Jak radzić sobie z przeciwnikami kotów - porady

02.01.10, 20:01
Pomyślałam sobie, że warto by było zebrać nasze mądrości wypracowane przez
lata doświadczeń. Dać argumenty na obronę kotów. Kotów naszych domowych, wolno
żyjących.
Im większe mamy wtajemniczenie w kocią naturę naszych domowników, tym więcej
kotów wolno żyjących dostrzegamy na ulicy, blisko nas, czy na wyjazdach. I tak
często zaczyna się dokarmianie wolno żyjących. I stykamy się wtedy czasem z
bezlitosnym potępieniem, mimo iż za własne pieniądze dokarmiamy, że poświęcamy
własny czas, że nikogo nie angażujemy.
Natchnęły mnie do takiego wątku warsztaty w Koterii. Także nasze własne
problemy z ludźmi często podawane w różnych wątkach Kociego Zakątka (ostatnio
paperella).
No i tak rozpoczynam ten wątek. A potem będę dopisywać. I cytować.
Żeby się to wszystko znalazło w jednym wątku.
    • wiesia.and.company Re: Jak radzić sobie z przeciwnikami kotów - pora 02.01.10, 20:08
      Pierwsza sprawa:
      ludzie niechętni starają się takie niechciane kocie zbiorowisko wytruć,
      wyprowadzić, usunąć.
      Należy im wytłumaczyć na spokojnie, że skoro koty tu mieszkają, to znaczy że
      jest coś, co je tu przyciąga. Czyli że jeśli usunie się TE KOTY to niebawem
      przyjdą NASTĘPNE. Czyli że one tu były, są i (chce się czy nie) ale BĘDĄ, bo
      same przyjdą.
      Lepiej zatem, żeby zachować OBECNE, istniejące stadko i o nie zadbać w rozważny
      sposób. Lepiej zatem nad tym obecnym stadkiem mieć kontrolę i pozwolić im
      trzymać w szachu szkodniki miejskie. Takie zaprzyjaźnione grono kotów tworzy na
      tym terytorium stado, które pilnuje, aby inne koty nie wchodziły i nie
      rozprzestrzeniały się po ich terytorium. Tworzą zatem pewnego rodzaju straż i
      zaporę przed innymi kotami.
      W następnym odcinku: jak rozmawiać z mieszkańcami i zarządcami budynków.
      • wiesia.and.company Re:Jak radzić sobie z przeciwnikami kotów -porady 02.01.10, 20:48
        Współpraca z mieszkańcami i zarządcami Uwaga: tu pozwalam sobie w
        całości przytoczyć treść z broszury wydanej przez Koterię.
        Nie wiem, czy tak mogę, ale skoro nie ma zastrzeżenia do praw autorskich czy
        innych, to po prostu przepiszę:
        * Prowadzenie rozmowy
        * Argumenty na korzyść kotów
        * Zobowiązanie do odpowiedzialnej opieki

        Koty żyjące w piwnicach bardzo często stanowią problem dla administracji
        budynków oraz części mieszkańców. Dzieje się tak ze względu na nieprzyjemny
        zapach, powiększanie się stada w wyniku rozmnażania się kotów, obawy przed
        brudem i pchłami. Usiłując dojść do porozumienia z zarządcami nieruchomości oraz
        mieszkańcami, należy w pierwszej kolejności zrozumieć ich punkt widzenia. Trzeba
        również pamiętać, że nie każdy musi lubić koty i w związku z tym nasze
        postępowanie i sposób prowadzenia rozmowy mogą mieć ogromny wpływ na to, czy
        mieszkańcy zgodzą się tolerować koty w swoim najbliższym otoczeniu.
        WAŻNE: bezwzględnie należy pamiętać, że rozmowy powinny być prowadzone
        maksymalnie spokojnie, niezależnie od emocji, które im towarzyszą. Należy
        wystrzegać się kłótni, wyzwisk i krzyków, które prowadzą do agresji ostatecznie
        skierowanej przeciwko kotom.

        W pierwszej kolejności należy spróbować uświadomić mieszkańcom, że
        obecność kotów może być korzystna
        , gdyż są one naturalnymi wrogami gryzoni,
        na które polują niezależnie od tego, czy są najedzone czy nie (dokarmianie kotów
        nie powoduje u nich zaniku instynktu polowania). Dodatkowo myszy i szczury, w
        obawie o swoje potomstwo, nie będą zakładały gniazd w pobliżu siedlisk kotów.
        Nie oznacza to, że szczur czy mysz nie pojawi się w okolicy, jednak nie będzie
        się tam rozmnażać.
        Przydatne może być również wskazanie, że [b]trutki na myszy i szczury
        [b]wykładane w piwnicach czy na podwórkach, stanowią zagrożenie dla zdrowia i
        życia ludzi (np. dzieci) oraz zwierząt domowych (np. psy)
        . Obecność kotów
        może pomóc zminimalizować konieczność używania tych preparatów, podnosząc
        jednocześnie bezpieczeństwo mieszkańców.

        Jeśli zachodzi taka konieczność, należy uświadomić mieszkańcom, że
        zabijanie kotów jest zgodnie z polskim prawem zabronione, zaś
        zaprzestanie karmienia czy pozbycie się kotów poprzez ich wywiezienie w inne
        miejsce nie zdają egzaminu. Przyjdą następne.

        Istotnym elementem negocjacji z mieszkańcami jest przekonanie ich o tym, że w
        zamian za możliwość pozostania kotów na osiedlu, zwierzętom tym zostanie
        zapewniona odpowiednia i odpowiedzialna opieka, dzięki której ich obecność nie
        będzie uciążliwa dla mieszkańców
        . W zakres tej opieki wchodzą:
        * sterylizacja i kastracja, zapobiegające powiększaniu się stada oraz
        niwelujące nieprzyjemny zapach
        * dokarmianie w jednym wyznaczonym miejscu, jak najmniej uciążliwym dla
        mieszkańców
        zachowanie czystości, w tym sprzątanie po karmieniu, zachowanie porządku
        w miejscach przebywania kotów, zabiegi dezynsekcji.

        Należy spróbować przekonać mieszkańców, że najlepszym rozwiązaniem,
        pomagającym w efektywny sposób zapanować nad stadem kotów, jest wyznaczenie
        choćby jednego pomieszczenia piwnicznego
        , w którym koty będą mogły
        przebywać. Może to być nieużywana piwnica, pralnia, czy inne pomieszczenie,z
        którego nie korzystają mieszkańcy. Wyznaczenie jednego miejsca, w którym mogą
        przybywać koty i jednocześnie uniemożliwienie im dostępu do innych pomieszczeń,
        pozwala utrzymać czystość oraz zapobiega swobodnemu przemieszczaniu się kotów w
        piwnicach i obecności odchodów w różnych miejscach, co powinno usatysfakcjonować
        mieszkańców. Ważnym jest, by koty miały do tego pomieszczenia dostęp z zewnątrz,
        np. przez otwarte okienko. Należy zobowiązać się do odpowiedniego zabezpieczenia
        okienka, by zapobiec stratom ciepła z piwnicy. Dodatkowym argumentem może być
        to, że po wyznaczeniu jednego pomieszczenia z dostępem dla kotów, można
        pozamykać inne okienka piwniczne, by koty nie wchodziły do piwnic mieszkańców.
        Należy zobowiązać się do pilnowania czystości w tym pomieszczeniu (i tego
        dopilnowywać). Warto również przedstawić zdjęcia czystych i zadbanych
        pomieszczeń
        , przystosowanych dla potrzeb kotów wolno żyjących. Może to
        ułatwić przekonanie mieszkańców ze względu na to, że zdjęcia takie stanowią
        realny dowód na to, że:
        * utrzymanie porządku i czystości w takim pomieszczeniu jest możliwe, zaś
        przedstawiane argumenty nie są tylko teorią.
        * istnieją osiedla, na których wspólnoty lub administratorzy zgodzili się na
        wyznaczenie pomieszczeń dla kotów.

        Jeśli osiedle jest zamknięte, dobrym pomysłem może być przedyskutowanie z
        mieszkańcami możliwości postawienia na ich terenie kilku odpowiednio
        skonstruowanych i przygotowanych budek, które stanowiłyby dla kotów schronienie.
        Należy jednak wskazać, że budki mogą być wystawiane tylko na terenie, do którego
        nie mają dostępu osoby z zewnątrz, by zapobiec aktom wandalizmu i znęcania się
        nad zwierzętami. Poza tym budki postawione w miejscach wyeksponowanych, bez
        żadnej realnej ochrony (w postaci np. ogrodzenia osiedla) nie zostaną
        zaakceptowane przez koty, które nie będą chciały w nich przebywać. Budki dla
        kotów można postawić w miejscach mało widocznych, osłoniętych zaroślami, dzięki
        czemu nie będą przeszkadzać mieszkańcom. Dla kotów zaś takie rozwiązanie jest
        lepsze, bo czują się bezpieczniej.

        Ważne: z naszego doświadczenia wynika, że spokojna rozmowa,
        uświadamiająca mieszkańcom korzyści płynące z obecności kotów oraz jednoczesne
        zobowiązanie się do odpowiedzialnej opieki nad nimi, bardzo często prowadzi do
        osiągnięcia porozumienia


        Podczas negocjacji warto podeprzeć się:
        * apelem Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy w sprawie pomocy wolno żyjącym
        kotom,
        * stanowiskiem Głównego Lekarza Weterynarii z dnia 14 listopada 2008 w sprawie
        kotów wolno żyjących w aglomeracjach miejskich.

        Jeśli konieczne jest udowodnienie, że znęcanie się nad kotami i ich
        zabijanie jest czynem zabronionym, należy wykorzystać tekst ustawy o
        ochronie zwierząt
        • wiesia.and.company Re:Porada mist3 o dokarmianiu i sterylizacji 02.01.10, 20:54
          A teraz cytat z wypowiedzi naszej doświadczonej koleżanki mist3:

          PORADA MIST3 O KOTACH I DOKARMIANIU I STERYLIZACJI (Z 07.08.09)
          w której dzieli się doświadczeniem.
          Na pewno warto nawiązać kontakt z jakąś lokalną fundacją, z wielu
          względów:
          1. finanse - nie trzeba się rozpisywać
          2. mają specjalne klatki-łapki do łapania kotów i przetrzymywania
          ich kilka dni po zabiegu, zanim zostaną z powrotem wypuszczone
          3. kontakt z weterynarzami, którzy zajmują się takimi akcjami
          4. współpraca z gminą, która dofinansowuje sterylizację ale też
          akcję informacyjną wśród mieszkańców
          5. odpowiednie podejście do ludzi - wolontariusze z fundacji są już
          obeznani z takim tematem, umieją podejść do ludzi, porozmawiać, mają
          ulotki na ten temat
          Co do ulotek, polecam te ze strony fundacji, z którą ja współpracuję:
          www.fundacjazmienmyswiat.tarnow.pl/download.php
          Można je ściągnąć i wydrukować.
          Jak ty możesz pomóc:
          - możesz przetrzymać 1 lub kilka kotów zanim wydobrzeje
          - możesz zasponsorować kilka zabiegów
          - jako osoba z sąsiedztwa możesz uwiarygodnić cały temat wśród
          sąsiadów
          - możesz zrobić rozeznanie - ile kotów potrzebuje pomocy
          - stanowisz dla fundacji gwarancję, że koty będą dokarmiane w
          miejscu, gdzie przebywają, że dasz znać o każdym niepokojącym
          zjawisku (chore koty, poranione koty lub nowe koty, które trzeba
          wysterylizować).

          Co do niechęci ludzi do dokarmiania - czasem trudno się im dziwić,
          kiedy mają wizję hord hałasujących (ruja, walki), znaczących teren
          kotów mnożących się na potęgę. Dlatego warto ich uświadamiać, że
          dokarmiamy je by je ze sobą oswoić, tak by łatwiej byłoby je wyłapać
          i wysterylizować. Że dokarmiamy by obserwować koty i w razie
          potrzeby zabierać te chore, leczyć lub usypiać.
          Dokarmiać też trzeba z głową - dajemy jedzenie, odczekujemy pewien
          czas (czy to na miejscu, czy w oddaleniu - jeśli koty są zdziczałe,
          z czasem można podejść coraz bliżej), a potem (np. po godzinie)
          sprzątamy resztki jedzenia, ponieważ:
          - niesprzątnięte jedzenie wzbudza niechęć ludzi do karmicielek
          - n. j. przyciąga gołębie lub szczury,
          - n. j. psując się może zatruć koty
          - n. j. stanowi znakomitą okazję by dodać do niego jakąś trutkę
          prawa autorskie należą do mist3 smile ja tylko zacytowałam
          • wiesia.and.company Re:Porada mist3 o dokarmianiu i sterylizacji 02.01.10, 23:25
            Doświadczenia z własnych "poletek bitewnych":

            - warto karmić koty w miejscach, gdzie są zakazy postoju, gdzie są obwieszczone
            drogi przeciwpożarowe, gdzie jest dużo drzew i wtedy na krzyki:
            - pani tu nie karmi, tu są samochody, koty brudzą karoserię!!!
            mówiłam: tak, widzę, że pana samochód jest czysty. To przyjemność być
            właścicielem takiego zadbanego samochodu. A jak pan radzi sobie z tymi
            opadającymi liśćmi i pyłkami? One potrafią się przykleić (kasztanowce) i niszczą
            karoserię, prawda? I te okropne owady, które zawsze zostawiają tłuste ślady na
            szybach? A pod tymi drzewami to bezpiecznie jest i ptaków tu nie ma? Bo jak one
            tu upaćkają swoimi odchodami, to one się wżerają w lakier i wtedy jest straszny
            problem?
            Jak pan sobie z tym radzi?

            - pani tu nie karmi! okrzyk na drodze dojazdowej przeciwpożarowej z
            zakazem parkowania - wtedy też powiedziałam, że widzę, że stoją samochody a ja
            tu nakarmię, dopilnuję, żeby koty tylko zjadły sobie i poszły i posprzątam po
            nich, a przecież samochody są tu tylko też na ten malutki moment, bo pewnie
            kierowcy polecieli za pilną potrzebą, bo wiedzą, że przecież tu parkować nie
            można, więc pewnie nie chcieli łamać zakazu - że to tylko zapewne na sekundę, no
            i ja przez tę sekundę dopilnuję, by się nic nie stało i koty nie tańczyły kankana.
            Tak samo można powiedzieć na osiedlu, gdy samochody parkują w miejscu, gdzie
            jest ewidentny zakaz parkowania.
            - pani tu nie karmi! To znów okrzyk jakiejś baby z okna pod którym
            podawałam miseczki. I bardzo spolegliwie się zgodziłam, że oczywiście, nie chcę
            nikomu przeszkadzać, bo widocznie ktoś ma bardzo ważne powody. I że ja się
            dostosuję, tylko bardzo proszę o wskazanie odpowiedniego miejsca, bo ja już się
            gubię. Bo też mi tak powiedział właśnie jeden pan po przeciwnej stronie budynku
            i gdy go zapytałam, gdzie bym mogła - to on mi wskazał to właśnie miejsce. I
            dlatego tu jestem. To gdzie pani może zaproponować? Itd.

            - na argumenty, że przez te koty w piwnicy są tam pchły i o, proszę, tak mnie
            oblazły
            odwoływałam się do wiedzy rozmówczyni:
            Jak pani zapewne wie, naturalnymi żywicielami pcheł są gryzonie. Jeśli kot
            walczy z plagą myszy, czyli jest sprzymierzeńcem człowieka, to naturalne jest,
            że jeśli zabije mysz to przejmuje jej pchły. I dlatego ja nie walczę z kotami,
            tylko chcę walczyć z myszami - a tu mi pomagają koty, i z tymi pchłami - a na to
            są środki przeciwpchelne. A poza tym, to w piwnicy jeśli nie ma kotów, to są
            myszy i pchły. A myszy i pchły są zawsze tam, gdzie jest brudno, bo przecież
            ludzie wynoszą właśnie do piwnicy wszystkie niepotrzebne rzeczy, często szmaty i
            papiery, jakieś ziemniaki. A to kusi myszy, które są żywicielami pcheł.

            Znów chyba przegadałam... wink
            • wladziac Re:Porada mist3 o dokarmianiu i sterylizacji 02.01.10, 23:32
              Wiesia-cudownie sobie radzisz-gratuluję,ja na szczęście mam własne podwórko i
              nikomu nic do tego co robię,pozdrawiam
            • wiesia.and.company Re:Tutaj z wątku działkowego paperelli 02.01.10, 23:37
              Oto link do tego wątku:
              forum.gazeta.pl/forum/w,10264,104518322,104518322,Czy_koty_sa_zwierzetami_pozytecznymi_.html
              I wyjęta z tego wątku historyjka opowiedziana przez jottkę. Można jej użyć jako
              argumentu w walce z oponentami na działkach:
              " rzecz działa się kilka lat temu w ogródkach działkowych w szczecinie - do
              mojej mamy na działkę przywędrowała wiosną zabiedzona kocica, podkarmiona
              zdecydowała się na rozmnożenie (kociaków sztuk 3). zamieszkały w przybudówce
              altanki, o jedzenie i odpowiednią zabawę intelektualną dla maluchów troszczyli
              się wszyscy
              działkowicze z "kwartału" (jakieś 8 działek przy alejce) z wyjątkiem jednego.
              facet wysuwał w/w argumenty przeciwko szkodliwym kotom, które do tego jego
              zdaniem roznosiły dżumę, cholerę i tyfus, w związku z czym zwalczał bydlaki
              aktywnie, ciskając w nie kamieniami, wrzeszcząc itp.
              gdzieś tak latem na całym terenie ogródków pojawiły się nornice. w dużej ilości.
              koci klub likwidatorów nornic na działce mojej mamy okazał się nadspodziewanie
              skuteczny, żadna nornica nie przestąpiła progu jej działki ani też działek
              sąsiadów - z jednym wyjątkiem smile tak, tegoż właśnie faceta, który skutecznie
              odstraszył koty od siebie. ziemia na jego działce nieomal sama się ruszała, gdyż
              wszystkie nornice znalazły tam bezpieczny azyl. żadne środki chemiczne ani inne
              odstraszacze nie skutkowały, facet w końcu sprzedał działkę.


              I podpowiedź uczestniczki warsztatów w Koterii:
              - na działkach warto na ogrodzeniu co jakiś odstęp porozwieszać skserowany listu
              Głównego Lekarza Weterynarii. Z pieczątkami, tytułem, podpisem (jest do pobrania
              na stronie www.koteria.org.pl )
              Wtedy obecność kotów na działce zyskuje jakby urzędowe poparcie i moc.
              - Warto też powiesić poniżej wyjątki z Ustawy o Ochronie Zwierząt z karami dla
              łamiących prawo.
Pełna wersja