mamaalana1
22.01.10, 17:16
Pytanie jak w tytule.
Od kiedy nie ma u nas psa koty kręcą się po podwórku i te domowe i te niestety
nie -teŻ.
Od jakiegoś tygodnia widzimy, że po naszym podwórku pląta się jakaś
kicia-dorosła taka niezabiedzona, trochę brudna (mam nadzieję, że nie ciężarna).
Dziś wróciłam ze szpitala patrzę a na śniegu znów kocie łapy.
Poprosiłam mamę, żeby wyniosła jedzenie na dwór i wyszła, spod balkonu.
Ale zobaczyła nas i znów tam uciekła.
Miejsce pod balkonem jest zaciszne-to taka osłonięta wnęka, tam jest złożone
drzewo na opał, ale na pewno zimno jest strasznie.
Dziś zapowiadają -18 stopni.
Jak pomóc kotu?
Już widzę boi się wyjść na jedzenie.
Nie umarznie tam?
Gdyby była oswojona wzięłabym ją do piwnicy do czasu, kiedy będę wiedziała, że
jest zdrowa, a tak to co robić?
Da radę?
Nie mogę sobie znaleźć miejsca w domu, a jestem po zabiegu i wyjść też nie mogę.
Pozdrawiam