Helka - coś jest nie tak..

16.12.09, 10:55
Helka jest u mnie od soboty. Na dzień dobry się rozwolniła, mimo że dostała do
jedzenia dokładnie to samo co w DT. Był to Whiskas Junior niestety, więc
niechętnie, ale jej dałam. Wieczorem - rzadkie kupy. Dałam smectę, bo
stwierdziłam, że może to stres.
Na drugi dzień było trochę lepiej - qupalki trochę bardziej stałe, ilość 5-6
na dobę. W poniedziałek bez zmian, a wczoraj wieczorem znowu na rzadko. A
dzisiaj już się przeraziłam, bo znalazłam w kuwecie rzadkiego śluzowatego
gluta z odrobiną krwi.
Helka żre niczym koń, najchętniej cały czas by sterczała przy misce. Normalnie
się bawi..
Rozmawiałam z dziewczyną z DT - podobno 4-5 qup na dobę to u Heli normalne,
poradziła dać jej samo suche, bo po tym jej zawsze przechodziło. To jej
wczoraj dałam RC Kitten - nie jest to dla niej nowość, bo w DT też to jadła i
było ok.
Macie jakieś pomysły? Chyba do weta trza?
    • jottka Re: Helka - coś jest nie tak.. 16.12.09, 11:18
      jak jest krew w kale, to zawsze do weta (przynajmniej telefonicznie) - przy czym
      jak krew jest jasna i niedużo, w typie takich punkcików, to może być mechaniczne
      podrażnienie odbytu, jak np. kociak się wysila, ma raz zatwardzenie, raz nie, no
      czasem sie zdarza, ale to po unormowaniu się bobków groźne nie jest. natomiast
      jeśli krew jest ciemna i np. wewnątrz bobka, to do weta natychmiast.

      stres i zmiana miejsca mogły się rzeczywiście przyczynić do helkowych problemów,
      ale niech to lepiej wet stwierdzi, za małe kociątko, żeby ryzykować przeczekaniem
    • mam-dwa Re: Helka - coś jest nie tak.. 16.12.09, 11:46
      Cześć!
      Ja dokładnie miałam takie problemy z Mruczką gdy była u nas pierwszy dzień. Do
      tego te robaki! Śluz, krew, robaki, byłam spanikowana!
      Pojechaliśmy do weta i poradził na razie dawać suchy pokarm, aż się
      zaaklimatyzuje, no i odrobaczył.
      Pozdr.
      wink
    • velvet_violin Re: Helka - coś jest nie tak.. 16.12.09, 12:05
      Czy dałaś jej może mleko?
      • circa.about Re: Helka - coś jest nie tak.. 16.12.09, 12:35
        W ogóle kotom mleka nie daję, więc to nie to..
        Moja sister (kociara, kiedyś hodowca egzotyków i birmanów) mi poradziła, by
        przez 2-3 dni dawać jej tylko chude mięso wołowe - co Wy na to?
        • jottka Re: Helka - coś jest nie tak.. 16.12.09, 12:40
          emm, a masz jakieś trudności z dotarciem do weta? krew w kale to zawsze sygnał
          alarmowy, choćby telefonicznie trzeba się z fachowcem skontaktować. zmiana diety
          dobra przy wstępnym rozwolnieniu itp., ale tu trzeba się weta poradzić,
          ewentualnej robaczycy czy choroby jelit wołowiną nie usuniesz.
          • circa.about Re: Helka - coś jest nie tak.. 16.12.09, 13:43
            Byłam u weta, sama, bo taki mróz, że bałam się, że kota przeziębię - nie mam
            samochodu, więc musiałabym iść piechotą.
            Pytał czy odrobaczona (na pewno tak, bo jest wpis w książeczce), czy nie ma zbyt
            wielkiego brzucha - ma, ale tylko po jedzeniu, bo później jej schodzi.
            Stwierdził, że powinna dostać antybiotyk, bo krew i śluz w kale nie są dobrym
            objawem u takiego kociaka. Jeśli się nie poprawie do jutra wieczorem, to mam
            przyjść z kotem.
            • jottka Re: Helka - coś jest nie tak.. 16.12.09, 20:10
              circa, skąd ty jesteś? może ktoś będzie mógł cie samochodem podrzucić

              a poza tym pewność odrobaczenia to tylko badanie kału daje, teraz nie pora na
              to, ale jeśli jej samo przejdzie do jutra, to zrób je na wszelki wypadek - o
              zarażenie się nietrudno, a lepiej sprawdzić, co i jak.
          • wladziac Re: Helka - coś jest nie tak.. 16.12.09, 13:45
            czasowo podaj lakcid bo może flora bakteryjna jelit jest zaburzona,ale weta się
            popytaj co do tej krwi w kupalu,trzymam kciuki za Helunię
            • circa.about Re: Helka - coś jest nie tak.. 16.12.09, 20:58
              >> jottka - niestety mieszkam w małej mieścinie na Pomorzu i wątpię, by
              ktokolwiek z forum niedaleko mnie mieszkał.
              Wetów u nas jest dwóch - jeden z nich ma gabinet całkiem blisko, ale poprostu
              nie chciałam w ogóle Helki z domu w ten mróz wyciągać.
              Na razie antybiotyku nie dałam, bo od rana żadnego kupala nie było, a kocię
              zachowuje się normalnie.
              A tak poza tym, to niezła księżniczka mi rosnie - kupiłam wołowinę, zmieliłam i
              raz zjadła. A za drugim razem powąchała i miaukiem oznajmiła, że nie będzie
              znowu tego jadła. I dostała saszetkę.. smile
              • mist3 Re: Helka - coś jest nie tak.. 16.12.09, 21:15
                takie częste kupki to z dużym prawdopodobieństwem wynik jadania
                saszetek whiskasa - bo to przelatuje przez kota. I wzdęty brzuszek
                zaraz po jedzeniu też jest częstym objawem zjadania tego paskudztwa.
                Oczywiście lekarz jak najbardziej wskazany, ale staraj się ją
                odzwyczajać od tego mcdonaldsa dla kotów. Trzeba stopniowo
                zmniejszać ilość saszetek i dodawać do nich 'docelowe' jedzenie -
                suche i mokre (np. wołowinę do whiskasa), stopniowo zmniejszając
                ilość whiskasa na rzecz tego, co chcemy kotu podawać.
                Nagłe zmiany jedzenia mogą powodować 'koci strajk głodowy' dlatego
                właśnie trzeba to przeprowadzać z pomysłem i powoli.
                • circa.about Re: Helka - coś jest nie tak.. 17.12.09, 10:49
                  Ja w ogóle kotom Whiskasa nie kupuję - wyjątkiem był Kocur w swoich ostatnich
                  tygodniach życia, ale w jego przypadku chodziło o to, by cokolwiek jadł..
                  Młoda dostała whiskasa tylko w pierwszym dniu, potem udało mi się kupic Perfect
                  Fit Junior, a w poniedziałek byłam na wycieczce w 3-city i nakupowałam dobra
                  wszelakiego (Miamor, Animonda, RC - wszystko dla kociaków) - Helka to wszystko w
                  DT jadła, więc teoretycznie nie powinno być zadnych problemów.
                  Ale że już wszystko wydaje się być w porządku, myślę, że powodem rozwolnienia
                  był chyba stres. Kota się wyluzowała i qpale się unormowały.
                  Teraz śpi malowniczo umoszczona w mojej poscieli - przecież jasne jest, że jak
                  kot zalega, to pańcia łóżka nie złoży big_grin.
              • mysiulek08 Re: Helka - coś jest nie tak.. 17.12.09, 03:24
                > A tak poza tym, to niezła księżniczka mi rosnie

                A co, tylko my mamy cierpiec wink
    • circa.about Re: Uffff..... 16.12.09, 23:47
      Helka po całym dniu bez urobku, zostawiła w kuwecie piękne wielkie kupsko w
      prawidłowym kolorze i konsystencji.. (sorry za opis smile)

      Dodam jeszcze, ze moje koty zaczynaja powoli się tolerować - cały wieczór
      ganiały się po mieszkaniu hałasując przy tym niemożebnie smile. Nawet Kinia
      specjalnie nie syczała. Do miłości jeszcze daleko, ale na pewno o krok bliżej smile.

      A Helka nauczyła się warczeć - robi to tylko kiedy je i zbliży się do niej
      Kinia. Taka jestem wtedy groźna... big_grin
      • sohee Re: Uffff..... 17.12.09, 01:13
        No to super. smile
        I oby było jeszcze lepiej. wink
        • macarthur Re: Uffff..... 17.12.09, 01:29
          miejmy nadzieję że to nie tylko chwilowa poprawa tylko stała tendencja
          • wiesia.and.company Re: Uffff..... 25.12.09, 20:41
            Bardzo się cieszę, że już się normuje. Znam ten lęk (Grosia takie miała kupki z
            krwią, rozwolnienie, Leosia też). Swoją drogą ciekawa jestem, czym malutka była
            odrobaczana? Bo u mnie przez telefon (byłam w lesie z podrzuconą maleńką Grosią)
            lekarz od razu zasugerował robaki.
            Jeśli Kinia była odrobaczana Vetminthem (pastą do pyszczka) to raczej bym
            powtórzyła odrobaczanie Pyrantellum. Ale... mam nadzieję, że już dobrze, bo
            wspaniale je i pewnie musiały się jelita przestawić na takie dobre, prawidłowe
            jedzonko...
            A w ogóle to moje gratulacje, że się dokociłaś i to jeszcze w takim stylu...
            pojechałaś po maleństwo i pewnie uratowałaś malutkiej życie.
            A wygląda na baaaardzo zaradną koteczkę, chociaż to przecież chucherko.
            Mizianki! smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja