Kaprys posiadania kota - temat znany i nielubiany.

13.11.09, 16:09
Postanowiłam napisać tego posta do wszystkich, którzy chcieliby
kupić/wziąć kotka, ale mają jeszcze jakieś wątpliwości.
Przeczytajcie to i przemyślcie - być może niektórym z Was (i
niektórym kotkom) ten tekst pomoże i zaoszczędzi wielu stresów...

Nie jeden raz czytaliście pewnie, że KOTY NIE SĄ DLA WSZYSTKICH. No
właśnie - święte słowa, jednak niewielu z nas dostrzega ich
znaczenie. Biorą pod opiekę puchatą kuleczkę no i zaczyna się pasmo
problemów i łez. Jeśli ktoś jest miłośnikiem kotów i nie wyobraża
sobie bez nich życia - ten tekst nie jest adresowany do niego.
Adresuję go do tych, którzy nigdy o kocie nie myśleli, po czym nagle
pod wpływem jakiegoś impulsu pomyśleli, że "fajnie by było" i będąc
dodatkowo pod urokiem kociaka, wyłączyli na moment swój zdrowy
rozsądek, który potem na nowo uruchomili....niestety zazwyczaj za
późno...

Dodam, że ja nie jestem przeciwniczką kotów - kocham je całym
sercem, sama je posiadam, ale nie mogę się wciąż pogodzić z ludzką
głupotą i niewiedzą w tym temacie.

PAMIĘTAJCIE, ŻE:

1. KOT TO OBOWIĄZEK - nic nie będzie już takie jak kiedyś - dla
jednych to wspaniała wiadomość - w końcu wszystko zmieni się, ale na
lepsze, dla innych przerażający wyrok, bo tak naprawdę nie
wyobrażają sobie żeby cokolwiek mogło naruszyć ich ustabilizowane
życie i panujący w nim ład.
Przykłady: Nie wyjedziecie ot tak nagle na zwariowany weekend -
trzeba zaplanować opiekę nad zwierzakiem...nie mówiąc już o dłuższym
urlopie. Rano przed pracą trzeba znaleźć czas na choćby chwilę
zabawy, podanie posiłku. Koty, jak wszystkie zwierzęta, czasem
chorują - czy macie czas i cierpliwość na zapewnienie im
odpowiedniej opieki weterynaryjnej? Poza tym to kosztuje - czy lekką
ręką zapłacicie czasem i ciężką kasę za leczenie? czy pomyślicie
raczej: "przecież to tylko zwierzę".
W zależności od rasy, ale najczęściej jest tak, że tam gdzie Ty -
tam i kot. Fajne? Nie dla wszystkich - ozn. to również to, że kot
jest w Waszej sypialni, na szafkach kuchennych, na nowym LCD, na
stole, na Was. Spokojne posiłki odłóżcie do lamusasmile od dziś jecie
uważając na czworonożnego łasucha, który wyrywa się aby zaczerpnąć z
Waszego talerza lub kubka. Kota nie da się odseparować od siebie,
nie da się go odgrodzić w innym pomieszczeniu, kot jest pełnoprawnym
domownikiem i wszędzie go pełno. Jeśli wiecie, że nie zniesiecie
kota na pościeli, na Waszych ręcznikach lub kanapie to zrezygnujcie
z zaproszenia go do własnego domu.
Niektóre koty nie znoszą samotności i zapewniam Was, ze Was o
tym "poinformują". Dla niektórych osób problemem może być sama
świadomość, że kot cierpi w domu na samotność a my jesteśmy w pracy
np. 10h. Męczy ich poczucie winy i wewnętrzne przekonanie, że nie
dajemy mu dobrego domu. To też staje się problemem.


2. JESLI PLANUJECIE DZIECI - nie ma przeciwskazań - dzieci i koty
mogą żyć razem, nawet jest to wskazane. Czy wiecie jednak jak to
będzie wyglądało w praktyce...bo: nie wytłumaczycie kotu, że ma nie
wskakiwać do dziecięcego łóżeczka lub wózka, nie wytłumaczycie mu,
żeby na ten czas przestał lnieć, bo dziecko raczkuje i wkłada do
buźki rączki oblepione sierścią, dużym utrudnieniem będzie
pilnowanie czy dziecko nie grzebie w kuwecie, misce z jedzeniem
itp... Czy nie będzie Wam to przeszkadzało? Wiele osób także będzie
się obawiać zostawić maleńkie dziecko leżące na dywanie - prosta
sprawa, ale jak zastanawiająca gdy chodzi o Wasze własne maleńkie
dziecko - musicie mieć oczy dookoła głowy w podwójnym tego słowa
znaczeniu. Powtarzam, że nie ma przeciwskazań aby kot i dziecko
wychowywały się razem, jednak wiem, że wiele osób taka rzeczywistość
może przerosnąć. Lepiej poczekać aż dziecko skończy choćby i 4 lata.

3. Jeśli cenicie sobie sterylną czystość, ład i porządek - nie
bierzecie kotka.
4. Jeśli cenicie sobie ponad wszystko... rośliny doniczkowe - nie
bierzcie kota. Naprawdę nie da się ich zabezpieczyć w żaden sposób a
stawianie w miejscu niedostępnym dla kota... hmmmm psuje miłośnikom
walory ich posiadania...
5. Jeśli nie lubicie siatek w oknach i na balkonie - nie bierzcie
kota. Osiatkowanie okien to podstawa, tego nie unikniecie.
6. Jeśli wreszcie jesteście parą i kochacie się do utraty tchu i
świata poza sobą nie widzicie a każdą chwilę spędzalibyście razem na
przytulaniu, mizianiu i takich tam - nie bierzcie kota, bo dla niego
nie znajdziecie ani czasu ani nawet odrobiny czułości...Stanie się
miłą odskocznią, ale na krótko...w dłuższej perspektywie zacznie Was
irytować, będziecie szukali powrotu do dawnych chwil a zwierzę
będzie cierpiało z powodu odtrącania.

Przykładów można by mnożyć i mnożyć....brzmi to drastycznie...jednak
wiem, że wielu osobom plączą się takie myśli i pytania o te kwestie
po głowie, mają takie przyziemne przemyślenia i obawy - jednak
odsuwają je na bok, bo jakoś to będzie! kotek jest taki kochany,
śliczny, wspaniały i daje naszym domom duszę. Jeśli jest taki cudny
a Wy macie wątpliwości czy będziecie potrafili kochac go
bezgranicznie - nie narażajcie go na Waszą próbę. Dla niego
późniejsze rozstanie z Wami to tragedia, zapewniam Was, że Wy
również ciężko to przezyjecie. Nie serwujcie sobie i jemu takiego
losu, jeśli nie wiecie czy podołacie.

Koty są cudowne, ale nie dla wszystkich. One zasługują na
właścicieli wyjątkowych. Nie krzywdźcie ich swoim brakiem
odpowiedzialności.

Musiscie być pewni że chcecie i że dacie radę się w pełni poświęcać
do końca kocich dni. Jakiekolwiek wątpliwości wykluczają kota w
Waszym domu.

Przemyślcie to dobrze zanim będzie za późno.


pozdrawiam!
    • kkk Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 13.11.09, 20:42
      Tak z grubsza...
      pkt 1. da się wszystko ogodzić
      3. - bzdura - lubie ład i prządek i mam go w domu
      4.kolejna bzdura
      6. !!!!!!! sorry ale... idiotyczne big_grinbig_grinbig_grin czyli że koty są tylko dla starych
      panien i samotników ?? big_grin gratulacje! big_grin
      • echtom Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 13.11.09, 23:13
        > czyli że koty są tylko dla starych
        > panien i samotników ?? big_grin

        Ewentualnie dla rodziców odchowanych dzieci, którzy już przestali się kochać wink
    • annb Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 13.11.09, 20:47
      6 mnie zabila
      • kasiak37 Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 13.11.09, 21:15
        nie no,jak dla mnie glupoty napisalas kolezanko...
      • rrooda Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 13.11.09, 21:17
        a w jakiej intencji to kazanie?
        • kasiak37 Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 13.11.09, 21:20
          tez sie zastanawiam co tym tekstem chce osiagnac autorka watku na KOCIM forum.
    • watersnakes2 Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 13.11.09, 21:20
      Wzielam Kaszla (3 miesiace temu) i Fujarke (8 dni temu) pod wplywem impulsu. I
      byly to najlepsze decyzje pod wplywem impulsku jakie podjelam.
      Gdybym sie zaczela za bardzo zastanawiac, moglabym jeszcze stwierdzic ze nie
      bede miala czasu, pieniedzy czy czego tam jeszcze, a tymczasem w koncu nie
      trawie czasu ani pieniedzy na glupoty, mam sie kim zajac, i po prostu je kocham.
      I dodam jeszcze, ze koty nie tylko nie zepsuly naszego zwiazku (ani zwiazek nie
      wplywa na relacje z kotami), ale jeszcze go umocnilysmile
    • melba.3 Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 13.11.09, 23:43
      Sporo w tym racji, że jeśli się bierze zwierzaka to trzeba się nim
      opiekować i to chyba dla wszystkich na tym forum jest raczej
      oczywiste. Reszta brzmi jak ostrzeżenie przed jakimś potworem, który
      wyjada nasze jedzenie, wiesza sie na firankach i skacze bez
      opamiętania po suficie. Może im człowiek starszy, tym lepiej to
      wszystko znosi ale w porównaniu z opieką nad psem, z którym trzeba
      wychodzić na spacer parę razy dziennie, zapewniać mu ruch itp. to
      posiadanie kici jest sielanką. Zależy to pewnie od charakteru kota,
      albo raczej właściciela. Mój kot nie zjada kwiatów, nie wlazi mi do
      talerza, a nawet nie skacze po stołach i lubi inne zwierzęta domowe,
      nawet śpi z papugą. Niestety, a może na szczęście nie poluje na
      myszy (no, 1 na rok ) i nawet stosuje się do moich próśb o
      niewyławianie rybek z oczka, choć zrozumiała, że tego nie lubię gdy
      została ostatnia rybka. Słowem kot to nie taki terrorysta, zwłaszcza
      kiedy może sobie trochę podokazywać na dworze.
      • jottka Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 13.11.09, 23:53
        ten punkt szósty to raczej brzmi jak ostrzeżenie przed posiadaniem dziecismile a
        poza tym chwila refleksji przed wzięciem zwierzaka niewątpliwie jest niezbędna,
        ale większość tych tez większego sensu nie ma, zgadzam się.

        poza tym ja muszę z moim kotem regularnie wychodzić na spacersmile
        • echtom Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 15.11.09, 14:27
          > ten punkt szósty to raczej brzmi jak ostrzeżenie przed posiadaniem dziecismile

          W ogóle z postu wynika, że kot w domu to większa rewolucja niż niemowlę smile A ja przy trójce małych dzieci wzięłam właśnie kota, bo uznałam go za zwierzę najprostsze w obsłudze.
    • joankb Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 13.11.09, 23:53
      Wyjeżdżam - ku nieukrywanej radości tymczasowych opiekunek. Moje dziecię chowało
      się z bandą kocią. Moje roślinki chyba kotę lubią, w każdym razie pełno ich w
      domu. Koć lubi się wyciąąągnąć na podłodze, no to podłoga ma być czysta - nie
      może się brzuszek pobrudzić smile).
      No to o co chodzi???
      • jottka Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 13.11.09, 23:55
        o właśnie, odkurzać trzeba częściej niż z własnych potrzeb wynika - kociątko ma
        skłonność do zakłaczania się i muszę eliminować zagrożenie w zarodku, na nic
        moje upodobania do twórczej dezorganizacji przestrzenismile
    • katia.seitz Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 00:01
      Mnie tam zabił punkt drugi... Chyba jestem jakąś heroską, skoro straszne realia
      współbytowania dziecka z kotami mnie nie przerosły. I te rączki całe w sierści
      oraz koty w wózku i łóżeczku jakoś mnie nie przerażają wink Wprawdzie obawiam się
      czasem, że którejś nocy w sennym widzie przystawię pomyłkowo do piersi kota
      zamiast dziecka - bo czasem w łóżeczku Olgierda można znaleźć jedną albo drugą
      kocicę - ale jeszcze mi się to nie zdarzyło smile

      Autorka pisała to wszystko na pewno w dobrej wierze, ale chyba publika nie ta -
      na tym forum siedzą raczej ludzie uświadomieni, a ci nieodpowiedzialni są -
      słusznie zresztą - potępian.
      • jottka Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 00:06
        katia.seitz napisała:

        > Autorka pisała to wszystko na pewno w dobrej wierze

        ale cokolwiek głupio w porywach, a siła ogólnie słusznego przekazu będzie
        wydatnie mniejsza, jak potencjalny odbiorca obśmieje jeden czy drugi punkt..


        tak w ogóle to mam wrażenie, że te tezy pisał ktoś, komu do głowy nie przyszło,
        że można mieć zwierzaki "od zawsze". i że sporo osób, które się decydują na kota
        czy psa, nie robią tego pod wpływem tajemniczego impulsu, tylko wreszcie mogą
        sobie pozwolić na zwierzaka, o czym całe życie marzyły, gdy pimpuś czy mruczek
        został u rodziców czy życie zakończył w latach naszego liceum.
        • macarthur Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 01:36
          ten tekst to trochę jak przestroga typu,
          "nie będziesz wychodzić z domu nie wpadniesz pod samochód"
    • kena1 Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 03:16
      Po takim tekście, to ja już się nie dziwię, dlaczego kociarze mają opinię
      dziwaków uncertain No bo przecież nikt normalny, przy takich zagrożeniach i
      obciążeniach, kota by nie wziął... a kilka kotów - to już w ogóle jakiś świr być
      musi tongue_out
      A przy punkcie 6 obśmiałam się do łez big_grin To może tak bardzo kochające się pary
      nie powinny mieć też dzieci, ani znajomych, powinny wyrzec się rodziców - no bo
      przecież ta zgraja może upierdliwie przerywać im słodką sielankę LOL

      I żeby nie było wątpliwości, podkreślono starannie, że koty mogą mieszkać tylko
      u osób wyjątkowych - jeśli nie masz o sobie takiego mniemania, że jesteś
      wyjątkowy/a, zapomnij o kocie!
      Przepraszam za dosadność, ale myślę, że po przeczytaniu takiego postu, ludzie
      dotychczas niezakoceni pomyślą raczej "walnięty" a nie "wyjątkowy".

      I jeszcze jedno, to jest forum odpowiedzialnych miłośników kotów (jak się trafia
      jakaś głupia jednostka raz na kilka miesięcy, to jest skutecznie pacyfikowana) i
      ja osobiście czuję się urażona, ze ktoś ni z gruszki ni z pietruszki zaczyna nas
      "oświecać" odnośnie odpowiedzialności za zwierzęta, z którymi mieszkamy uncertain

      I jeszcze na koniec: można uniknąć osiatkowania okien - wystarczy być
      ODPOWIEDZIALNYM właścicielem. Nie mówiąc już o tym, że osiatkowanie czasami
      zawodzi. Wolę w ogóle nie dopuszczać do sytuacji, w której kot ma dostęp do
      otwartego okna (uchylone tylko w mojej obecności, otwarte - tylko jak pokój jest
      zamknięty, a kot za drzwiami).
    • hek_sa Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 04:36
      Koty nie są dla wszystkich... Kaprys posiadania kota....
      Oto ostrzeżenie dla tych , które chca mieć faceta;p



      Dlaczego kot jest lepszy od faceta

      1. Kotek potrafi się odwdzięczyć za smakołyk.
      2. Nie każe ci się rozbierać, kiedy z nim spisz.
      3. Nie ma kompleksów, kiedy mu ogon nie staje.
      4. Kiedy ktoś go milej głaszcze niż ty, nie zmienia od razu właściciela.
      5. To miłe, kiedy ociera się o Twoją przyjaciółkę.
      6. Pazurki zawsze można mu obciąć przy odrobinie wytrwałości.
      7. Kota łatwo nauczyć prawidłowego korzystania z kuwety, a spróbuj nauczyć
      faceta opuszczania deski w sedesie...
      8. Zawsze jest szansa, że kotek w końcu zrozumie o co ci chodzi, a
      przynajmniej spokojnie wysłucha.
      9. Kiedy go zdenerwujesz, nie wyjdzie z domu na piwo trzaskając drzwiami.
      10. Kot potrafi sam znosić swoje zabawki w ulubiony kącik.
      11. Można przed nim schować jedzenie.
      12. Kiedy przychodzi do ciebie po długiej nieobecności, nie ma śladów szminki
      na futrze i nie śmierdzi alkoholem.
      13. Nie powie ci nic przykrego kiedy go budzisz.
      • hek_sa Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 04:48
        I jeszcze to suspicious
        1. Nieogolony kot wygląda znacznie lepiej, niż nieogolony facet.
        2. Kotu nie rosną włosy w nosie.
        3. Kot nie zajmuje tyle miejsca w łóżku.
        4. Kot nie chrapie!
        5. Kot nie narzeka na jedzenie z puszki i nie zjada ci ostatniej czekoladki z
        pudełka.
        6. Każdy kot myje się bez napominania.
        7. Kot nie zostawia brudnych skarpetek na środku dywanu.
        8. Kot nie domaga się seksu o siódmej rano. A jeśli nawet, to nie od ciebie.
        9. Jeżeli kot ofiaruje ci zdechłą mysz — możesz być pewna, że jest to
        podarunek całkowicie bezinteresowny.
        10. Niegrzecznego kota łatwiej odizolować, niż upierdliwego mężczyznę.
        11. Swojego kota możesz przedstawić w każdym towarzystwie, mając pewność, że
        się nie skompromituje.
        12. Facet może być przystojny, brzydki, albo taki sobie. Koty są wyłącznie piękne.
        13. Kot umie mruczeć, a mężczyzna nie!
        big_grin big_grin big_grin
        • siamese67 Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 17:58
          Większość się zgadza, ale punkty 4., 5. i 6. - niekoniecznie. Osobiście znam/znałam koty które
          a. Nie myły tyłka, trzeba im było w tym pomagać
          b. Chrapią i stękają przez sen
          c. Marudzą na jedzenie z puszki i ŻĄDAJĄ świeżutkiej wołowinki po 30 zł za kilo. WCZORAJSZA nie może być
          d. Już dwa koty zajmują w łóżku tyle miejsca, co jeden nieduży facet. Bez większego wysiłku. A co dopiero 9, jak tu niektórzy mają...
          • hek_sa Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 21:38
            Pomimo to, na bazie doświadczeń życiowych, twierdzę że kot jest lepszy
    • quasi.modo Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 10:08
      Niby coś w tym jest. Ja na przykład mam koty od tygodnia i nie znam jeszcze
      wszystkich odpowiedzi. Nie wiem na przykład, co zrobimy z urlopem. Nie mam tu
      rodziny ani oddanych przyjaciół, żeby ich poprosić o opiekę. Ale jestem
      przekonana, że COŚ się wymyśli. A jak sie nie wymyśli, to nie pojedziemy.
      Koniec, kropka. Jestem przecież na tyle dorosła, żeby wiedzieć, co to jest
      odpowiedzialność i to chyba oczywiste, że nie wystawię kotów na skraju lasu, bo
      mi się uwidziało tydzieć na Majorce spędzić. Choć wiadomo, że nie dla wszystkich
      to jest takie proste i pewnie stąd trwoga autorki.
      A wracając do punktu wyjścia. Pewnie, że tą decyzję trzeba przemyśleć, ale
      takich warunków jak wymienione, nie spełnia chyba nikt...
      • p.aulinka Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 18:13
        arineczka - fajnie ale ... mnie troche (a moze nawet bardzo) twoj post
        zniesmaczył.

        Jestes nowa na forum - ani sie nie przywitasz, ani nie przedstawisz i
        wyskakujesz z jakas reprymenda i radami "ciotki klotki" i pouczajacym tonem walisz kazanie jak do dzieci z przedszkolu.


        Sorry , ale znaj proporcje !.
        Rozumiem ze intencje dobre ale forma dla mnie nie do przyjecia!

        Zwłaszcza na forum gdzie wiele osob jak podejrzewam ma duzo wieksze
        doswiadczenie od Ciebie
        , wiecej kotów z zyciu miala i duzo bardziej im pomaga i sie opiekuje niz ty.
        I doskonale wie ze kot to "obowazek " etc. i nie musisz jak krowie na rowie ...
        A jesli musisz to troszke innym tonem, ok?
    • justynchen Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 19:52
      Jak dobrze, że ja tego wszystkiego nie wiedziałam zanim wzięłam
      kota wink
      Miałam 10 minut, żeby zdecydować się na przygarnięcie koteczki
      znalezionej przez koleżankę. I to całkiem niezłe rozwiązanie, bo
      przygarnięcie drugiego kota to już masa rozmyślań i wyszukiwania
      trudnoścismile
      Myślę, że przygarnięcie kota nie powoduje wcale tak wielkiego
      trzęsienia ziemi, o którym pisze arineczka. To kilka obowiązków
      więcej i cała masa radości smile
    • kotka-bura Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 20:17
      Arineczka kupiła sobie niedawno pierwszego kota i chyba opisuje
      swoje własne doświadczenia. Przestrzega innych przed kotami, żeby
      nie zrobili takiego "głupstwa?" jak ona.
      • kotka-bura Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 20:28
        nie wkleiłam stosownego linka:

        forum.gazeta.pl/forum/w,128,101798030,,Sami_zyczliwi_kotom_sa_wsrod_nas_ludzie_co_z_Wami_.html?v=2
        • p.aulinka Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 20:32
          hehehe smile
          • wladziac Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 14.11.09, 20:55
            jeżeli ktoś bierze do domu kota czy inne zwierzę dla kaprysu to krzywdzi siebie
            i zwierzę,w przypadku miłości do zwierzęcia wymienione niedogodności nie mają
            miejsca lub znaczenia
            • salimis Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 15.11.09, 10:48
              wladziac napisała:
              w przypadku miłości do zwierzęcia wymienione niedogodności nie mają
              > miejsca lub znaczenia

              I to miłości przez duże M
              Rozumiem co autorka wątku chciała przekazać.Niektórym wydaje się że kochają koty
              a jak przyjdzie co do czego to ogromny żal i zaskoczenie.Kot to nie pies którego
              można wytresować i albo je się przyjmuje takie jakie są albo nie a to wtedy
              dyskwalifikuje człowieka jako kociarza z prawdziwego zdarzenia.

              Nie tak dawno koleżanka oznajmiła mi że wrócił z adopcji po okresie pół roku
              koteczek.Kobieta gdy odpowiadała na ogłoszenie zarzekała się ze kocha koty bla
              bla bla.Kota chciała jej córka (21 lat) z którą mieszka.
              Nie zgadniecie co było powodem decyzji.Mi normalnie kopara opadła.
              Kobieta stwierdziła że otrzymała kota dzikiego a w ogłoszeniu było ze jest
              przemiziasty,nakolankowy itd.
              I teraz uważajcie
              Dzikość kota polegała na tym że ... wyrywał się i drapał.Tyle tylko że to
              wyglądało tak że gdy koleżanka zadzwoniła do drzwi tejże kobiety ta otworzyła je
              z kotem na rękach a ten gdy zobaczył przed sobą nieznany teren czyli klatkę
              schodową na którą jest wynoszony siłą zaczął reagować jak każdy normalny kot.Bo
              co innego gdy on sam zdecyduje się na wyjście poza znajomy sobie teren a co
              innego gdy się go do tego przymusi.Gdy w końcu obie weszły do domu kot
              przycupnął sobie i siedział w jednym miejscu.Nie był taki kontaktowy jak w dniu
              wydawania go.Kolejna jego "dzikość" objawiła się gdy kobieta chciała włożyć go
              do transporterka.Dla normalnego kociarza zrozumiałe jest że kot może mieć opory
              bo być może pamięta że transporterek + kot = wizyta np. u weta.Może być także
              wbrew jego woli zamykany z innych powodów.Kumpela pozwoliła kotu ochłonąć i z
              całą delikatnością w końcu sama go tam włożyła.Pierdalnięte dziewczę bo inaczej
              tej kobiety nie można nazwać znowu zaczęła wykrzykiwać jakiego to jej kota
              wciśnięto.
              A teraz najciekawsze,argumentem przemawiającym za tym że z kotem jest coś nie
              teges było ...
              Jest dziki bo atakuje drugiego sporo młodszego kotka które kobiety wzięły.Co wam
              będę mówić.Sami wiecie jak wygląda dokacanie.

              Przyjażń z kotem to jak stare dobre małżeństwo,początki mogą być trudne ale
              poznajemy się docieramy,idziemy na kompromis.A potem ... nie wyobrażamy sobie
              życia bez kota smile
              Z resztą sami wiecie smile
    • anina-1 Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 15.11.09, 11:22
      nooo..... mi według tego schematu posiadania kota wyszłoby, że jestem dziwakiem,
      mieszkam za kratkami, z mężem się nie przytulamy i żadnych kwiatków, ani
      firanek w domu nie mam smile hihihi

      Choć muszę przyznać, ze jest w tym dużo racji. Koty to specyficzne zwierzaki i
      dobrze znać ich naturę za nim kotka do domu się weźmie.
    • ajakajadwa Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 15.11.09, 12:00
      Zgadza sę kot nie jest dla wszystkich. Nie z każdym człowiekiem da
      się dogadać.
      Rośliny doniczkowe skończyły swój żywot, gdy pojawiła się u nas
      Ptysia. Nie płakałam z tego powodu.
      Koty lubią czystość. W wysprzątanym mieszkaniu wydają się być
      szczęśliwsze.
      Wymagają poświęcenia uwagi i czasu ale to mile spędzone chwile.
      Ptysia lubi sobie podjeść tego i owego. Oczywiście nie przesadzam,
      jednak parę rodzynek, kapka zielonego groszku od czasu do czasu
      wywołują uśmiech na jej twarzy. Samirka a teraz Nutka z pod ręki
      kradnie płat wędliny i pędzi do pokoju.
      A że kot lepszy od faceta?
      Hm nie ma przymusu kontaktowania się z jego mamusią.
      • foxie777 Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 15.11.09, 19:31
        Na powno intencja byla ok,ale z tego wynika jestem mocno
        popier...,bo Zbyg sra do tej pory kolo kuwety,a ja nawet nie
        pomyslalam o tym aby go wyrzucic.Sprzatam gowna i marze o magicznym
        sposobie na wyeliminowaniu tego problemu.Moze mi sie uda.
        pozdr
        • salimis Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 15.11.09, 21:42
          foxie777 napisała:
          > Na powno intencja byla ok,ale z tego wynika jestem mocno
          > popier...,bo Zbyg sra do tej pory kolo kuwety,a ja nawet nie
          > pomyslalam o tym aby go wyrzucic

          foxie nie tylko ty ale większość z nas tu na forum wydaje się być dziwakami bo
          przechodzą do porządku dziennego ze kot obgryzł kwiatka,stłukł
          doniczkę,wazon,podrapał tapety,ściągnął coś ze stołu,rozlał wodę,zostawił pawika
          na dywanie,budzi o 3-4 w nocy no i zajmuje swoja osobą w nieodpowiednim momencie.
          Co ciekawe nikt z tego powodu nie skarży się na nerwicę,wręcz jest zakochany w
          swoich kotach i tych niechcianych smile
          • foxie777 Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 16.11.09, 16:16
            Salimis,ja bron Boze nie uwazam sie za wyjatek i to cale
            szczescie,ze jest tu nas kupa luda.
            Co do strat,wlasnie dzisiaj rano Zbyg i Katania goniac sie
            po calym domu, stlukly moja ulubiona salaterke.No i co? Nic.
            Chociaz za te kupy to mam ochote Zbyga potarmosic.
            pozdr
            • salimis Re: Kaprys posiadania kota - temat znany i nielub 16.11.09, 23:27
              foxie777 napisała:
              > Salimis,ja bron Boze nie uwazam sie za wyjatek i to cale
              > szczescie,ze jest tu nas kupa luda.

              Bo w kupie siła tongue_out
Pełna wersja