A ja tu jestem nowa

23.11.09, 10:19
Witam serdecznie wszystkich piszących na tym forum. W kocim temacie
jestem zielona, bo nigdy nie miałam kota. Dlatego też prosze o radę
w kocim temacie. A o co chodzi już piszę: w moim ogrodzie pojawił
się się kot. Był bardzo zabiedzony, więc zaczęłam mu wystawiać
jedzenie. Kot jest bardzo nieufny, czeka na jedzenie ale podejść do
siebie nie da, utrzymuje bezpieczny dystans. Po ok. 2 tyg.
dożywiania zrobił się piękny. Chciałabym go zabrać do domu, więc
bardzo proszę poradżcie mi w jaki sposób oswoić dzikusa, żeby się
dał dotknąc. Czy są na to szanse?
    • nioma Re: A ja tu jestem nowa 23.11.09, 10:36
      Moze na poczatek zrob mu budke do spania na terenie ogrodu jesli
      masz taka mozliwosc? Ocieplone, bezpieczne miesjce do spania.
      Stopniowo powinien sie do Ciebie przekonac.
      Moze jak je to mow do niego? Spokojnym glosem, nie rob gwaltownych
      ruchow, nie probuj na sile dotknac.
      Tak mi sie wydaje, ze jesli Kot zobaczy, ze mu nic z Twojejs trony
      nie grozi to w koncu zrobi ten krok w Twoja strone.
      Nie wiadomo po jakich jest przejsciach, moze miec obawy w stosunku
      do ludzi.
      Powodzenia!
    • wladziac Re: A ja tu jestem nowa 23.11.09, 10:51
      witaj,szanse są ale to trudna droga i nic na siłę,mam na podwórku dzikusa który
      dopiero po pół roku dał się tak oswoić że mogę go brać na ręce a też uciekał jak
      szłam z miseczką jedzenia,natomiast kotka dzikuska od trzech lat nie pozwala się
      dotknąć,ponieważ zbliża się zima zrób mu na razie ocieplaną budkę w ogrodzie w
      zacisznym miejscu i cierpliwie poczekaj,dwa tygodnie to za mało na oswojenie,jak
      będzie widział że nie usiłujesz mu nic zrobić i poczuje się bezpieczny może
      pozwoli się do siebie zbliżyć,druga metoda stosowana szczególnie przy łapaniu
      kotków do sterylizacji to pożyczenie klatki łapki ze schroniska czy jakiejś
      fundacji zajmującej się pomocą kotom do której wstawia się jedzonko i jak kot
      wejdzie do niej to się zamyka ale mam duże wątpliwości co później będzie w
      domu,spróbować można tylko czy nie jest za wcześnie tego nie wiadomo,nie mniej
      jednak jak kotek będzie się trzymał Twojego terenu to i tak trzeba by było na
      wiosnę złapać żeby wykastrować/wysterylizować
      • handzia55 Re: A ja tu jestem nowa 23.11.09, 11:52
        Nawet nie wiem czy to kot, czy kocica. Też myślę o zimie i pod
        wiatą, na deskach, postawiłam mu dużą skrzynkę napełnioną sianem.
        Tam na deskach stawiam mu też miski z jedzeniem. Rudzielec jest
        śliczny i szkoda mi go bardzo.
        • nioma Re: A ja tu jestem nowa 23.11.09, 12:09
          a skrzynka jest z daszkiem?
          najlepiej by bylo, zeby to bylo cos w stylu budki, osloniete od
          wiatru.
          ja nei jestem specjalista od budek wiec moze sie wypowiedza inne
          dziewczyny i podpowiedza jak zrobic.
          jesli bedzie mial cieplo i co do brzuszka wlozyc to juz nie bedzie
          biedny ale szczesliwy kot. a stopniowo na pewno sie do ciebie
          przekona.
          • michal02 Re: A ja tu jestem nowa 23.11.09, 13:46
            Zgadzam się, ze dwa tygodnie to bardzo krotko. Mam za oknem również
            dzikiego rudego kota, którego dokarmiam od zeszłego roku. Nie miałem
            zamiaru się z nim zaprzyjaźniać, chciałem tylko by nie był glodny.
            Niemniej on sam zaczal podchodzic coraz bliżej, gdy nadchodzila pora
            jedzenia, az w koncu czekal obok miski. Kiedys tak nie mogl się
            doczekac na jedzenie, ze oberwałem po rece lapa z pazurami. Za jakis
            czas oberwałem już bez pazurow. A glaskac go zacząłem bardzo
            niedawno. Tez na początku odnosil się do tego bardzo nieufnie, ale
            przyjemnie mu było, bo teraz przede wszystkim musze go odglaskac,
            dopiero potem zaczyna jesc. Ale do domu, nawet jeśli zostawie drzwi
            otwarte – nie wejdzie, najwyżej zajrzy zachowując dystans. I tak to
            już trwa ok. roku
            • wladziac Re: A ja tu jestem nowa 23.11.09, 14:43
              jeżeli cały rudy a nie trzykolorowy to kocur bo rude kotki bywaj niezwykłą
              rzadkością,chyba że miałaś to szczęcie i zawitała do Ciebie niezwykła panienka
        • p.aulinka Re: A ja tu jestem nowa 31.12.09, 12:20
          Jak rudy to na ~99% kocur wink
          Powodzenia w oswajaniu !smile
          • p.aulinka Re: A ja tu jestem nowa 31.12.09, 12:22
            ps. nikech żyje refleks i zorientowanie smile
            nie dosc ze powtórzyłam opinie władziac to zapomnialam ze juz sie w tym watku
            wypowiadałam
            ehhh starosc nie radość wink
    • esimona Re: A ja tu jestem nowa 23.11.09, 19:36
      Kilka lat temu namawiałam bezdomnego - dokarmianego przez sąsiadkę -
      pięknego Rudego do wejścia na mój balkon. Kot patrzył, ale nie
      przychodził. Kiedyś z własnej woli wszedł i położył się na ławce.
      Potem wchodził na balkon i zachodził do domu, przychodził i
      odchodził, kilka razy zimą nawet przenocował - zamieszkać nie
      chciał. Nie przyjął też propozycji udomowienia od kilku osób.
      Zrobiłam mu na balkonie budkę z drewnianej skrzynki na owoce,
      ociepliłam styropianem i wypełniłam sianem, nocował tam od czasu do
      czasu, przed następną zimą wstawiłam budkę do suszarni i tam
      zamieszkał na stałe, potem przyprowadził kolegę.
      Do obcych nie podchodził, do mnie i kilku osób - tak.
      Oswojenie kota i wzbudzenie w nim zaufania wymaga wielkiej
      cierpliwości. Dystans zmniejsza się bardzo powoli.
      Nie wykonuj szybkich gwałtownych ruchów, nie wydawaj głośnych
      dźwięków - koty są na to bardzo wyczulone.
      Życzę powodzenia.
      Rude koty są wspaniałe - inne zresztą też.
    • p.aulinka Re: A ja tu jestem nowa 23.11.09, 19:40
      A witamy Nowa smile
      • p.aulinka Re: A ja tu jestem nowa 23.11.09, 19:43
        Co do bezdomnego kota - roznie moze bycsmile
        Mozliwe ze sie da oswoić mozliwe ze zawsze bedzie nieufny.
        To co mozesz zrobić to :
        - zrobic mu cieple schronienie (uchylone okno do piwnicy , ocieplana budka
        - regularne karmienie
        - zagadywanie , "kicanie" , kuszenie smakołykami (byle nienachalne smile)

        Czy wyjdzie - nikt ci gwarancji nie da - byc moze on jest szczesliwy taki
        własnie "bezpański" - a jak Ty dasz mu cieplo i jedzenie to bedzie juz mega
        szczesliwym kotem - wygrzanym, najedzonym i WOLNYM smile
        Ty z kolei bedziesz mniała mozliwosc podziwiania (z daleka - ale jednak)
        pieknego kota smile To duzo smile
        • handzia55 Re: A ja tu jestem nowa 24.11.09, 14:13
          Właśnie skończyłam ocieplać i zadaszać skrzynkę dla rudzielca. Wszła
          mi lepiej niż się spodziewałam. Dziś udało mi sie zauważyć, że ma
          biały krawat. Więcej szczegółów anatomicznych nie zauważyłam.
          Rudzielec chyba już się poczul właścicielem terenu, bo widziałam
          przez okno, jak pogonil kota sąsiadów. Dziękuję za rady. Od czasu do
          czasu napiszę jak rozwija sie sytuacja.
          • macarthur Re: A ja tu jestem nowa 24.11.09, 22:11
            Witam,
            każdy kiedyś był tu nowy, pisz jak się toczą kocie sprawy
            • nioma Re: A ja tu jestem nowa 24.11.09, 22:16
              koniecznie pisz co u Rudego
    • handzia55 Re: A ja tu jestem nowa 27.11.09, 15:33
      Rodzielec stawia się na posiłki z godną podziwu punktualnościa.
      Mówię Wam, zegarek można wg niego regulować.Budkę zlekceważył
      całkowicie, widocznie ma gdzieś lepsze schronienie. Nadal zachowuje
      dystans i patrzy na mnie takim wzrokiem,jakby chciał
      powiedzieć<żadnych poufałości>.
      • wladziac Re: A ja tu jestem nowa 27.11.09, 17:22
        lokal zlekceważył ale posiłki nie to znaczy że nikt go nie dokarmia,budkę na razie zostaw bo nigdy nic nie wiadomo może jeszcze się przydać,takiego kota najszybciej można przekonać do siebie jedzonkiem,z pełnym brzuszkiem to i zimę przetrwa łatwiej,cierpliwość Twoja może zostanie wynagrodzona i rudy pozwoli się do siebie zbliżyć,większe szanse będą jak go wykastrujesz,może uda Ci się pożyczyć klatkę-łapkę i go złapać tylko po kastracji trzeba go przetrzymać w cieple,na kilka dni może zostać w klatce lub dużym kartonie,ja taki zrobiłam z osiatkowanym okienkiem dla kotki dzikuski gdzie przebywała po sterylce i wtedy pozwalała się dotykać i głaskać bo prawdę powiedziawszy nie mogła uciekać
        • handzia55 Re: A ja tu jestem nowa 30.12.09, 23:53
          Rudzielec ma się dobrze. Dokarmiam go ja i sąsiad. Wygląda
          wspaniale, wąsy ma jak huzar, futro jak niedżwiedż. Gdzie sypia nie
          wiemy. Sąsiada lubi bardziej niz mnie, bo raz dal mu sie pogłaskać.
          Wszystkim kociarzom życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2010
          a wszystkim kotom pelnego brzuszka i ciepłego kącika.
          • p.aulinka Re: A ja tu jestem nowa 31.12.09, 12:23
            hehehe - squbaniec smile
            wiedział jak sie ustawic smile
            ale mysle ze Tobie tez sie da pogłaskac - powidzenia i pisz koniecznie jak się
            sprawy rozwijają
            • wiesia.and.company Re: A ja tu jestem nowa 01.01.10, 02:11
              P.aulinka dobrze to ujęła smile to jest bardzo rozumne działanie, kot asekurant
              smile Urabia sobie grunt. Da się głaskać i Tobie, on dobrze wie, że Cię nagrodzi,
              kiedy zasłużysz wyjątkowo. Rozdziela łaski. Mądrala smile
Pełna wersja