Pamiętajcie o podwórkowcach

23.01.10, 23:10
Zima jest sroga, przyszły mrozy jakich dawno już nie było. Pamiętajcie kochani
o kotach wolnożyjących, biedne są bardzo.
U mnie w okolicy wszystkie okienka piwniczne zamknięte na amen. Nasze
podwórkowce mają domek ocieplony styropianem, sąsiadka wepchnęła tam jeszcze
futro swojej matki, ale i tak się martwię. Niech się te mrozy wreszcie skończą!
    • czarna_smoczyca Re: Pamiętajcie o podwórkowcach 24.01.10, 11:13
      U nas az takich mrozow nie ma,ale i tak przed domem stoi domek,w
      ogrodku drugi,ale nasze dzikusy jakos sie nie chwapia zeby w nich
      spac.Ale kociaki przychodza pod drzwi i zawsze dostaja amciu.Do domu
      tez czasami wchodz,ale widac,ze zle sie czuja w zamknietych
      pomieszczeniach,wiec jak tylko jedzonko jest gotowe to wychodza i
      jedza juz na zewnatrz.W sumie jest ich 4 stalych bywalcow plus kilka
      przypadkowych przechodniow.
      • madalenka25 Re: Pamiętajcie o podwórkowcach 25.01.10, 08:25
        u nas w bloku udostępniliśmy piwnicę - okienko ma małą "dziurkę, nie widać jej z
        żadnej strony to się nikt nie czepia - tam koty maja dostęp do gorących rur z
        ogrzewania a stołówkę zaraz koło wejścia - o tę "dziurkę" walczyłyśmy jakieś dwa
        lata smileteraz pilnujemy żeby w piwnicy było czysto i jest w miarę spokój
    • krolewnasciezka Re: Pamiętajcie o podwórkowcach 25.01.10, 16:42
      w moim bloku otwarte jest okienko do suszarni z grubą rurą ciepłowniczą i tam
      kotki grzeją sobie dupeczkismile ja od siebie codziennie wieczorem wynoszę
      jedzenie, ale robią to też inni dobrzy ludzie.
    • kusama Re: Pamiętajcie o podwórkowcach 25.01.10, 20:26
      Okienka piwniczne - stara piosenka. Dla mnie jest niepojęte, dlaczego niektórzy
      z determinacją wartą lepszej sprawy bronią kotom dostępu do piwnic. Z pewnością,
      tam gdzie jest brudno i opiekunowie nie maja możliwości posprzątania, lub nie
      sprzątają (!) śmierdzi jak diabli, to fakt. Ale przecież nie jest tak wszędzie,
      są piwnice posprzątane, kuwety regularnie czyszczone, nie ma gnijących resztek
      jedzenia. Wiec czemu członkowie wspólnot są tacy zajadli?
      Ha, słyszałam z ust jednej z naszych sąsiadek (pani sędzia na emeryturze)że koty
      roznoszą choroby, nawet cholerę(SIC!!), więc nie powinny znajdować się w pobliżu
      ludzi.
      No, argumentów brak..............
      • green-aria Re: Pamiętajcie o podwórkowcach 28.01.10, 15:58
        W moim bloku ( po remoncie ) okienka są nowe,można je otwierać i
        zamykać.I ja należę do tych , co otwierają.W naszej piwnicy usiłują
        przetrwać zimę tylko 2 koty,ale i tak dwóm sąsiadkom bardzo to
        przeszkadza.Jeden z kotów został nawet w piwnicy pobity.Niestety ,
        nikt nie widział kto to zrobił.Dodam,że blok jest stary,mieszkają tu
        prawie sami emeryci, którzy co niedziela modlą się w kościele.Koty
        są wypychane przez okno,jedzenie wraz z miskami wyrzucane na
        dwór.Ponieważ pracuję , więc nie mam możliwości pilnować okienek
        cały dzień,ale zawsze , gdy otworzę je po powrocie z pracy, za
        chwilę zostaje zamknięte,a koty brutalnie wyrzucone.Oprócz mnie jest
        kilka osób,które też otwierają okienka,ale i tak nie jesteśmy w
        stanie zapewnic tym kotkom całodobowego azylu w piwnicy.
    • pamama Re: Pamiętajcie o podwórkowcach 28.01.10, 13:41
      A my w niedzielę pojechaliśmy na działkę zobaczyć jak tamte koty sobie
      radzą, ale niestety z tych, które do tej pory zawsze przychodziły nie
      pojawił się żaden. Zostawiłam jedzenie mokre, pewnie od razu zamarzło i
      dużo suchego ale śniegu do połowy łydek więc ciężkie czasy nastały dla
      futrzaków.
      • wiesia.and.company Re: Pamiętajcie o podwórkowcach 29.01.10, 18:09
        Tak, pamiętam. Sama zrobiłam budkę, niezdarnie, ale jest ciepła, z dwóch
        pudełek, owinięta folią, na wierzchu styropian, wymoszczona pociętymi szalikami
        polarowymi (specjalnie do tego celu kupiłam w szmateksie). Kotka tam mieszka,
        wytupuję dla niej scieżki w kopnym śniegu, karmię, siedzę z nią i dopieszczam,
        podkładam jej pod pupkę styropian, ręcznik, przykrywam połą paltota. Pamiętam
        też i o innych kotach, i martwię się jak sobie radzą te, których nie znam... Ta
        zima jest okropna, a podobno ma trwać do kwietnia sad
Pełna wersja