arineczka
13.11.09, 16:09
Postanowiłam napisać tego posta do wszystkich, którzy chcieliby
kupić/wziąć kotka, ale mają jeszcze jakieś wątpliwości.
Przeczytajcie to i przemyślcie - być może niektórym z Was (i
niektórym kotkom) ten tekst pomoże i zaoszczędzi wielu stresów...
Nie jeden raz czytaliście pewnie, że KOTY NIE SĄ DLA WSZYSTKICH. No
właśnie - święte słowa, jednak niewielu z nas dostrzega ich
znaczenie. Biorą pod opiekę puchatą kuleczkę no i zaczyna się pasmo
problemów i łez. Jeśli ktoś jest miłośnikiem kotów i nie wyobraża
sobie bez nich życia - ten tekst nie jest adresowany do niego.
Adresuję go do tych, którzy nigdy o kocie nie myśleli, po czym nagle
pod wpływem jakiegoś impulsu pomyśleli, że "fajnie by było" i będąc
dodatkowo pod urokiem kociaka, wyłączyli na moment swój zdrowy
rozsądek, który potem na nowo uruchomili....niestety zazwyczaj za
późno...
Dodam, że ja nie jestem przeciwniczką kotów - kocham je całym
sercem, sama je posiadam, ale nie mogę się wciąż pogodzić z ludzką
głupotą i niewiedzą w tym temacie.
PAMIĘTAJCIE, ŻE:
1. KOT TO OBOWIĄZEK - nic nie będzie już takie jak kiedyś - dla
jednych to wspaniała wiadomość - w końcu wszystko zmieni się, ale na
lepsze, dla innych przerażający wyrok, bo tak naprawdę nie
wyobrażają sobie żeby cokolwiek mogło naruszyć ich ustabilizowane
życie i panujący w nim ład.
Przykłady: Nie wyjedziecie ot tak nagle na zwariowany weekend -
trzeba zaplanować opiekę nad zwierzakiem...nie mówiąc już o dłuższym
urlopie. Rano przed pracą trzeba znaleźć czas na choćby chwilę
zabawy, podanie posiłku. Koty, jak wszystkie zwierzęta, czasem
chorują - czy macie czas i cierpliwość na zapewnienie im
odpowiedniej opieki weterynaryjnej? Poza tym to kosztuje - czy lekką
ręką zapłacicie czasem i ciężką kasę za leczenie? czy pomyślicie
raczej: "przecież to tylko zwierzę".
W zależności od rasy, ale najczęściej jest tak, że tam gdzie Ty -
tam i kot. Fajne? Nie dla wszystkich - ozn. to również to, że kot
jest w Waszej sypialni, na szafkach kuchennych, na nowym LCD, na
stole, na Was. Spokojne posiłki odłóżcie do lamusa

od dziś jecie
uważając na czworonożnego łasucha, który wyrywa się aby zaczerpnąć z
Waszego talerza lub kubka. Kota nie da się odseparować od siebie,
nie da się go odgrodzić w innym pomieszczeniu, kot jest pełnoprawnym
domownikiem i wszędzie go pełno. Jeśli wiecie, że nie zniesiecie
kota na pościeli, na Waszych ręcznikach lub kanapie to zrezygnujcie
z zaproszenia go do własnego domu.
Niektóre koty nie znoszą samotności i zapewniam Was, ze Was o
tym "poinformują". Dla niektórych osób problemem może być sama
świadomość, że kot cierpi w domu na samotność a my jesteśmy w pracy
np. 10h. Męczy ich poczucie winy i wewnętrzne przekonanie, że nie
dajemy mu dobrego domu. To też staje się problemem.
2. JESLI PLANUJECIE DZIECI - nie ma przeciwskazań - dzieci i koty
mogą żyć razem, nawet jest to wskazane. Czy wiecie jednak jak to
będzie wyglądało w praktyce...bo: nie wytłumaczycie kotu, że ma nie
wskakiwać do dziecięcego łóżeczka lub wózka, nie wytłumaczycie mu,
żeby na ten czas przestał lnieć, bo dziecko raczkuje i wkłada do
buźki rączki oblepione sierścią, dużym utrudnieniem będzie
pilnowanie czy dziecko nie grzebie w kuwecie, misce z jedzeniem
itp... Czy nie będzie Wam to przeszkadzało? Wiele osób także będzie
się obawiać zostawić maleńkie dziecko leżące na dywanie - prosta
sprawa, ale jak zastanawiająca gdy chodzi o Wasze własne maleńkie
dziecko - musicie mieć oczy dookoła głowy w podwójnym tego słowa
znaczeniu. Powtarzam, że nie ma przeciwskazań aby kot i dziecko
wychowywały się razem, jednak wiem, że wiele osób taka rzeczywistość
może przerosnąć. Lepiej poczekać aż dziecko skończy choćby i 4 lata.
3. Jeśli cenicie sobie sterylną czystość, ład i porządek - nie
bierzecie kotka.
4. Jeśli cenicie sobie ponad wszystko... rośliny doniczkowe - nie
bierzcie kota. Naprawdę nie da się ich zabezpieczyć w żaden sposób a
stawianie w miejscu niedostępnym dla kota... hmmmm psuje miłośnikom
walory ich posiadania...
5. Jeśli nie lubicie siatek w oknach i na balkonie - nie bierzcie
kota. Osiatkowanie okien to podstawa, tego nie unikniecie.
6. Jeśli wreszcie jesteście parą i kochacie się do utraty tchu i
świata poza sobą nie widzicie a każdą chwilę spędzalibyście razem na
przytulaniu, mizianiu i takich tam - nie bierzcie kota, bo dla niego
nie znajdziecie ani czasu ani nawet odrobiny czułości...Stanie się
miłą odskocznią, ale na krótko...w dłuższej perspektywie zacznie Was
irytować, będziecie szukali powrotu do dawnych chwil a zwierzę
będzie cierpiało z powodu odtrącania.
Przykładów można by mnożyć i mnożyć....brzmi to drastycznie...jednak
wiem, że wielu osobom plączą się takie myśli i pytania o te kwestie
po głowie, mają takie przyziemne przemyślenia i obawy - jednak
odsuwają je na bok, bo jakoś to będzie! kotek jest taki kochany,
śliczny, wspaniały i daje naszym domom duszę. Jeśli jest taki cudny
a Wy macie wątpliwości czy będziecie potrafili kochac go
bezgranicznie - nie narażajcie go na Waszą próbę. Dla niego
późniejsze rozstanie z Wami to tragedia, zapewniam Was, że Wy
również ciężko to przezyjecie. Nie serwujcie sobie i jemu takiego
losu, jeśli nie wiecie czy podołacie.
Koty są cudowne, ale nie dla wszystkich. One zasługują na
właścicieli wyjątkowych. Nie krzywdźcie ich swoim brakiem
odpowiedzialności.
Musiscie być pewni że chcecie i że dacie radę się w pełni poświęcać
do końca kocich dni. Jakiekolwiek wątpliwości wykluczają kota w
Waszym domu.
Przemyślcie to dobrze zanim będzie za późno.
pozdrawiam!