Torina - magia indywidualności w kolorach tęczy.

26.08.10, 21:24
Torina - dziewczyna jak malina smile

https://img836.imageshack.us/img836/5885/grafitti2kopia.gif

Wyobraź sobie płótno, pachnące bawełną i stojące na drewnianym stojaku w pokoju pełnym marzeń. Wyobraź też sobie puszki z różnymi kolorami farb i mały pędzelek. A teraz przelej swoje myśli na płótno, żeby stworzyć prawdziwe arcydzieło.

Torina. Kotka stworzona z tysiąca barw i świateł, tchniętych duszą artysty. Jej futro mieni się kolorami tęczy, które ktoś dodatkowo pociągnął pędzlem po całym futerku. Paleta barw i kolorów, połączona z magią indywidualności tworzy doskonały zestaw. Chociaż Torina na pierwszy rzut oka, sprawia wrażenie nieśmiałej, cichej i zamkniętej w sobie koteczki, to gdzieś w głębi duszy tkwi w niej płomień, który kiedyś wybuchnie, ukazując całe piękno charakteru. Chudziutki ogonek, duże, szpiczaste uszy i oczy, pachnące zielenią, ceglany nosek, obok którego przelatuje gustowna plamka, jakby wystrzelona spod pędzla... to wszystko sprawia, że nie sposób oprzeć się jej magicznemu urokowi. Torina, to trochę uparte, choć wyjątkowo inteligentne stworzenie, które wzieło sobie za cel... baczne obserwowanie całego otoczenia z półek i parapetów, bez konieczności chodzenia. Ten samolubny, aczkolwiek żyjący w trochę innym świecie kot, zawsze musi postawić na swoim, tupnąć łapką z niezadowolenia, czy powiedzieć kilka brzydkich słów do kamery... kiedy tylko ktoś sprzeciwi się jej królewskiej woli, albo zrobi coś, na co sama bohaterka nie ma akurat najmniejszej ochoty. Alter ego tej postaci, to delikatna i krucha koteczka, wylegująca się na kuchennej desce do krojenia z miną niewiniątka, rozkosznie ziewająca w promieniach słońca, czy szorująca brzuszkiem po podłodze w oczekiwaniu na posiłek. Torina bardzo ceni sobie wierność i oddanie swoich poddanych. Na pewno odwdzięczy się za okazaną jej opieką, rozkosznie przy tym mrucząc czy tarzając się po półeczce, pod wpływem ciepłego dotyku...

Torina liczy ok. czterech lat. Jest wysterylizowana, zaszczepiona, zaczipowana i regularnie odrobaczana. Ma ujemne testy FeLV/FIV. Posiada książeczkę zdrowia, do której wkładam płytę CD z jej zdjęciami. Załatwia się grzecznie do kuwety. Torina przebywa obecnie w Rybniku na Śląsku, ale istnieje możliwość transportu, do dowolnego miasta w Polsce.

Filmik z Toriną (YouTube):

tiny.pl/h76r1

Wystarczy skopiować link do paska adresowego.

Kontakt w sprawie adopcji (po 12:00):

e-mail: cameo@va.pl
telefon: 661-326-962
gg: 12238144

https://img831.imageshack.us/img831/397/dsc05637apng.th.jpg

https://img842.imageshack.us/img842/4013/dsc06949.th.png

https://img840.imageshack.us/img840/6355/dsc07327.th.png

https://img529.imageshack.us/img529/2598/dsc07332.th.png

https://img690.imageshack.us/img690/5345/dsc038541.th.png
    • cameoo Torina - magia indywidualności w kolorach tęczy. 26.08.10, 21:35
      "Tęcza kolorów się otwarła... marzenia się rodzą.
      O niepowodzeniach się zapomina.
      Nadzieja się budzi. Rozpacz odchodzi"


      https://img686.imageshack.us/img686/8711/grafitti2kopia.jpg

      Torina, Torcia, Torinek - szukamy domku dla panienki, o ochlapanym farbą futrze i gustownej plamce na nosku!

      Kartka wyrwana z pamiętniczka Toriny. Data nieznana.

      Wiem że kiedyś rozwinę skrzydła. I choć nikt, nie powiedział mi tego wprost, to ja wiem że tak się stanie. Czuję to. W powietrzu, które płynie swoim rytmem, w lustrzanym odbiciu szczęścia, i co najważniejsze, czuje je w swoim sercu, które podpowiada mi, jak iść przez życie, nie czyniąc hałasu. Chciałabym się odbić od brzegu, poczuć wiatr pod łapkami i polecieć przed siebie, ale wiem że to niemożliwe. Z kilku powodów: po pierwsze - moje skrzydła połamały się już jakiś czas temu, a wraz z nimi moje szczęście, które pękło niczym szklanka. Niby pozorna szklanka, a taką ważną odgrywa rolę, i ma kluczowe znaczenie w moim życiu. Pękłam, kiedy zawalił mi się świat. Poczułam się, jakby ktoś cisnął mną o ścianę, a wtedy cały świat przestał dla mnie istnieć. Rozpadłam się na miliony kawałków, straciłam skrzydła i wiarę, które mnie napędzały. Mnie już tam po prostu nie było, a potem poszło jak z górki - choroba, choroba, choroba. Jeden z wielu, ale zupełnie inny. Ty już stąd nie wyjdziesz, popatrz na siebie, jak wyglądasz, a teraz spójrz obok, i zobacz jak oni wyglądają - więc zadaj sobie pytanie... masz jakieś szanse? możesz z nimi startować? nawet nie próbuj - przewrócisz się zaraz po starcie, a oni pobiegną dalej. Ktoś wygra wyścig o czyjeś serce, a Ty dostaniesz etykietkę "ostatnie miejsce". Odpadasz, odpadasz, odpadasz... te słowa przypominają raczej szkolne czasy, chociaż życie pisze różne scenariusze. Nieważne jakby brzmiały te słowa, nieważne jakimi nutami są nasączone - tak jest każdego dnia. Dudnią w uszach, niczym najgłośniejsza melodia. Ciężko skupić się na czymś innym, skoro w głowie jedna myśl - by jak najszybciej z piekła wyjść. Starasz się zrozumieć swoją obecną sytuację, mimo iż wydaje się bez wyjścia. Zawsze jest nadzieja, jest... dopóki jej nie stracisz... jeśli tracisz nadzieję - przegrywasz walkę z losem. Wiem że kiedyś rozwinę skrzydła, i wtedy polecę, wprost w twoje czułe ramiona...
    • cameoo Torina - magia indywidualności w kolorach tęczy. 26.08.10, 21:37
      Jej poprzednia historia to już przeszłość, ale uznałam że warto o niej napisać. Chociażby dlatego, żeby pokazać jaką piękną przeszła drogę... drogę do zdrowia.

      Torina, charakterna, aczkolwiek bardzo inteligentna i bystra tricolorka o smutnej przeszłości. Jej historia owiana jest nutką tajemniczości, która zniknęła, wraz z przyniesieniem Toriny do schroniskowego boksu w Łódzkim schronisku. Bo kiedy się tutaj trafia, to przeszłość staje się już tylko przeszłością - o której trzeba jak najszybciej zapomnieć zapomnieć, a najlepiej wymazać ją z pamięci, jak gumką, którą wymazujemy błędy w zeszycie. Liczy się teraźniejszość i co najważniejsze: lepsza przyszłość. Torina wprost z czułych, i być może domowych pieleszy, trafiła do betonowego, zimnego pomieszczenia przepełnionego samotnością i cierpieniem przebywających w nim istot. Mury są nasączone smutkiem, a w powietrzu unosi się tylko zapach bólu i taniego jedzenia. Ta przepiękna koteczka, o dziwo nie wpadła w depresję jak większość domowych kotów, które trafiły tu wprost z kanapy. Mimo iż w środku Torina marzyła o lepszym świecie, to zazwyczaj starała się to ukryć przed resztą świata. Ale ciężko ukryć marzenia, skoro w głowie wciąż tlą się barwne obrazy, i ciepło domowego ogniska przepełnionego miłością, a nie smutkiem panującym dookoła. Gdzieś głęboko w środku napewno czuje się też gorycz porażki i smak przegranej... znikają marzenia, a na ich miejscu pojawiają się choroby, i tak też było w tym przypadku. Wychudzona do granic możliwości i zagrzybiona koteczka szybko odzyskuje zdrowie, po długim pobycie w klatce, która zastępowała jej dom. Mnóstwo metalowych prętów, które nie pozwalają wyjść poza jej obszary, a przez które wpadają tylko promyki porannego słońca, są przeszkodą nie do sforsowania przez zwykłego pensjonariusza owej klatki. Kolorowe pluszaki zwisające bezwładnie z jej szczebelków, to tylko optyczne złudzenie - czyli fatamorgana do złudzenia przypominająca własne m4. Gdyby użyć siły wyobraźni... to świat napewno byłby prostszy, lepszy, ładniejszy. Niestety, marzenia bywają złudne, i pryskają jak bańki. Torina znowu zachorowała, na jej pięknym ciałku zaczęły pojawiać się brzydkie rany, a było ich coraz więcej i więcej. Sprawcą owych ran była sama Torina, która je po prostu wygryzała, jakby szukając ukojenia, a owe "zabiegi" miały podziałać uspokajająco na "poszarpaną" psychikę Torinki, a tymczasem było wręcz przeciwnie. Otwarte rany, na pełnym wirusów i zarazków otoczeniu stanowiły poważne zagrożenie dla tej delikatnej i kruchej jak porcelana koteczki. Dlatego znowu pojawia się puste i pachnące lekami pomieszczenie, które niejednego śmiałka przyprawia o dreszcze, a pojawiający się wraz z nim stres sprawia, że nie każdy wraca tutaj do zdrowia, chociaż to miejsce, które ma za zadanie nieść pomoc potrzebującym. Brzydkie rany/choroba, odbierają okrutnie szansę... po czym wyrzucają ją do śmieci, śmiejąc się nieszczęśnikowi prosto w twarz. Trudno się dziwić, że Torina nikła w oczach, i gasła jak świeczka. Dla tej koteczki świat nagle przestał istnieć, i chociaż z początku ta drobna i piękna koteczka nauczyła sobie radzić w tej schroniskowej dżungli, to z każdym dniem po cichu rozpadała się na milion kawałeczków, bo dla domowego kota przejście z kanapy na schroniskowy beton przygnębia, a wyzdrowienie w warunkach schroniskowych graniczy z cudem. Panie w białych i pachnących lekami fartuchach załamywały bezradnie ręce - mówiąc krótko: w schronisku brakuje tej jednej, jedynej witaminy. Ty już stąd nie wyjdziesz, chyba że na drugą stronę tęczowego mostu. Nie można było już dłużej czekać - dlatego zapadła decyzja o zabraniu Toriny daleko, daleko, bo aż na Śląsk, do DT w celu całkowitego wyleczenia. Dzięki pomocy kilku forumowych duszyczek, Torina dojechała w skromne Rybnickie progi, żeby znów mogła beztrosko cieszyć się życie. A skoro etap "wyleczyć" mamy już za sobą, to teraz przyszła kolej na ostatni etap - czyli znalezienie domku!

      Opis i charakterystyka Toriny.

      Torina doskonale pasuje do opisu prawdziwego kota domowego: koty chodzą własnymi ścieżkami. Ta niezwykle inteligentna koteczka, wzięła chyba sobie te słowa do serca, bo postępuje zgodnie z ich zasadą. Głaski mogą być tylko na jej warunkach, ale według samej Toriny są tylko niepotrzebnym elementem całego zestawu, bo rzadko dochodzi do sytuacji, kiedy Torina otrze się z rozkoszą o czyjeś nogi, czy strzeli baranka. Podczas całego jej pobytu u nas (cztery miesiące) do takich scen nigdy nie doszło, a zrobienie czegoś wbrew jej woli, powoduje natychmiastowy wybuch złości. Torina jest kotem tajemniczym, raczej nie do rozszyfrowania przez kogoś niedoświadczonego, chociaż Torinka na pierwszy rzut oka wygląda jak aniołek o słodkiej buźce, i przepastnym spojrzeniu - to pozory mylą. Torinę trzeba dopiero bliżej poznać, żeby przekonać się o jej wnętrzu. Samolub i egoista żyjący w swoim świecie, czasami fruwający gdzieś wysoko w obłokach, bo według samej Toriny, marzenia wystarczą, by zdobywać i zmieniać świat!
    • cameoo Torina - magia indywidualności w kolorach tęczy. 26.08.10, 21:38
      Torina swój wolny czas spędza głównie na spaniu i jedzeniu, najbardziej upodobała sobie parapet w kuchni z którego czasami obserwuje świat zza okiennej szyby. Miała już różne "sypialnie", ale na żadnym nie zagrzała dłużej miejsca. Spała już na lodówce, przykrytej gustownie czerwonym kocykiem, na komodzie w przedpokoju, a nawet na desce do krojenia w kuchni. Uwielbia jeść - na dzień dzisiejszy jada głównie suche RC lub Purinę, swego czas jadała Hillsa dla alergików. Nie pogardzi też mięskiem w saszetkach czy puszkach, a nawet gotowanym kurczaczkiem czy surową wołowinką. Jest jedynym naszym kotem, który przebywa tylko i wyłącznie w jednym pomieszczeniu - i jest nią kuchnia. Ogólnie bardzo rzadko się porusza. Zdarzają się co prawda sytuacje, kiedy Torcik buszuje gdzieś po pokojach, ale do mojego - jeszcze nigdy nie weszła (przynajmniej nie w mojej obecności) być może robi to w nocy, lub podczas mojej nieobecności, ale tego się raczej nie dowiem. Czasami widuję ją zerkającą na mnie, wprost z progu/przedpokoju, ale Torina jest nieufna i raczej nie odważy się wejść do środka. Na mój widok ucieka w popłochu, ale cóż się dziwić, odkąd do nas przyjechała, przez dobre dwa miesiące była smarowana, ubierana w kubraczki, bandażowana, przemywana, kąpana, wciskano jej gorzkie tabletki do pyszczka i szpikowano zastrzykami. "Katem" i sprawcą owym działań byłam oczywiście ja. Więc ta ufna koteczka stała się kotem ostrożnym i płochliwym. W stosunku do innych domowników nie jest takim wypłoszem, ale nie jest też miziakiem. W kuchni nie ucieka na mój widok i nawet mogę do niej podejść, ale o żadnym głaskaniu nie ma mowy. Jeśli już dochodzi do mizianek, to trzeba uważać, bo Torina potrafi znienacka syknąć, pacnąć i złapać ząbkami. Nie przepada też za braniem na ręce - kwiczy wtedy jak świnka morska, tak tak! potrafi się wtedy strasznie awanturować, a ogon i brzuch są wręcz nietykalne. Oglądanie/macanie/czesanie kota w celu sprawdzenia czy przemycia ranek, stało się wręcz niebezpiecznym zajęciem, bo Torina nie akceptuje nawet tych najprostszych zabiegów. Krzyczy, prycha i atakuje. Jedynie podawanie tabletek jest mniej stresującym zabiegiem. Torina przeszła bardzo długą drogę, a to wszystko odbiło się niestety na jej psychice. Podejrzewam że to właśnie dlatego Torinka nie wskakuje sama na kolana, nie przychodzi do łóżka, nie żebra o posiłek, nawet nie obserwuje ludzi, nie przepada za zabawą. Ona jest typem kota który woli się raczej nie rzucać w oczy, a ludzie jej po prostu... nie interesują, bo robią dużo złego. Gdyby ktoś chciał nieco ucywilizować lub chociaż utemperować jej charakter, to może dopiero wtedy stałaby się kotem ufnym i przyjaznym. Ja niestety nie umiem sobie z nią poradzić, mam doświadczenie z dziczkami, a nie domowymi pupilami po przejściach, a Torina zdecydowanie nie zalicza się do tej grupy kotów. Nawet nasza Buka (oswojona dzicz) jest kotem bardziej ufnym i miziastym, choć nieco upartym. Wydaje mi się że Torina ma po prostu taki charakter (w końcu jest tri). Jeśli to faktycznie drugie - czyli charakter tricolorki, to trzeba się z tym będzie pogodzić i mieć nadzieję, że któregoś dnia zmieni się w kota, na którego nie trzeba już będzie tylko patrzeć i podziwiać powalającą wręcz urodę - kota indywidualisty/egoisty! ale poczuć jej ciepłe futerko pod dłonią... i zasnąć z kolorowym kołnieżykiem na poduszce...

      Torina jest tricolorką, a co za tym idzie - jest kotem iście charakternym i pyskatym. A ponieważ jest trochę otyła, to wołam na nią Torinek-Okrąglinek. Ma białe futro (lekko pomarszczone), a na pleckach różne barwy: rudy/kremowy, czarny a nawet lekkie odcienie szarości z prążkami i cętkami. Wygląda jak połączenie pręgowanego whiskasa, rudzielca, białego i rudego kota. Do tego dochodzi rudo/czarna czapeczka z daszkiem odwróconym do tyłu, kilka rudych plamek po bokach, i nawet na wszystkich łapach, tworząc coś w stylu ochraniaczy, całość dopełnia szara plamka, wycelowana wprost na ceglasty nosio, która "trafiając", dodatkowo rozchlapała się jeszcze na pysiu! Torina ma czysto zielone oczy, duże rudo/czarne uszy z pędzelkami i chudziutki szaro/pręgowany ogonek. Jak na kotkę, to jest stworzeniem dość dużym i grubiutkim (raczej do gruntownego odchudzenia).
    • cameoo Torina - magia indywidualności w kolorach tęczy. 26.08.10, 21:40
      Jeśli chodzi o stosunki Torina - kot, to na dzień dzisiejszy jest już dużo lepiej niż kiedyś. Torina bała się innych kotów, i kiedy tylko któryś z nich, chciał się do niej zbliżyć, reagowała agresją lub ucieczką. Teraz pozwala innym kotom podchodzić do siebie (czyżby magia Feliwaya...?). Nie ma co prawda między nimi miłości, ale najważniejsze że Torina nauczyła się żyć z innymi kotami bez awantur czy spięć. Najwięcej pozwala Cukierkowi - Cukiś może do Torinki podejść (nawet trochę bliżej niż inne koty), a sama Torina ostatnio obwąchała Cukierka i pozwoliła mu strzelić jej baranka. Na małego syczy, kiedy ten bawi się jej ogonem, i potrafi go nawet ostrzegawczo pacnąć. Kaya nie znosi, nawet nienawidzi. Kiedy pojawia się w zasięgu jej wzroku, lub chce przejść obok - warczy i wrzeszczy, a nawet dochodzi do łapoczynów, i to Kay jest prowodyrem, sam ją zaczepia i prowokuje, a biedna Torina ma przez to do niego uraz. Reszta kotów jest niewidzialna. Czasami tylko Buka sypia obok niej na parapecie. Torina nie jada też w obecności innych kotów, woli się wycofać. Stosunek Torina - psy raczej nieznany, ale jest do sprawdzenia.

      Torinka liczy ok. czterech lat, chociaż może mieć więcej lub nawet mniej...? jest kotem kuwetkowym (potrafi tylko nasiusiać na leżące na podłodze gazety, i na dzień dzisiejszy akceptuje tylko bentonit), jest już po zabiegu sterylizacji, zaszczepiona (grzybica i choroby zakaźne), zaczipowana, ma ujemne testy FeLV/FIV, i jest regularnie odrobaczana. Do walizeczki Toriny wkładam też płytkę z jej sesją zdjęciową. W skład wyprawki wchodzi: płyta CD, umowa adopcyjna ze specjalnym wpisem do safe/animal (baza rejestracji), książeczka zdrowia ze wszystkimi wpisami, rozpiska leków/przebytych zabiegów, ukochany kocyk Toriny i pipetka spot-on (Frontline). Będę miała pewne wymagania co do przyszłego domku.

      - Torina raz w miesiącu musi dostać dawkę odpchlacza (Frontline lub Fiprex) te preparaty nie są drogie, kosztują do 20,00zł za jedną dawkę
      - Dom musi być cierpliwy, i raczej doświadczony, bo Torina nie jest łatwym kotem
      - Dom bez małych dzieci (!)
      - Może być dom z psem
      - Torina może zamieszkać z max. jednym, czy dwoma spokojnymi kotami
      - Chciałabym żeby przyszły dom karmił Torinę karmą alergiczną, lub w miarę dobrą - żadne Whiskasy czy Cat Chow. Nie musi jeść karmy alergicznej do końca życia - raczej przez jakiś czas
      - Dom absolutnie niewychodzący, z zabezpieczonymi oknami, bądź balkonem (!)
      - Mile widziany domek na Śląsku, w Warszawie, czy we Wrocławiu, żeby Torina mogła być pod okiem doświadczonych dermatologów, z powodu swojej alergii

      Zdrowie: Torina jest w 70% zdrowym kotem. Ma ujemne testy, żadnych biegunek i piękne ząbki. Jej problem tkwi w skórze... coś sprawia, że Torina uparcie wylizuje i wydrapuje swoje piękne futro. Została wyleczona z APZS, ale znowu jest na sterydach, bo zrobiła sobie kilka "pięknych" ranek. Jej sierść na przednich łapach wygląda fatalnie, jest pomarszczona, a w niektórych miejscach prześwituje skóra, podobnie wygląda jej grzbiet, wyczuwalne są również fałdy skóry jak u shar-peia. Rany nie stanowią żadnego zagrożenia, bo są tylko powierzchniowe. Przemywam je środkiem odkażającym, a samą Torinę kąpie od czasu do czasu w szamponie leczniczym. Dostaje też witaminy. Gdy Torina była na karmie alergicznej, to problemów nie było. Myślę że niezakocony dom i odpowiednia dieta bardzo by jej pomogła...

      Filmik numer 1 * Filmik numer 2

      Chciałabym żeby Torina znalazła dom. U nas nie jest szczęśliwa, mimo iż tak się wydaje. Mamy za dużo kotów, a Torina na pewno chciałaby zostać jedynaczką na salonach. Na pewno ktoś odkryje magię indywidualności, ukrytą w tym kocie, trzeba ją tylko dostrzec sercem, bo najważniejsze jest niewidoczne dla oczu... (Mały Książe)

      Będę też wdzięczna za rady osób, mających w domu alergików, lub kotów po przebytym APZS.
      • wladziac Re: Torina - magia indywidualności w kolorach tęc 26.08.10, 22:42
        śliczna Torina,mam dwie trikolorki i jedna jest przytulaśna chociaż na ręce nie
        pozwala się brać a druga podobna z charteru i zachowania do Toriny,niestety dla
        mojej kici mam więcej kotów a ona ich wręcz nienawidzi więc w ciągu dnia
        zabieram ją ze sobą i idzie do ogródka a później dzień spędza u syna,do domu
        wracamy żeby się przespać i rano od nowa to samo ledwo wstanie wyczekuje pod
        drzwiami żebyśmy jak najszybciej wyszły,biedna Torinka z tą chorobą skórną
        pewnie jej to dokucza więc i humorek ma zepsuty nie ma się co dziwić,powodzenia
        w szukaniu domku
    • cameoo Torina. Magia szlachetnych barw... 27.08.10, 19:16
      Co do Toriny, to zaczyna robić postępy. Co prawda bardzo, bardzo malutkie, ale... z dnia na dzień jest coraz lepiej, i tego się trzymam. Torina z jędzy zmienia się w księżniczkę o magicznym spojrzeniu i delikatnym usposobieniu. Przechadza się po mieszkaniu z dumą i gracją, jak prawdziwa królowa! Torina robi to bardzo często, już nie siedzi w jednym miejscu, jak kiedyś... czasami "wpada na miasto" w poszukiwaniu jakichś ciekawych atrakcji, lub żeby zaspokoić swoją ciekawość. Wczoraj zdarzyło jej się nawet podnieść ogonek na mój widok. Jak to mówią: mała rzecz a cieszy big_grin
      • wladziac Re: Torina. Magia szlachetnych barw... 27.08.10, 19:26
        oby tak dalej,życzę żeby zmieniła się w kociego aniołka do rany przyłóż dla
        ludzi i kotów,każda zmiana nawet najmniejsza cieszy
      • cameoo Re: Torina. Magia szlachetnych barw... 28.08.10, 23:51
        Zapraszam na filmik z Toriną - Pewne sobotnie popołudnie z Toriną i Buką.
        • cameoo Re: Torina. Magia szlachetnych barw... 29.08.10, 18:51
          Archiwalne fotki - zalęgły się gdzieś w aparacie (można oczywiście powiększyć)

          https://img828.imageshack.us/img828/988/dsc07689.png

          https://img831.imageshack.us/img831/7602/dsc07695.png

          https://img28.imageshack.us/img28/4686/dsc07701.png

          https://img822.imageshack.us/img822/1227/dsc07721.png

          https://img291.imageshack.us/img291/6576/dsc07696.png
          • cameoo Re: Torina. Magia szlachetnych barw... 29.08.10, 18:53
            Torina prawie cały, dzisiejszy dzień przespała na półce między kuchenką a zlewem, rozkosznie się przy tym wyginając. Zaczełam się jej więc przyglądać, bo tylko w ten sposób mogę obejrzeć większość ran, które są w dotyku takie typowo śliskie, paskudne. Ponieważ robię jedzenie, to Torina musiała opuścić półeczkę w trybie natychmiastowym, a to się kochanej księżniczce nie spodobało, bo wielce obrażona uciekła na blat kuchenny, z miną nie wróżącą mi nic dobrego.

            https://img405.imageshack.us/img405/3077/dsc07850.png

            Ale kąpiel jej dzisiaj niestety nie ominie, niech skóra trochę "odpocznie", od tego ciągłego wylizywania sad
            • cameoo Re: Torina. Magia szlachetnych barw... 29.08.10, 18:54
              Torina pogrążona w lekturze big_grin

              https://img829.imageshack.us/img829/2480/dsc07847.th.png
Pełna wersja