Dodaj do ulubionych

Mój kocur "rezydent" liże "młodego" kocurka

05.12.09, 19:56
Czesc Eksperci,

Zanim naszukam sie w necie - nie mam czasu- jestem pracujaca samotnie
wychowujaca 2 kocury "matka"- wiem, ze mi madrze odpowiecie.

Moj starszy -2 lata- kocur czesto lize mlodego - 6 miesiecy. Co to znaczy?
Kocha go czy uwaza, ze ten sie nie myje dostatecznie?

Pytanie to mnie nurtuje, bo swojego pierwszego kocurka jako samotnie
wychowujaca matka, nie chcialam wychowac na geja. To byl taki zart, bo nie mam
nic przeciwko odmiennosciom seksualnym. A teraz patrze jak starszy lize
mlodego. Smiac mi sie chce, ze prawdopodobnie moje wysilki wychowawcze poszly
na marnesmile

A jakie jest Wasze Szanowni zdanie?
Obserwuj wątek
    • vauban Re: Mój kocur "rezydent" liże "młodego" kocurka 05.12.09, 21:39
      Opiekuje się i zaznacza własną dominację. Liże kot starszy wiekiem i prestiżem.
      Nasz Zyzio tak pielęgnował Lolka i tymczaskę Gryzeldę.
      Bez obaw, to dobrze, o ile nie pojawi się trzeci kot, bo wtedy nastąpi
      rywalizacja o pierwszeństwo w stadzie. Średni Lolo strasznie zważniał, gdy
      pojawił się Duduś i wciąż walczy o dominację nad oboma, z miernym zresztą
      skutkiem. Zyzio jest za mądry na to, by dać się zepchnąć wink
    • paperella Re: Mój kocur "rezydent" liże "młodego" kocurka 06.12.09, 00:20
      Dziekuje za odpowiedzi Drodzy Kociarzesmile

      Z pewnoscia macie racje, bo maly obserwujac duzego zaczal sie myc ostatnio
      intensywnie, wiec ta druga mozliwosc odpada. Musze sie zastanowic coby tu
      zrobic, zeby mnie lizaly, oszczedzilabym na wodziesmile

      Moj drugi - mlody - kocurek nazywa sie Rockecik-Krokecik- Pulpecik (jest szybki
      jak rakieta, a reszta bo uwielbia jesc i pewnie niedlugo tak bedzie wygladac).
      Moj pierwszy nazywa sie Wiktorek- przezywam go "Wujkiem", bo jest opiekuńczy w
      stosunku do mlodego. Teraz dojdzie jeszcze "Niania"smile A chlopaki spia teraz na
      jednym fotelu.

      Vauban: 3 kota nie bedzie (moje postanowienie, drugi doszedl bo zycie jednego
      jest nudne). No i macie dobra klinike w T. na Kosciuszki- bylam tam 4 razy, bo
      Wiktorek mimo zabezpieczonego balkonu wyrwal sie i probowal nauczyc sie latac.
      Dr Rykaczewski po operacji podobno przeprowadzil z nim rozmowe i rzeczony
      obiecal juz wiecej tego nie robic.

      • vauban Re: Mój kocur "rezydent" liże "młodego" kocurka 06.12.09, 22:02
        smile
        Tak, klinika na Kościuszki jest naprawdę niezła, mam do niej blisko i przeważnie
        tam dokonuję "serwisu" swoich kotów wink Pracuje tam zresztą kolega z liceum i z
        klubu płetwonurków, dr Garstecki.
        A co do trzeciego kota - trafił się po prostu. Też myśleliśmy, że dwójka to
        góra, ale przeprowadziliśmy się właśnie wtedy do większego mieszkania i WTEM !
        Na drodze pojawił się biedny, porzucony, głodny kotecek. Jak w takich
        okolicznościach nie brać? Kotecek ma dziś prawie 9 kg i jest kochany wprost
        obłędnie. Nie chcę na razie tego mówić głośno, ale...


        ... jeśli się trafi kolejna kocia bida, to czy będziemy się wahać? Niedługo. Sza.
        • paperella Re: Mój kocur "rezydent" liże "młodego" kocurka 07.12.09, 21:10
          Vauban: Wysylam Ci za chwile maila z prosba o podanie dobrego "serwisanta"
          kotkow. Bo ja z tym mam w G. problemy.

          3. nie bedzie. Chalupa jest duza, wiec sie nie przeprowadze, a poza tym jest
          jeszcze 9 kotow- dzialkowcow, ktorym pomaga slynna fundacja "Kotki" , ktorej
          jestem prezesemsmile W tym roku jestesmy lepiej zorganizowani.



          • vauban Re: Mój kocur "rezydent" liże "młodego" kocurka 08.12.09, 00:19
            Nic do żadnej skrzynki nie wpadło - ani do gazetowej, ani na priv (gazetowa
            przekierowuje z filtrem na reklamy), więc cóż... Mogę powiedzieć z czystym
            sumieniem, że na Kościuszki są generalnie sami fachowcy i na kogokolwiek się
            trafi, to się trafi dobrze.
            Przy okazji, w najbliższej okolicy działa taka miła starsza pani dokarmiająca i
            lecząca bezdomne koty. Muszę ją odnaleźć i zareklamować. Czasem kwestuje przy
            PoloMarkecie na Świętopełka.
      • br0mba Re: Mój kocur "rezydent" liże "młodego" kocurka 07.12.09, 21:35
        a u mnie Funka (młodsza stażem i wiekiem) myje Grubego
        ma z tgo powodu ksywe Gospocha, bo jak tylko rano sie obudzi to leci do Grubego
        go umyć, ona sama sie nie daje (czasamiGruby przycisnie ją łapą i wylize jej
        całą głowę smile)
        zauwazyłam tez ze za kazdym razem jak ktos ja pogłaszcze to myje sie cała, a
        przy okazji ręce głaszczącego, straszliwie lize po rękach
        Gruby tak nie ma, a ogole on to jest pierwszy wypieszczony, Funka juz
        wychowywała sie przy nim to inaczej
        • urszulkazgdyni Re: Mój kocur "rezydent" liże "młodego" kocurka 07.12.09, 22:09
          Dla określenia sytuacji: Czarny jest 2,5 letnim wykastrowanym Kocurem, mam go od ok. 3 lat, Rudy, ok. 1 Roku,wykastrowany kocur, mam go 2 miesiące i aktualnie Rudy nosi kołnierz plastikowy aby się nie drapał , przez co nie może się też i myć.
          Pewnego dnia patrzyłam z rozczuleniem jak Czarny wylizuje Rudego. Wylizywał go z pół godziny po czym "wziął się do roboty" Pierwsza moja myśl, że Czarny byle brudasa nie będzie "pukał", zadbał coby Rudy "z brudnymi nogami nie pchał się do łóżka"
        • awanturka Re: To mamy odpowiedz a teraz.......... 10.12.09, 17:16
          awanturka napisała:

          > Tu nie ma co się śmiać!! - jeden z moich kotów wylizywał mnie wcale nie tak rza
          > dko rano na czole, u nasady włosów lub jak spałam - na karku, tam gdzie kończą
          > się włosy. może nie dosć starannie myłam się przed pójsciem spać???
    • awanturka Re: Mój kocur "rezydent" liże "młodego" kocurka 10.12.09, 11:50
      To się zdarza - posredniczyłam kiedyś w przekazaniu małego kociaka pomiędzy dwoma osobami - w drugim był kot-rezydent -3-4 letni potężny kocur. Od razu wczuł się w rolę matki - nie tylko małego wylizywał i pozwalał się w siebie wtulać ale ...nosił go w pysku (a mały choc wcale już nie był kocim niemowlakiem pozwalał mu na to a nawet zdawal się być z tego zadowolony).

      moje dwa dorosłe koty wylizywały się nawzajem (albo równocześnie, albo na zmianę jednego razu jeden był tym który lizał a innego drugi i zdarzało się to własciwie ciągle)
      • wiesia.and.company Re: Mój kocur "rezydent" liże "młodego" kocurka 10.12.09, 18:22
        Tak, to taka kocia forma życzliwości i zaznaczenia dominacji. smile
        A ja mam też kotkę-pieszczoszkę: ona pierwsza wyciąga pyszczek i nadstawia do
        dwóch moich kotów (szefowej Wikci i do jej kochasia sprzed trzech lat tak! tak!
        Filipka). Po prostu domaga się pieszczot i lizania pysia w sposób jednoznaczny.
        Sama się o to prosi.
        Są też momenty, gdy kot bardzo podniecony pozytywnie np. przy ulubionym czesaniu
        - zaczyna lizać drugiego kota. I wcale nie muszą się lubić, mogą być wręcz
        rywalami. Tak robi mój Miluś - zaczyna impulsywnie lizać Kubusia (oj, wróg!),
        gdy szczotkuję oba koty na pralce. Albo nagle Miluś z zamkniętymi oczami właśnie
        impulsywnie zaczyna lizać Misiunię i ta wycofana i nieśmiała bidulka głupieje...
        bo to taki nieoczekiwany akt sympatii, a ona przecież nieprzygotowana
        psychicznie wink
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka