Podroz z Lufthansa

18.02.10, 15:24
Witam. Za pare tygodni czeka mnie podroz samolotem z moim kotem
liniami Lufthansa. Podroz z przesiadka, razem okolo 3 godzin.
Czy ktokolwiek z Was podrozowal z Lufthansa? Czytalam jak to wyglada
teoretycznie, ale zastanawia mnie jak to wyglada w praktyce.
Ja maly jest ten kontener (wg podanych rozmiarow jest strasznie
maly), gdzie umieszcza sie kota podczas podrozy, czy mozliwe jest
wyciagniecie kota, kiedy jestesmy w samolocie, tzn czy obsluga
samolotu zareaguje negatywnie. Jak wyglada odprawa z kotem? I
cokolwiek innego przyjdzie Wam jeszcze do glowy. Chcialabym byc
przygotowana na kazda ewentualnosc.
Moj kot nie lubi podrozy do weta we wlasnym kontenerze, ale "nie
urzadza scen". Mysle, ze jakosc to przezyje.
    • maryshaa Re: Podroz z Lufthansa 18.02.10, 15:35
      Abstrahując od podróży z kotem zainteresuj się sytuacją Lufy, bo
      wiem, że w przyszłym tygodniu jakiś strajk zaczynają piloci Lufy bo
      chcą podwyżek smile
    • mysiulek08 Re: Podroz z Lufthansa 18.02.10, 17:28
      Jak szukalismy 'przewoznika' dla podhalana (szczeniaki dwa mialy byc,
      importowane z Tatr smile) to najlepsze warunki dla 'malych zwierzat' czyli kotow,
      bo szczeniaki podhalanow juz nie lapaly na wage malych, dawaly AF. Lufthansa
      bardzo byla nieprzychylna i co chwile wymyslali nowe a to rozmiary kontenera
      (zgodny z norma IATA musi byc) a to ceny.

      Z tego co wiem wyciagniecie zwierzaka nie jest mozliwe, jego 'odwiedzenie'
      rowniez. Jedna z pracownic ambasady przywozila ze soba yorka i bardzo narzekala
      na obsluge.

      Ciekawostka, jeden z ich stalych klientow podrozowal duzo ze swoim dogiem
      argentynskim smile i pozwalano mu (tzn wlascicielowi) na odwiedziny psiaka.
      • mysiulek08 Re: Podroz z Lufthansa 18.02.10, 17:29
        a, i to nie byla lufthansa tylko linie argentynskie (to do tego doga smile)
    • br0mba Re: Podroz z Lufthansa 18.02.10, 19:19
      moja kuzynka przewozila kota do irl
      ona leciala aerlingusem, kot lufthansą wlasnie, bo tanie linie nie maja w lukach
      bagazowych klimy, a lufthansa ma
      zlaatwiala wszystko przez firme (niestety nie pamietam nazwy) wygladalo to tak,
      ze pan przyjechal, zabral kotke zapakowal ja do specjalnej klatki gdzie musiala
      miec miski z jedzeniem i piciem
      nie wiem jak to pozniej wygladalo, ale podal mi linka i ja z ziemi ze tak powiem
      sledzilam gdzie kot sie znajduje (bo musial niestety leciec przez niemcy z
      przesiadką innej mozliwosci nie bylo
      kuzynka ja sobie odebrala w dublinie chyba dwie godziny po swoim przylocie.
      Przypuszczam ze dostala jakies srodki uspokajające
      oczywiscie kot lecial po polrocznej kwarantannie w pl (byl u mojej siostry przez
      pol roku po pobraniu krwi do badan na wscieklizne)

      ale slyszalam ze jest mozliwosc przewozenia zwierzecia normalnie na pokladzie,
      ale juz nie wiem jak to wyglada
    • gacusia1 Re: Podroz z Lufthansa 19.02.10, 05:28
      Niestety nie wiem jak to jest z Luft... ale w Locie nie jest
      ciekawie. 6 lat temu chcialam przewiezc krolika(jak sie
      przeprowadzalam do Kanady) i te wszystkie informacje ktore zdobylam
      spowodowaly,ze wolalam krolikowi znalezc dom w PL...
      1.Koszt biletu wtedy 600zl
      2.Krolik mial leciec w luku bagazowym gdzie,jak pani w info
      stwoerdzila-nie ma gwarancji,ze przezyje.
      3.Nikt podczas lotu tam nie zaglada.
      4.RACZEJ nie ma mozliwosci przewiezienia na pokladzie bo kapitan
      godzi sie na jedynie dwa zwierzeta na pokladzie.
      5.Cuda z badaniami.
      No ale tu chodzilo o dlugi lot,bo okolo 8-9h.
      • regina22 Re: Podroz z Lufthansa 19.02.10, 13:54
        Dwa lata temu lecialam z Warszawy do Zurychu z malym kotem na
        pokladzie (co prawda LOT-em)- dozwolona wielkosc kontenera jest
        uzalezniona od typu samolotu - czyli jesli lecisz np Airbusem
        kontener moze byc wiekszy , niz jesli lecisz np Embraerem - kontener
        musi wejsc pod poprzedzajacy Cie fotel- w praktyce np w Locie nie
        istnieje kontener, ktory zmiescilby sie pod poprzedzajacy fotel w
        Embraerze - kupilam po prostu najmniejszy z dostepnych na rynku (,
        ktory spelnial wymogi IATA) i bylo OK. Poza tym , ze kot darl sie
        przez dwie godziny i koniecznie chcial sie wydostac z klatki ,
        wszystko bylo w porzadku. Za kota placi sie jak za nadbagaz , wiec
        nie sa to jakies straszne pieniadze smileKot razem z klatka moze wazyc
        do 8 KGS ( o ile dobrze pamietam), wiec placisz za kota jak za 8kg
        nadbagazu - cena kilograma nadbagazu jest uzalezniona od trasy.
        O przewozeniu zwierzat w luku bagazowym nie bede pisac sad Pozdrawiam
        The fragrance always stays in the hand that gives the rose
        (Hada Bejar)
        fotoforum.gazeta.pl/5,2,regina22.html
        • regina22 Re: Podroz z Lufthansa 19.02.10, 14:00
          Kota musisz wyjac z klatki jak przechodzisz przez bramke- nasza
          kotka byla na smyczy, bo balam sie , ze moze prysnac smile
          A po przylocie do Szwajcarii celnik natychmiast wylowil nas z tlumu -
          sprawdzil dokumenty kota, samego kota ( sprawdzil czy koci chip jest
          aktywny ) po czym kota oclil i wbil pieczatke do paszportu .
          Kot natychmiast przestal sie drzec i zaczal mruczec smile
    • bettina40 Re: Podroz z Lufthansa 20.02.10, 21:36
      Gdzieś czytałam, że zamiast w kontenerze ktoś przewoził kotka
      samolotem w specjalnej, miękkiej torbie (są takie w sklepach dla
      zwierząt)i przez większość lotu trzymał go w tej torbie na kolanach.
    • ania-0606 Re: Podroz z Lufthansa 22.02.10, 14:46
      Leciałam kilka lat temu Lotem z kotką na Kretę:paszport,potwierdzon
      dokument od gł.weterynarza kraju,standardowy kontener z kotką
      musiałam przypiąć pasami do fotela obok /mało pasażerów/ + na pół
      godz.przed lotem dostała 1 tabletkę uspokajającej od weta więc nie
      darła się ale ponieważ próbowałam głaskać ją przez szpary kontenera
      pogryzła mnie do krwi a jeżyka-zabawkę rozszarpała z obłędem z
      woczach na drobne kawałki.Po locie jeszcze kilka godz.dochodziła do
      siebie.To była straszna trauma dla niej i dla mnie więc teraz mam
      juz dwie kotki aby już na pewno nie latać z nimi samolotem.
Pełna wersja