Przyszła do mnie kotka w ciąży..

26.08.10, 10:24
Ja to mam szczęście - jak nie zatruty dzikus do uśpienia, albo kocica z młodym
do opieki, to teraz koteczka w zaawansowanej ciąży - znalazłam ją dzisiaj rano
na wycieraczce pod drzwiami (mieszkam na 1 piętrze domu wielorodzinnego).
Chudzina z niej straszna, tylko brzuchol wielki jak piłka. Na razie dałam jej
saszetkę dla juniora - wpyliła w 30 sekund i wylizała michę do czysta i sobie
poszła. Ale myślę, że wróci, bo pewnie zaczyna już sobie szukać miejsca do
porodu. Wtedy ją capnę do weta..
I chyba potem zainstaluję w piwnicy, bo mnie chłop kijem pogoni jak
zaproponuję, ze może do domu??...
A teraz kilka pytań - czy ciężarną kotkę można psiknąć Fiprexem, czy lepiej
potraktować tym czymś na kark? Co z odrobaczeniem?
Koteczka ma okropnie spuchnięty nochal - pewnie dostało jej się podczas kocich
walk - tym pewnie też będzie trzeba się zająć.
Ech.. Czyżby mój pierwszy tymczas (a niedługo tymczasy)?
Dam znać, jak sprawy sie mają smile
    • nomya Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 26.08.10, 10:33
      Ano czasem się tak zdarzy, że to nie my wybieramy koty, a koty wybierają nas big_grin
      No i co poradzisz na to? Przecież nie wyrzucisz jej big_grin
      • wladziac Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 26.08.10, 15:52
        wiedziała gdzie przyjść i gdzie otrzyma pomoc,mojego Misia też znalazłam na
        wycieraczce na 2 piętrze w kamienicy kilka dni po pogrzebie mojej Mamy,przyszedł
        mnie pocieszyć i został już osiem lat,na szczęście nie był w ciąży,daj jej karmę
        dla kociąt jest najbardziej odżywcza dla ciężarnych również to szybciej nabierze
        sił do porodu,pisz co dalej się dzieje,daj jej jakiś niepotrzebny koszyk i stary
        koc i możesz ją zainstalować w piwnicy bo jeszcze jest ciepło
        • marta_i_koty Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 26.08.10, 20:47
          W maju też zostałam tymczasową mamuśką ciężarówki - ona i jej dwaj
          synkowie mieszkają u mnie w suszarniwink
          Kocinę złapałam, gdy tylko zobaczyłam jej brzuchol, trzy dni później
          maluchy były juz na świecie...
          Postaraj sie złapać ja jak najszybciej, najlepiej, zeby urodziła w
          piwnicy, a nie gdzies w krzakach..
    • circa.about Re: Kotka w piwnicy :) 27.08.10, 11:41
      Wczoraj cały dzień się nie pojawiła, ale dzisiaj znowu rano znalazłam ją na
      wycieraczce. I jako ze pada deszcz, to po zjedzeniu saszetki dziewczynka nie
      wybyła. No to ja ją na ręce i hyc do piwnicy.
      Oczywiscie dla mnie jest pewne, ze to domowy kot wyrzucony bo przydarzyła się
      ciąża (jakże by inaczej, skoro w tym mieście sterylizacja to kaleczenie kotów) -
      bez problemów dała się zanieść do piwnicy, aczkolwiek teraz nie wygląda na
      szczęśliwą. Gdy poszłam zanieść jej kuwetę i miseczki, za wszelką cenę chciała
      uciekać. Aczkolwiek zmieniła zdanie gdy poczuła zapach suchej karmy, ale i tak
      jest przerażona.. Co oczywiscie powoduje u mnie wielkie wątpliwosci, czy dobrze
      robię.. A koteczka jest śliczna, strasznie zaniedbana, ale to do wyprostowania..
      Niestety dzisiaj jej do weta nie wezmę, bo ten najblizszy będzie w poniedziałek,
      a do innego muszę jechać autem, wiec muszę czekać na powrót męża (który mnie
      zabije, bo absolutnie nie wierzy, ze kocica zostanie w piwnicy big_grin).
      • lauralay Re: Kotka w piwnicy :) 27.08.10, 12:01
        circa.about napisała:

        > wiec muszę czekać na powrót męża (który mnie
        > zabije, bo absolutnie nie wierzy, ze kocica zostanie w piwnicy big_grin).

        Znaczy męża masz już z głowy. Skoro do tej pory Cię nie zabił, to możesz spać
        spokojnie. Szczęściara!
        Mój TŻ jeszcze nic nie wie o czwartym delikwencie, albowiem jest wyjechany. Gdy
        się dowie, załatwi mnie śrubokrętem-krzyżakiem, a potem będzie się pastwił nad
        zwłokami... uncertain
        • jottka Re: Kotka w piwnicy :) 27.08.10, 12:27
          póki kocina w ciąży, to lepiej nie odpchliwać jej teraz ani odrobaczać, to
          wszystko toksyczne środki i obciążające wątrobę, acz ostatecznie niech wet
          decyduje. do jedzenia to faktycznie dobra karma dla kociąt, mięso z tłuszczem,
          może biały ser, jajka albo jogurt lubi?

          i zrób jej kilka legowisk-schowanek, może sobie któreś wybierze na okocenie
          (transporter, pudła itp.) - pchać się do niej z łapami, jak nie chce, to nie ma
          co, ale ja bym przychodziła do niej często i prowadziła długie rozmowy o życiusmile
          • circa.about Re: Kotka w piwnicy :) 27.08.10, 12:47
            Kicia jest bardzo towarzyska - barankuje, ugniata i traktorzy. Co oczywiscie nie
            zmienia faktu, ze jest przerazona. Pewnie też dlatego, że czuje w piwnicy inne
            koty - to taka moja przechowalnia wszystkich biedaków, które się przyplączą.
            Myślałam o uchyleniu okna zeby mogła wychodzić i wracać, ale obawiam się, ze
            wtedy moja piwnica zacznie byc odwiedzana przez wszystkie koty z osiedla.

            Lauralay - mój mąż jeszcze nie wie o kotce w piwnicy. Wie tylko o tym, ze
            wczoraj przyszła na naszą wycieraczkę, ze zniknęła i moim nieśmiałym (znaczy
            jeszcze do negocjacji) planie umieszczenia jej w piwnicy smile. No nic, klamka
            zapadła, kot w piwnicy. Myślałam, zeby mu nie mówić, ale córka na 100% sie
            wygada i będzie afera, że nie powiedziałam smile.
            • wladziac Re: Kotka w piwnicy :) 27.08.10, 13:00
              lepiej przy najbliższej okazji powiedz Mężowi o kotce bo sama wiesz z powodu
              byle drobiazgu można stracić zaufanie do drugiej osoby,w końcu i tak małym
              poszukasz domku a może i dla mamy się znajdzie
    • najszczesliwsza Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 27.08.10, 13:21
      A dlaczego nie zawieziesz na sterylizację aborcyjną?
      • circa.about Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 27.08.10, 15:19
        Przyszło mi to do głowy, przyznam szczerze..
        Jutro będę u weta, to zapytam, czy on w ogóle takie zabiegi wykonuje..
        No i oczywiście jeśli kotka w najbliższym czasie nie urodzi.. uncertain
        • wladziac Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 27.08.10, 15:44
          piszesz że w zaawansowanej ciąży jest kotka to może być ciężko,moja wetka od
          sterylek by nie zrobiła aborcyjnej w ogóle
          • marta_i_koty Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 27.08.10, 17:40
            Ja już miałam umówioną sterylkę aborcyjną - i dwa dni przed zabiegiem
            kotka złośliwiewink urodziła swe dziatkismile I dobrze, jak siebie znam, to
            miałabym mega wyrzuty sumienia....
            • mama.rozy Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 27.08.10, 18:10
              circa,a gdzie mieszkasz?bo ja bym się pisała na urodzoną kotkę...jakakolwiek
              będzie(mam nadzieję,że będzie jakaś kotka...wink).
              co Ty na to?
              • marta_i_koty Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 27.08.10, 19:34
                "Moją" kotkę też jakaś menda wywaliła na brukuncertain
                Ale mam nadzieję, ze znajdę jej dobry dom, bo dziewczyna na to
                zasługujesmile W kazdym razie nie dam jej skrzywdzic...

                Bardzo dobrze, ze kicia trafiła na Ciebie - wiedziała, gdzie zapukac
                i tylewink Mądra bestia...
              • circa.about Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 27.08.10, 21:14
                Mieszkam w pomorskim, ale mam możliwosć dowozu do: Trójmiasta (to najbliżej),
                Torunia, Bydgoszczy, Olsztyna, Łodzi, Poznania, Szczecina i czasami Warszawy.
                Mamo.rozy - a nie chciałabyś kotki-mamy? Wygląda mi na młodziutką, podejrzewam,
                ze to jej pierwsza ciąża. Jest naprawdę fajna, miziasta, oddam juz
                wysterylizowaną smile
    • circa.about Re: co to za kochane stworzonko.. 27.08.10, 21:47
      Siedzi biedna sama w tej piwnicy i jak tylko do niej zajrzę, niemalże rzuca się
      w ramiona. Sama nie wie, czy ma jeść, czy się ocierać, miaukać - normalnie robi
      wszystko na raz.
      Kocina skorzystała z kuwety - zostawiła i sioo i q - to drugie o dziwo wygląda
      zdrowo. Piszę o dziwo, bo byłam wręcz pewna, ze ma biegunkę, bo miała strasznie
      brudny tyłek. A tu zdrowy qsmile.

      Wiem, ze ludzie bywają okrutni, ale wciąż nie mogę pojąć, jak można byc takim
      kut..em i wyrzucić z domu kotkę w ciąży.
      • rege2 Re: co to za kochane stworzonko.. 27.08.10, 22:05
        Witam z kicią, którą dobrzy ludzie pewnie wywalili na bruk, jak zorientowali się...
        położyła się na wycieraczce; miała ostrą biegunkę, wychudzona,
        zagłodzona...dostała koszyk, jedzenie...
        w poniedziałek urodziła w łazience 2 białe bobaski, malusie, mizeroty
        jedno zmarło w środę; zabiedzone pewno i słabe...
        a drugie - dziś pulpet, tłuścioszek, myło nawet tylną nóżkę i wyszło po ręczniku
        z pudła!
        ma defekt, zamiast ogonka kikut; oby tylko widziało...
        pewnie nikt go nie zechce?
        ale jest słodki/a
        a kicia czarno - biała czempionka; je, śpi i obrasta tłuszczykiem..
        co ona przeszła?
        myślę,że wyuczy malca dobrych manier...
        i ...patrzy nieufnie,bo jak w takiej sytuacji ufać ludziom?
        mieszka od poniedziałku w pudle na holu, na podkoszulku i 2 ręcznikach! jak
        princessa
        szkoda,że nie ma domu...na stałe...
    • circa.about Re:byliśmy u weta 28.08.10, 10:49
      Kicia sama weszła do transporterka, trochę śpiewała w samochodzie, dała się
      wymacać, zajrzeć do mordki itp.
      Wet uznał, ze na ten moment jest zupełnie zdrowa - nie ma kataru, czyste oczka,
      czyste (!) uszy, białe już stałe zęby, ale najprawdopodobniej ma około roku i
      jest to jej pierwsza ciąża.
      Niestety sterylka aborcyjna w tej lecznicy nie wchodzi w grę, zapraszają po
      usamodzielnieniu się kociaków.
      A rozwiązanie podobno niedługo..

      Muszę jej dać jakieś imię - jakieś pomysły? smile
      • mama.rozy Re:circa 28.08.10, 11:31
        nie wiem,czy mąż się zgodzi na starszą...
        problem w tym,że nasza jamniczka akceptuje tylko kociaki,nawet z nią śpią w
        koszykusmilewszystko,co małe,jest super.jak już podrośnie,trzeba gonicsmilenasze
        starsze koty sobie radzą,bo były wcześniej.świnki morskie też sobie radząsmile
        przepraszam,wiem,ze zawsze są problemy z mamą kociąt,ale też nie chciałabym jej
        brac na siłę,a potem na gwałt szukac domu,bo coś będzie nie tak.
        co do dojazdu-my mamy do Łodzi ok.godziny pociągiem(nie mamy samochodu).możemy
        się dogadac...
    • circa.about Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 14:04
      I mam wieeelkie wątpliwosci.
      Zgodził się ten wet, co go w sobotę nie było. Powiedział mi, że taki zabieg w
      zaawansowanej ciąży niesie ze sobą dość duze ryzyko, że kotka go nie przeżyje -
      do mnie należy decyzja.
      Chociaż kicia jest u mnie w piwnicy od 3 dni, to jakoś tam zdążyłam się
      przywiązać.. No i nie wiem, co robić..

      A z drugiej strony, mój małżonek stwierdził, że nie życzy sobie kotki z
      kociakami w domu, bo dwójka dzieci i nasze dwa koty robią wystarczająco dużo
      zamieszania jak na jego nerwy.. A wiem, że jakby kociaki się urodziły, to w
      pewnym momencie musiałaby wyladować u mnie w domu, bo robi się co raz chłodniej
      i w piwnicy byłoby im zimno..

      Naprawdę mam nadzieję, że natura sama rozwiąże ten problem i kotka do jutra się
      okoci..

      A co Wy byście zrobiły na moim miejscu?
      • nomya Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 14:07
        Nie zdobyłabym się na sterylkę aborcyjną w zaawansowanej ciąży sad Tym bardziej,
        że małe kociaki szybko znajdą domki.
        • mama.rozy Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 14:21
          trudno mi decydowac,bo w końcu koty sa u Ciebie i Ty sie nimi opiekujesz,ale
          ...kociaki szybko znajdą domek.pomożemy.wrzuc zdjęcia jak się tylko da,to dużo
          daje...
          ale to Ty musisz podjąc decyzję,licząc się z mężem...
        • wladziac Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 14:22
          kurcze dla mnie to też za duże ryzyko chyba nie dałabym rady,nawet jak kotka
          urodzi i trzeba je będzie zabrać do domu to i tak nie na salony tylko w spokojne
          i wyizolowane miejsce bez domowników w jakimś pomieszczeniu ciepłym ale w sumie
          byle jakim,nie wiem czy takowe posiadasz,faktycznie decyzja ciężka nie byłam w
          takiej sytuacji bo jak przyszły do mnie takie ciężarówki to rodziły w domku dla
          kotów,dałam wiele ciepłych rzeczy między innymi koc z owczej wełny a zimno było
          podobnie jak teraz i było wystarczająco
          • muraszka1 Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 14:39
            Kotka w piwnicy nie zmarznie jeżeli będzie miała ciepłe posłanie.
            Daj jej szansę.Jak będziesz się czuła,jak będzie się czuł twój mąż
            kiedy kotka w czasie aborcji odejdzie?
            Masz dylemat,masz sad
            • circa.about Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 14:53
              Mój mąż zapewne w ogóle się nie będzie czuł, bo nawet słuchać o kici nie chce.
              Czuje pismo nosem, ze go urabiam na kolejnego kota i w tej chwili jakikolwiek
              temat dotyczący futer nie istnieje. Mój mąż nie zna pojęcia domu tymczasowego,
              uważa, ze jak kot trafi pod nasz dach to już zostanie.

              Co do ciąży Luśki (robocze imięsmile), to ja nie wiem, jak bardzo ona zaawansowana,
              bo kotka jest strasznie chuda - tylko brzuszek pękaty, wiec na tle tego chudego
              ciałka wydaje się duży..
              No nic, do wieczora mam czas na decyzję - mam jej nie dawać kolacji, gdybym się
              zdecydowała..
              • nomya Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 15:00
                Mój mąż nie zna pojęcia domu tymczasowego,
                > uważa, ze jak kot trafi pod nasz dach to już zostanie.

                Wierzę Ci, bo miałam identyczną sytuację w domu jak zdecydowałam się na jakiś
                moment przygarnąć Lolusię. Mąż też był trochę zły na początku i sceptycznie
                nastawiony, bo myślał, że go urabiam na trzeciego kota i z tym DT to taka ściema
                jest . Ja to rozwiązałam w ten sposób, że podałam mężowi konkretny termin
                adopcji Lolusi, wprawdzie ten termin się wydłużył o kilka dni, ale słowo zostało
                dotrzymane i obecnie on wie, że to nie żadne urabianie na trzeciego kota, tylko
                normalna "instytucja" domu tymczasowego.
              • wadera3 Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 15:07
                Ja bym radziła sterylizować aborcyjnie, jakkolwiek strasznie to brzmi.
                Udało mi się złapać już kilka kotek w ciąży, i uważam, że jest to jednak
                mniejsze zło.
                A chyba ryzyko niewiele(jeśli w ogóle)większe.
                Sądzę, że Koteria nie robiłaby takich zabiegów, gdyby były zbyt ryzykowne.
                • circa.about Re: wadera 30.08.10, 15:14
                  A nie wiesz, czy jest jakieś ograniczenie czasowe co do zaawansowania ciąży, czy
                  ciachaja wszystkie, które wpadna w ich ręce?
                  • wadera3 Re: wadera 30.08.10, 15:26
                    Ja kiedyś wiozłam kotkę, która chyba za chwile miała rodzić, bo sama wylazła z
                    krzaków do mnie i po niewielkiej walce dała się gołą ręką wsadzić do
                    transportera. W autobusie bałam się, że zacznie rodzić, ale sobie uświadomiłam,
                    że zwierzęta w chwilach stresu potrafią opóźnić poród.
                    Jak powiedziano mi w koterii, była na ostatnich nogach.
                    Nic złego się z nią nie działo.
                    I teraz jest jednym, z najbardziej miziastych dzikusów na działce.
              • circa.about Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 15:12
                Jeśli nie zdecyduję się na tę sterylkę, to kociaki będą musiały zostać w piwnicy
                do momentu adopcji.. Kotkę samą bym jakoś przemyciła - na początku, bo po
                operacji, a potem mój mąż jakoś by ją przełknął - bo słodka jest, a on uwielbia
                kocie przylepy smile.
                Ech, ciężki orzech do zgryzienia mam..
                A z jeszcze innej strony - ufam w ręce tego weta. Mimo, że jako lekarz jest mało
                kreatywny (leczy to na czym sie zna), to jako operator po prostu super. Uratował
                juz tyle zwierzaków w zdawałoby sie beznadziejnych sytuacjach, że można ufać, że
                mu sie uda,,
                • wladziac Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 15:20
                  pozostaje mi trzymać kciuki za udany zabieg,na którą godzinę jesteś jutro umówiona?
                  • mama.rozy Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 18:17
                    jest to jakieś rozwiązanie,chociaż drastyczne.współczuję podejmowania decyzji,ja
                    bym chyba dostała schizysmile
                    daj znac.
                    • circa.about Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 18:58
                      Nadal dumam..
                      Raz, ze tak, za chwilę, że nie i tak w koło macieju..
                      Ale prawda jest taka, ze kompletnie nie czuję się na siłach by zajmowac się
                      kotką z kociętami. Pewnie to nic trudnego, bo kociczka sama odwali większość
                      roboty, ale i tak mam mega stresa.. A co jeśli kociaki nie znajdą domów? Będą w
                      piwnicy siedziały? Zimą?
                      W domu kompletnie nie mam warunków dla kociej rodziny - 3 letni łobuz i
                      protestujący mąż.. A jakby Luśka była sama, bez kociąt, to na pewno udałoby mi
                      się ją przetrzymać w domu do momentu adopcji.. A jeśli nawet nikt by jej nie
                      chciał, to pewnie by u nas została..
                      I tak źle i tak niedobrze.. Bezsenna noc przede mną..

                      I jeszcze mam stresa bo mnie zaprosili na rozmowę o pracę - 1 września, w dzień
                      kiedy mój Młody debiutuje w przedszkolu. Juz nie wiem, czym mam się stresować -
                      koteczka, przedszkolem, czy rozmową..
                      • wladziac Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 19:48
                        no to masz zagwozdkę jak diabli i wszystko na raz,wszystkie sprawy są ważne i to
                        w jeden dzień ale dasz radę bo MUSISZ i tyle,trzymam mocno kciuki za pozytywne
                        załatwienie wszystkich spraw, weź może ziołowego procha na sen bo musisz być
                        wypoczęta i w pełni sił na jutro
                        • mama.rozy Re: Umówiłam się na sterylizację :/ 30.08.10, 20:27
                          a to właśnie dlatego tyle masz na głowie,bo jakbyś miała jedno,to byś zwariowałasmile
                          jeśli nie masz siły się opiekowac kocia rodziną,to chyba już po sprawie?
                          potem pomożemy szukac domku dla koci,chyba,że zostanie u Ciebiesmile
    • circa.about Re: już po 31.08.10, 12:59
      Koteńka, od wczoraj oficjalnie Luśka, przeżyła. Zabieg przebiegl bez absolutnie
      żadnych problemów. Na razie jest jeszcze w lecznicy, wet zadzwoni jak się obudzi
      to wtedy ją zabiorę do domu. Jednak moze to trochę potrwać, bo dostała dużo
      srodka usypiającego, bo nie chciała zasnąć. Nie powiem, ze mi nie ulżyło..

      Było 5 kociąt (*).

      A za ten mój wczorajszo-dzisiejszy stres to ja chyba weta zabije. Dzisiaj przed
      zabiegiem zapytałam go, jakie koteńka ma szanse, a on mi na to, ze niemal
      stuprocentowe. Dlaczego więc wczoraj mi powiedział, ze ryzyko jest duze? A bo
      wszystkim tak mówi i przecież w szpitalu przed operacją też uprzedzają przed
      powikłaniami.. Grrr...
      • wadera3 Re: już po 31.08.10, 13:08
        Ulżyło Ci, ulżyło, nie wiesz czy kotka karmiłaby kocięta, czy byłyby zdrowe, i
        czy znalazłabyś im domy.
        Wet powiedział, to co powinien był powiedzieć, bo gdyby tfu, tfu, coś, a by nie
        powiedział to naraziłby się na co najmniej pretensję.

        Vide - skarżący koncerny papierosowe o nowotwór płuc.

        Bardzo dobrze zrobiłaś, i nie doszukuj się teraz wątpliwości moralnych.
        Nie dopuściłaś do pojawienia się kilku bezdomnych kotów, z których każdy
        musiałby być wysterylizowany, bo inaczej powołałby na świat kolejne bezdomne
        koty. Amen.
      • wladziac Re: już po 31.08.10, 13:09
        pomogę Ci załatwić weta niech sobie nie myśli że ładnie tak straszyć
        zestresowanych już ludzi,cieszę się że koteńka przeżyła i trzymam kciuki za ciąg
        dalszy,trzymaj się
        • basset2 circa... 31.08.10, 14:00
          ja uważam że to była mądra i rozsądna decyzja
          uszy do górysmile
          • barba50 Re: circa... 31.08.10, 14:09
            Dobrze zrobiłaś. Wiem, że decyzja trudna, ale najlepsza z możliwych.
    • circa.about Re:już w domu 31.08.10, 15:25
      Wet zadzwonił jak tylko podniosła łepek, bo stwierdził, że jest tak przerażona,
      że lepiej jej będzie w domu. Co prawda tutaj jest nie mniej przerażona, bo
      trzymana była w piwnicy i wszystko tu dla niej nowe, ale chyba lepiej w
      nieznanym cieple niż brudnej i zimnej piwnicy?
      Na razie jest strasznie otumaniona, choć próbuje wstawać i sie przemieszczać
      (znalazłam ją na środku pokoju wciśniętą pod obrotowe krzesło), to co chwilę
      zasypia "na dziecioła", czyli nosem w podłogę smile. Teraz ją zabarykadowałam zeby
      sobie krzywdy nie zrobiła, wiec nie mając innego wyjścia, wlazła do otwartego
      transportera i tam śpi.
      Boje się tylko o szwy, bo rana jest dość duza plus węzełki z niteczkami, co na
      pewno będzie ją drażniło i będzie się wylizywać.
      No zobaczymy, co to będzie..
      Co do moich wyrzutów sumienia - oczywiscie ze je mam, ale też cieszę się, ze się
      wszystko udało i teraz spokojnie będę mogła się zająć podtuczaniem kota i
      szukaniem jej nowego domu (o ile oczywiście się w niej nie zakochamy i nie
      zostanie smile)
      • wadera3 Re:już w domu 31.08.10, 15:36
        koniecznie zrób jej kubraczek, to prawie dziczka, więc jej nie upilnujesz!
        • mama.rozy Re:już w domu 31.08.10, 17:30
          fotki?
          • circa.about Re:już w domu 31.08.10, 17:35
            Fotki będą - niech tylko kocina się trochę nareperuje smile
            Bo na razie jest strasznie pobudzona, próbuje gdzieś iść, przewraca się, i
            jedyne co ją uspokaja, to głaskanie - więc moja córka leży z nią wtuloną pod
            pachę od godziny i głaszcze smile.

            Kubraczka nie mam, ale zakupiłam kołnierz - na noc na pewno jej założę, bo na
            razie jeszcze nie ma takiej potrzeby.
    • circa.about Re: martwić się czy nie? 01.09.10, 10:43
      Kicia własciwie dopiero teraz zaczęła się normalnie zachowywać - rano jeszcze
      sie trochę zataczała. Teraz już próbuje skakać, nawarczała na Helkę, a Kinia
      jeszcze nie zapoznałam, bo to diabeł w kociej skórze, a Luska jeszcze za słaba
      by się skutecznie obronic.
      Teraz co mnie martwi:
      Luśka nie za bardzo chce jeść - wczoraj w nocy dostała łyzeczkę mokrego,
      najpierw wylizała sos, a przez noc zjadła reszte. Rano ewidentnie wyglądała na
      głodną, dostała też łyzeczke, to powoli, ale większość zjadła. Teraz znowu jej
      dałam trochę, to bez entuzjazmu wylizała sosik i karma stoi. Moim zdaniem, Luśka
      zachowuje się już chyba normalnie - mruczy, ugniata, kręci ósemki, jest
      strasznie wszystkim zainteresowana i najchętniej zwiałaby ze swojego pokoju.
      Rana wygląda swietnie - zadnego obrzęku, sucha, tylko nitki wiszą.
      Dodam jeszcze, że nigdy wczesniej nie widziałam tak potwornie wychudzonego kota.
      Jak jej znikło brzuszysko, okazało się, ze to sama skóra i kości. Potem cyknę
      fotki, to zobaczycie jaka to biedulka.. Trochę czasu minie nim ją wyprowadzę "na
      koty" smile.

      To martwic się tym niejedzeniem, czy lecieć do weta?
      Może po prostu zestresowana nowym miejscem? Albo wciąż ma dziwny smak w mordce
      po narkozie?
      • wadera3 Re: martwić się czy nie? 01.09.10, 11:04
        Przez chwilę daj jej spokój, ale nie za długo,jeśli skubie choć trochę, niech
        skubie i wypoczywa.
      • circa.about Re: pchły 01.09.10, 11:05
        Niestety jednak ma pchły - kiedy będe mogła coś z tym zrobic?
        Oczywiscie nie mówię tutaj o kąpaniu, ale np. o tym środku na kark?
        Przyznam, ze boje się, ze mi potem będą po chałupie skakały..
        • muraszka1 Re: pchły 01.09.10, 12:15
          Circa,też miałam podobny problem w domu.
          Wystawiłam płytki,takie na insekty.Pomogło.
          • circa.about Re: pchły 01.09.10, 12:25
            A mogłabyś mi napisać, co to za płytki?
            Znaczy, co mam powiedzieć w sklepie?
            • muraszka1 Re: pchły 01.09.10, 15:36
              Bros płytka na owady.Zwalcza muchy
              komary,mole,prusaki,mrówki,karaluchy,pchły i inne owady.
              www.broks.pl
              Kupiłam w osiedlowym kiosku.Ale też widziałam w marketach.
              Wykładałam tylko na dzień i kiedy koty mogłam odizolować.
        • mysiulek08 Re: pchły 01.09.10, 17:54
          Na kark Kicia bardzo sobie chwali Advantage Bayera:

          www.krakvet.pl/bayer-advantage-krople-pchly-kotow-masie-ciala-p-13083.html
          Biedula, mam nadzieje, ze szybko sie odpasie smile
    • circa.about Re:Fotki 01.09.10, 12:06
      Przedstawiam Wam Luśkę, kotkę po przejsciach:

      Już nawet wdrapałam się na parapet:
      https://images41.fotosik.pl/330/bd85cc86e06d01demed.jpg

      Chudzinka ze mnie:
      https://images41.fotosik.pl/330/2561edc019b23463med.jpg

      Wielce zainteresowana Helka:
      https://images39.fotosik.pl/330/28bd9e33d4a58b11med.jpg

      Nafuczona i zjeżona Kinia:
      https://images40.fotosik.pl/330/e7b025fb97957869med.jpg

      A ja siedzę z miną sfinksa i warczę i mruczę jednocześniesmile:
      https://images47.fotosik.pl/334/94abc2cd9d09aa0amed.jpg
      • mama.rozy Re:Fotki 01.09.10, 12:33
        śliczna kocia!
        jedzeniem się nie martw,ludziom po zabiegu na brzuchu tez od razu nie daje się
        kurczaka z rożna i dzikasmile
        patrz,czy się wypróżnia,może ją coś bolec przy napinaniu brzucha i jeśli długo
        nie zrobi kupy to może byc problem.
        • wladziac Re:Fotki 01.09.10, 15:24
          najlepiej karmić często w małych ilościach na ten zasuszony żołądeczek,żeby
          tylko dość dużo piła,a w ogóle śliczna jest z figurą modelki ale z czasem na
          pewno się wszystko wyrówna i będzie pełniejsza,powodzenia
    • circa.about Re: jest lepiej 02.09.10, 07:20
      Luśka w nocy zaczęła jesć. Wieczorem zjadła puszeczkę pasztetu, w nocy spożyła
      suche, które jej przed pójściem spać sypnęłam, a dziś rano pochłonęła saszetkę.
      Sioo i qu było w kuwecie już wczoraj - czyli ok.

      Jednak zastanawiam się, czy nie ma początków kataru albo jakiejs infekcji, bo
      jak obwąchuje otoczenie, to słyszę jak to robi - ale nos ma suchy.
      I tak miałam isć z nią dzisiaj do weta, bo prosił bym ją pokazała 48 godzin po
      zabiegu.

      Chudzielec jeden nie chce siedziec w pokoju, skacze na drzwi, a jak ją wypuszczę
      to warczy na rezydentów. Helka najchętniej by sie z nia pobawiła, a Kinia siedzi
      pod łóżkiem i też warczy.
    • circa.about Re: Lusinek zostaje :) 05.09.10, 08:54
      Zgodnie z przewidywaniami, mąż się zakochał smile.
      Lusia chodzi za nim krok w krok, towarzyszy mu przy komputerze, próbowała sie
      uwalić na klawiaturze jak grał, ale to nie przeszło smile.
      Czyli jest super smile.
      Jedyne co mnie martwi w tej chwili, to to, że z posterylkowej rany leci Luśce
      mleko.. Wet mówi, że najprawdopodobniej podczas szycia coś tam naruszył.. Kicia
      jest przez cały czas na antybiotyku i dostaje sterydy, które podobno mają
      zatrzymać laktację.. Ale mimo wszystko, Luska jest w świetnej formie - je,
      korzysta z kuwety, nie znosi zostawać sama w pokoju - wtedy skacze na klamkę i
      sobie je otwiera (!), warczy na rezydentów, szczególnie na Helkę, która
      upatrzyła sobie w niej towarzysza zabaw, więc cały czas ją zaczepia smile.
      Jest naprawdę dobrze, tylko że strasznie dużo się tych kotów zrobiło - gdzie nie
      spojrzę tam kot smile.
      • rege2 Re: Lusinek zostaje :) 05.09.10, 12:39
        to dobrze, że kotka wraca do zdrowia
        jak długo nosiła kołnierz? nie lizała rany?
        trzymajcie sie!
        • circa.about Re: Lusinek zostaje :) 05.09.10, 16:34
          Kołnierz niestety nie zdał egzaminu, bo Luśka i tak wylizywała sobie brzuch.
          Jakiś dziwny holenderski wynalazek kupiłam - luźny na szyi nawet przy
          najciasniejszym zapięciu a z za wąskim kloszem.

          Luśka niestety ma dziury w dwóch miejscach i nie jest to od wylizywania, tylko
          od sączącego się mleka. Na razie nie panikuję, bo kota je za 5 kotów, nie
          wygląda na cierpiącą, qpy ok, więc czekam.
          Jutro kolejny zastrzyk z antybiotyku, więc zapytam co dalej.. Bo nie powiem,
          zeby mnie to nie martwiło..
          • wladziac Re: Lusinek zostaje :) 05.09.10, 17:20
            nie wiem co powiedzieć,nie spotkałam się z tym,to jakieś powikłanie po sterylce
            aborcyjnej? trzymam kciuki za zdrowie Lusi
            • circa.about Re: Lusinek zostaje :) 05.09.10, 18:02
              Wygląda, że tak.
              Po zabiegu wet mi mówił, że ona zaczęłaby rodzić już na dniach, tak więc piersi
              już były gotowe do karmienia.
              Kurcze, może na miau zapytam?
              • circa.about Re: Lusinek zostaje :) 05.09.10, 18:03
                czy kot w ogóle ma piersi?
                sutki, miało być big_grin
                • rege2 Re: Lusinek zostaje :) 05.09.10, 20:25
                  małe doświadczenia...ale moja kicia urodziła, pomimo że radzono mi aborcję ze
                  sterylką...teraz czekam aż kicia odkarmi; maluszka/? ma jutro 2 tyg., jest
                  słodka, jeszcze ślepa...
                  nie wiem co lepsze?
                  ale maluch słodki!
                  i...podejrzewam matkę, że znów zaciążyła! wczoraj uciekła do kocura, przez
                  ulicę/bo kocur czekał w ogrodzie/, taka matka! a małego zostawiła i ? gdyby
                  zginęła np. pod samochodem? musiałabym smoczkiem karmić...co będzie to
                  będzie...zobaczę...ale kotom nie wierzę!
                  może podjęłaś dobrą decyzję
                  jeśli możesz, pisz...
    • pretensjaa OT 06.09.10, 00:25
      Jak sobie ustawić takie cudo w sygnaturce???
      • circa.about Re: OT 06.09.10, 08:46
        Muszę sobie przypomnieć, bo nie pamiętam smile

        Najpierw trzeba sobie znaleźć to co chciałabyś mieć w sygnaturce (zdjęcie, animację, awatar, czy cokolwiek). Wejść w ustawienia, gdzie jest ramka do wstawienia sygnaturki, skopiować adres tego czegoś, wkleić do ramki poprzedzając [img ], a na końcu [/img ] (ale bez spacji)
        • rege2 Re: OT 06.09.10, 09:32
          kotka szleje! ...wygląda na rujkę...ja to mam szczęście, maluch ślepak, do
          wykarmienia, matka ucieka...wet.kazał nam się zgłosić, jak skończy
          karmić...pewnie od razu na aborcje pójdziemy/
          ech ten koci świat!
    • circa.about Re: Rana się rozeszła :( 06.09.10, 17:46
      Znaczy rozlizała sobie szwy skórne (albo rozeszły się pod wpływem wydobywającego się mleka).
      Luśka jest wciąż na antybiotyku, dostaje też sterydy, samopoczucie ma dobre, je dużo, w kuwecie ok.
      I nie wiem, czy to wystarczy..
      Wet mówi, że niestety gojenie trochę potrwa, że nie można tego zaszyć, bo jest ropa, która musi wylecieć (z tym się zgadzam) i dopiero wtedy rana zacznie się zasklepiać. Kazał ranę przemywać riwanolem i koniecznie zabezpieczyć - a jako że kołnierz nie zdał egzaminu (nawet po poszerzeniu kawałkiem plastiku), to zamówiłam kubraczek. Na razie Luśka występuje w ubraniu prowizorycznym, zrobionym z rękawa bluzki, ale czy wytrwa w tym przez noc, to nie wiem, bo pierwszy model testowy zdarła z siebie po 2 godzinach. Drugi wyszedł mi o wiele lepiej - wstawiłam gumkę przy szyi, więc jej nie zjeżdza, ale czy nie wymysli innego sposobu by się z niego wydostać..
      Generalnie koteczka bardzo dobrze znosi wszystkie zabiegi, które przy niej wykonuję ja albo wet, trochę warczała przy ubieraniu rękawa, ale żadnych fuków ani pazurów nie było..
      I w ogóle nie pcha sie na dwór. To już moi niewychodzący rezydenci częściej jęczą pod drzwiami niż ona w ogóle w tamtą stronę spogląda.. Chyba jej dobrze, tak myślę. Niech tylko jej się ten brzuch zagoi..
      • wladziac Re: Rana się rozeszła :( 06.09.10, 17:56
        jeżeli jest ropa to powinna mieć założony sączek a resztę można zaszyć bo przecież po tej sterylce rana jest duża,też tak miałam po operacji
        • circa.about Re: Rana się rozeszła :( 06.09.10, 23:27
          No ja też miałam sączek po cesarskim cięciu, ale mi też nie zaszywano tego co się rozlazło - samo zarosło po wyleczeniu zakażenia bakteryjnego.
          Co do Luśki - na szczęście nie rozeszła jej się cała rana, ale gdzieś tak ponad połowa (jakieś 4cm). Chodzi biedna chudzinka w tym rękawie, w ogóle nie protestuje, myślę, że chyba dobrze powycinałam otwory na łapy i nic jej nie uwiera..
          No strasznie mi jej zal.. A sama jej ten los zgotowałam.. sad

          Zapytam jutro weta o ten sączek.
          • wladziac Re: Rana się rozeszła :( 07.09.10, 07:09
            w tej sytuacji to kaftanik jest konieczny,nie zeszyta ranka dłużej będzie się zrastać i będzie brzydki zrost który pewnie nie zarośnie futerkiem,mimo wszystko Lusia bardzo grzeczna jest i cierpliwa,zdrówka dla Lusieńki życzę
            • wiesia.and.company Re: Rana się rozeszła :( 11.09.10, 18:56
              Przeczytałam cały wątek i siedzę w tej chwili w wypiekach... taka z niej chudzinka z dużą główką. Ale na pewno za chwilę się poprawią proporcje. Jak dzisiaj sobie radzicie? Jak się czuje Lusieńka? Ranka się zrasta? Kubraczek się trzyma?
              • rege2 Re: Co z koteczką? 13.09.10, 21:57
                Co u koteczki? jak się czuje?
                Pozdrawiam.
                • mary4 Re: Co z koteczką? 28.09.10, 08:14
                  puk puk
                  co u Was słychać?
                  • circa.about Re: wszystko na dobrej drodze 28.09.10, 09:52
                    aczkolwiek jeszcze nie do końca ok.
                    Mimo, że od zabiegu jutro minie miesiąc, Lusinek wciąż paraduje w kubraku.
                    Dwa tygodnie temu wet zdjął jej resztki szwów i w zasadzie dopiero od tego momentu rana zaczęła powoli się goić. W tej chwili do całkowitego zarośnięcia został jakiś 1 cm. Wciąż jej się ropa sączy, wyłazi jakaś resztka szwu wewnętrznego, ale że kota jest w bardzo dobrej formie, to już antybiotyku nie dostaje (wet bał się, ze nabawi się grzybicy).
                    Wg naszego weta Luśka musi być uczulona na nici chirurgiczne, bo pierwszy raz mu się zdarzyło, żeby rana tak całkowicie się rozlazła. Kubraczek zakupiłam całkiem szybko, więc to na pewno nie od wylizywania.
                    W tej chwili Luśka jest już pełnoprawnym członkiem naszej rodziny, aczkolwiek martwi mnie, że wciąż nie dogaduje się z Kinią i Helką. Kinia to typ aspołeczny, więc jej warkoty mnie nie dziwią, ale Luśka niestety wydaje się byc typem podobnym, bo warczy na obydwie. Na razie spokojnie czekam na rozwój sytuacji, bo wiadomo, że kubrak i nie do końca zrośnięty brzuch raczej jej nastroju nie poprawiają. Na szczęście są oznaki niewielkiej poprawy, bo kilka razy złapałam Luśkę na zabawie, kilka razy potrenowała też zapasy z Helką (warcząc przez cały czassmile), no i moja córka mówi, ze w nocy Luśka namiętnie atakuje jej stopy smile.
                    Chyba będzie dobrzesmile.
                    Na razie zdjęć nowych nie mam, bo kot wciąż z zielonym kubraku i wciąż chudy, ale jak tylko coś się zmieni, od razu ją pokażę smile.
    • mary4 Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 28.09.10, 10:30
      cirka ja teraz tez mam kicię po zabiegu na etapie godzenia sie z rezydentami, średnio nam idzie.. do tego rezydentka odmawia jedzenia dziś idzemy do weta ;-(
      • rege2 Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 28.09.10, 11:46
        Circa...podczytuję...podobnie, przyszła w ciąży, urodziła, karmi i...wydaje się, że znów jest w ciąży, sądząc po liczbie zalotników; nigdy nie zastanawiałam się jak funkcjonuje świat wolnych kotów, teraz mam to jak na dłoni...mam ślicznego 5 tyg. kociaczka, a z kotką się zobaczy...wet. kazał nam przyjść jak skończy karmić, maluszkę przysposobię na kotka parapetowo- kanapowego, z matką nic nie da się zrobić! jest tu 7 tyg. i nie da się nauczyć kuwety, wychodzi, potrafi narobić na podłogę! nocą skacze po ścianach, oknach,,,jedyne co jej w głowie, to kocury, porody?, pełna miska,jak pada siedzi w kuchni, ale pojawia się słońce - wycie! to dzikuska! w nocy siedzą w łazience/straty mniejsze/
        my też musimy funkcjonować....a jak dostała raz mokrą karmę nie chce nic tknąć! na suchą się boczy, nawet dla juniorów!
        natomiast małe wie, gdzie jego miejsce, próbuje samodzielnie jeść, zalicza kuwetkę...
        • wiesia.and.company Re: Przyszła do mnie kotka w ciąży.. 01.10.10, 19:53
          Circa! Stosunki się ułożą! Czasem jakoś zaiskrzy i socjalizacja następuje szybko, a czasem jakoś to trwa i trwa. Ale na terytorium domowym po prostu koty stanowią stado, mniej lub bardziej zgodne, ale stado. I na pewno, tak jak przypuszczasz, kubraczek który powoduje niewygodę ruchów nie przyczynia się do komfortu psychicznego "zakutej w pancerz" smile Się go zdejmie - się humor poprawi smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja