I co ja mam zrobić z tą krową?

23.11.09, 21:11
Upasła się. Biała wygląda jak świniokrowa, mimo wszystkich moich wysiłków.
Dostaje kocichrupki, ale chętnie częstuje się chrupkami Czarnej, która lubi spożywać po troszeczku, co jakiś czas. Biała podnosi ten swój tłusty tyłek i wskakuje na szafkę, gdzie Czarna ma swoją miskę, i wyjada.
Ruszać się za bardzo nie chce, pogoni raz na jakiś czas za muchą albo za laserkiem, ale głównie przemieszcza się między kanapą, miską a kuwetą. Jest tłusta, leniwa, okropnie przylepna i przytulna.
Nie mogę pozwolić na to, żeby przytyła bardziej, a najlepiej byłoby ją odchudzić. Gdyby była jedynym kotem w domu, nie byłoby problemu, w końcu by schudła, ale jest Czarna i jej miska. Poza tym nie bardzo mam możliwość wprowadzenia obligatoryjnej gimnastyki dla grubci, bo dwa razy pobiegnie za laserkiem i już jej się nie chce, już wystarczy się pogapić, jak Czarna przebiega korytarz po raz pięćdziesiąty piąty.
Co zrobić z tą moją pyzą?
    • echtom Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 23.11.09, 21:52
      Ja niestety nie rozwiązałam tego problemu smile Kamcia też od początku wyżerała z miski dystyngowanej kociej hrabiny, która nie spieszyła się przy jedzeniu, i upasła się, mając 1,5 roku, jeszcze niesterylizowana i wychodząca. W czerwcu stuknęło jej 10 lat, więc pocieszam się, że nadwaga nie jest dla kotów zabójcza.
      • verdana Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 23.11.09, 21:55
        Włąsnie. Kotom, jak czytałam, nadwaga nie szkodzi, więc nie ma co
        sie przejmować, poki kot zdrowy.
        • gosiownik Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 23.11.09, 22:51
          > Włąsnie. Kotom, jak czytałam, nadwaga nie szkodzi, więc nie ma co
          > sie przejmować, poki kot zdrowy.

          A gdzie to wyczytałaś?
          Moja Tinki przybrała na wadze po sterylce (nasza wina - miała dostęp do suchego 24h na dobę) i wtedy zaczęły się problemy z drogami moczowymi. Wet powiedział, że jest to częste schorzenie właśnie u kotów z nadwagą i ostrzegł, że jak tak dalej pójdzie to grozi jej cukrzyca. Nie wydaje mi się zatem, że kocią nadwagę należy lekceważyć, bo skutki mogą być opłakane.

          A co do odchudzania to nie ma innej rady - trzeba koty katrmić osobno i dawać dokładnie odmierzone porcje. Ja też miałam z tym problem bo jedna kota jest chuda, druga gruba i w dodatku musi jeść karmę urinary, a zanim gruba zachorowala, dostawały to samo i tyle, ile udało im się zjeść. Teraz dostają 2 razy dziennie, każda odmierzoną porcję jedzenia. Jedna więcej, druga mniej. I niestety, trzeba nad nimi stać i pilnować i wstawać 10 minut wcześniej, żeby panny zdołały się najeśc przed moim wyjściem do pracy. Po jedzeniu miski są chowane, bo jeśli coś w którejś zostało, to wiadomo, że Tinki to pochłonie.


          • anina-1 zgadzam się 24.11.09, 17:40
            gosiownik napisała:
            "Teraz dostają 2 razy dziennie, każda odmierzoną porcję jedzenia. Jedna więcej, druga mniej. I niestety, trzeba nad nimi stać i pilnować i wstawać 10 minut wcześniej, żeby panny zdołały się najeśc przed moim wyjściem do pracy. Po jedzeniu miski są chowane, bo jeśli coś w którejś zostało, to wiadomo, że Tinki to pochłonie."


            Zgadzam się i podpisuję pod tym rękami i nogami. Ja dokładnie tak samo robię. Mi też się wydaje, że poświęcenie 10 minut z rana kotom to nic strasznego. Dziwię się tylko, że są tu osoby, które w to nie wierzą, ze tak można robić. Tylko po co później narzekać, że kot jest upasiony skoro nie ma czasu tego przypilnować?
            • katia.seitz Re: zgadzam się 24.11.09, 17:55
              No to wyobraź sobie, że ja tak robię - tzn. nasypuje obu kotom małą porcję, one
              zjadają natychmiast, nic nie leży w miskach, nie ma dojadania resztek po drugiej
              kotce. A Netinka jak była, tak i jest gruba...
            • kawka74 Re: zgadzam się 24.11.09, 20:19
              Tylko jeszcze poproszę o sposób nakłonienia kota do zjedzenia o wyznaczonej porze.
              • echtom Re: zgadzam się 24.11.09, 21:31
                Nie wiesz? Dajesz kotu miskę z żarciem i po 5 minutach zabierasz, nawet jeśli jest pełna wink
                • kawka74 Re: zgadzam się 24.11.09, 21:40
                  Po miesiącu takiej zabawy w chowanego z Czarnej zostałby tylko uśmiech ;p
                  Całe szczęście, że teraz nie pracuję i jakoś to monitoruję, ale propozycja
                  wstawania 10 minut wcześniej przy wszystkich obostrzeniach, które fundują mi
                  moje koty, jest awykonalna. To znaczy ja mogę wstawać, tylko co z tego, kiedy
                  koty mają swoje własne zdanie?
                  • gosiownik Re: zgadzam się 25.11.09, 11:03
                    Mnie tez sie to wydawalo niemozliwe (nawet zalozylam podobny watek kilka miesiecy temu) bo obie jadly tak jak piszesz - po troszku, kilka razy dziennie. Ale od kiedy u Tinki zdiagnozowano SUK nie bylo wyjscia - kazda dostaje inny rodzaj karmy, ktorej druga jesc nie powinna. Z czasem udalo sie przestawic je na nowy tryb zywienia a przy tym kontrolowac ilosc karmy.
                    Byc moze warto sprobowac przez 2-3 dni, przetrwac kocie narzekania i nie zwracac uwagi na blagalne spojrzenia "zaglodzonego" kotecka. Kto wie, moze sie uda, nie da sie tego dowiedziec nie probujac. Nie twierdze, ze ten sposob jest doskonaly, ale po prostu nie znam innego.

                    A co do umaszczenia, to moja krowka Lola jest szczupla i smukla. Natomiast czarna Tinki powoli przeistacza sie w wlochaty czolg smile
                    • kawka74 Re: zgadzam się 25.11.09, 19:09
                      U mnie Czarna dostaje Urinary HD, czego Biała jeść oczywiście nie powinna, więc
                      biegam z miską - wystawiam, chowam, wystawiam, chowam. Ale w tej chwili mogę
                      sobie na to bieganie pozwolić.
                      Ja już próbowałam przestawić na nowy tryb żywienia - póki co bez skutku.
                      Muszę znaleźć inny sposób.
    • anina-1 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 23.11.09, 22:19
      sama się upasła? po pastwisku biega? Jak można upaść kota, a później nazywać go krową?
      Moim zdaniem to nie jest trudne przypilnować żeby kot jadł odpowiednio... sama mam 2 koty i jakoś sobie radzę. Trzeba im poprostu dawać osobno jedzenie w odpowiednich proporcjach i pilnować żeby jedno drugiemu nie zjadało. Jak trzeba stać i pilnować to tak się robi. Czekam i patrzę aż jeden kot zje a później nakładam drugiemu i to samo robię. Jedzenie nie może leżeć ciągle w miskach. To nie takie trudne i trzeba być odpowiedzialnym za koty i ich dietę choćby wymagało to poświęcenia.
      • annb Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 08:19
        a świstak siedzi i zawija je w te sreberka....



        kawka-łączę się w bólu
        Wczoraj przy okazji okazji wizyty u pani wet bo coś się havie w
        dziąsło stanęło

        usłyszałam
        że muszę odchodzić havę
        no coz
        mus to mus
        kupię jej bieznię i szeleczki
        albo zapiszę na siłownię
        może aqua aerobic by pomogł?
      • echtom Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 08:23
        Przy całej odpowiedzialności, trudno rano stać nad kotami i czekać,
        aż zjedzą, kiedy przed wyjściem do pracy szykuje się jeszcze do
        szkoły i przedszkola trójkę dzieci smile
      • kawka74 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 08:57
        Farmazony straszne.
        Jak można odchudzać kota głodząc innego kota? Jak można stać nad kocią miską, jeśli trzeba iść do pracy? (Moje poświęcenie aż tak daleko nie sięga, żeby zwalniać się z roboty.)
        Rada musi mieć sens i być wykonalna.
        • echtom Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 10:54
          Ta rada jest wykonalna - dla singli, którzy zaczynają pracę o 9 wink
          • anina-1 dla chcącego nic trudnego 24.11.09, 16:24
            Ja jestem mężatką i pracuję codziennie od 7 rano. Muszę pilnować diety kocura
            szczególnie bo pochłania wszystko jak odkurzacz i zabiera kotce spod nosa. Po
            kastracji ma bardzo duży apetyt.
            Co innego szykuje kotce i co innego kocurkowi. Z rana koty mają już wyrobiony
            rytuał, że kotka miauczy pod balkonem więc wypuszczam ją i za ten czas daję
            kocurowi jeść. Trwa to ok 3-4 minut i zjada zawsze do końca a nawet mógłby
            więcej ale wydzielam mu porcję. W tym czasie szykuje dla kotki coś innego.
            Później najedzonego kocura zamykam w pokoju i daję kotce jeść. To również trwa
            ok 3-4 minut. Jeżeli nie zjada do końca i odchodzi od miski, zostaje ona
            schowana do lodówki. Kocur zostaje wypuszczony z pokoju. Tak więc z rana nie
            jest dla mnie tragedią poświęcić 10 minut kotom. Gorzej jest chyba jak się ma
            psa i trzeba go z rana wyprowadzać. Jakoś rodziny posiadają psy i mają na to czas.

            Ja jestem zdania, że dla chcącego nic trudnego.
            Żeby koty trzymały formę i wagę to wcale nie jest problem. Problem polega na
            lenistwie właściciela.
            • echtom Re: dla chcącego nic trudnego 24.11.09, 17:07
              No tak, jak komuś kot zastępuje dziecko, to poświęca mu więcej czasu i uwagi.
              • anina-1 Re: dla chcącego nic trudnego 24.11.09, 17:08
                koty są i będą zawsze traktowane jak członkowie rodziny, bez względu na to czy są dzieci czy nie.
              • anina-1 Re: dla chcącego nic trudnego 24.11.09, 17:21
                A tak w ogóle to sama napisałaś na emamie, że traktujesz koty jak przybrane
                dzieci, więc nie rozumiem twojej uszczypliwości. No chyba, że ktoś nie poświęca
                odpowiedniej ilości czasu dzieciom.
            • kawka74 Re: dla chcącego nic trudnego 24.11.09, 17:24
              Widzisz, dowcip polega na tym - powtórzę, bo pewnie nie doczytałaś - że Czarna je dziesięć razy dziennie. Podchodzi do miski, zjada trochę karmy (niewiele, bardzo niewiele) i odchodzi. Po godzinie wraca. Je w nocy, dwu- trzykrotnie.
              Oczywiście mogę ją zagłodzić, ale to chyba nie o to chodzi, prawda?
              • anina-1 Re: dla chcącego nic trudnego 24.11.09, 17:34
                a mają podobny gust do jedzenia? Bo wtedy można zostawiać to co nie lubi ten drugi.
                Ja jak widzę, ze kotka podchodzi i szuka czegoś, daje jej miskę i jak skubnie pare razy i odejdzie i to co zostaje chowam do lodówki. Nigdy jedzenie nie leży, szczególnie w nocy, bo by te koty się turlały a nie chodziły.
                Pozatym można zmienić nawyki kota i jak zobaczy , ze ma kilka minut na zjedzenie bo później znika to nauczy się jeść o wyznaczonych porach.
                Ja czytam ze zrozumieniem, chciałaś rady to ją daje.
                • kawka74 Re: dla chcącego nic trudnego 24.11.09, 17:52
                  Niestety obie lubią to samo.
                  Jak już napisałam, nie mogę odchudzać jednego kota kosztem drugiego. I - obawiam się, że jeśli kota przez sześć lat nie nauczyła się jeść o wyznaczonych porach, to się raczej nie nauczy. Miewam koty od dwudziestu lat i jeszcze żaden nie zmienił swoich nawyków pod wpływem mojej perswazji. Zwłaszcza nawyków żywieniowych.
                  A Twój post nie brzmiał jak rada, tylko jak oskarżenie plus przechwałki. Więc nie dziw się, że raczej nie został miło przyjęty.
    • katia.seitz Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 23.11.09, 22:27
      Droga anino,
      jeśli twierdzisz, że pilnowanie wagi u kota nigdy nie bywa problemem, to nie
      wiesz, co mówisz. Zapewne masz szczęście, bo twoje koty nie mają silnych
      tendencji do tycia.
      Kawko, łączę się z tobą w bólu jako "właścicielka" prawdziwej Krowy - Netinki.

      Netinka była gruba nawet jako kotka bezpańska,polująca w grudziądzkim więzieniu
      na myszy. Bodajże kirke18 obecna na forum może zaświadczyć, że mylnie wzięto ją
      za ciężarną wink U nas w domu roztyła się jeszcze bardziej. A karmię ją wyłącznie
      chrupkami, w ilościach niewielkich. Inne znane mi koty jedzą znacznie więcej i
      są o wiele chudsze. Neti rzuca się zawsze na jedzenie jak wygłodniała i zjada do
      ostatniego chrupka. Sprawia wrażenie ciągle głodnej, długo przed porą posiłku
      już się dopomina - i ciągle jest gruba.
      Nie mam na nią pomysłu - myślałam, że kiedy sprawię jej koleżankę, schudnie
      dzięki wspólnym zabawom. Nic z tego. Może schudnie uciekając przed moim synkiem,
      gdy ten zrobi się jeszcze bardziej ruchliwy...
      • p.aulinka Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 23.11.09, 22:44
        Ja tez sie łacze w bólu bo i Felek był klucha a i Szyszka ostatnio sie robi
        coraz okraglejsza ( ma potworny apetyt)

        Zdania " jakie to proste" padaja zwykle z ust ludzi którzy nie maja tego
        problemu (czy to z kotami czy to ze soba - najłatwiej mowic "jakie to proste
        schudnac " - osobom szczuplutkim smile)
      • barba50 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 23.11.09, 22:45
        Też zazdroszczę Aninie pewności siebie i kategorycznych osądów. Przy siedmiu kotach (z czego piątka jest kotami wychodzącymi i przychodzi zjeść o różnych porach) nie jestem w stanie przypilnować ilości spożywanych posiłków przez poszczególnych osobników. Przyznaję - u mnie nie ma chudych kotów, jeden Pepek "trzyma linię", ale jest to rodzinna powsiłapa i więcej go nie ma niż jest. Ostatnio bardzo przytył mi Zawada, od momentu wypadku, złamanej (i powtórnie łamanej) szczęki, zapaści i ogólnego bardzo złego stanu zdrowia kiedy walczyliśmy o każdy kęs jedzenia minęło trochę czasu i ciesząc się dobrym apetytem Czarnusia nie uchwyciłam momentu w którym przestał być chorym, biednym kotkiem. Nie wiem co mam zrobić. Przy wszystkim Zawada jest nieruchawy, takie ma usposobienie.
        Schudł mi bardzo w ostatnim czasie Gucio i zapala mi się czerwone światełko, bo jest to niepokojące. Jak tylko wyjaśni się sprawa pp w lecznicy zabiorę go na badanie krwi.
        • echtom Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 08:27
          Moje koty na wsi też wychodziły. Kamcia czasem wracała z tych
          eskapad z pękatym brzuszkiem, a ja snułam niewesołe rozważania, czy
          w tym brzuszku jest mysz czy kurczak sąsiadki uncertain
        • anina-1 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 16:27
          przy siedmiu kotach rozumiem i podziwiam smile
      • kawka74 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 09:03
        Ja nie wiem, czy to przypadek, ale moja biała krówka jest identycznie umaszczona, jak Twoja Netinka.
        Szukam jakiegoś miejsca, gdzie mogłabym stawiać karmę Czarnej, ale Biała i tak je znajdzie, zmobilizuje się i wskoczy, choćby to był szczyt Pałacu Kultury (jak Po w 'Kung Fu Panda').
        Nie chcę, żeby osiągnęła rozmiary wieloryba, muszę interweniować, póki nie jest za późno.
        • annb Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 09:12
          Ja stawiam na wiecej ruchu niestety
          hokus pokus z miskami sie nie sprawdza
          Przy gabie niejadku cedzącym jedzenie przez zęby, odchudzanie havki
          doprowadziloby gabe do zamorzenia
          sie nie da
          mam laserek
          hava nawet za nim biega
          oby zrzucila troche
          oby
          • kawka74 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 12:59
            Przy gabie niejadku cedzącym jedzenie przez zęby, odchudzanie havki
            > doprowadziloby gabe do zamorzenia

            No właśnie.
            Przecież nie mogę zagłodzić jednego kota celem odchudzenia drugiego.
    • circa.about Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 23.11.09, 23:11
      Miałam podobny problem z Kocurem do momentu gdy pojawił się u niego problem z
      drogami moczowymi. Pewnego dnia (a było to jakieś 10 lat temu) kot się zatkał,
      ale na szczęście obyło się bez cewnikowania, udało się go udrożnić
      farmakologicznie. Naczytawszy się w necie przerażających historii o SUK,
      pouczona przez weta, zaczęłam go karmić ściśle odmierzonymi porcjami RC Urinary
      (leczniczą) i w ciągu kilku tygodni kocur wysmuklał, dostał pięknego futra i
      zaczął cieszyć się życiem - skakał, bawił się i generalnie był bardzo aktywny,
      co przy uprzedniej wadze było raczej trudne.
      W tej chwili mam odwrotny problem - Kocur chory, je mało, a na to co zostawi w
      misce z uporem maniaka czatuje Kinia, która już niedługo dołączy do grona kocich
      pulpetów. Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest izolowanie obydwójki - Kocur je
      bardzo małymi porcjami swój Renal zamknięty w garderobie, po 15 minutach
      zabieram miskę. Natomiast Kinia dostaje tak jak dostawała, czyli sypie jej
      porcję suchego albo mokrego, a ona na raty sobie zjada. Gorzej będzie jak Kocur
      odżyje i zacznie jeść, bo wtedy pewnie zacznie wyżerać Kini karmę, której jeść
      mu nie wolno.. Pewnie będę musiała karmic koty zamknięte w dwóch pomieszczeniach
      i po jakimś czasie poprostu chować miski..
    • melba.3 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 11:36
      A co zrobić jeśli kot nawet biega na dworze ale jak się pojawia to
      od razu do torby z chrupkami. Moja tłusta tak się uzależniła od
      stałego dostępu do torby z chrupkami, że potrafi nosić ją w pysku. A
      cierpliwe i nachalne takie, że miauczy aż ulegnę. Wtedy ładuje w
      pysk ile wlezie i pod stół żebym jej czasem nie zabrała i tam w
      spokoju spożywa. Dostaje jedną saszetkę na dzień )część rano, a
      resztę wieczorem)ale to suche podjada co jakiś czas. Tłuste jest
      trochę bo po sterylizacji, a wygląda jak zaciążona i jeszcze się
      rozkłada do góry brzuchem jakby jej sadło przeszkadzało.A dadam, że
      kupuję karmę dla domowych i po kastracji.
    • miriam_73 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 13:49
      Kochać bezwarunkowo i nadal mocno i nieustająco smile przy liczbie kotów większej
      niż jeden, gdy jedno jest żarte drugie mniej to duuuuży problem smile U mnie jest
      to samo - Kizia jest puszysta i trochę kluchowata (i to pomimo tego, że teraz
      jak jest Melka sporo biega) a Melisia to takie wielkie uszy na szczudłowatych
      nogach smile)) A jeszcze, żeby było fajniej to Melka jest żarłokiem i odkurzaczem,
      a Kicia to wybredny stwór, od sterylki mający tendencję do tycia, niestety.
      • kawka74 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 15:38
        Ależ kocham, nadal, mocno, nieustająco i bezwarunkowo smile
        I serce mi pęka na widok koty, która nagle zmienia rozmiar, wciąga pućki, robi oczy biednego, zagłodzonego, nieszczęśliwego kiciusia i prawie się przewraca - taka słaba z głodu.
        Gdybym nie widziała, jak dwie minuty przed tym przedstawieniem opędzlowała porcję Czarnej, dałabym się nabrać z całą pewnością smile
        Obie moje koty są sterylizowane, z tym, że Biała utyła, a Czarna jest rozmiarów raczej filigranowych.
        Jeszcze jedno mi przyszło do głowy - bardzo często widuję koty o podobnym, jak Biała, krowim umaszczeniu, i znakomita większość ma słuszne rozmiary. Może to ma jakiś związek?
        • katia.seitz Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 17:58
          bardzo często widuję koty o podobnym, jak
          > Biała, krowim umaszczeniu, i znakomita większość ma słuszne rozmiary.

          No wiesz - zapewne dbają o swój prawdziwie krowi wizerunek smile)
          Też mi to kiedyś przyszło do głowy - sporo "krówek" chyba ma tendencję do
          otyłości...
          • kawka74 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 24.11.09, 20:18
            Biała macha ogonem tak, jakby muchy od tyłka odganiała, zupełnie po krowiemu.
            Mam też nagrany filmik, na którym grubcia żuje jakąś zieleninę.
            Coś w tym jest. smile
    • gacusia1 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 25.11.09, 17:44
      Proponuje karme "chudej" schowac do pudelka z taka dziurka,przez
      ktora wejdzie tylko "chuda" a grubej sie tylek nie zmiesci. Ja tak
      robilam gdy "stare" wyjadaly karme kocietom.
      • ewik1976 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 25.11.09, 19:13
        Ja chudą zamykam z jedzeniem w łazience, grubasek je w kuchni. Jak chudej w misce zostaje, to chowam póki nie zgłodnieje. Gruby od tego nie schudł, ale przestał tyć big_grin
        • kasicaaa Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 26.11.09, 01:21
          no właśnie - mam na stanie braci. urodzeni w tym samym dniu,
          karmieni identycznie (nie ma walk o żarcie, jak nałożę jedzą zgodnie
          i mniej więcej tyle samo, w tym samym czasie odchodzą od miski -
          specjalnie obserwuję). w tym samym dniu kastrowani. ruchu mają tyle
          samo, tryb życia identyczny, a behemot jest "laska", a fagot -
          prawie dwa razy cięższy od behemota.
          żebym nie pilnowała, nie śledziła, nie sprawdzała.... ale pilnuję,
          śledzę i sprawdzam. i nie chce wyjść inaczej: chłopaki prowadzą
          identyczny tryb życia, tak samo szaleją, a jeden jest smukły i
          zgrabny, drugi - wielki jak krowa
          nie mam pojęcia jak to zmienić
          • kawka74 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 26.11.09, 16:41
            Z tym zamykaniem w pudełku niezły patent, Czarna lubi tego rodzaju zakamarki,
            tylko jak znam grubcię, to zrobi taki sajgon, że z tego pudełka nie zostanie
            nawet strzępek smile Ale spróbować nie zaszkodzi.
            Kasicaaa - tej zagadki to ja nie umiem rozwiązać. Ruchu mają chłopaki tyle samo,
            jedzą tyle samo... Chyba należy zwalić na cechy osobnicze, a z tym to się nic
            nie da zrobić uncertain
            • jottka Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 26.11.09, 20:18
              apropo wąskiego pudełka - widziałam sceny straszliwe, kiedy to jeden kocur tkwił
              w zamkniętym transporterze, konsumując, a drugi, oburzony do żywego, lał go
              pazurzastą łapą po zadkusmile konsumujący jednakowoż był najwyraźniej dobrze
              ofutrzony tamże, bo lekceważył agresora i mlaskał rozgłośniesmile
              • echtom Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 26.11.09, 23:13
                Miałam kilka lat temu 2-miesięcznego tymczaska. Kiedy coś z zapałem konsumował, moja wówczas 4-letnia, dorodna Kamcia przyczaiła się z tyłu i waliła go łapą po głowie. Młody totalnie ją zignorował i spokojnie konsumował dalej smile
            • zazaz3 Re: I co ja mam zrobić z tą krową? 26.11.09, 20:27
              Droga kawko-Tyś chyba mną jest(tak jak w "Fight Club",co by
              tłumaczyło moje wieczne niewyspanie).łączę się w bólu odchudzania 1
              kota-i też białego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja