, innego lodowiec, innego mozliwosc kajakowania miedzy Lofotami. Co by Ci tu polecic,hmmm - kupienie przewodnika!
      7. na kempingi wjezdzasz "z ulicy". Nie ma potrzeby rezerwowania, bo jedziesz poza sezonem.
      8. slyszales o reniferach, sa wszedzie w Laponii. Maja to do siebie ze sobie chodza gdzie chca. Nie raz spotkasz je na swojej drodze i bedziesz czekal az Ci zejda z niej zeby pojechac dalej. Oprocz tego jest tylko pare miejscowosci w Laponii i naprawde nietrudno je znalezc na mapie. We wszystkich beda farmy reniferow i psich zaprzegow.
      9. naprawde polecam zakupienie mapy i przewodnika. Zrobienie sobie ogolnej trasy i potem szukanie w przewodnikach konkretnych informacji na temat miejsc przez ktore chcecie przejechac. Tak czy siak musicie to jakos zaplanowac, bo pewnie bedziecie zwiazani powrotnym promem...
      • Gość: c# Re: Nordkap z dziecmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 17:39
        Co tu pisać, niezawodna Bromboosia już wszystko wyjaśniła.

        To tylko małe uzupełnienie.
        Na wieloryby najlepiej "polować" nie z Lofotów, a z Vesteralen, konkretnie z
        najbardziej na północ wysuniętego miasteczka Andenes. Rejsy są z portu - zresztą
        popatrz www.whalesafari.no

        Są też rejsy z obserwacją maskonurów z Bleik na Vesteralen (Puffin Safari)
        www.puffinsafari.no
        W sierpniu będzie wiało jak diabli. Wziąłbym solidniejsze namioty, które nie
        odfruną na wietrze. Porządne śpiwory i samopompujące materace. No i dużo
        dziesięciokoronówek na prysznice.
      • Gość: gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 19.03.09, 21:59
        Dzięki Wam wielkie. Oczywiście, że będę przygotowany solidnie -
        przewodniki, słowniki, minirozmówki i solidne przygotowanie trasy to
        tak naprawdę u mnie standard. Postanowiłem zacząć od forum, bo tu
        zawsze natykam sie na życzliwych forumowiczów (dotychczasowe wyprawy
        po Grecji, Rumuinii, Włoszech iinnych)- tak jest i tym razem. Ale
        Norwegia to inny kaliber - przede wszystkim wyzwanie pogodowe. Moje
        kilkakrotne pobyty w Norwegii w czasach studenckich, sa juz
        zamierzchła przeszłoscią i były to okolice Mjosy. Dlatego
        postanowiłem prosic o pomoc.
        Dzieki Brombosia
        Te namioty samorozkładalne to był pomysł na błyskawiczne
        zakwaterowanie nawet w deszczu. Słyszałem o nich dobre opinie-
        dlatego o nich pomyslałem. Szlag mnie trafriał w Rumunii jak po
        bezskutecznym szukaniu noclegu, rozbijalismy nasz solidny duży
        namiot dla całej rodziny - a co dopiero będzie w deszczu? Trwało to
        z pół godziny.
        Te stronyo campingach oczywiście znam juz jak własną kieszeń chyba.
        Oczywiscie buszuję w necie po relacjach z podróży innych- rzecz
        jasna interesuje mnie natura nie zabytki - uwielbiam Norwegie
        własnie za to. Ale moje córki w tej części Skandynawii jeszcze nie
        były.
        Kurcze , a może uda się przełozyć urlop na lipiec. Nastraszyliście
        mnie tym sierpniem i pogoda - jesteśmy raczej podróżniczymi
        twardzielami - ale widzę , że to będzie surwiwal.
        Acha i dzięki za info o wielorybach i maskonurach
        Pozdrawiam
        • bromboosia Re: Nordkap z dziecmi 20.03.09, 09:23
          no jak na maskonury, to sierpien zwlaszcza koncowka to juz bedzie za pozno. Lipiec jest generalnie najlepszym miesiacem na jezdzenie po Norwegii, choc i wtedy nie mozna gwarantowac pogody. Ale taki juz urok Skandynawii. Jesli macie do wyboru jeden wielki ciezko rozkladajacy sie namiot dla calej rodziny, a dwa male odlatujace samorozkladacze, to ja bym jednak wziela ten duzy i w razie ulewy szla poprostu do domkow. One znowu nie kosztuja az tak duzo jak sie przeliczy na cala rodzine. Problem z jezdzeniem tutaj jest taki, ze jak ci wszystko zamoknie to po kilku wilgotnych dniach nie masz gdzie tego suszyc. Tzn na wiekszosci kempingow sa maszyny do prania i suszenia, ale namiotu czy tropiku przecie tam nie wlozysz. Skandynawia to nie hardcore, tylko troche jest sie bardziej zdanym na nature i jej laskawosc, ale nawet w deszczu moze byc pieknie. Grunt zeby wziasc spory zapas ciuchow, dobre zabezpieczenie do spania, przeciwdeszczowe kurtki, jak macie takie spodnie to tez dobrze wziasc. Ja dwa lata temu opalalam sie w pelnym sloncu na lofotach w stroju kapielowym :) a dwa dni pozniej tez w pelnym sloncu (o polnocy) ubieralam czapki i rekawiczki na Nordcapie. Poprostu trzeba byc tego swiadomym. poza tym to bezpieczny teren, przyjazni ludzie i nieziemska przyroda. Tak wiec zapraszam do Skandynawii!!
          Jesli myslicie o ubraniu to polecam sprawdzony niejednokrotnie windstoper! CO jak co, ale rzeczy z windstoperem nie sa wcale przereklamowane i sprawdzaja sie w Skandynawii jak nigdzie indziej (no moze w Szkocji tez byly pomocne:). Warto zainwestowac w chociaz dobra windstoperowa kurtke, choc czapki tez sie przydaja. Tutaj sporo wieje, choc temperatura w ciagu dnia jest w miare ok, to ten wiatr daje sie we znaki.
          Powodzenia!
        • Gość: c# Re: Nordkap z dziecmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.09, 10:11
          Lipiec vs. sierpień?

          Jeśli tylko możesz, jedź na Północ w lipcu. Jest odrobinę cieplej, no i jest
          wtedy dzień polarny! Na Loforach/Vesteralen gdzieś do 20 lipca, na Nordkappie
          oczywiście dłużej.

          Jeszcze jeden typ. Przejażdżka Hurtigrutą (znasz?) przez Trollfjord.
          Robi się to tak. Jedziesz do Stokmarknes na Vesteralen. Zostawiasz samochód pod
          muzeum Hurtigruten. Możesz sobie wejść do muzeum (takie sobie). Wsiadasz na
          statek na południe o 15:15, kupując bilet do Svolvaer ("stolicy" Lofotów). To są
          jakieś 4 godziny, podczas których przepływasz przez Trollfjord "za dnia".
          Zdjęcia, filmowanie, ochy, achy i takie tam.

          W Svolvaer jesteś ok. 19, masz czas na spacer po mieście, zjedzenie czegoś itp.
          Powrotny rejs na północ jest ok. 21:00.
          I tu się zaczyna... Rejs jest tą samą trasą, zahacza o ten sam Trollfjord, ale
          prowadzi na północ, czyli... pod słońce. Podróżni siedzą na wysokim,
          przeszklonym pokładzie, popijając [cenzura] i oglądając wszystkie kolory
          świata. Są też statki z basenem... Co ja będę więcej pisał.

          Dobrze po północy lądujesz z powrotem w Stokmarknes.
          Jeśli trafisz na pogodę, to wrażenia są jedyne w swoim rodzaju.

          Koszty? Nie są szalone - sprawdź bilety "punkt-punkt". Przewóz samochodu
          kosztuje i nie każdy statek zabiera samochody, dlatego polecam rejs tam i z
          powrotem. Nie trzeba nic rezerwować. Wchodzisz na statek i kupujesz bilet, który
          (uwaga!) sprawdzany jest przy opuszczaniu pokładu.

          Wszystko (jakże by inaczej) na www.hurtigruten.com (Port to Port). Jeśli
          się zdecydujesz, to popatrz, który statek będzie płynął danego dnia na północ, a
          który na południe. Są baaardzo różne.
          • Gość: gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.09, 13:27
            Ruszamy 1 lub 2 sierpnia. Niestety nie damy rady inaczej ustawić
            urlopów. Ostatnio nasze wakacje nie uładaja się po naszej mysli (nie
            wypalił nam Izrael - wiadomo przesilenie wojenne)dlatego Norwegia
            jest ostatnia deska ratunku. Tak naprawdę zastanawiam się jak
            zaplanować najsprytniej ten wyjazd . Mamy niestety tylko 2 tygodnie.
            Odległości sa takie, ze duzo czasu spędzimy w samochodzie - to
            pewne. Myślałem początkowo , żeby jechać przez Niemcy i Danię, ale
            po przeanalizowaniu decydujemy sie na prom talin - helsinki(1 z
            członków rodziny ma silna chorobę morska - mam nadzieję że ten rejs
            przetrzyma). Potem jedziemy jak najdalej na północ (zwiedzać
            Finlandię zamierzam w drodze powrotnej).Na pólnocy zamierzamy
            poruszać się w pasie nordkap-lofoty. Nie wiem jak czasowo wyjdzie ,
            czy uda się zjechac na dół. W każdym razie potem wracamy przez
            Roovaniemi do helsinek. Zwiedzamy co się da i przez talin , rygę
            wracamy do naszego Gdańska
            • iwonka55h moje 3 grosze... 21.03.09, 20:07
              witam Cię i już zazdroszczę tak pięknej wycieczki. Mogę potwierdzić to co
              napisali przedmówcy, szczególnie dot. ciepłej odzieży, silnych wiatrów i
              wilgoci. Ja swego czasu podobny wyjazd planowałam na miesiąc ( a nie 2 tygodnie
              ), gdyż wydawało mi się, że przy tych odległościach niewiele zwiedzę, bo będę
              "tylko" jechać. Policz kilometry razy ilość dni i wyjdzie Ci "dniówka" do
              przejechania. A gdzie zwiedzanie, które jest jednak czasochłonne? Na popas w
              estoni to bym raczej nie liczyła, lepiej spędzić ten czas na północy. Mój wyjazd
              w końcu nie doszedł do skutku, więc nie powiem Ci jak było, ale chciałam zwrócić
              Twoją uwagę na to,że Skandynawia jest jednak wielka. Ja byłam kilka razy na
              południu półwyspu.
              Na pocieszenie dodam, że byłam na Islandii od połowy sierpnia do połowy
              września, spaliśmy w namiocie typu iglo ( bardzo elastyczny stelaż przy silnych
              wiatrach), w dresach i śpiworach, było do wytrzymania. Plusem takiego późnego
              terminu wyjazdu były odlotowe zorze polarne.
              Zajrzyj na Fotoforum Skandynawia, tam znajdziesz kilka relacji z podróży
              forumowiczów( ale głównie południe półwyspu).
              Życzę Ci szerokiej drogi i ciekawych spotkań z reniferami.
              pozdrawiam
    • Gość: gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 21.03.09, 19:25
      Zaczynam coraz mocniej zastanawiać się nad hytter. Moja córka jest
      uczulona na spiryne - dlatego jak zachoruje to masakra. Dlatego nie
      wiem czy to nie będzie najlepsze rozwiązanie, zeby jej nie
      przeziębić. Myślicie , ze w kwocie 300 zł za domek dla 4 osób się
      zmieszczę? Nie chce sobie zepsuć wakacji przez przeziębienie córki.
      Czy jest jakaś mozliwość zniżek na taki domek? Czy Norwegowie mają
      coś takiego? I jak myślicie, czy na początku sierpnia będą wolne
      takie domki?, czy raczej obłożenie będzie 100%?
      • iwonka55h Re: Nordkap z dziecmi 21.03.09, 20:22
        > I jak myślicie, czy na początku sierpnia będą wolne
        > takie domki?, czy raczej obłożenie będzie 100%?
        Na pewno będą wolne domki, to nie Hiszpania nawalona turystami i jedziesz po
        sezonie. W Twojej sytuacji nastawiłabym się na korzystanie z domków, ale namiot
        bym wzięła na "czarną godzinę", zawsze tak robię.
      • Gość: c# Re: Nordkap z dziecmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.09, 21:38
        Tak sobie myślę, a właściwie przypominam moją wyprawę na Północ, i wydaje mi się
        (pod rozwagę poddaję), że odległości zabiją Wam przyjemność. Przecież to będzie
        z 7-8 tysięcy km. W dwa tygodnie! Nie po autostradach, ze średnią na poziomie 70
        km/h. Taki plan, jaki masz, jest do zrealizowania w 3-4 tygodnie, nie dwa. No
        chyba, że myk, myk, pstryk, pstryk, tu my byli, jedziemy dalej, bo czas nagli.

        Jeśli wyjeżdżasz z Gdańska, to proponowałbym w drodze TAM wsiąść na prom do
        Nynashamn (stary już, niespecjalnie komfortowy, ale się przesypia noc, nie
        kołysze, no chyba, że ma się koszmarnego pecha) i po 18h, w południe wylądować w
        Nynashamn. Stamtąd na północ, może z krótkim zwiedzaniem Sztokholmu i Uppsali do
        Lulea, i dalej przez Kirunę do Narwiku. Dalej Lofoty/Vesteralen i jeśli chcesz
        Nordkapp.
        Aha, na Lofoty od ubiegłego roku można się dostać bez korzystania z promu - jest
        nowoczesna droga Lofast. Z Lofotami jest taki problem, że archipelag jest długi
        i nie ma sensu wracać tą samą drogą - chyba lepiej promem z A (z kółeczkiem) do
        Bodo. No a z Bodo albo na północ, do Tromso i dalej na Nordkap, albo do Szwecji
        (tu też parę rewelacji na Drodze nr 17 wzdłuż fiordów).
        Dlaczego uważam, że lepiej jechać tam, a nie z powrotem przez Nynashamn? Ano
        dlatego, że trzeba zarezerwować bilet, bo są problemy z kabinami. Na pozostałe
        promy w sierpniu wjedziesz z marszu.

        Powrót przez Finlandię - proszę bardzo.

        Zalety? Szwecja jest dużo tańsza od Norwegii. Za 400-500 koron wynajmiesz domek
        (szukaj napisu "Stugor" przy drodze). W Norwegii 500-600 koron, ale norweskich
        (to te +-300 złotych). Paliwo też tańsze w Szwecji. I jedzenie.
        I w Szwecji, i w Norwegii nie powinno być problemu z noclegiem "w ciemno".
        Hytter (na Lofotach Rorbu) jest pełno, ceny różne, trzeba po prostu się pytać.
        Na małych campingach, których nie ma w informatorze, jest taniej.

        Co do promów na krótszych trasach - Tallin - Helsinki to jakieś 4h, tanie
        bilety, luksusowym i wielkim promem, na którym spotkasz mnóstwo wesołych Finów.

        Przez Niemcy? Jest prom Trelleborg-Sassnitz i Trelleborg-Rostock. Zaletą jest
        to, że płacisz tylko za samochód. Do 9 pasażerów masz w cenie. Z Wrocławia to
        jest najlepszy wybór, z Gdańska bym się zastanawiał, bo cała Szwecja do
        przejechania.

        Śmieszne, ale podczas moich wojaży pogoda była bardzo mieszana, a nikt nawet nie
        smarknął. Może tam w powietrzu jest mniej wirusów?

        Jeszcze jedno. KOMARY. Trzeba mieć różne Autany, świeczki antykomarowe,
        moskitiery itp. Są miejsca, gdzie tego jest pełno.
        • Gość: gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 21.03.09, 23:11
          Wielkie dzięki za info. Ten prom to chyba dobry pomysł jednak. Musze
          to przemysleć, a Twoje wskazówki są godne rozważenia. Rzeczywiście
          odległosci sa duże i co racja to racja - nie chce spędzic wakacji
          tylko jadąc. Równiez z tymi wirusami chyba masz racje - studiujący w
          Akademii Medycznej w Gdańsku skandynawowie padaja jak muchy - nie
          mają jakichś szczepień, od których nasze dzieci zaczynają żywot.
          Prom z Gdańska lub Gdyni ok. ale czy dobrze zrozumiałem na prom
          Helsinki Talin można w sierpniu nie rezerwować biletów? Przyjechać
          po prostu - kupic bilet- i popłynąć ? jeszcze raz dzięki
          • bromboosia Re: Nordkap z dziecmi 22.03.09, 13:18
            Ja tak zrobilam - kupilam bilety na prom do Helsinek na 3 godziny przed odplynieciem. On stosunkowo krotko plynie. Na prom z Gdanska do Nynashamn polecalabym zrobic rezerwacje, zwlaszcza jesli chcecie wziasc kabine. Ja przynajmniej zwykle rezerwuje. To dobry prom, mozna sie wyspac, wziasc prysznic, cos zjesc i wypoczetemu wsiasc do auta w poludnie i ruszac dalej na polnoc. Jak juz napisali wszyscy inni - odleglosci jakie masz do pokonania, w dwa tygodnie sprawia ze spedzicie ten czas w aucie z wywieszonym jezykiem. Ale jesli rzecyzwiscie chesz to zrobic, to ja polecam jednak jazde przez Finlandie, ewentualnie Szwecje, ale nie Norwegie. CHodzi tu o stan drog, ich pustosc, limity predkosci i radary na drogach. Mieszkam w Szwecji i od Uppsali na polnoc jest tylko chwila autostrady do Gävle. Potem juz jednopasmowka z radarami. Droga coprawda dobra ale wiecej niz 100 nie pojedziesz chyba ze Cie stac na mandaty. My odleglosc z Uppsali do LOfotow jadac przez Szwecje wzdluz wybrzeza, a potem skrecajac na Bodo zrobilismy w 3 dni, zeby miec z tego jakas przyjemnosc, zatrzymac sie czasem nad jeziorem, pooddychac swiezym powietrzem albo zwyczajnie miec czas obstrykac wszystkie przechodzace renifery.
            Jak robilam dawno temu trase z Polski na Nordcap to jechalismy przez Litwe, Lotwe i Estonie, potem smigiem przez puste i bardzo dobre drogi Finlandii (predkosci raczej zawrotne bo drogi puste, zero zakretow) a potem na Nordcap i Lofoty, gdzie i drogi gorsze i predkosci duzo mniejsze. Ze 150 w Finlandii do 50 w Norwegii (km/h).
            Jest jeszcze jedno wyjscie z sytuacji jak sie ma tak malo czasu - samolot norwegian do Bodo, wynajecie samochodu tam, objazd Lofotow, jazda na Nordcap i potem znowu w samolot do domu. Czasowo wyjdzie lepiej, bo i tak ani Finlandii ani Szwecji (zaleznie przez co chcesz w koncu jechac) nie zobaczysz wiecej niz z okna samochodu (bo nie bedzie na to czasu). Cenowo, moze wyjsc podobnie to norwegian jest tani, ma lotniska w wielu miastach na polnocy Norwegii, a jak sie nastawisz na domki to i tak co za roznica czy masz wlasne auto i targasz w nim nieuzywany namiot, czy lecisz samolotem i wypozyczasz auto i bierzesz domki.
            Domkow wszedzie jest duzo, ale warto to wczesniej sprawdzic zwlaszcza na polnocy, nie jest tak ze kazdy kemping je ma, ale jak juz ma to nie powinno byc problemu z miejscem, bo jedziesz po sezonie. Znizki to raczej male szanse. A co do aspiryny - sa inne srodki na obnizanie goraczki... ale to juz chyba powinienes wiedziec skoro sie obracasz wokol akademii medycznej...
            Warto wziasc karty zdrowia (te europejskie) bo kazda wizyta u lekarza tutaj to dla kogos bez karty (nawet jak ja masz ale zostala w Polsce) to wydatek wielu tysiecy koron (to nie zarty!!). Z ta karta placisz tyle co tutejsi, czyli np w Szwecji jakies 100-200 koron za wizyte.


            Jeszcze tylko wroce do Twoich wahan - Szwecja czy Finlandia czy Norwegia. Szwecja jest nudna, przynajmniej na poludniu. Plaska i malo urokliwa. Wszedzie lasy, nic wiecej z drogi nie widac. Jest oczywiscie ladna i jak sie ma czas to warto ja zwiedzic, ale w porownaniu do Norwgii to wymieka w przedbiegach. Finlandia jest urokliwa, ale ciagle taka sama - plaska, przestrzenna i pelno jezior. Ladnie jak sie ma czas, zeby posiedziec i pokontemplowac nad jeziorem, pomieszkac w domku, polowic ryby. Tez warto tu spedzic jedne wakacje, ale jak sie wybieracie poraz peirwszy do Skandynawii to naprawde WARTO zaoszczedzic kazdy mozliwy kilometr i kazda mozliwa chwile i zamiast jezdzic przez Szwecje czy Finlandie, spedzic maksymalnie duzo czasu w Norwegii gdzie krajobraz zmienia sie co 50 km i powala na kolana. NIE WARTO tracic tygodnia (a tyle musialbys spedzic w te i wewte jadac przez Szwecje czy Finlandie) tylko i wylacznie na lykaniu kilometrow tylko poto, zeby na koniec dojechac na Nordcap, zrobic fotke, dojechac do poczatku Lofotow, strzelic fotke, popatrzec na zegarek i wracac bo czas ucieka. Masz pare alternatyw jak zaoszczedzic czas spedzony na przejazdach i warto je rozwazyc. Grunt zeby nie oczekiwac za wiele po poludniowej Szwecji czy Finlandii jesli juz chcesz przez nie jechac, ani nie zakladac ze lykniecie cala Norwegie wzdluz i wszerz (jesli jednak nia chcecie jechac na polnoc), bo w Norwegii drogi sa krete, waskie, na poludniu jest troche aut, ograniczenia sa spore a mandaty olbrzymie. Ja bym zrobila tak - siadla nad mapa i postanowila co chce zobaczyc obowiazkowo (dajmy ten Nordcap, Tromso, Lofoty - to tak tydzien, poltorej byloby minimum ktore trzeba miec) i reszte czasu bym przemyslala czy zdaze obrocic wte i wewte i ktoredy. Masz niezly orzech do zgryzienia, ale do wakacji jest jeszcze troche czasu, a planowanie wyprawy to jest to, co tygryski lubia najbardziej :)
            • Gość: gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 22.03.09, 21:14
              Zacząłem od przeanalizowania tras po skandynawii kilku biur
              podróży. Ich trasy zazwyczaj są dość ekonomiczne. Zdaję sobie
              sprawę, że liźniemy zaledwie Norwegię ale dużo przed nami jeszcze
              wakacji - prawdopodobnie wrócimy jeszcze do Norwegii nie raz.
              Przeanalizowałem wszystkie za i przeciw łącznie ze wstrętem mojej
              żony do promów (po rejsie przez Bałtyk do Szwecji tuż po zatonięciu
              Heveliusza oraz rejs w czasie bora bora z Krety na Santorini.)
              Plan mam taki (oczywiście będzie podlegał jeszcze modyfikacji)
              1. Gdańsk - nocleg w Suwałkach - następny dzień droga do Talina z
              zahaczeniem o Rygę. Wieczorem rejs do Talina
              2.Nocleg w Helsinkach lub obok - zwiedzanie helsinek i podróż w
              stronę Rovaniemi jak najdalej się da. Nocleg na campie.
              3 Dojazd do Rovaniemi - mikołaj te rzeczy - podróż w kierunku
              Nordkapp - nocleg na campie.
              4. Nordkapp - nocleg na campie - droga w kierunku Lofotów. Nocleg
              (zwiedzanie rzeczy ciekawych w okolicyu).
              5. Narvik i lofoty+safari wielorybie - tu spędzimy 3-4 dni
              6. Droga w strone Trondheim- droga troli - 1-2 dni
              7. Bergen i okolice - 3-4 dni
              8 Oslo +późnym wieczorem przejazd do Karlskony skąd rano ruszamy
              promem do Gdyni. Wieczorem jesteśmy w Gdyni a pół godziny później w
              naszym kochanym Gdańsku.
              To oczywiście szkielet. Muszę go ubrać w treść - jeżeli możecie mi
              dopomóc - będzie super.Chodzi o to czego nie mogę po prostu nie
              zobaczyć.
              Tak naprawdę z tymi pstryk, pstryk.. to chyba nie o to nam chodzi.
              Po prostu lubimy być razem i mam ideę aby moje córki zapamiętały
              starych ze wspólnych wakacji. Już są głodne świata i przedkładają
              nad plażowanie piękno natury i rzeczy ładne i ciekawe do
              zapamiętania.
              Muszę kończyć ale mam kilka pytań do ciebie brombosia. Napiszę za
              jakiś czas. pozdrawiam
              • iwonka55h Re: Nordkap z dziecmi 23.03.09, 20:06
                witam!
                ja na Twoim miejscu skoncentrowałabym się tylko i wyłącznie!! na dalekiej
                północy (Rovanemi, Nordkap, Lofoty), odpuściłabym zarówno Rygę jak i Bergen
                czyli południe, tam jest bliżej i zawsze można zwiedzić następnym razem. Mając
                do przejechania dziennie po 700-800 km i 2 tygodnie będzie ciężko.
                Przyjrzyj się mapie, jak wyglądają drogi w okolicy Trondheim czy Bergen - wąskie
                szosy ciągną się wzdłuż fiordów,z tysiącem zakrętów, nie pojedziesz tam szybciej
                jak 30-50/km, bo szybciej się nie da, co kawałek są mijanki, na których będziesz
                się zatrzymywał (byłam, jechałam). Widoki zapierają dech w piersiach ale
                kierowca ma przerąbane. Przy okazji zapytam, czy żona też jest kierowcą. Co
                prawda miałbyś zmiennika ale jak tu spać jak za oknami taaakie widoki. Dlatego,
                moim zdaniem, warto nastawić się tylko północ. A tak w ogóle, to zdecydowanie
                płynęłabym do Sztokholmu, dalej do Rovanemi + Laponia, Nordkap ( ale o północy),
                Lofoty i z powrotem do Sztokholmu. Wtedy powinieneś zmieścić się w 2 tyg. i coś
                zwiedzić a nie tylko jechać przed siebie.
                Ja przejechałam trasę Oslo-Bergen-Alesund-Lillehammer-Oslo w 2 tygodnie i
                zrobiłam na tym odcinku 3 tys. km.
                To takie moje przemyślenia.
                pozdrawiam
                iwona
            • Gość: gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 22.03.09, 23:15
              Zaskoczyłas mnie z tymi prędkościami w finlandii. Zdaje się , że
              jest tam ograniczenie do 80 /h a ty piszesz o 150. Jak do tej pory
              nigdy nie zapłaciłem mandatu poza granicami Polski, a uwierz , że
              byłem w kilku krajach. Nigdy tez nie zapomnę mojego kolegi, który
              mandat oprawił w ramki taka to była kwota - potężna! Wolałbym nie
              zepsuć sobie wakacji mandatem.
              Chyba z tymi kilometrami i tym co zamierzam - przegiołem. No cóz jak
              napisałem to tylko szkielet. Najwyżej z czegoś zrezygnuję.
              Oczywiście liczy się też ekonomia. . Bilet Norwegianem na północ to
              kwota dla mojej 4osobowej rodziny - ok. 5 tyś zł.- odpada. Chyba
              jestem jednak skazany na własne auto. Ale podróżujemy tak od dawna -
              i wszyscy znosza nawet dość odległe odcinki dość dobrze -
              zaryzykujemy.
              • bromboosia Re: Nordkap z dziecmi 24.03.09, 06:42
                limity predkosci w Finlandii oczywiscie sa duzo nizsze, ale na polnocy szosa jest szeroka i pusta, ogrodzona wiec zaden los Ci na nia nie wlezie (oprocz wyznaczonych do tego miejsc) a kamer-radarow przynajmniej pare lat temu tam nie bylo. W porownaniu do waskiej jednopasmowej czesto nieogrodzonej i z radarami drogi w Szwecji czy waskiej, kretej, z mijankami i reniferami na drodze w Norwegii - wynik wydaje sie prosty.
                Zastanawiam sie nad Twoja trasa i zdecydowanie zrezygnowalabym ze zwiedzania Helsinek, a zostawila sobie pol dnia na Bergen. Inna sprawa, ze naprawde jazda po poludniowej NOrwegii to tak jak pisala poprzedniczka 50 km maksymalnie. Kierowca ma przekichane i bez czestego zmieniania jest poprostu ciezko.
                Co do norwegiana to jest to tania linia, a wiec bilety kupuje sie z wielomiesiecznym wyprzedzeniem (ja mam schemat - na swieta kupuje w lecie, w zimie na wielkanoc itd), wtedy koszty sa naprawde nieduze. Potem juz z kazdym dniem ida w gore, wiec moze rzeczywiscie to juz za pozno na planowanie lotow dla Was.
                Jest jeszcze opcja jechania przez Danie i wtedy zupelnie omijasz promy, wiesz o tym prawda?
                Generalnie tez skupilabym sie na samej polnocy, choc ja akurat Bergen bardzo lubie.Ale jesli pogoda Wam dopisze na Lofotach to nie bedziecie chcieli stamtad wyjezdzac, wiec w sumie twoj plan i tak moze ulec zmianie w trakcie wyprawy.
                Nie wiem co Ci napisac, czego nie mozesz ominac na swojej trasie. KAzdy ma inne gusta. Mi podobaja sie przestrzenie na polnocy, sam Nordcap i okolice maja swoj urok, Tromso z widokiem z ktoregos z wzgorza, Lofoty - tam moge jezdzic co roku i mi sie nie znudza (nurkowanie, kajaki, wspinaczka, piekne piaszczyste plaze, przejrzysta woda i zwyczajne zycie wsrod rybakow, czego chciec wiecej?), krajobrazy co chwila inne po drodze, ciagle cos ladnego. TRondheim wedlug mnie takie sobie, ale Bergen urocze. A potem poludniowa czesc Norwegii-to znowu kompletnie inna bajka, fiordy, lodowce, gory - piekne gory!, wodospady co chwila... jest tego pelno. Nie ma co pisac, trzeba jechac i to zobaczyc. Poczytaj przewodnik. Aha - i z tym sugerowaniem sie planami wycieczek - wez pod uwage, ze oni nie traca codziennie czasu na szukanie noclegu, miejsc na jedzenie, znaja trase i raczej sie nie gubia, wiec ich predkosc w ciagu dnia jest troche wieksza. Ale tak generalnie to dobry pomysl, tez tak korzystalam czasem, tylko trzeba miec lekki margines czasu.
                MAsz kupe czasu na to planowanie. Spedz tydzien na czytaniu i wroc z konkretnymi pytaniami - wypisz sobie punkty i popytaj, ale zaloze sie,ze odpowiedzi ktore dostaniesz beda bardzo rozne, bo jednemu spodobalo sie tam, a innemu gdzie indziej. Przewodnik Pascala po norwegii jest calkiem znosny (w odroznieniu od tego po Szwecji), zato przewodnik Gazety Wyborczej "podroze marzen" beznadziejny, ale " z obrazkami". To takie moje zdanie.
    • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi - plan cz.1 IP: *.chello.pl 13.04.09, 18:07
      Plan podróży do Norwegii
      Etap I - 2 dni na dotarcie do Tallina (ok. 1 tys km)
      Ruszamy 1 sierpnia w sobotę ok. 4 rano. Mamy zamiar dotrzeć w godz.
      popołudniowych do Rundale. Pałać jest dostepny do zwiedzania do
      godz. 18. Park do godziny 19. Własciwie będzie to jedyna atrakcja
      turystyczna w pierwszym dniu wyjazdu. Nocujemy w okolicy Rundale, a
      nastepnie rano jedziemy do Rygi i zwiedzamy stare miasto. Ok.
      południa ruszamy do Tallina (ok. 300 km z Rygi do Tallina)-
      zwiedzamy Tallin i nocujemy w któryms z hosteli.
      Rano o 7.30 płyniemy promem Vikingline (samochód i 4 osoby między 72
      a 99 euro - muszę to potwierdzić) do Helsinek.
      Nie chce aby nasza podróz do Talina była tylko przemieszczaniem sie,
      dlatego decydujemy sie na zwiedzanie po drodze. Na litwie byłem
      kilkakrotnie ale na lotwie i w estonii nigdy. Wiem, że to długi
      odcinek ale w czerwcu bedziemy mieli zaprawę - jedziemy autem na
      kilka dni do paryza - będziemy więc zahartowani
    • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi- plan cz.2 IP: *.chello.pl 13.04.09, 18:22
      Plan podróży do Norwegii
      Etap II - Helsinki Rovaniemi - Nordkapp (3do 4 dni)
      3 sierpnia ok. południa dotrzemy do Helsinek. Spędzimy w nich ok. 4-
      5 godzin na zwiedzanie. Potem ruszamy w kierunku Rovaniemi.
      Zatrzymujemy się po przejechaniu 200-300 km na którymś z campingów.
      Decydujemy sie na domki - namiot zabieramy ale na czarna godzinę-
      ewentualnie gdy będziemy totalnie padnięci finansowo.
      Mysle, ze atrakcja po drodze będzie miejscowość Oulu - świeto
      czosnku i mistrzostwa gry na niewidzialnej gitarzebrzmia na tyle
      dziwnie, że są chyba w sam raz dla nas. Zwiedzamy Rovaniemi i farme
      reniferów. Wczesniej najprawdopodobniej zatrzymamy się w Ranua w
      parku dzikich zwierzat. Po Rovaniemi udajemy sie w kierunku
      Nordkapu. Zatrzymujemy sie Ounastunturin- tu zwiedzamy lapoński
      dworek i farme reniferów potem przez Kautokeino ruszamy juz na
      Nordkapp. PO 4 dniach docieramy na Przylądek północny. CDN.
    • iwonka55h Re: Nordkap z dziecmi 13.04.09, 23:25
      witaj, w międzyczasie wyszło, że może też pojadę i zaczęłam planować trasę. To
      zarys ogólny, pewnie się coś zmieni. Interesuje nas głównie północ, jeżeli tam
      dłużej zabawimy to Roros,Trondheim czy lodowiec wylecą z planów. Wyjazd w
      połowie lipca.
      Norwegia 2009


      1. 1 dzień – przejazd Poznań Świnoujście, wieczorem wjazd na prom do Ystad.
      2. 2-4 dzień – przejazd Ystad – Kautokeino – 2031 km.
      3. 5 dzień – Kautokeino – zwiedzanie skansenu, kościoła. Przejazd do Karasjok
      130 km i zwiedzanie skansenu Saamów i kościoła.
      4. 6 dzień – Karasjok – Inari zwiedzanie w Inari skansenu Saamów i powrót do
      Karasjok 260km, i dojazd do Lakselv 74 km.
      5. 7 dzień – przejazd Lakselv – Nordkap 140 km. Pobyt na Nordkapie całą noc
      polarną, min. wycieczka na przylądek Knivskjelloden.
      6. 8 dzień – przejazd Nordkap – Alta 237 km, oglądanie rytów naskalnych w
      Hjemmeluft.
      7. 9 dzień – z Alta - wycieczka piesza do kanionu Sautso.
      8. 10 dzień – przejazd Alta - Tromso 309 km, zwiedzanie miasta do wieczora i
      wyjazd na kemping.
      9. 11 dzień – przejazd Tromso – Harstad 301 km i dalej do Andenes na wyspach
      Vesteralen.
      10. 12 dzień – zwiedzanie wysp i wieczorem przepłynięcie na Lofoty w Melbu.
      11. 13, 14, 15 dzień –zwiedzanie Lofotów – min. wycieczka statkiem do
      Trollfiorden, spacer po okolicach.
      (6-10 sierpnia w Borg odbywa się Wikingfestiwal).
      12. 16 dzień – prom do Bodo ( 160 NOK, 4h), w Bodo zwiedzanie Centrum
      Lotnictwa(?), kościół Bodin, przejazd do prądu Saltstraumen (?), przekroczenie
      koła podbiegunowego i dojazd do Mo 240 km.
      13. 17 dzień – z Mo wycieczka na lodowiec Svartisen i groty Gronnli, powrót do Mo.
      14. 18 dzień – przejazd z Mo do Trondheim ok. 500km
      15. 19 dzień – zwiedzanie Trondheim. Min. katedra, spacer po mieście.
      16. 20 dzień – przejazd do Roros 150 km, zwiedzanie miasteczka i wyjazd w
      stronę Oslo.
      17. 21 dzień – przejazd Oslo – Ystad 700 km.
      18. 22 dzień – Świnoujście - Poznań
      • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 14.04.09, 07:15
        Własciwie Iwonka55h napisała to co chcialem pisać dalej - nie ma
        chyba wiec sensu, zebym pisal dalszy plan mojej podróży. Oczywiscie
        mój plan jest bardziej oszczędny bo mam mniej czasu. Chyba będzie
        sensowniej jak po podróży napiszę relację, jak wyjazd wypalił.
        Dzieki Iwonka
        • iwonka55h Re: Nordkap z dziecmi 14.04.09, 10:13
          > nie ma chyba wiec sensu, zebym pisal dalszy plan mojej podróży.
          łee, a ja liczyłam, że skonfrontuję Twoją trasę z moją.

          > mój plan jest bardziej oszczędny bo mam mniej czasu.
          Ja bym zaczęła zwiedzanie od Rovanemii, bo Tallin i okolice leżą blisko i zawsze
          możesz tam podjechać. Na daleką północ trudniej się wybrać i dlatego jak już tam
          jadę to chciałabym jak najwięcej zobaczyć.
          W pierwszej wersji wycieczki między Rovanemii a Nordkapem chciałam tyle
          zobaczyć, że na przylądek dojechałabym dopiero po 2 tygodniach trwania wyjazdu.
          A gdzie czas na Lofoty?? Dlatego wszystko "co po drodze" i trochę w Laponii
          odpuściłam. Ja mam ten komfort,że mogę wyjazd przedłużyć do miesiąca i pewnie
          tak będzie.
          Jak pokażę ten plan pozostałym 3 uczestniczkom wyjazdu to dopiero zacznie się
          burza mózgów.

          Pisz jeszcze o swoich planach, co chcecie zwiedzić, chętnie poczytam.
          Czy wybieracie się na oglądanie wielorybów?
          pozdrawiam
          • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 14.04.09, 21:00
            Sorry Iwonka55 - po prostu uwazam , ze Twoj plan jest optymalny i
            wlasciwie mój z niewielkimi zmianami pokrywa się z Twoim planem.
            Ja nie zamierzam odpuścic zwiedzania po drodze. Nie ukrywam, ze mają
            tu znaczenie tez wzgledy finansowe (prom z talina do helsinek jest
            tańszy w poniedzialek od tego w niedzielę) - które pokrywaja sie z
            czasoprzestrzenia (nie chce "grzać" do Talina w 1 dzień, a jadac w 2
            dni mam szanse przy okazji coś zobaczyć. Oczywiscie oprócz Nordkappu
            chcemy zobaczyc ryty naskalne i doline Sautso. jakoś nie ciagnie
            mnie do Tromso - muszę poczytac o tym miescie, a może ty mnie
            zachęcisz? Własciwie po sautso chcemy ruszyć w kierunku lofotów i
            nie mamy jakis skonkretyzowanych pomysłów na "po drodze". Na pewno
            żelazny gwóźdź programu to beda łowy na wieloryby z Andenes. Podobno
            jest to najlepsze miejsce na takie "polowanie". Koszt o ile sie
            orientuje to ok 700 NOK. Po tej atrakcji ok 3 dni chcemy przeznaczyć
            na Lofoty a pobyt zakończyc rejsem do Bodo. Potem kierujemy się do
            Trondheim (zwiedzanie katedry i miasta) a następnie do Oslo
            (zwiedzanie - park Viegelanda muzeum Frama i Kontiki, pałac
            krolewski) z oslo nocny przejazd do Karlskrony i rano prom do Gdyni.
            Muszę wgryźć się jeszcze w odcinek Bodo - Trondheim - tam zdaje sie
            jest droga Troli - przewiduję , że ten odcinek zajmie mi 2 dni.
            Zaciekawił mnie Twój plan dot rejsu do Trolfiorden oraz wejście na
            lodowiec w okolicy Mo. Pochyle sie nad tym
            pozdrawiam
            • iwonka55h Re: Nordkap z dziecmi 14.04.09, 22:18
              witaj! ja się nie gniewam, fajnie mi się z Tobą dyskutuje.
              w tzw. międzyczasie wzięłam sobie do serca rady gościa c# czyli prom z Sassnitz
              za 114 euro zamiast ok. 1000 zł. Mam starszą mapę Lofotów i myślałam, że na
              południe trzeba przeprawiać się promem, teraz wiem, że można drogą lądową.
              Jestem zdecydowana na rejs po Trollfiodzie, a czy zrobię to w 2 strony to
              zależeć będzie od ceny biletów. Ze względów finansowych odpadają wieloryby,
              zresztą kolega kiedyś był na takim safari na Islandii i za bardzo się na te
              wieloryby nie napatrzył (wolę zdecydowanie wejście na lodowiec, już łaziłam po
              Jostedalbreen-rewelacja, lub Trollfiorden). Co do lodowca to podobno można
              wejść z przewodnikiem od strony morza ( droga 17). Będę jeszcze szukać informacji.
              Droga Trolli jest zaraz na południe od Andalsnes ( nr 55), więc kawałek od
              Trondheim. Ja już te okolice widziałam, więc teraz mogę odpuścić.
              Co do Tromso to wiem, że to ładne miasteczko, z pięknym punktem widokowym,
              widziałam zdjęcia nocne i dlatego jeżeli dam radę to chciałabym zobaczyć.
              to tak pokrótce, pozdrawiam
              iwona
              • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 14.04.09, 22:49
                Rzeczywiscie kwestia finansowa jest niestety wazna. Zaczynam liczyć
                wszystko niestety. Z reguły w naszych wyjazdach nie uwzględniam
                kosztów jedzenia po prostu i w domu i na wakacjach trzeba jeść. Tym
                razem musze to liczyc - jak pamietam moje studenckie wyprawy na
                zbieranie truskawek w okolice Lillehamar, jedzenie bylo po prostu
                masakrycznie drogie. I o ile wiem nic sie nie zmienilo pomimo, ze
                Polska stała się droższa to i tak ceny norweskie sa ... norweskie.
                Proste podliczenie kosztów obowiązkowych (14 noclegów dla 4 osób-
                domki, po 300 zł to 4200 zł, promy talin-helsinki i karlskrona-
                gdynia to w sumie ok. 1000 zł. Paliwo i płatne drogi i tunele to ok.
                2500zł, Rejs z wielorybami - 1400 zł (musi byc- wieloryby - nie jest
                ich zbyt wiele - moje córki chcialyby je zobaczyc - ja z reszta tez)
                To koszty podstawowe - dojda pewnie jeszcze inne, ale te przychodza
                mi do glowy w pierwszym momencie.
                To wejscie na lodowiec - to jest to co chyba mnie kręci - mam
                nadzieje, ze nam sie uda. Zastanawiam sie jak zagospodarowac czas na
                Lofotach - rzeczywiście rejs po Trollfiordzie uzależniam od
                finansów. Musze pomyszkowac jeszcze w necie.
                Pozdrawiam
                • iwonka55h Re: Nordkap z dziecmi 15.04.09, 15:14
                  witaj!
                  wejście na lodowiec, takie w głąb, z przewodnikiem ma swój urok. Ja tak
                  wchodziłam na Jostedalbreen w Nigardsbreen ( koszt w 2000 r. ok. 180 NOK). Cena
                  obejmowała buty, raki, czekany, krótki rejs stateczkiem pod lodowiec i wejście
                  na jęzor lodowca (ok. 2 godz.). Wrażenia naprawdę niesamowite. Jak stoisz przed
                  lodowcem to widzisz tylko bryłę twardego lodu. Dopiero jak wejdziesz trochę na
                  lodowiec to widać, że on "żyje" i jest w nieustannym ruchu. Zamiast bryły
                  twardego lodu są duże grudki lodu (wielkości wiśni), które możesz wziąć
                  garściami do ręki, wszystko się topi i wszędzie widać spływające strużki wody,
                  która ginie w setkach małych lub większych szczelinach lodu. I właśnie z powodu
                  tych szczelin nie wolno samemu łazić po lodowcu, nigdy nie wiesz, gdzie jest
                  dziura wymyta przez wodę i można w taką szczelinę wpaść.
                  Niestety jęzor tak się wytopił i cofnął, że tych wycieczek tam już nie ma.
                  Podobnie jest w Briksdaj - w miejscu, gdzie robiłam zdjęcia na brzegu lodowca
                  jest wielkie jezioro. I tam już też nie organizują wycieczek.
                  Dlatego chciałabym wejść jeszcze raz na lodowiec, jeżeli dam radę, bo coś mi się
                  wydaje, że one prędzej znikną niż wieloryby. Opis mojej wycieczki znajdziesz tutaj
                  fotoforum.gazeta.pl/72,2,985,69097773,69097773,0,2.html?v=2
                  jest tam też kilka zdjęć z lodowca.
                  pozdrawiam
                  iwona
      • Gość: c# Re: Nordkap z dziecmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.09, 10:02
        Ambitny plan, szczególnie, że planujesz przejechać całą Szwecję z dołu do góry.

        Parę drobnych uwag pod rozwagę.

        W Harstad jest piękny camping z bajkowym widokiem na wodę.

        Niekoniecznie trzeba płynąć promem z Vesteralen na Lofoty (do Melbu), można
        przejechać nową droga Lofast. Szybciej i taniej.

        Jeśli planujecie obejrzeć Trollfjord, nieśmiało sugeruję rzucić okiem na mój
        wcześniejszy post o skorzystaniu z luksusowych statków Hurtigruten i
        przepłynięciu przez tamte okolice w czasie (białej) nocy. Wyjdzie drożej, ale
        wrażenia zostaną na lata.

        Jedna uwaga co do drogi z Bodo do Mo i Rana. Polecam drogę numer 17
        (Kystriksveien), superatrakcyjną widokowo. Ten wybór pociąga za sobą konieczność
        dwukrotnej przeprawy promowej. Zajrzyj tutaj:
        www.rv17.no
        Jest mnóstwo materiałów, książeczka z informacjami do ściągnięcia w PDF lub do
        wzięcia wszędzie w informacji turystycznej. Problemem jest to, że trasa
        opisywana jest od południa na północ. Odcinek Bodo-Mo i Rana jest moim zdaniem
        najatrakcyjniejszy.

        Zaraz za Bodo jest Saltstraumen, do obserwacji z mostu (camping w okolicy
        odradzam, bo drogi i pełny; ale jest pełno małych campingów po drodze). Do
        lodowca Svartissen też jest niezły dojazd z Drogi 17 - staje się pod centrum
        informacji, skąd schodzi się kawałek nad wodę i przeprawia niewielkim
        stateczkiem na szlak do lodowca. Szlak do lodowca to ok. godziny po płaskim plus
        jakieś 1/2-1h po gładkich skałkach (buty trekkingowe!), by dotknąć lodu. Bilety
        na łódce - nie pamiętam dokładnie, ale ok. 100 koron. Na trasie jest duże
        schronisko nad wodą optymalne dla tych, którym nie chce się iść sprawdzać, czy
        to naprawdę lód na lodowcu. Na przystani można wypożyczyć rowery, by nie iść
        paru km po płaskim.

        Summa summarum, na przejechanie z Bodo do Mo i Rana trzeba liczyć minimum dwa
        dni, wliczając przydrożne atrakcje i przeprawy promem.

        Aha, jeszcze co do promów do Szwecji. Mieszkańcom zachodniej Polski polecam pod
        rozwagę wariant niemiecki, czyli prom Sassnitz-Trelleborg. Płynie krócej od tego
        do Ystad, nie trzeba rezerwować biletu, no i jest 5 rejsów na dobę, a nie jeden.
        Płaci się tylko za samochód (do 9 pasażerów w cenie), więc przy 3-4 osobach
        wychodzi taniej. Można, jak ktoś się wyśpi w 4 godziny, wziąć kabinę. Wszystko
        bez formalności, rezerwacji itp.
        • iwonka55h Re: Nordkap z dziecmi 14.04.09, 22:40
          witaj c#!
          dzięki za informacje, wiele z nich nam się przyda.
          Jedziemy na razie w 4 osoby ( w tym 3 kierowców) więc mam nadzieję, że uda nam
          się jakoś przeskoczyć na północ. Co do Sassnitz to masz racje, chyba się
          zdecydujemy, nigdy z tej trasy nie korzystałam. Dzięki za info o mostach na
          Lofotach, na mojej mapie ich nie ma. Najbardziej dałeś mi do myślenia rejsem po
          Trollfiordzie, rzeczywiście nocny rejs może być fantastyczny. Wszystko zależy od
          ceny biletów.
          Drogę nr 17 widziałam, ale zrezygnowałam jak doczytałam, że ma 7 przepraw, ale
          na dwie to pewnie się szarpniemy, tym bardziej, że chciałyśmy podjechać z tamtej
          strony pod lodowiec, gdzieś wyczytałam, że z tamtej strony są organizowane
          wycieczki na lodowiec.

          Wiem, że w Laponii będzie od cholery komarów, może masz jeszcze jakieś rady na
          te komary? A jak sobie radzą tubylcy?
          pozdrawiam
          iwona
          • Gość: c# Re: Nordkap z dziecmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.09, 23:39
            Odpowiadam hurtem.

            Komary to były w Abisko, na szlaku Kungsleden. Ale tego w programie nie macie.
            Na Lofotach nie było źle, raz czy dwa razy wysmarowaliśmy się Autanem i było OK.
            Gdy mocno wieje, a czasem popada, komarów nie ma. Czyli podobnie jak w Polsce
            nad jeziorami - moskitiera w namiocie/domku, śmierdzące świeczki i długie rękawy.

            Ceny Hurtigruten można znaleźć w necie (Port to Port) - w ub.r. było to ok. 400
            czy 450 koron w jedną stronę na trasie Stokmarknes-Svolvaer (może gdzieś znajdę
            bilety, to napiszę dokładniej). Oczywiście prowiant na statek lepiej wziąć
            własny, choć poza ekskluzywnymi restauracjami są też bary kanapkowe. Jeśli
            jedzie się bez samochodu, nie trzeba nic rezerwować. Bilety na pokładzie.

            Na lodowiec, ot tak, żeby sobie dotknąć i przejść kawałek, nie trzeba moim
            zdaniem specjalnego ekwipunku (w każdym razie nie zauważyłem, by ktoś miał).
            Porządne buty i kijki powinny wystarczyć. Koniec jęzora lodowca zalegał dość
            płasko. Fakt, że nie nastawiałem się na wspinaczkę, tylko na spacer, więc może
            przegapiłem "specjalistów". Jedyne, co trzeba uwzględnić, to czekanie na łódkę
            (do 1/2h) i spacer pod lodowiec. Łącznie cała wycieczka z parkingu zajmie min.
            4h. Krócej, jeśli się wypożyczy rowery na przystani.

            Jeszcze jedna rzecz - szkoda tak "na wariata" jechać przez Szwecję. Wypada moim
            zdaniem zaliczyć po drodze (Sztokholm i to, co na południe pominę) Uppsalę,
            Wysokie Wybrzeże z parkiem Skuleskogen (Hoga Kusten) za Sundsval. Na górę trzeba
            wspiąć się koniecznie! Wcześniej widok znad mostu wiszącego nad ujściem
            Angermanu (zaraz za mostem zjechać w prawo), wioskę parafialną koło Lulea,
            świętą górę Samów w Galivare (widok!), sztuczną tamę w Porjus, kopalnię rudy
            żelaza w Kirunie, miejsce, gdzie w zimie staje Ice Hotel w Jukkasjarvi (tamże,
            na końcu drogi, przepiękny kościółek) itp... Wszystko (poza Kiruną i okolicami)
            prawie po drodze... Wyjdą może dwa dni dłużej, a zmęczenie jazdą się trochę rozłoży.

            W Szwecji i Norwegii wszędzie jest pełno folderów z informacjami turystycznymi,
            nawet na parkingach. Radzę korzystać i odkrywać lokalne atrakcje nieopisane w
            dostępnych w Polsce przewodnikach.
      • Gość: c# Re: Nordkap z dziecmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.09, 23:49
        E tam zaraz wyprawa. Jedziesz drogą nr 17 na południe. Po lewej stronie widzisz
        na horyzoncie lodowiec. Po kilku km jest duży parking z informacją turystyczną.
        W informacji bierzesz foldery i kupujesz kawę z termosu. Następnie schodzisz
        dróżką nad wodę. Czekasz na stateczek. Płyniesz 10 minut. Wychodzisz na płaską
        ścieżkę, którą idziesz jakąś godzinę. Po drodze mijasz wielkie schronisko.
        Obchodzisz jezioro i dochodzisz do skał. Następnie wedle uznania wędrujesz po
        skale w górę kierując się w stronę lodu, który wydaje się na wyciągnięcie ręki,
        a wymaga jeszcze z pół godziny wspinaczki. Trasa jest zabezpieczona poręczami i
        nie jest specjalnie trudna, o ile jest sucha. Dotykasz brudnego lodu. Można
        sobie wejść na lód. Robisz kilka zdjęć. Wracasz do schroniska, kupujesz
        lody/kawę/ciastko. Wędrujesz do przystani. Po krótkim rejsie powrotnym jesteś z
        na parkingu. Całość 5 godzin. Moim zdaniem najładniejszy widok na lodowiec mają
        lenie w schronisku (tak jak z Morskiego Oka :-).
          • renata-1 Re: Nordkap z dziecmi 15.04.09, 10:42
            witam wszystkich. Pytałam o cenę wejścia na lodowiec, bo nie zależy mi tylko na
            dotknięciu, ale na wejściu na niego i to nie na koniec języka, a trochę dalej.
            Kilka lat temu wchodziliśmy na Nigardsbreen, to było niesamowite przeżycie.
            Fajnie byłoby to powtórzyć. W necie znalazłam relacje z wypraw na Svartisen, to
            znaczy, że takie wejścia są organizowane. No chyba ze od tamtego czasu zbyt duzo
            sie stopiło i juz nie organizaują takich wypraw. Będziemy szukać informacji na
            miejscu. Co do zbierania folderów - to bardzo dobra rada, zawsze tak robimy i
            bywa, że zmieniamy plany. Foldery przydają się też do planowania następnych
            wyjazdów. W ubiegłym roku byłam w okolicach Stavanger i Bergen, przywiozłam
            foldery o Lofotach i Nordkappie (chociaż wówczas były to wciąż odległe marzenia)
            - teraz bardzo się przydały do planowania tegorocznej podróży. pozdrawiam, Renata
          • iwonka55h Re: Nordkap z dziecmi 15.04.09, 15:23
            jeżeli już się zdecydujesz na wejście na lodowiec z przewodnikiem, to się
            dopytaj o stopień trudności. Wycieczka, którą Ci opisałam kilka postów wyżej to
            była wersja familijna czyli dla dzieci emerytów. Pamiętam, że były też wycieczki
            np. 8 godzinne, dłuższe trudniejsze, no i droższe.
    • iwonka55h Re: Nordkap z dziecmi 16.05.09, 10:38
      nasze przygotowania też pomału idą do przodu. W końcu wykupiłyśmy bilety do
      Nynashamn. Dalej trasa bez zmian, no i powrót też z Nynashamn. Wyjazd raczej
      13.07 i pełne 3 tygodnie, chociaż w tym wariancie nie załapiemy się na festiwal
      Wikingów w Borgu ( 5-9.08), ale może Ty się wpasujesz w ten termin.
      Już ustalamy ile i czego kupić do jedzenia itp. Jeszcze buszujemy po internecie
      za jakimiś informacjami co zobaczyć po drodze. Ostatnio znalazłam k. drogi
      atlantyckiej Trollkyrkja - jaskinię, może damy radę zwiedzić. Chociaż końcówka
      wyjazdu to będzie żonglerka uzależniona od tego ile mamy czasu. Zabieramy ze
      sobą namiot, ale domki niewykluczone.
      Oczywiście zakładamy, że będzie tylko ładna pogoda, bo zamierzamy dużo fotografować.
      Najbardziej przerażają mnie komary.
      pozdrawiam
      • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 16.05.09, 12:15
        Na festiwal Wikingow mam nadzieję, że uda nam się załapac. Namiot
        tez zabieramy - niestety nasza sytuacja finansowa troche sie
        skomplikowala. Przymierzam sie jak ugryźć to wszystko finansowo.
        Moje córy na wiele dodatków do jedzenia są uczulone, dlatego mam
        kilka dylematów , co zabrac do jedzenia? Z drugiej strony mam
        świadomość, ze to czego nie zabierzemy z Polski, bedziemy musieli
        kupić 3 razy drożej w Norwegii. Przed wyjazdem chce przetestować
        żywność liofilizowana - jest bez konserwantow. Ale jest dośc droga i
        będzie to tylko kilka obiadkow na ekstremalne momenty podróży.
        Jeżeli zechcesz sie podzielić informacjami , co zabierasz do
        jedzenia to chetnie poczytam.
        • iwonka55h Re: Nordkap z dziecmi 16.05.09, 12:42
          w niedzielę będziemy ustalać szczegóły.
          Ja jadę z siostrą + 2 obce osoby. Każda bierze jedzenie dla siebie ale po drodze
          będziemy się razem stołować z tego co mamy.
          Ale raczej puszki, trochę makaronu, puree, zupki z makaronem do zalania wodą.
          Raczej to co się nie gotuje długo a tylko zalewa.
          Rano śniadanie to wiadomo - kanapki, w południe mogą być gorące kubki + chleb
          lub coś miejscowego, dopiero wieczorem zawsze robimy na ciepło tzw. obiadokolację.
          • Gość: c# Re: Nordkap z dziecmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.09, 23:59
            W Szwecji sobie dokupcie zapasy przed wjazdem do Norwegii. Jest dużo taniej.
            Paliwo oczywiście też do oporu w Szwecji.

            W Norwegii najbardziej mnie zastanawiały ceny pieczywa. Taki sobie zwykły
            bochenek chleba w różnych wariantach kosztował na Lofotach 20-25 koron. Ale
            zawsze był też jeden jedyny rodzaj chleba po 8-9 koron. Wyglądał bardzo
            podobnie, a kosztował 1/3. Smakował jak trociny, tzn. jak w Polsce chleb
            "angielski" z Tesco.

            Zalecałbym korzystanie z miejscowych chlebów chrupkich w przeogromnym wyborze
            oraz miękkich placków Polar Kaka, które idealnie zastępują chleb, bułkę, chałkę
            i ciastko do kawy. Oczywiście w zależności od obłożenia.

            No i jak lubicie owoce, to albo zamknijcie oczy przy płaceniu, albo weźcie
            zapasy z Polski. Szczególnie na Lofotach.
            • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 17.05.09, 09:22
              Pamietam z moich studenckich wyjazdów 15 lat temu, że najtańszą
              opcja byl chleb mrozony (kiepski). Na szczęście moja rodzina prawie
              nie jada pieczywa. Za to pamiętam, ze w Norwegii były wspaniałe
              lody, na które czekamy z utęsknieniem (te z krokantem przede
              wszystkim). Rzczywiście z owocami kicha. Musimy jakoś sobie
              poradzić. Mój znajomy mial fajny patent na wyjazd - robił po prostu
              weki z mięsa, ktore były gotowane dość długo. On dojeżdżał jednak na
              miejsce i pakował je do lodówki. Ja sie boję, że nie wytrzymaja w
              drodze - nie chciałbym jakichś zatruć.
              • Gość: acha111 Re: Nordkap z dziecmi IP: *.ghnet.pl 07.06.09, 09:09
                witam,
                byliśmy na północy w połowie czerwca, niecałe 2 tyg, również autem -
                mięko zawekowane w słoikach, porcja na 2 osoby na raz, mieliśmy
                przez całą trasę głęboko w bagażniku (opel vectra), nawet jeden
                słoik został na wieczór wspominkowy po powrocie ;) jak tylko są
                dobrze zrobione to się nie potrujecie.
                zamist chleba mielismy "tekturę" - czyli chrupki chleb.
                • bromboosia Re: Nordkap z dziecmi 08.06.09, 14:16
                  moge polecic pare patentow -
                  1. sos miesny do spagetti. W SZwecji sprzedawany albo w sloikach albo w kartonikach. Tylko podgrzac na ogniu i wymieszac z pasta. Smaczne i pokico sprawdzone wiele razy, nigdy nic nam po tym nie bylo.

                  2. Z tanszych miesnych rzeczy to polecam parowki,ale trzeba popatrzyc na zawartosc miesa, bo czasem nie przekracza 20%. Nie pytajcie co stanowi te pozostale 80%.

                  3. My generalnie na kampingowanie mamy jeden sposob - bierzemy takiego skladanego grila, paczke brykietu a na miejscu kupujemy najtanszego kurczaka i z przypraw i oliwy robimy rozne marynaty. W ten sposob mozna tez postepowac z rybami. To jest jeden z najtanszych sposobow na przetrwanie miesozercow w Skandynawii. Taki rozkladany gril nie zajmuje duzo miejsca, a rozpalke i brykiet mozna wlozyc do srodka. Za to jakie zapachy sie potem roznosza po kempingu.... mniam :)

                  tutaj fotka pogladowa o jaki rodzaj grila mi chodzi:
                  www.jula.se/e-Sales/esa/default.jsp?%40where.ItemID%40EQ=760013&mainpage=ItemDetails.jsp

                  Udanego kucharzenia kempingowego wszystkim zycze!
                  Jak sie tak zastanowic to sposobow na dobre dania na kempingu jest wiele. Niekoniecznie trzeba tachac miecho w sloikach z POlski. zwlaszccza, ze nie wszedzie jest to dozwolone. Na Islandie by Was nie wpuscili.
                  • bromboosia Re: Nordkap z dziecmi 08.06.09, 14:23
                    ps: co do owocow to tutaj rzeczywiscie sa one drogie i nic sie na to nie poradzi. Ale znowoz nie przesadzajmy, na ile sie wyjezdza na wakacje? 2-4 tygodnie? SPokojnie mozna bez tego przezyc jesli dla kogos to az taki wydatek. Zrekompensowac witaminy pomoze rozpuszczalna tabletka multiwitaminowa. Woda tutaj dobra i zdrowa z kranu leci, wiec wrzucisz plusza i na te pare dni wyjazdu musi wystarczyc jako dostawca witamin. Na szkorbut tak latwo sie nie choruje.
                    Tak samo z sokami - zamiast placic za drogie soki mozna kupic male kartoniki zageszczonych sokow, ktore rozciencza sie woda. Koszt 4 razy mniejszy. JA wiem, ze to nie to samo co naturalnie wycisniety sok z pomaranczy, ale jakos trzeba sobie radzic jesli chce sie tu wczasowac a nie stac nas na podstawowe produkty.
                    ´Jezcze mi sie przypomnialo a propos miesa. Sa tutaj tez dostepne inne produkty, jak np kulki miesne w puszkach albo sloikach. To samo z polskimi potrawami jak golabki, fasolka po bretonsku itp. To wzystko mozna dostac w wiekszym szwedzkim miescie. Wiec jak ktos tak czy siak jedzie przez Szwecje, to moze to kupic tutaj zamiast wozic z POlski.
                    • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 16.06.09, 00:16
                      Własnie wróciłem z Paryża - mogę więc zacząć przygotowania do
                      wyjazdu na Nordkapp.
                      Zacząłem od kupna biletów na prom. 31 lipca płynę finnlinsem z Gdyni
                      do Helsinek (nowa linia promowa działa od 2 czerwca). Ok.6.30-7.00
                      jestem w Helsinkach i zaczynam od zwiedzania miasta - bilet w
                      promocji (2 kabint 3osobowe dla mojej 4 osobowej rodziny + samochód)
                      to koszt 1360 zł. Duzym atutem jest czas - 19 godzin z Gdyni do
                      Helsinek. Moge odpuscić pribałtyke i zacząc od finlandii. Powrót 16
                      sierpnia Stenąline. Bilet dla 4 osób +samochód (bez kabiny bo prom
                      płynie w ciągu dnia za to wykupilem fotele lotnicze). Bilet kupiony
                      z wyprzedzeniem będzie kosztował 520 zł za to sa w tym posiłki, co
                      po 2 tyg w Norwegii będzie chyba wskazane. To poczatek już jest...
                      • iwonka55h Re: Nordkap z dziecmi 16.06.09, 21:38
                        cześć Gdańsku!
                        My też pomału ruszamy z ostatnimi przygotowaniami. Bilety wykupione z Gdańska
                        do Nynashamn na 12.07. W sumie 3 tygodnie. Interesuje nas głównie północ czyli
                        to co jest poza kręgiem polarnym. Plan mamy mocno orientacyjny, będziemy na
                        bieżąco korygować i dostosowywać do potrzeb. Cały czas zakładamy, że będzie
                        pogoda, teraz tyle pada, że w końcu kiedyś musi być słonko.
                        pozdrawiam
                        • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 21.06.09, 00:30
                          Powoli zaczynam przygotowania. Mam nadzieje, ze wszystko wypali.
                          Zaczałem od zakupu namiotu i mat samopompujących. Nasz stary namiot
                          rozpadł sie w poprzedniej podrózy. Zdecydowalem sie jednak na namiot
                          samorozkładalny Quechua. Własnie dzis wypróbowałem przy grilu.
                          Wydaje się być całkiem solidny - jest dla 4 osób - może to z tego
                          wynika , ze ma solidniejsze elementy. Po zastanowieniu zabieram
                          kuchenke gazowa na kartusze. Zastanawiam się tylko, czy kartusze do
                          kuchenki mozna zabrac na prom? Ktoś na forum pisal, ze są dostepne
                          na każdej stacji, ale jesli ktos mógłby to potwierdzic byloby super.
                          Ciuchy: na szczęście wszyscy mamy dość dobre polary , kurtki marmota
                          i trapery do chodzenia po górach. Corka jest w gimnazjum
                          turystycznym, w zwiazku z tym co jakis czas dokupujemy sobie sprzet
                          do łążenia.
                          Trzeba będzie chyba dokupić jeszcze jakies solidniejsze spiwory. Te
                          ktore mamy sa na cieplejsze rejony.
                          Ktoś ostrzegał przed muszkami/komarami w Finlandii. Czy jest sens
                          kupowac moskitiere? A moze ktoś poleci sprawdzone srodki na owady do
                          smarowania itp.?
                          Pozdrawiam
                          • Gość: c# Re: Nordkap z dziecmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.09, 09:20
                            1. Pamiętaj, że są dwa niekompatybilne systemy butli/kuchenek. Niebieskie
                            niegwintowane Campingaz i gwintowana reszta świata. Te pierwsze są generalnie
                            droższe i popularne na południu Europy (w Polsce w Decathlonie), te drugie są
                            łatwiejsze do znalezienia w Skandynawii. Nie wiem, czy na każdej stacji, ale w
                            sklepie sportowym w Svolvaer były. Campingazu nie było. Kartusze można zabrać na
                            prom (nie można tylko do samolotu).

                            2. Komary i muszki/meszki będą, szczególnie w zalesionych i wilgotnych terenach
                            z dala od morza. Przewodniki dla łażących po mokradłach Laponii zalecają
                            moskitierę (ale w namiocie pewnie masz już taką siateczkę przy wejściu), cienkie
                            rękawiczki, długi rękaw oraz coś na głowę, nawet z siateczką zwisającą z ronda
                            kapelusza. Myśmy sobie dawali radę bez tego, ale byliśmy w lipcu i jeszcze nie
                            było tak źle. Smarowaliśmy się emulsją Autan.

                            3. Myślałeś o kijkach trekkingowych? Nie wiem, jak długie wędrówki planujecie.
                            • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 21.06.09, 15:15
                              Dzieki wielkie za informacje - zabiore kuchenke na kartusze
                              gwintowane - wydaja mi sie bezpieczniejsze.
                              Jeżeli moge prosic o info- czy na campingach są dostepne kuchnie?
                              Czy raczej trzeba bazowac na własnej kuchence. Brombosia chyba
                              pisala cos o grilu, który zabierała na camping - super pomysł, ja
                              tez na Węgry zabierałem grila - i zawsze sie sprawdzał. Po
                              zastanowieniu zabierzemy też chyba lodówke samochodowa podłaczaną do
                              auta - daje to jednak jakąs niezależność od pogody, jeżeli już może
                              sie trafi dobra.
                              Zabierzemy "żelazna porcję" antykomarów - mam nadzieje , że
                              wystarczy. Namiot jest zabezpieczony w cienka siatke - moze
                              przezyjemy.
                              Szczerze - to nie wiem jeszcze jak długie wedrówki sa przed nami -
                              moje dziewczyny nie sa chyba jeszcze przyzwyczajone do forsownych
                              wedrowek - ale moze to jest dobry moment zeby zacząć. Nie moge sie
                              doczekać wyjazdu.
                              Odczuwacie to? Wewnetrzne rozdygotanie przed podróża ? Kulminacja
                              będzie 2-3 dni przed wyjazdem. Od wielu lat to samo..Pozdrawiam
                              • Gość: c# Re: Nordkap z dziecmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.09, 15:39
                                Kuchnie bywają na campingach, ale często są bardzo obłożone i trzeba czekać aż
                                się zwolnią. Najlepiej mieć mały elektryczny czajnik na wodę i rozgałęźnik z
                                przedłużaczem - wodę zawsze gdzieś się da szybko zagotować bez rozkładania
                                kuchenki gazowej. Na campingu w Harstad była fajna duża kuchnia z kilkoma
                                stołami. W Rambergu na Lofotach (kapitalne miejsce z plażą) kuchenka była
                                ekstremalnie ciasna i opanowana akurat przez grupę "Hell raiders", więc można
                                było pogadać, ale już ugotować czegoś nie bardzo.

                                Grilla nie braliśmy. Lodówkę samochodową i owszem, bardzo się przydała. Tylko
                                trzeba pamiętać, by ją wyłączać przy dłuższym postoju (np. na nocleg), bo
                                inaczej można rano nie odpalić.

                                Na Lofotach i Vesteralen jest kilka oznakowanych (i nie) tras turystycznych,
                                najpiękniejsza jest na Vesteralen ze Sto do Nyksund.
                                Niestety, nie znam polskiego przewodnika, w którym te trasy byłyby opisane (mam
                                niemiecki).
                                  • Gość: c# Re: Nordkap z dziecmi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.09, 19:14
                                    Szlaki są znakowane dużo gorzej, niż u nas. Na początku i końcu szlaku
                                    znajdziesz tabliczki z kierunkiem, na samym szlaku albo będą znaki (typu
                                    pomarańczowa kropa na skale), albo nie będzie. Wtedy musisz mieć mapę topo 1:50k
                                    (kupioną na miejscu za ponad 100 koron) albo GPS-a z wgraną mapą topo, albo też
                                    przewodnik z dokładnym opisem trasy i małą mapką. W zasadzie trudno jest tam
                                    zabłądzić, szczególnie, że całą dobę jest jasno, ale bez jakiejś mapy bym się na
                                    dłuższe wycieczki nie zapuszczał.

                                    Jest jeszcze jedna możliwość. Wszędzie są biura informacji turystycznej. Tam
                                    znajdziesz i mapy, i foldery, i Internet, i oczywiście informację z pierwszej
                                    ręki. Jeśli planujesz wjazd na Lofoty/Vesteralen z Narwiku, to zaraz za rondem,
                                    na którym odbija E10 (Lofast) na Lofoty od drogi na Andoya/Langoya (nr 82 czy
                                    83) jest taki duży parking z przyczepą w kształcie wieloryba. W skrzynce są foldery.

                                    Bardziej istotne od mapy jest raczej to, co się planuje (ile czasu przeznaczasz
                                    na szlak) i pogoda w danym momencie - nie ma sensu zapuszczać się na skały, gdy
                                    leje, wieje i jest mgła... Na Lofotach przy ładnej pogodzie spotkasz wielu
                                    "plecakowców", których też możesz zapytać, dokąd idą.

                                    Myślę, że wrócę ze swojego wyjazdu na Północ jeszcze w lipcu. Co prawda na
                                    Lofoty tym razem chyba się nie zapuścimy (choć kto wie...), ale może parę nowych
                                    informacji przywiozę.

                                    > Musze przysiąść
                                    > troche nad przewodnikami i bardziej szczegółowo przygotować wyjazd.
                                    Masz bogaty program, to i musisz szczegółowo planować. My jedziemy do
                                    Skandynawii kompletnie w ciemno, tak jak i w ubiegłym roku, mając tylko ramowo
                                    naszkicowaną trasę. Nie mamy ambicji dojechania aż do Nordkap, więc możemy sobie
                                    pozwolić na zatrzymanie 2-3 dni w jednym miejscu albo na skok w bok od trasy.

                                    Aha, przypomniało mi się.
                                    Przewodnik zupełnie genialny, łącznie z płytką z mapami do wydrukowania:
                                    merlin.pl/Skandynawia-Parki-narodowe-i-rezerwaty-przyrody_Andrzej-Garski/browse/product/1,533101.html
                                    • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 21.06.09, 21:27
                                      Wow- porazilo mnie. Tak szczegółowa odpowiedz!Jestem w szoku i
                                      naprawde chyle czoło przed wiedza ale przede wszystkim przed
                                      życzliwościa dla drugiego człowieka jaka prezentujesz - bez zadęcia,
                                      złosliwosci, po prostu jak mniemam z sympatii dla innych czego
                                      wszystkim życzę!
                                        • Gość: Gdansk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 21.06.09, 23:41
                                          Kupiłem w decathlonie w poznaniu za 280 zł. Żeby bylo smiesznie to w
                                          Paryżu taki sam w tym samym sklepie widziałem za 240 zł. Namiot jest
                                          dla 4 osób - co ciekawe drożej niż w sklepie oferuja go na
                                          allegro.Po złożeniu jest kołem o średnicy ok. 60-70 cm. Rozkłada sie
                                          rzeczywiście w okamgnieniu.Trudniej ze złożeniem - trzeba nabrać
                                          wprawy i wnerwia , ze nie jest to proste ale dalismy radę. Po
                                          zaszpilowaniu sprawia wrażenie naprawde solidnego. Tropik wykończony
                                          siateczka-moskitiera.
                                          Pozdrawiam
                                            • Gość: Gdansk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 22.06.09, 23:22
                                              Quechua 2seconds dla 4 osób. Wiesz ja go zamówiłem przez telefon .
                                              Moj dobry znajomy Poznaniak kupił go dla mnie, a inny znajomy
                                              handlowiec z Gdańska odebrał z Poznania.
                                              Ooo - numer katalogowy w decathlonie Nr ref: 8091876 ale z tego co
                                              widze nie jest obecnie dostępny w Poznaniu. Myśle, że obejrzyj te
                                              ktore sa i ewentualnie zamów jeżeli bedzie ci odpowiadał. No i
                                              niestety cena tez sie zmieniła - cena sugerowana to 350 zł. Trafiłem
                                              na okazję? Niemozliwe - zawsze kupuje drożej niz inni ha ha.
                                                • iwonka55h Re: Nordkap z dziecmi 23.06.09, 09:38
                                                  Myślałam, że teraz kupiłeś a to starsza sprawa, no i może z promocji. Widziałam
                                                  tę czwórkę i wydawała mi się mała tzn. krótka do spania dla wysokiej osoby.
                                                  Prędzej bym kupiła trójkę z przedsionkiem ( 409 zeta). Nie do końca też mi się
                                                  podobała wewnętrzna sypialnia uszyta z czarnego szmatka, trochę jak w grobowcu.
                                                  Teraz mam czwórkę typu igloo i podoba mi się w nim to, że jest dużo wyższy przy
                                                  tej samej długości podłogi.
                                                  dzięki za info.
                                                  • s.peed Re: Nordkap z dziecmi 29.06.09, 17:17
                                                    Parę info o Nordkapp .
                                                    Ceny za wjazd na wyspę jak i na wejście chyba się trochę zmieniły niż czytałem przed wyjazdem . Za tunel ( samochód + 2 osoby trzeba zapłacić w jedną stronę 192 NOK , za wejście 215 NOK od osoby . Za kemping na Nordkapp płaciliśmy 140 NOK ( 2 osoby , samochód i namiot za dobę ) .
                        • Gość: Robi Re: Nordkap z dziecmi IP: 82.177.46.* 25.06.09, 10:19
                          Iwonka napisala: <" Cały czas zakładamy, że będzie
                          pogoda, teraz tyle pada, że w końcu kiedyś musi być słonko.
                          pozdrawiam >"



                          Wlasnie teraz w Norwegii jest piekna sloneczka pogoda od kilku dnia
                          i z tego co zapowiadaja na nastepne widac ze nic sie nie zmienia. W
                          okolicach Bergen ok 25-28 C. Ja bede w Norwegii na poczatku lipca i
                          obawiam sie ze juz sie nie zalapie ....
                          Poza tym martwi mnie jeszcze sprawa sprawa ewentualnej awarii
                          samochodu.Do przejechania mam ok 7 tys km i mam niby Assistance ale
                          niewiele ona daje. Bo na wszytsko sa bardzo ograniczone jak na
                          Norwegie limity kwotowe,a w przypadku powazniejszej awarii
                          holowanie do kraju to nie zapewnia zaden ubezpieczyciel...
        • Gość: gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 12.07.09, 23:13
          równiez pozdrawiam! Jak mówisz o pustkowiu , to musze to zestawic z
          trójmiastem. Na ostatni weekend - opener heineken i galę żaglowców
          oraz zwykły wypoczynek przyjechało ok. 1 miliona turystów. Uff... Co
          mam powiedzieć. Czasami marze o pustkowiu. Na szczęście mieszkam w
          Oliwie na skraju trójmiejskiego parku krajobrazowego. Wieczorami
          dziki pod domem...
        • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 14.07.09, 22:50
          Witam i dzięki za chęć pomocy.
          Płyniemy z Gdyni do Helsinek 31 lipca. W Helsinkach zlądujemy w
          sobotę - zamierzamy zwiedzic to miasto a następnie ruszyć na Północ.
          Obowiązkowo chcemy zahaczyć o Rovaniemi (ostatni dzwonek - córki 13
          i 10 lat) a potem chcemy zobaczyc Laponię. Oczywiście będzie to
          tylko liźnięcie ale jako mieszkanka Finlandii może zasugerujesz
          jakieś interesujące miejsca, których nie powinniśmy przegapić.
          Dodam, ze jesteśmy typami zwidzaczy i nie interesuja nas wesołe
          miasteczka i tego typu bzdety. Na dojazd do Nordkappu przeznaczamy 3
          lub 4 dni. Forumowicze wcześniej przestrzegali mnie przed pogodą -
          myslisz, że mamy szanse na poczatku sierpnia na w miarę znośne
          temperatury - 20 stopni? Jesli spędziłas tydzień na lofotach, to
          może zasugerujesz co zobaczyć, gdzie sie wspiąć, gdzie "dotknąć"
          północy?
          pozdrawiam
          • Gość: kitka Re: Nordkap z dziecmi IP: *.kpylaajakaista.net 15.07.09, 15:07
            W tej chwili w srodkowej Finlandii jest +23C ale oczywiscie im bardziej na polnoc tym chlodniej.
            Najlepsza strona do sprawdzenia biezacej pogody w Finlandii to:
            www.fmi.fi/en/index.html
            Na lofotach nie nastawiaj sie na ciepla pogode, owszem bedzie prawdopodobnie ladnie ale wieje tam niemilosiernie. W sumie spedzilam 6 dni na Lofotach w ostatnim tygodniu czerwca i temperatura nigdy nie przekroczyla +13C W tym samym czasie spotkalismy motocykliste ktory wracal z Nordkappu i mowil ze bylo +2C!!! (ogolnie pogoda byla ciepla bo w tym czasie bylo kolo 20C w innych czesciach skandynawii) Wiec duzo zalezy od Waszego szczescia, mam nadzieje ze dobrze traficie :)

            Co do zwiedzania Finlandii - kraj jest mlodziutki i zabytkow tu prawie nie ma. Zwiedzanie Finlandii w glownej mierze polegaloby na wynajeciu daczy nad jeziorkiem i spedzeniu paru leniwych chwil - tak wlasnie odpoczywaja Finowie ;)
            Do zwiedzania najciekawsze sa oczywiscie Helsinki i Porvoo (70km na wschod, wystarczy z godzina na zwiedzanie + dojazd. Cala reszta zalezy od tego ktora droga sie wybieracie czy Helsinki-Tampere-Oulu czy Helsinki-Lahti-Kuopio-Oulu ale za duzo do zwiedzania nigdzie nie ma. W samych Helsinkach polecam podejscie do punktu informacji turystycznej (np na glownym dworcu kolejowym) i poproszenie o darmowa mape i mini ksiazeczke gdzie zaznaczone sa najciekawsze punkty do zwiedzania. Centrum Helsinek jest maluskie i mozna spokojnie nawet z dziecmi dojsc pieszo do wiekszosci atrakcjii turystycznych. Jezeli bedziecie mieli nocleg poza centrum to polecam wykupienie 1dniowego biletu na przejazdy (mozna jezdzic wszystkim - metro, kolejka, tramwaj i autobus) - oplaca sie go kupic jezeli bedziecie uzywac komunikacji miejskiej wiecej niz 3x w ciagu doby. W centrum (Park Esplanade) zaparkowane sa rowery miejskie, ktore mozna pozyczyc za symboliczna oplate.

            Mala uwaga o mandatach w Skandynawii ;) W Finlandii jest ok, tzn duzo fotoradarow stoi na drogach ale sa oznaczone. Patrole policyjne z suszarkami baaaardzo rzadko sie widuje. Natomiast w Norwegii trzeba byc bardzo ostroznym i naprawde sie pilnowac zeby nie przekraczc predkosci bo z tego co slyszalam to juz przy przekroczeniu tylko o 20km mozna isc do wiezienia lub stracic prawo jazdy nie mowiac o znacznym zubozeniu portfela ;)

            My na Lofoty wybralismy sie motorem, wiec sie nigdzie nie wspinalismy tylko objezdzalismy dookola ;) Mielismy jedna baze wypadowa - Hammerstad przepieknie polozony camping bardzo blisko glownego miasta Svolvaer www.hammerstad.info/

            Z atrakcji na Lofotach trzeba wymienic to ze bardzo popularne sa dania z miesa wielorybiego - za lunch gdzie jedlismy gulasz z wieloryba zaplacilismy 235 NOK a w sklepie rybnym mozna kupic steki z wieloryba za 135 NOK i samemu sobie usmazyc ;) Mozna rowniez pojechac na wielorybie safari - niestety bardzo drogie i latem rejsy sa z Vesterålen, ktore notabene nie sa tak widowiskowe jak Lofoty.
            Poza tym z ciekawostek kulinarnych to suszony dorsz i mewie jaja sa do nabycia ;)

            Jezeli chcesz obejrzec zdjecia z mojego tegorocznego wypadu na Lofoty, a takze z zeszlorocznego objazdu fjordow zapraszam na forum kulinarne www.cincin.cc i tam dzial VoyageVoyage i poddzial Europa. Na razie jestem w polowie wklejania zdjec ale i tak jest juz co obejrzec, mam nadzieje ze dodam wszystkie do konca tygodnia :) Zeby ogladac zdjecia na tym forum musisz sobie tam zalozyc konto.
            Miasteczka ktore trzeba odwiedzic na Lofotach: Svolvaer, Henningsvaer (polecam szczegolnie po poludniu bo wtedy nieopodal podczas odplywu pojawia sie mala ale przepiekna plaza), kolejna piekna plaza na ktorej wypoczywaja owce jest w okolicach Haukland, a najpiekniejsze miejsce do grupka domkow rybackich miedzy Moskenes a Hamnoya - powiedzialabym ze najbardziej malowniczo polozone na calych Lofotach, to naprawde trzeba zobaczyc.

            Jeszcze mala rada - polecam jak najmniej korzystac z promow bo sa drogie i wybierac droge ladowa.
            • Gość: gdansk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.09, 18:24
              bardzo dziękuję za wyczerpujace informacje. Forum kulinarne z pewnościa odwiedzę
              tym bardziej , ze jestem zapalonym kucharzem (mój indyk z bananem w sosie
              malinowym z ziemniakami czy żeberka w czekoladowym sosie chili z ziemniakami
              zapiekanymi z serem kozim i szpinakiem są sławne podczas moich obiadów
              czwartkowych). Na razie muszę kończyć ale odezwę się jeszcze
              • Gość: c# Re: Nordkap z dziecmi IP: 84.53.35.* 16.07.09, 23:34
                Dzisiaj pogoda w okolicy Lofotów (droga Narwik-Mo) nie była zła, rano przestało
                padać, było trochę chmur, ale temperatura na dole w okolicy 18st. Po południu
                chodziliśmy po lesie w krótkich rękawach. Wieczorem, ok. 22. przejeżdżałem przez
                płaskowyż (>600m) koło Mo i Rana - tam, gdzie przecina się koło podbiegunowe -
                wiało jak diabli i było 11st. Widoki przy zachodzącym na chwilę słońcu
                niesamowite. Teraz, przed północą w Mo jest 15 stopni, pełno chmur, ale nie
                pada. Jak ktoś się uprze, to może czytać książkę na zewnątrz.
                • Gość: Gdańsk Re: Nordkap z dziecmi IP: *.chello.pl 17.07.09, 08:20
                  Dzięki c#. Wiem, że pogoda w Norwegii zmienia sie jak w
                  kalejdoskopie. Mam mimo wszystko nadzieje na udany wyjazd - jeszcze
                  niestety 2 tygodnie pozostalo do podróży. Czy możesz dac info jakie
                  sa ceny ON w tej chwili w Norwegii? Kurcze zazdroszcze Ci , że tam
                  jestes. Ja za chwile ruszam do pracy...
                  • Gość: c# Re: Nordkap z dziecmi IP: *.bb.online.no 20.07.09, 11:31
                    Na Północy jest najdrożej - diesel kosztuje do 11,50 NOK (na małych stacyjkach
                    widziałem i ponad 12); najtaniej w całej Norwegii jest w samym Narwiku - poniżej
                    10, poniżej cena waha się od 10,50 do 11,20. Generalnie w okolicy większych
                    miast bywa taniej.
                    Zaletą podróży przez Norwegię jest to, że jedzie się wolno, więc samochód spala
                    bardzo mało (niewiarygodnie mało). Wadą jest to, że jedzie się wolno, bo
                    przemieszczanie się trwa długo... Trzeba przyjąć do kalkulacji średnią 70km/h.

                    Zdecydowanie najgorzej jest między Tromso, Narwikiem i Mo i Rana na E6 (Lofoty
                    pomijam; to inna bajka, tam się jedzie powoli i już). Droga miejscami jest wąska
                    i kręta, non stop podjazdy i zjazdy. Kolumny camperów i samochodów z przyczepami
                    wloką się 60 km/h, a norwescy kierowcy nie widzą potrzeby wyprzedzania. Na
                    południe od Trondheim jest trochę lepiej.

                    Za tydzień to ja Tobie będę zazdrościł, że tam się wybierasz.
              • snooka Re: Nordkap z dziecmi 28.07.09, 12:50
                Z Lofotów wróciłem w piątek - pogoda była lepsza niż w Bodo, w
                którym ciągle padało. Oczywiście w A, czy w Henningsvaer wieje jak
                cholera, także nawet w słońcu przydaje się długi rękaw i kaptur.
                Hennigsvaer moim zdaniem mocno przereklamowane - nazywanie tej
                mieściny "Wenecją Lofotów" jest obrazą dla Wenecji. Zdecydowanie
                najładniejszym miejscem jest A - swój urok ma też Kabelvag (dla
                dzieci atrakcja w postaci Akvariet, czyli akwarium z rybami i
                wszelkimi morskimi żyjątkami do tego fokarium z nowonarodzoną - 19
                lipca - foczką. Bilet na całość 100 NOK).
                A jeśli chodzi o to sławetne obcowanie z lodowcem to uważam za
                skandal, że Norwegowie tną turystów na gruba kasę za to, że powiążą
                ich sznurkiem i prowadzą jak barany po śniegu. 14 lipca wchodziłem
                na Galdhopiggen i obserwowałem to kuriozum. Idzie się faktycznie
                przez lodowiec, tyle że wystarczą dobre buty, a ten sznurek raczej
                przeszkadza.
                • snooka Re: Nordkap z dziecmi 28.07.09, 12:56
                  Zapomniałem dodać, że bez samochodu też można przemierzać Norwegię.
                  To tak tytułem uzupełnienia, bo Wasze rozważania koncentrują się na
                  podróży samochodowej - ja przez 16 dni podrózowałem pociągami,
                  autobusami i promami. Nie jest źle, zwłaszcza z Interrailem, który
                  uprawnia do wielu "pozapociągowych zniżek" (np. autobusy na Lofotach
                  50% taniej).

                  No i oczywiście polecam Norske Vandrerhjemen :). Tanio i bardzo
                  sympatycznie. A śniadania, palce lizać ;)
    • iwonka55h już wróciłam 10.08.09, 17:44
      z podróży i jestem ciekawa jak poszło Gdańskowi.
      Moja podróż trwała 26 dni i ledwo zmieściłam się w planie wycieczki.
      Czekam na wieści od niego.
      • Gość: Gdańsk właśnie dziś zjechałem z promu IP: *.chello.pl 16.08.09, 10:50
        Własnie jestem po olbrzymim śniadaniu. Zjechałem dziś z promu w
        Gdyni i szczęśliwie dotarłem do mojego cudownego Gdańska. Za chwilę
        spiszę relację i zgodnie z obietnica zamieszczę ją na forum. Wyprawa
        była cudowna - trwała 15 dni i jest to optimum przy składzie
        podróżników, jacy brali w niej udział (dorośli +dzieci). Myśle , że
        26 dni nie dalibysmy rady. Znowu ilość kilometrów do przejechania
        nie pozwala aby był to np.tydzień. Rzeczywiscie odpusciłem Bergen i
        okolice - przyjdzie na nie czas. Idę spać na razie ale odezwę się
        wkrótce. Pozdrawiam
        • Gość: Gdańsk relacja z wyjazdu cz.1 IP: *.chello.pl 16.08.09, 23:27
          Zgodnie z obietnicą zamieszczam pokrótce relacje z mojej podróży po
          Skandynawii.
          Podróż trwała od 31 lipca do 16 sierpnia 2009.
          Załoga: 2osoby dorosłe i 2 dziewczyny (10 i 13 lat)
          Wyjazd z Gdańska –Oliwy

          Finlandia (1)
          Wyruszyliśmy 31 lipca 2009 nowym połączeniem promowym Finnlines.
          Wyruszyliśmy o 11 godz z Gdyni z nabrzeża RO-RO. (odprawa czyli
          wydrukowanie biletu odbyło się 2 godz przed odpłynięciem). Tak
          naprawdę Finnlines pływa z Gdyni od dawna, ale do tej pory
          przewozili tylko kontenery. Po raz pierwszy zaczęli przewozić
          pasażerów z Polski od czerwca tego roku. Do Helsinek płynęliśmy
          promem Finlady. Prom zabiera 500 pasażerów i płynie z prędkością 25
          węzłów. To szybko. Na promie mieliśmy 2 kabiny 3 osobowe do naszej
          dyspozycji. Kabiny były wyposażone w telewizory oraz łazienki. W
          sumie dość wygodnie przepłynęliśmy te 19 godzin, pomimo choroby
          morskiej mojej zony (po raz pierwszy wykorzystaliśmy plaster z
          plastikową wkładką, który przykleja się poniżej nadgarstka – chyba
          zadziałał). Prom zrobił na nas dobre wrażenie – bez zadęcia. Bardzo
          funkcjonalny i przyjazny dla pasażerów. Ale jeśli ktoś szuka wielu
          rozrywek jak na dużych promach – to raczej ich tu nie znajdzie.
          Radzę zabrać dobrą książkę. Prom jest raczej nastawiony na
          przepłyniecie .
          Gdy dopłynęliśmy 1 sierpnia ukazała nam się bardzo malownicza zatoka
          z mnóstwem wysepek. Prom z zawrotną prędkością dopływał do nabrzeża.
          Szybko zainstalowaliśmy się w samochodzie i ruszyliśmy z promu.
          Oczywiście żadnej odprawy nie było. Choć przy jednej z bramek obok
          której przejeżdżaliśmy wszyscy zostali sfotografowani. Po 20
          minutach dojechaliśmy do Helsinek.. Piękna pogoda. (Uwaga! Czas w
          Finlandii różni o godzinę od polskiego. Czyli u nas 10 – w Finlandii
          11). Bardzo w Finlandii podobał mi się brak korków. W ogóle mam
          wrażenie , że 3 Finów to tłum. Zderzenie z brakiem presji ze strony
          innych kierowców musi też zrobić na Polakach wrażenie. Ileż razy
          zdarzało się , ze jechałem ślamazarnie, a oni pokornie i z wielka
          wyrozumiałością dla mnie jechali za mną.
          W Helsinkach wjechaliśmy do centrum. Oczywiście było rano, więc
          czasami przejechał jakiś samochód. W ogóle miasto sprawiło na mnie
          wrażenie właściwie.. mieścinki.
          • iwonka55h Re: relacja z wyjazdu cz.1 17.08.09, 10:40
            witaj!
            zaczyna się ciekawie. My do Finlandii wjechałyśmy na krótko, tylko do Rovaniemi.
            Też podobał mi się ten spokój i jakby zwolnione tempo życia. Szczególnie
            jeżdżące wolno samochody, bo po co się spieszyć. Poza miasteczkami było
            podobnie, wszyscy jeździli bardzo przepisowo, ale to pewnie za sprawą wysokich
            mandatów.
            Moją relację znajdziesz tu
            kolumber.pl/g/27719-bia%C5%82e%20noce,%20reniferki%20i%20....
            jeszcze dopisuję kolejne etapy podróży.
            Ale zapraszam Cie na opisanie swojej podróży np. tutaj
            fotoforum.gazeta.pl/71,1,985.html
            ja wkrótce też coś tam napiszę.

            Czekam na CDN.
            • Gość: Gdansk Re: relacja z wyjazdu cz.1 IP: *.chello.pl 23.08.09, 21:42
              Finlandia 2
              Zwiedzamy Helsinki. Wszystko, co ciekawe jest chyba w centrum.
              Oglądamy główny plac z pałacem prezydenckim oraz plac senacki z
              pomnikiem cara Aleksandra II oraz cerkiew Uspienska. Wokół mnóstwo
              wycieczek z Rosji. Idziemy też na nabrzeże na rynek z owocami oraz
              pamiątkami. Marta zakupuje pierwszą koszulkę z reniferami (ok. 15
              euro). Kupujemy banany ok. 10 zł za kg i ruszamy dalej. Z Helsinek
              jedziemy do Lahti. Oczywiście latem zobaczyć skocznie narciarskie to
              jest to! Trafiamy na jakieś zawody oldboy’ów. Przed skoczniami hala
              sportowa i stadion z bieżnią, na której właśnie odbywa się bieg.
              Dopingujemy najmłodszego staruszka. Niestety przegrał. No i
              skocznie… Oczywiście odbywały się skoki. Niesamowicie to wyglądało
              przy 25 stopniach powyżej zera. Skoczkowie po oddaniu skoku,
              zdejmowali kombinezony i opalając się w słońcu szli na górę. Po
              obejrzeniu wszystkiego co się dało, zjedliśmy prosty posiłek i
              ruszyliśmy dalej.
              Początkowo myśleliśmy, żeby potraktowac Finlandię jako tranzyt. Po
              prostu chcieliśmy przejechać na Nordkapp, zahaczając o Rovaniemi.
              Zachęcam jednak aby znaleźć trochę czasu aby się zatrzymać i
              pochylić nad fińska przyrodą. Robiliśmy bardzo wiele takich
              przystanków. Fińska przyroda choć dość monotonna (lasy i jeziora
              całymi kilometrami – dopiero jadąc przez wzniesienia widać ich ogrom
              widząc w oddali po widnokrąg… lasy i jeziora) ma to coś. Dobrze się
              tu czuję – nie ma tu presji, która każe człowiekowi gnać do przodu.
              Zaczynam rozumieć moich klientów ze Skandynawii, którzy dość często
              goszczą w moim miejscu pracy w Gdańsku – daje się od nich wyczuć
              spokój. Tak jest i tutaj – żyjąc w takim miejscu trzeba być pokornym
              wobec natury. Pośpiech nic nie da – nie wygrasz z naturą.
              Późnym wieczorem docieramy do Oulu – niestety trafiliśmy na
              oberwanie chmury. Leje jak z cebra. Na pierwszym campingu, do
              którego dotarliśmy nie ma wolnych domków. Pani w recepcji nie jest
              zbyt miła – ale może to wynik tego, że jest dość późna pora. Każdy
              jest człowiekiem – nie mam jej tego specjalnie za złe. Ruszamy na
              następny camping. Po półgodzinnym poszukiwaniu i szaleństwie mojego
              GPS’a odnajdujemy camping. Wprowadzamy się do domku za 80 euro. 2
              sypialnie , kuchnia, łazienka, sauna. Wszystko jak z czasów późnego
              Gierka. Rozsypuje się i jest siermiężne. Na szczęście jest gorąca
              woda. Jesteśmy dość rozczarowani, ale mam nadzieję , że później
              będzie lepiej (Było!). Moja młodsza córka ma niewyraźna minę. Chyba
              spodziewała się, że po tak długiej drodze noc spędzimy w lepszych
              warunkach – no cóż. Nie mamy już siły szukać dalej w deszczu. Robimy
              kolacje (super spaghetti z parmezanem +zimne piwo – tego było nam
              trzeba). Idziemy jeszcze z moimi córkami porzucać lotkami do tarczy
              i idziemy spać. (Uwaga! Komary, komary, komary!!! Radzę zabrać
              środki komarobójcze w sprayu i emulsji. Te małe potwory jadły mnie
              jak chciały. Co ciekawe jako jedyny w mojej rodzinie miałem grupę
              krwi 0Rh+ ta im najbardziej smakowała pomimo zabezpieczeń
              chemicznych, podobnie zresztą jak muszkom na północy Laponii.). Rano
              jedziemy zwiedzić Oulu- białe miasto. Bez trudu docieramy do
              centrum. Zwiedzamy wąskie uliczki z charakterystyczna drewnianą
              zabudową oraz skansen z charakterystycznymi bordowymi ścianami
              domów. Ruszamy do Rovaniemi na Koło Podbiegunowe.
              Rovaniemi być może jest trochę tandetne, trochę jest tu chińszczyzny
              w sklepie dla turystów. Ale przecież to wszystko nie ma znaczenia,
              bo mieszka tu najprawdziwszy Św. Mikołaj. Najpierw zwiedzamy pocztę
              św. Mikołaja. Wszędzie krzątają się elfy- pomocnicy. Siadamy przy
              kominku , oglądamy szafki wypełniona pocztą z zamówieniami do Św.
              Mikołaja na prezenty. Półka z listami z Polski zawiera dużo poczty.
              Gdzieś to już widziałem… Aha – to było w filmach wyprodukowanych
              przez Disneya. Skąd on wiedział jak wygląda mieszkanie Św. Mikołaja?
              W końcu ruszamy na spotkanie z Mikołajem Przechodzimy przez
              olbrzymie wrota i idziemy mrocznym korytarzem. Wchodzimy po
              schodach, mijając mechanizm, który wprawia w ruch kulę ziemską.
              Wchodzimy do komnaty z Mikołajem. Mówi oczywiście po polsku „Dzień
              dobry” i „Chodź tu Marto i Agatko” Skąd on wiedział jak nasze córki
              mają na imię? To oczywiście mikołajowa tajemnica. Usłużny skrzat
              robi naszym córkom zdjęcie z Mikołajem i każe nam pozdrowić Adama
              Małysza. Ruszamy dalej. Na końcu drogi możemy kupić gotowe zdjęcie
              naszych córek z Mikołajem. Wizyta zakończona.
              Kupujemy pamiątki mikołajowe. Robimy zdjęcia na linii koła
              podbiegunowego. Zdjęcia robią nam mili Japończycy . Cała grupa
              pozuje do zdjęcia a 1 z nich po kolei robi grupie zdjęcia 30-oma
              aparatami. Są nieźli. Jedna z Japonek zaoferowała się zrobić nam
              zdjęcie naszym aparatem. Pozujemy – po czym zostajemy uwiecznieni na
              kilkunastu aparatach „naszych” Japończyków.
              Ruszamy dalej. Docieramy do miejscowości Sodankyla. Bez trudu
              znajdujemy camping. Domek dla 4 osób z kuchenką elektryczna i 4
              łóżkami (2 2-upiętrowe łózka) kosztuje 52 euro. Chłopak w portierni
              mówi nam, że mamy szczęście bo 2 dni wcześniej zakończyły się zawody
              skuterów wodnych i do Sodankyla zjechał tłum ludzi. Camping był
              pełny (dobre sobie – przed naszym wyjazdem do Skandynawii na Opener
              festiwal do Gdyni, galę żaglowców i zwykłe wakacje przyjechało do
              Trójmiasta ponad milion ludzi w weekend!!!) Jest super w porównaniu
              z campingiem w Oulu. Jedziemy na zakupy a potem organizujemy sobie
              grilla. Organizujemy go w wielkim tipi w centrum campingu. Na środku
              jest palenisko z ogniskiem. Nasz grill jednorazowy z Tesco w Polsce
              to niewypał, a może kiełbaski, które kupiliśmy niespecjalnie nadają
              się na grilla (choć na opakowaniu był grill) . Nie dziwimy się już
              Finom, którzy grillują swoje kiełbaski zawinięte w plastry boczku.
              Następnego dnia ruszamy do Inari – to oryginalna wioska Samów.
              Główny punktem programu to muzeum Samów – Sida. Jest super
              przygotowane. Szczególnie sala z ekspozycjami multimedialnymi robi
              wrażenie. Po obejrzeniu wszystkich ekspozycji idziemy jeszcze
              obejrzeć skansen domów Samów. Na moich córkach szczególnie duże
              wrażenie robią pułapki na leśne zwierzęta. Człowiek zawsze potrafił
              wymyśleć sposób , żeby ujarzmić przyrodę. Przemyślność ludzi jest
              niesamowita. Z Inari jedziemy do Karasjok. To jest wioska lapońska
              już w Norwegii. Jedziemy do Sami Park. W porównaniu z Sidą wygląda
              jednak średnio. Dość drogi bilet rekompensuje na szczęście
              prezentacja multimedialna, która rzeczywiście robi wrażenie. Moje
              dziewczyny oczywiście są też zainteresowane reniferami w zagrodzie.
              Po raz pierwszy widzą renifery w zagrodzie. Do tej pory wychodziły
              nam bezładnie na drogę. Radzę zachować ostrożność – zderzenie z nimi
              autem nie należy chyba do przyjemności.
              W Norwegii niestety zaczynają się norweskie ceny. Jaki tani kraj ta
              Finlandia.
              Z Karasjok ruszamy w stronę Nordkappu. Plan jest taki, aby zanocować
              przed Nordkappem, a następnego dnia ruszyć na Nordkapp. W Olderfiord
              rezerwujemy sobie domek z łazienką i kuchnią (ok. 320 zł). Był
              wieczór i chciałem zostać na nocleg ale moje dziewczyny rzuciły
              hasło „ a gdzie twoja chęć przygody? Jedziemy na Nordkapp! Przecież
              Nordkapp o 12 w nocy to jest przygoda! W ciągu dnia to nie będzie
              frajda!”. Ruszamy więc na Nordkapp!!!


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka