barba50
14.02.10, 17:45
O Ksice zawsze pisałam, że boidoopka i strachulec, że żyje swoim życiem, nic
nie chce dla siebie. Ale Ksikuli działa się krzywda kiedy trafiały do nas
kolejne koty, tymczasy i te które później zostawały. Ona była pierwsza i
reagowała znaczeniem na blaty w kuchni /czemu tam - pojęcia nie mam, widać
uznała, że to miejsce strategiczne

/ Dlatego staram się nie brać nowych
kotów. Dla ogólnej poprawy samopoczucia futer został zapodany feliway, a Ksika
zaczęła dostawać krople dra Bacha (głównie na wyeliminowanie sikania, ale i
zwiększenia jej pewności, bo była strasznie zahukana, jeśli któreś z kotów
zaczepiała to na zasadzie, że atak jest najlepszą formą obrony. Feliway się
skończył, krople też, sikanie ustało (hurra

), kocica
zrobiła się jakby pewniejsza siebie, nie chowała się po kątach.
Ale to co stało się dzisiaj przerosło najśmielsze nasze oczekiwania. Już fakt,
że zaległa u Pańcia na nogach stanowi wyczyn, ale po chwili dokwaterował się
im Gucio
Zresztą zobaczcie
Po długiej chwili wskoczyła na oparcie fotela w pobliżu, a nie uciekła w
popłochu
(te zdjęcia to miniaturki, które po kliknięciu na nich otworzą się w pełnej
wielkości, niestety zdjęcia w mocno nietypowych wymiarach się zrobiły

)