smutne i trudne

29.12.09, 14:52
Witam,
temat tyle smutny, co trudny:
Mam dwa dorosłe koty do oddania. Kocur Karolek około 7 lat i kotka
Polka około 5 lat (po kastracji/sterylizacji). Koty mieszkaja u moich
rodziców w bloku na 4 piętrze, nie wychodząa na dwór. Nie mogę ich
przygarnąć, bo sama mam już 3 koty i 2 psy w malym mieszkaniu.
Kotki sa bardzo dobrze utrzymane, grzeczne, zdrowe. Polka jest
strasznym lakomczuchem i dlatego jest po prostu grubaskiem. Karolek
za to jest najmilszym kotem świata. Jest cichutki, grzeczny,
mięciutki i uwielbia spać pod kocem lub kołdrą.
Moi rodzice od dłuższego czasu szukają dla nich nowego domu, gdyż w
związku z chorobą taty nie mogą się zwierzakami dłużej opiekować.
Nie wiem co robić, chcą je oddać do schroniska,
proszę poradźcie, pomóżcie.
magda@stoprocent.net
gg: 109828
    • mysiulek08 Re: smutne i trudne 29.12.09, 15:56
      Smutne to i przykre.

      Czy schronisko jest jedynym rozwiazaniem? Rodzice zdaja sobie sprawe,ze to wyrok smierci dla towarzyszy, ktorzy byli z nimi tyle lat?

      Jakby sie czuli gdybys Ty ich (rodzicow znaczy sie) chciala do przytulku oddac? Rozumiem, ze choroba, ze ciezka decyzja, ale schronisko?

      Za wiele nie pomoge, tutaj masz adresy gdzie mozna dac ogloszenia:

      forum.gazeta.pl/forum/w,10264,101393111,101393111,Strony_na_ktorych_mozna_zamiescic_ogloszenia.html
      • gacusia1 Mysiulek 29.12.09, 19:15
        "Jakby sie czuli gdybys Ty ich (rodzicow znaczy sie) chciala do
        przytulku oddac? "
        Pojechalas po bandzie. Ponizej pasa taka zagrywka wiesz? Sa
        okolicznosci i koty nalezy umiescic w dobrych rekach tylko te rece
        znalezc to jest nie maly problem.Oszczedz sobie na przyszlosc takich
        porownan,ok?
        • mysiulek08 Re: Mysiulek 29.12.09, 19:46
          Bije sie w piersi, przepraszam. Wiem dobrze jak trudno znalezc dom dla kotow,o
          tym jak zyja w schroniskach tez wiadomo. Porownanie niemile i niegrzeczne, kajam
          sie.
      • awanturka Re: smutne i trudne 01.01.10, 16:36
        Tak, to niemalże wyrok smierci - pewnie nie w kazdym schronisku tak jest, ale słyszałam, że w przciętnym schronisku kot żyje średnio 6-7 miesięcy.
    • katia.seitz Re: smutne i trudne 29.12.09, 20:15
      Bardzo to przykre, mało się nie popłakałam sad .
      Uświadom mimo wszystko rodzicom, co dla kotów oznacza schronisko. Wielu ludzi
      nie zdaje sobie sprawy z faktu, że jest to dla wypieszczonych, domowych zwierząt
      wielka tragedia, często los
      Czy na pewno nie da się tych kotków umieścić gdzieś w rodzinie lub wśród
      znajomych? Może ktoś się zlituje...
      Napisz jeszcze, z jakiego miasta jesteś. No i zadziałaj na forum Miau, tam
      często ludzie dobrej woli ratują koty w trudnych sytuacjach...
      • p.aulinka Re: smutne i trudne 29.12.09, 20:50
        Pierwsza rzecz - nie płakać, nie załamywac rak a AKTYWNIE SZUKAC NOWEGO DOMU!!!!
        Rodzice na pewno jeszcze chwile z kotami wytrzymaja - nie wywala ich jutro
        chyba? - ogloszneia na allegro (na potalach , w gazetach moze?) - ja tak
        znalazalam dom dla 6 letniej malo milej i malo ładnej kotki ktora ktos z mojej
        dalszej rodziny tez chcial sie pozbyc i tez mial super pomysl ze "moze do
        schroniska")
        Trzeba zrobic ładne zdjecia, łapiacy za serce tekst - i sa szanse!

        Z naciskiem na cala sytuacje - ze choroba, ze to domowe koty ktore nie dadza
        sobie rady w schronisku, podkreslic zalety (ze mile , ze spokojneitp.) - mysle
        ze naprawde sa ludzie ktorzy nie przejda obojetnie!
        Działać!
        smile
        No smile


        ps. a co do samej idei schroniska - moje prywatne zdanie jest takie ze w takim
        momencie - lepiej juz uspic kota niz oddac do schronu sad
    • kadrel Re: smutne i trudne 30.12.09, 00:46
      Przepraszam, ale nie ma takiej choroby przy której nie daloby sie
      raz dziennie nalać wody do miski, sypnąć karmy i wyjąc kilka
      brudnych grudek z kuwety. To zajmuje 5 minut.
      Chyba, ze chodzi o chorobę psychiczną i koty muszą być oddane w
      trosce o ich bezpieczeństwo.
      • wadera3 Re: smutne i trudne 30.12.09, 09:18
        Zgodzę się, wiele lat miałam kontakt z pacjentami z chorobą
        nowotworową(hospicjum domowe) i w wielu z tych domów były koty, w żadnym nie
        było problemu z tym, że kot i choroba...wręcz odwrotnie, to koty łagodziły
        trudne i ciężkie chwile, zarówno u chorego jak i u rodziny.
        • joankb Re: smutne i trudne 31.12.09, 21:29
          Pod warunkiem, że była w domu choć jedna osoba sprawna.
          Właśnie przejęłam opiekę nad kotami moich rodziców. Nie piszcie dziewczyny skoro
          nie wiecie. Dwie osoby prawie całkiem niepełnosprawne fizycznie, z ledwością
          dające sobie radę ze wstaniem, ubraniem ( z pomocą) zjedzeniem PRZYGOTOWANEGO
          posiłku, higieną (z pomocą).
          Są takie sytuacje, w których każdy dzień jest pod górkę i na opiekę nad braćmi
          mniejszymi siły nie starcza.
          Życzę powodzenie w szukaniu domku dla kiciastych.
          • awanturka Re: smutne i trudne 01.01.10, 16:52
            Wiem, że może być ciężko, ale czy przy całym ogromnym wysiłku jaki wkładasz w opiekę nad rodzicami kupinie raz w miesiącu (lub rzadziej - karmy i żwirku), wymiana raz dziennie wody i dosypanie karmy do miski oraz wyjęcie odchodów z kuwety i wymiana raz na jakis czas żwirku to naprawdę nie tak dużo.

            Pomijając kupno karmy to nie zajmuje więcej niż 5 minut dziennie !!!

            Mnie się osobiście wydaje, że to w sumie dużo mniejszy wysilek niż szukanie nowych domów dla kotów (z małą szansą na ich znalezienie) lub zmaganie się z wyrzutami sumienia, że oddało się je do schroniska na niemal pewną śmierć.

            Wiem, że szukasz rozpaczliwie sposobu by się jakoś odciążyć, ale wydaje mi się, że akurat nie szukasz w tym kierunku co trzeba - to naprawdę nie będzie duże odciążenie - a dramat kotów ogromny!!!

            Schronisko to tak złe rozwiązanie, że wiele razy zadawałam sobie pytanie czy nie lepszą alternatywą byłoby poprostu uśpienie kota. Nie odpowiedziałam sobie na to pytanie, ale to, że ono się w ogóle pojawiło obrazuje jest oceniam schronisko...
      • katia.seitz Re: smutne i trudne 30.12.09, 12:38
        > Chyba, ze chodzi o chorobę psychiczną i koty muszą być oddane w
        > trosce o ich bezpieczeństwo.

        O tym samym pomyślałam - może zaawansowany Alzheimer, może demencja...

        Moja schorowana ciocia, lat 83, nie wychodząca już z mieszkania i ledwo się
        poruszająca po nim, ma bardzo żywotnego kocurka i nie myśli o jego oddaniu. Więc
        się da mieć kota również przy złym stanie zdrowia i w starszym wieku, o ile
        sprawność psychiczna jest zachowana.
        • po.prostu.ona Re: smutne i trudne 30.12.09, 17:26
          Prawda jest taka, że te koty w schronisku umrą. Powolną śmiercią.
          Najpierw będzie apatia i depresja, odmowa jedzenia, wychudnięcie.
          Potem infekcja, zaburzenia krążenia, pracy nerek - i zgon. Potrwa to
          parę tygodni. Parę tygodni bezmiaru niczym nie zasłużonego
          cierpienia bezbronnych istot.
          Spotkałam się z tym wiele, wiele razy. Paradoksalnie - dojrzałe koty
          bezdomne lepiej sobie radzą w schroniskach, niż zadbane domowe
          pieszczochy, którym nagle wali się świat.
          Szukaj im domu wśród znajomych, proś niech pytają wśród swoich
          znajomych, zawieś ogłoszenia w lecznicach, w sklepach zoologicznych,
          zamieść na portalach internetowych. Zwróć się do lokalnej prasy -
          dziennikarz może zrobić z tego "duszoszczipatielną" historię, a na
          nadmiar tematów oni z reguły nie narzekają. Aha - wszystkie
          ogłoszenia ze zdjęciami.
          • 0ffka Re: smutne i trudne 30.12.09, 19:36
            Lepsza jest eutanazja dla kota niż schron.
            • wiesia.and.company Re: smutne i trudne 01.01.10, 01:52
              Byłam po operacji, nie mogłam dobrze chodzić, nie mogłam się schylać.
              Miałam trzy koty. Poradziłam sobie zmieniając trochę swoje i kocie nawyki.
              Dlatego też tak uważam jak kadrel. I też wiem, że dla kotów domowych
              pozbawionych swoich ludzi, swojego miejsca i bezpieczeństwa znalezienie się w
              schronisku to powolna śmierć, bez nadziei na dalsze życie.
              Jeśli takie jest nastawienie rodziców, to nic na to nie poradzimy. Nie zmienimy
              ich myślenia i decyzji. Szkoda. Ludzie chcą sobie jakoś poprawić swoją sytuację
              (nie chcę oceniać), ładnie by było, gdyby chcieli pomyśleć o swoich
              dotychczasowych paroletnich domownikach.
              Ale nie o schronisku. Po prostu zapewnić im inny dom, nie więzienie
              (za co?). Proszę Cię, poszukaj im domu.
              Ja nie mogę zapewnić takiego domu, na moich 36 m2 mieszka ze mną 9 kotów. Da
              się! Na szóstym piętrze! Nie są wychodzące. Jest nam razem cudownie!
              Można, jeśli się chce. I to "chce" jest tu chyba właśnie istotne.
    • wadera3 Re: smutne i trudne 01.01.10, 16:43
      A w ogóle napisz skąd jesteś, znaczy skąd są koty, a nuż komuś są "potrzebne"
      dwa koty....
      Np.mój syn powoli dojrzewa do posiadania kota/kotów, może nie tylko on jeden?

      • maryshaa Re: smutne i trudne 01.01.10, 17:28
        No właśnie, bo wątek trochę odbiegł od celu...Uważam, że powinniśmy przyjąć, że
        sytuacja w domu nie pozwala na dłuższe trzymanie w nim kotów, a powody dla nas w
        sumie przecież nie są ważne. Ważne, że autor wątku chce zapewnić kotom nowy dom
        a schronisko jest ostatecznością...
        Dlatego zwracam się do autowa wątku o podanie miejsca gdzie są koty, wstawienie
        zdjęć, opisanie ich i... szukamy domu dla nich!!
        • magda_kielczyk Re: smutne i trudne 01.01.10, 20:31
          Kochani,
          dziekuje za wszystkie posty, rady i sugestie. Chcialabym jednak cos
          wyjasnic.
          1. Koty sa w Legionowie, pod Warszawa, moge je dowiezc w dowolne
          miejsce.
          2. Wszyscy, ktorzy koty szczesliwie maja wiedza, ze opieka nad kotami
          to nie tylko kupienie karmy i zwirku.
          3. Zdaje sobie sprawe jaki jest los kotow w schronisku. Mam koty od
          ponad 25 lat, przygarnialam je, ratowalam, odchowywałam, pomagalam w
          schronisku i tak dalej. Prywatnie tez uwazam, ze z dwoch rodzajow
          wyroku smierci dla kota schronisko jest tym oktutniejszym bo
          powolnym. Stad poszukuje dla nich nowego domu.
          4. W poniedzialek bede miala zdjecia kotow i zrobie wszedzie gdzie
          sie da ogloszenia etc. - to a propos aktywnego poszukiwania domow dla
          maluchow. Nie myslcie, ze rodzina i znajomi nie sa juz w tym temacie
          "przerobieni". Od tego zaczelismy.
          5. Problem w tym, ze wszystkich moich znajomych juz w ciagu ostatnich
          lat zdazylam "obdarowac" roznymi zwierzakami w potrzebie -
          przygarnietymi kotami i psami, bo jak pisalam na wstepie troche sie w
          tej kwestii udzielam. Traf chcial, ze teraz by sie jakis koci "wakat"
          przydal, a wszystko pozajmowane.

          Reasumujac ponawiam prosbe o rozpuszczanie informacji o Karolku i
          Polci, z moje strony natomiast obiecuje na biezaco zdawac relacje ze
          statusu spraw.
          Pozdrawiam wszystkich noworocznie!
          Oby kolejny byl bardziej pozytywny!
          Magda
          • wiesia.and.company Re: smutne i trudne 01.01.10, 20:38
            Dziękuję Ci, że zabrałaś głos. Cieszę się, że masz takie poważne podejście do
            tej smutnej i trudnej sprawy (teraz rozumiem, skąd ten tytuł Twojego postu).
            Wierzę, że uda Ci się ulokować koty w dobrym domu. Wkładasz dużo serca (i
            wysiłku) w szukanie szczęśliwego rozwiązania i będę śledzić ten wątek. Trzymam
            kciuki!
            • magda_kielczyk Re: smutne i trudne 03.01.10, 14:40
              Mili,
              witam serdecznie i donoszę o nowych wydarzeniach - Polcia ma juz nowy
              dom. Wziął ja od nas nasz znajomy, który ma stajnię i całą masę
              innych zwierzaków. Ale nie została tam, bo do znajomego przyszedł
              jego kolega, kocia mu się bardzo spodobała i zabrał ją do domu, gdzie
              ma już dwa inne koty. No i w ten sposób Polka zyskała nowe, fajne
              lokum, gdzie będzie mieszkać w domu, ale bedzie też miała cały wielki
              teren do dyspozycji na nocne łowy.
              Karol z kolei może teraz spokojnie i bez pośpiechu czekać na swoją
              kolej. Na pewno nie ma już obawy schroniska/uśpienia.
              Pozdrawiam Was serdecznie i jeszcze raz dziękuję za wsparcie!
              Magda
              • barba50 Re: smutne i trudne 03.01.10, 18:06
                O to wspaniale smile Cieszy dobry los Polci. Teraz czekamy na wieści o Karolku.
                Dużo zdrowia dla Rodziców.
              • awanturka Re: smutne i trudne 04.01.10, 13:18
                bardzo się cieszę. najwidoczniej mało wiem o zyciu bo sprawę uznałam za beznadziejną. a jednak .... bardzo się cieszę.. No i juz teraz jestem przekonana, ze uda Ci sie z Karolkiem
              • katia.seitz Re: smutne i trudne 04.01.10, 14:16
                Bardzo się cieszę! smile
                Chyba jednak przez znajomych, albo znajomych znajomych, jest stosunkowo
                najłatwiej znaleźć dom - nawet, jeśli ci są zakoceni.
                I jakoś, kurcze, łatwiej przekonać kociarza z dajmy na to dwoma kotami do
                wzięcia trzeciego, niż człowieka niezakoconego do jednego kotka. Co świadczy o
                tym, że jak się pozna, czym jest mieszkanie z kotem, to serce staje się bardziej
                otwarte na kolejne zwierzaki smile
Pełna wersja