W końcu i mi zaginął kot :( / Białystok

03.12.09, 22:17
Do tej pory tylko o tym słyszałam, czytałam i współczułam aż niestety mi też
się to przytrafiło sad Miałam świadomość, że skoro mam koty wychodzące, to może
w końcu coś się któremuś stać. Ale skoro od 5-6 lat obydwa kocury spokojnie
sobie wychodziły i wracały, to byłam już o nie w miarę spokojna...Aż tu we
wtorek 1 grudnia przed 6 rano wypuściłam mego młodszego kota - Eliota na dwór
i od tej pory nie ma po nim śladu sad
Zdarzało już mu się znikać na dłużej, jego rekord to 1,5 doby poza domem, ale
tylko wtedy kiedy było ciepło. Ale gdzieś od września nie siedział na dworze
dłużej niż kilka godzin i trzymał się raczej w pobliżu bloku, więc od razu
wiedziałam, że coś jest nie tak. Poza tym wyjrzałam po niego po ok dwóch
godzinach, co mogło się przez ten czas stać? On uwielbia jeść więc nawet jakby
gdzieś polazł to powinien wrócić na karmienie. Jeżeli go nie daj Boże potrącił
jakiś samochód to powinnam znaleźć jakieś ślady a wciągu dnia obchodziłam
okolicę i nic...

Mam oczywiście wyrzuty sumienia. Jak mnie obudził przed tą 6 rano to
półprzytomnie zeszłam z nim na dół i wróciłam do łózka jeszcze trochę pospać.
Zwykle jak się obudzę a koty były na dworze to ledwie wstanę z łóżka, zakładam
polar i lecę sprawdzić czy nie czekają przed blokiem. A tego dnia stwierdziłam
ze przynajmniej twarz sobie spokojnie umyję, okulary założę. I jeszcze
bardziej zła byłam niż zmartwiona, gdy go nie zastałam, bo do lekarza miałam
iść i się spieszyłam. A może trzeba było wyjrzeć te 10 min wcześniej, może
trzeba było od razu wyjść się za nim rozejrzeć...Bo potem wyszłam na dwór
razem z drugim kotem i przelecieliśmy się dookoła bloku. Rainer inne koty
potrafi wytropić jak ogar zająca ale niczego nie znalazł. Zresztą on w ogóle
zdaje się nie zauważać, że w domu nie ma drugiego kota. Myślałam, że skoro tak
lubił terroryzować młodszego kolegę, to przynajmniej odczuje jego brak a ten
nic, mały despota wink
Najgorzej było wczoraj rano, kiedy idąc rano do sklepu pomyślałam sobie, że
trzeba by poszukać kota w okolicy cmentarza. I dosłownie pół minuty później
widzę w oddali, jak po łącze przed cmentarzem idzie sobie czarny kot!
Westchnęłam w przypływie nadziei i ulgi, przyspieszyłam kroku ale po chwili
zorientowałam się, że to jakiś inny kot...Strasznie to było dołujące...

W każdym razie jakby ktoś przypadkiem widział w Białymstoku na Leśnej Dolinie
w okolicy ul. Boboli grubego czarnego kota z białym brzuchem, szyją i w
białych skarpetkach to bardzo proszę dać znać, bo mam same złe przeczucia sad
    • macarthur Re: W końcu i mi zaginął kot :( / Białystok 03.12.09, 23:29
      serdeczne współczuję, winy tutaj żadnej twojej nie ma skoro kot był
      wychodzący,aczkolwiek mój kot wychodzący ma zawsze zawieszkę z
      numerem telefonu na szyi, jeśli twój kot tego nie miał ktoś mógł
      wziąć go za wyrzutka i wziął do siebie do domu,w pierwszej
      kolejności na twoim miejscu oplakatowałbym okolicę w promieniu 2
      kilometrów mało prawdopodobne żeby kot poszedł dalej
      • katikot Re: W końcu i mi zaginął kot :( / Białystok 03.12.09, 23:42
        Napisz też na miau, może tam będzie ktoś z Twoich okolic. Możesz też dać ogłoszenie do prasy lokalnej - w lokalnych dodatkach Wyborczej ogłoszenia o zaginionych zwierzakach są za darmo - i w serwisach typu gumtree.

        https://fotozrzut.pl/zdjecia/5cd3bc476a.gif
    • gemmavera Re: W końcu i mi zaginął kot :( / Białystok 04.12.09, 08:48
      Porozwieszaj ogłoszenia w okolicy - może ktoś kota znalazł.
      Popytaj u lokalnych weterynarzy, może ktoś coś wie.

      Na pociechę powiem, że moja kotka była poza domem prawie 4 doby - w zasadzie
      straciłam nadzieję, że wróci. Ale wróciła. smile Za to później juz nigdy na tak
      długo się nie oddaliła.

      Trzymam kciuki.
    • maryshaa Re: W końcu i mi zaginął kot :( / Białystok 04.12.09, 09:46
      Masz na pewno jakieś zdjęcie kota...
      Zrób ogloszenia i porowieszaj po okolicy, w sklepach, u fryzjera...
      tam gdzie chodzi sporo ludzi.
      Porozgłaszaj dookoła znajomym, że szukasz swojego kota. Poczta
      pantoflowa sprawdza się całkiem nieźle i dzięki niej wiele osób
      będzie wiedziało, że szukasz kota.
      Jak bym obeszła pobocza najbliższych dróg... wiem, że to straszne
      ale zawsze lepiej znać najgorszą prawdę niż nic nie wiedzieć.
      Trzymam kciuki, że jednak się znajdzie.
      Może poszedł na lumpy i wróci za kilka dni.
      Jeśli mieszkasz w bloku przeszukaj piwnice i jeśli to osiedle to na
      każdej klatce wywieś ogłoszenie.
    • ewik1976 Re: W końcu i mi zaginął kot :( / Białystok 04.12.09, 10:49
      sad
      Oplakatuj kota, ogłoszenia w sklepach, u weta itd, obdzwoń schroniska.
      Mam nadzieję, że kociej się znajdzie.
    • circa.about Re: W końcu i mi zaginął kot :( / Białystok 04.12.09, 10:50
      Ja jakiś czas temu poszukiwałam mojej Kini, która wychodziła na dwór tylko late,
      i na jakąś godzinkę, czasami dwie. I co najważniejsze, nigdy od domu się nie
      oddalała. Gdy o 22 wciąż jeszcze jej nie było, wyszłam z latarką na
      poszukiwania, które oczywiście nic nie dały.
      Gdy załamana szłam do domu, przyszło mi do głowy, ze może w piwnicy ktoś ją
      zamknął.. Otwieram drzwi a Kinia jak starzała wyskakuje płacząc z wyrzutem "jak
      mogłaś mi to zrobić?!". Dodam, że to nie ja ją tam zamknęłam, tylko sąsiad.
      Kota moich znajomych nie było dwa tygodnie - już wszyscy sie z nim pożegnali, a
      tu kot wrócił, trochę wychudzony, bardzo wystraszony, ale żyw - podejrzewamy, ze
      mógł wleźć do jakiejś rzadko używanej piwnicy i ktoś go zamknął..
    • abranova Re: W końcu i mi zaginął kot :( / Białystok 04.12.09, 12:14
      Dzięki wszystkim za pocieszenia i rady
      Ogłoszenia będę dziś u brata robić. Chociaż dziwne to trochę będzie, bo 5 lat
      temu właśnie rozklejałam po okolicy ogłoszenia, że znalazłam takiego a takiego
      kota i szukam właściciela. Nikt się nie zgłosił a teraz to mi Eliot zaginął.
      Może tym razem też ktoś go przygarnął?
      Najgorzej, że sporo osób w okolicy strasznie krzywo patrzy na moje koty, więc
      nie mogę liczyć na szerokie zrozumienie
    • daad Re: W końcu i mi zaginął kot :( / Białystok 04.12.09, 14:51
      Trzymam kciuki za odnalezienie kotka. Może ktoś go znalazł przygarną
      i jest u kogoś w domu, jak rozwiesisz ogłoszenia to się znajdzie.
      Pozdrawiam.
      • kamilcia23 Re: W końcu i mi zaginął kot :( / Białystok 04.12.09, 16:16
        to jest z białegostoku może poproś o pomoc w poszukiwaniu albo
        zamieść ogłoszenie.Pozdrawiam i trzymam kciuki zeby kotek się
        odnalazł cały i zdrowy
        kotkowo.pl/index.php
    • katikot Re: W końcu i mi zaginął kot :( / Białystok 12.12.09, 17:09
      I jak, znalazł się?
      • abranova wciąz nie ma 13.12.09, 11:17
        Niestety po kocie wciąż ani śladu ani słychu sad A na dworze coraz zimniej, jakby
        sam gdzieś poszedł to już by na pewno wrócił, więc obawiam się, że spotkało go
        coś złego...Albo ktoś się nim dobrze zaopiekował i nie wypuszcza z domu wink

        Dziwnie tak w domu z tylko jednym kotem. Jak budzę się w nocy albo rano to już
        nie muszę przypominać sobie, ile kotów jest na stanie i czy któryś jest na
        dworze, bo to się da szybko ustalić. Lepsze chrupki, których Rainer nie jada
        wynoszę stopniowo w posiłkach dla bezdomnych kotów, bo otwarte i tak wietrzeją.
        Ale muszę rozczarować tych, którzy liczyliby, że jeśli Eliot nie wróci to wezmę
        innego kota na stałe albo na opiekę. Mój Rainer niestety ma tak dominujący
        charakter i tak gania inne koty, że jest to raczej niemożliwe. Tego zgubionego
        ledwo ledwo tolerował i po paru wspólnie spędzonych latach jego przywiązanie
        objawiało się w ten sposób, że już tylko od czasu do czasu podgryzał Eliota a
        nie prawie codziennie... :] Nie wiem nawet co będzie jeśli zguba do mnie wróci,
        znów pewnie wojna, eeeh
Pełna wersja