Proces prania mózgu u męża ;)

06.01.10, 09:32
Jak wiecie, mamy upatrzonego kociego chłopczyka, którego odbieramy 23 stycznia
big_grin Zostało nam zatem jeszcze troszkę czasu. Ten koci chłopczyk ma brata, z
którym jest bardzo zżyty. Nawet w tym ogłoszeniu jest napisane, że dobrze by
było, by oboje trafili do jednego domku. Pozostałe rodzeństwo już ma swoje
domki, została ich tylko ta dwójka. No i odbija mi ;/ Chciałabym wziąć tą
dwójkę. Owszem, boję się syfu w domu i nieustannego zamieszania, boję się, że
razem będą jazdę robili, ale bardzo przemawia do mnie argument, że kotu nie
będzie smutno i nie będzie bardzo tęsknił za nami, kiedy nie będzie nas w
domu. Z drugiej strony obawiam się tego również, że kot mający kociego
towarzysza będzie nas olewał w sensie, że będzie wolał przytulić się do
braciszka niż do nas, że nie będzie taki miziasty niż jakby był sam.
Jest jeszcze taka sprawa, która widzę, że studzi mojego męża i włącza mu się
rozsądek, jest wtedy na "nie", że żaden z tych kotów nie jest ani zaszczepiony
ani wykastrowany, a że urodziły się w kwietniu 2009, to wykastrować je będzie
trzeba dość szybko. O ile koszt kastracji i szczepienia nie jest wielki dla
jednego kota, to dwójka jest już troszkę obciążeniem finansowym. No i co tu
zrobić?
Tego jednego weźmiemy na pewno, bo nastawiliśmy się już konkretnie na niego,
ale mi żal tego braciszka zostawić sad
Mąż stwierdził, że najwyżej jeśli ten jeden kot będzie bardzo u nas płakał, to
weźmiemy tego braciszka, ale ja szczerze mówiąc mu nie bardzo wierzę. Jeśli
już, to wolałabym wziąć obu w tym samym czasie, bo co jeśli kot w ogóle nie
będzie płakał?
Jak rozwiązać tą kwestię szczepienia i kastracji? Czy będzie dużym nietaktem,
jeśli zasugeruję opiekunce, by z tym jednym kotem załatwili te kwestie? Jak
myślicie?
    • ona-50 Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 09:53
      Witamwink
      Przy kastracji dwóch kotów można negocjować z weterynarzem. Ja
      wzięłam dwie siostrzyczki i weterynarz za drugą kotkę wziął pół
      ceny. Co do bałaganu, to sądzę że jeden nudzący się kociak zrobi go
      wiecej, niż dwa kociaki baraszkujące ze soba.
      Pozdrawiam.
    • annb Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 09:54
      Kastracja to koszt jednorazowy
      szczepienia to tez raz na rok
      ja po moich kotach widzę że kot nie może byc sam.
      domu nie demolują
      no i ja nie wylizałabym uszu kotu tak dobrze jak drugi kot wink


      ps. w marcu sa akcje tanszej kastracji
      • nomya Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 10:06
        Sądzę, że mając koty niewychodzące nie ma potrzeby ich szczepić co roku. Nasz
        wet też tak uważa sugerując szczepienie co 2 lata.
        • annb Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 10:12
          No widzisz
          juz mam argument za dwojką
          A jesli chodzi o kastrację, to czy dom tymczasowy nie ma mozliwosci
          wykastrowac "w lepszych pieniadzach" a ty im zwrocisz koszty?
          • nomya Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 10:14
            Też się nad tym zastanawiałam.
            • annb Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 10:21
              To zapytaj
              Może się uda.
    • wladziac Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 09:58
      mając tymczasy delikatnie sugeruję potencjalnym "domkom" wzięcie dwóch kociaków szczególnie jak to jest rodzeństwo i kilka razy mi się udało załatwić sprawę pozytywnie gdyż namowy moje nie były namolne a jednocześnie umawiałam się sugerując że gdyby jednak nie chcieli dwóch kotków bo coś tam to kotek wraca do mnie po okresie próbnym i muszę przyznać że reklamacji nie było ani razu a wprost przeciwnie:zadowolenie i podziękowanie że dobrze doradziłam a jednocześnie była ta furtka w postaci możliwości rezygnacji z jednego kota,koszt kastracji kota jest i tak mniejszy niż sterylka kotki więc dobrze że to dwa kocurki,jak wiadomo te zabiegi są tak ważne że warto zrezygnować z jakiejś nawet planowanej przyjemności na rzecz kastracji bo to jednorazowy wydatek,radzę przekonać się jak to jest mieć dwa kociaki bo pewnie będzie tak że jeden będzie ulubieńcem Twojego Męża a drugi Twoim,decyzja trudna i kiedyś też tak miałam że nie wyobrażałam sobie posiadać więcej kotów niż jednego ale życie pokazało mi jak to jest z tym planowaniem,powodzenia
      • nowahania Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 10:02
        Jak Fiona była sama to demolka była nieziemska, doszła Polcia i koty zajęły się
        sobą. Teraz Pola mieszka u rodziców a Fiona szaleje jak dzika. Dwa koty to dobre
        rozwiązanie.
        • anmanika Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 10:23
          Powiedz mężowi tak - przy dwóch kotach każdy będzie miał swojego do mizianiawink
          Moje maja siebie ale do przytulania i głaskania przychodzą do mnie.
    • nomya Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 10:38
      Dzwoniłam do swojego weta, by się dowiedzieć jaki jest koszt kastracji kota i
      czy jest możliwość negocjacji ceny w przypadku kastracji sztuk dwóch, a więc
      jeden kosztuje 70 zł, a za 2 weźmie 120 zł. Zaraz zadzwobię do opiekunki
      tymczasowej z zapytaniem czy ma możliwość wykastrowania ich w lepszej cenie jako
      DT, a my zapłacimy big_grin
      • kromisia Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 10:56
        U nas wet obniza nam cene, nawet za szczepienia.
        2 koty to fajna sprawa. Nie nudza sie przez dzien, brykaja razem.
        Poza tym Ty masz 2 futra do przytulania smile

        www.garnek.pl/kromis
      • bettina40 Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 11:10
        Ja wzięłam rodzeństwo, kotka i kotkę i nigdy tego nie żałowałam.
        Obserwowanie ich zabaw to naprawdę frajda. I zgadzam się z tym, że
        jeden znudzony kot może narobić dużo więcej bałaganu niż dwa. Dwa
        dużo czasu spędzają śpiąc wtulone w siebie, liżąc się nawzajem itd.
        Moje koty wybrały sobie dzieci, kotek miział się z synkiem, kiedy
        ten tylko przychodził ze szkoły, a kotka z córeczką. Już wcześniej
        czytając Twoje posty myślałam, że dorzucę jakieś zdanie, aby
        przekonać Cię do Twóch kotków. Jestem zwykłym człowiekiem, żal mi
        tych wszystkich niechcianych stworzeń i cieszę się jak czytam, że
        nowa osoba przygarnia futrzaka. Mam nadzieję, że się zdecydujesz.
        Trzymam kciuki smile
    • ewik1976 Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 11:41
      Już nie będę udowadniać, że 2 są lepsze niż jeden, bo o tym już było big_grin
      1. Kastracja jest tańsza w marcu w wybranych klinikach, no i w tym domu tymczasowym też zapytaj.
      2. Mam 2 koty, bajzlu specjalnego niet.
      3. Myziatość zależy od charakteru - Rudy to przylepa, aż trudno się opędzić, bo zawsze na człowieka wlezie, a Łaciata swoją obecnością zaszczyca raczej big_grin
    • czarna.kotka.psotka Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 11:59
      Po co wyważać otwarte drzwi? Odpowiedź, wyjaśnienie wątpliwości i
      wskazówki są tu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,10264,104693484,104693484,DWA_SA_LEPSZE_NIZ_JEDEN_.html
      Daj znać, jak MALUCHY odnalazły się w nowym domku. Pozdrówka wink.
      • mary4 Re: Proces prania mózgu u męża ;) 06.01.10, 12:25
        wiesz, ja tez sie obawiałam dwóch ogonków na raz, calego zamieszania
        itd.. ale zbednie jest super, bawią sie razem czasem maja spółke
        jeden broi a drugi odciąga uwage ze niby nic wink ale wiem ze są
        razem, pojedyncza kicia nie płakała sama jednie była senna a teraz
        razem śpią i jedzą itp.
        w Twoim przypadku fajne jest ze koty sie znają wiec akceptują, weś
        dwa zdecydowanie, nie bedzie sie zamartwiała jak ja co robi jeden
        jak jest sam w domu...
        a koszty fakt na jedzenie i żwirki troche wieksze ale bez przesady
        ewentualne szczepienia i inne ale to da sie jakoś przezyć dla
        przyjaciół .
    • nomya Mam info z fundacji na temat kastracji :)))) 06.01.10, 14:11
      Dostałam taką PW:
      "Z tego, co wiem to jeden z kocurków jest już wykastrowany. Drugiego możemy
      wykastrować przed adopcją. Jeśli możecie to wpłacicie na konto Fundacji
      darowiznę 40zł .
      Bardzo się cieszę, że chłopaki będą razem big_grin"

      W takim układzie oba koty idą do nas big_grin
      • annb Re: Mam info z fundacji na temat kastracji :)))) 06.01.10, 14:18
        a widzisz smile
      • kotbert Re: Mam info z fundacji na temat kastracji :)))) 06.01.10, 14:23
        Och, dobra wiadomość smile))
        • anmanika Re: Mam info z fundacji na temat kastracji :)))) 06.01.10, 14:50
          No to się kociambrom udało, będą miały cudny dom. Prosimy o fotorelację.
          • nomya Re: Mam info z fundacji na temat kastracji :)))) 06.01.10, 14:58
            Oczywiście, że niezwłocznie je Wam tutaj przedstawię smile
            • wladziac Re: Mam info z fundacji na temat kastracji :)))) 06.01.10, 15:17
              serdecznie Wam życzę żeby się spełniły Wasze oczekiwania wobec kocurków w
              szczególności grzeczności,miłości i wiele radości,też proszę o relacje po
              dokoceniu,powodzenia
              • nomya Re: Mam info z fundacji na temat kastracji :)))) 06.01.10, 15:27
                Dziękuję kiss
                • macarthur Re: Mam info z fundacji na temat kastracji :)))) 06.01.10, 16:08
                  obserwowanie zabawy dwóch małych kotów bezcenne a za wszystko
                  inne "możesz zapłacić kartą MASTERCARD"
                  ja osobiście nie planowałem żadnych kotów no los chciał inaczej
                  a teraz swoich nie oddałbym za żadne pieniądze
                  smile
                  chociaż obaj się różnią jak ogień i woda
                  • kasicaaa Re: Mam info z fundacji na temat kastracji :)))) 06.01.10, 19:33
                    kiedy postanowiłam zaadoptować kota ze schroniska, Pani Basia, ich
                    opiekunka, od razu zasugerowała, żebym wzięła dwa. najpierw się
                    przeraziłam, że sobie nie poradzę i że będzie sajgon, ale dałam się
                    przekonać bardzo szybko. i ani przez chwilę nie żałowałam. oba są
                    idealne, choć każdy ma inny charakter. kiedy się ze sobą bawią albo
                    śpią, można na nie patrzeć godzinami. a strona "praktyczna" też jest
                    nie do przecenienia. fakt, kastracja była droższa, ale poza tym -
                    nic nie niszczą (poza paroma przegryzionymi kablami jak były małe),
                    nie drapią, nie brudzą, nie rzucają się znienacka na moje nogi, nie
                    przeszkadzają, gdy pracuję. po prostu bawią się ze sobą. i ani razu
                    nie zdarzyło mi się wyrzucić kociego jedzenia.
                    miała rację Pani Basia smile
      • the_dzidka Re: Mam info z fundacji na temat kastracji :)))) 06.01.10, 20:29
        Bardzo się cieszę! Sama mam dwóch chłopaków. Podaj konto Fundacji,
        to też im wpłacę parę złotych smile
        • nomya Proszę uprzejmie :) 07.01.10, 11:08
          Fundacja Pomocy Zwierzętom CHATUL konto vw bank 63 2130 0004 2001 0462 3484 0001

          Tutaj jest ich stronka chatul.pl/portal.php

          To bardzo miły gest z Twojej strony kiss
    • mam-dwa Re: Proces prania mózgu u męża ;) 07.01.10, 11:37
      Moje robią do jednej kuwety, chociaż mają dwie- więc sprzątam jak po jednym.
      U weta od razu podkreśliłam że Mruczku jest ze schroniska dlatego płacę 0,5 ceny
      za nią, Błyska mam za free, bo od tego też lekarza go dostaliśmy. (Podkreśl że
      koty są adoptowane).
      Co do nas, jest b.lekka podziałka (Mruczku-ja, Błysk- tata), ale jest to cudowne.
      Co do jazdy- ja nie mam żadnej, gdyż koty zajmują się sobą, a nie rozwalaniem
      chaty wink
      Koty ZAWSZE nas witają jak wracamy, zawsze się przytulają, proszą o adorację
      majestatu!
      Nie wierzę, że będą od Was stroniły!
      Weźcie tą dwójkę, a one jak i Wy na tym skorzystacie...podwójnie big_grin
      Pozdr.
      • miriam_73 Re: Proces prania mózgu u męża ;) 08.01.10, 12:35
        Nomya, ciesze się że bierzesz gangsterski duet wink Dwa koty w porównaniu z
        jednym to niebo a ziemia, a radochy wcale nie 2 razy wiecej tylko n razy (gdzie
        n = nieskonczoność wink.

        Ja tylko załuję, że tak długo zwlekałam z dokoceniem się i że moja Kicia przez
        ponad rok była jedynaczką. Odkąd jest Melka to są zupełnie inne koty i relacje
        domowe, a roboty przy nich czy sprzatania wcale nie ma więcej. Za to miziajstwa,
        mruczenia, przytulania i całej reszty dużo, dużo wiecej.
        • macarthur Re: Proces prania mózgu u męża ;) 08.01.10, 14:26
          przy dwóch kotach można zaoszczędzić na zabawkach,wystarczy ogon
          drugiego kota,załączam film instruktażowy
          ogon jako zabawka
          • macarthur Re: Proces prania mózgu u męża ;) 08.01.10, 14:33
            a tutaj dla odmiany jak wygląda kot "singiel"

            kot
            singiel
            • nomya Re: Proces prania mózgu u męża ;) 08.01.10, 14:41
              hahahaha no nie mogę!!!! Sikam z tego kota! Jaki grubiutki i leniwy big_grin
              • macarthur Re: Proces prania mózgu u męża ;) 08.01.10, 14:53
                a tu dwa kocury komunikujące się ze sobą na "wyższym poziomie"

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/f54oykrk4qgn0bElpB.jpg
                • wladziac Re: Proces prania mózgu u męża ;) 08.01.10, 15:03
                  ale się porobiło, fantastyczni kumple i jest co oglądać
                • nomya Re: Proces prania mózgu u męża ;) 08.01.10, 15:10
                  Rewelacyjni są, ale też dość duże te kocury? big_grin Moje tez tak urosną? big_grin
                  • bebe.lapin Re: Proces prania mózgu u męża ;) 08.01.10, 15:49
                    Zalezy, czy je bedziesz dobrze karmicwink
                    A tak na powaznie to koty rasy "europejskiej" wink bywaja wieksze i mniejsze, np.
                    u mnie w domu bywaly raczej te mniejsze egzemplarze, taka uroda.
                    • wiesia.and.company Re: Proces prania mózgu u męża ;) 09.01.10, 20:44
                      Wiadomo, że jestem z tej opcji, co krzyczy: weź od razu dwóch braciszków! (Ja
                      tak też zrobiłam - to był mój początek z kotami, choć potem okazało się, że to
                      nie braciszkowie mimo że byli nie do odróżnienia). Też uznałam, że rodzeństwa
                      się nie rozłącza (w wyobraźni odwołałam się do dzieci-rodzeństwa z domów dziecka).
                      No i jeszcze ważna sprawa. Rodzeństwo się ze sobą będzie doskonale dogadywać - i
                      o to przecież też chodzi. Jeśli postanowicie po kilku dniach obserwacji Waszego
                      samotnego maluszka doadoptować braciszka, to wtedy będzie troszkę trudniej. Będą
                      już się różniły zapachem. A to jest ważne dla kociej identyfikacji - jeśli kocia
                      matka, z jakichś powodów opuści karmione mlekiem małe (np.zostanie gdzieś
                      zamknięta), to po 3 dniach nieobecności już nie rozpoznaje swojego potomstwa,
                      nie podejmuje już karmienia, kocięta giną. A wszystko z powodu innego zapachu...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja