Dodaj do ulubionych

Krótka historia...

29.08.10, 18:49
mam 6 dni

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/sDs8CDjWEsnNt8flnB.jpg

a to moja mama, na dzisiejszym spacerze

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/adMqaHqz1KzvmMaBHB.jpg

miałem braciszka, ale odszedł...

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/tafoSSUbWDBwtnOh7B.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/a6OWbUgInzggSB3AFB.jpg

moja mama była słaba i chora, szukała domu

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/MIDjEfedwjzqeCmTzB.jpg

jestem bezpieczny...

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/ombKo0tspBBIIOk2qB.jpg
Obserwuj wątek
      • rege2 Re: Krótka historia... 06.09.10, 23:47
        Maluszek ma 2 tygodnie, ślicznie urósł, biały pulpecik, oczka powoli się otwierają; jest silny...
        natomiast mam problem z mamą- wygląda na rójkę, noc głośna, teraz znów wariuje..a pod drzwiami kawelery, jeden pakował się do domu!
        2 dni temu Fruzia zwiała za kocurem przez ulicę, co będzie ? zobaczymy, oby tylko nie zginęła i to maleństwo wykarmiła ...czym nas jeszcze zaskoczy?
          • maryshaa Re: Krótka historia... 07.09.10, 12:30
            Jak wróci to koniecznie na sterylizację. Może znowu być w ciąży, a skoro jest słaba... to lepiej ją wysterylizować. Lekarz Ci doradzi kiedy i co z maluchem. Czym go karmisz pod nieobecność kocicy?
              • rege2 Re: Krótka historia... 07.09.10, 13:45
                Fruzię diabli wodzą na pokuszenie, ale wraca...i karmi...
                wet powiedział ,żeby przyjechać ,jak wykarmi, a zaciąży to zrobimy może z aborcją, bo jakie wyjście?
                to jednak wydziczały kot, który potrzebuje głaskania i widzi, że żarełko ma, o nic się nie martwi, ciepło, maluszek bezpieczny...głaszczemy go, ale...ona jednak łapskami go zasłania...
                śpi w domu dopiero od urodzenia czyli 2 tyg. bo za zimno, deszcze i nie ma piwnicy...a maluszek jednak musi być bezpieczny...
                • wiesia.and.company Re: Krótka historia... 11.09.10, 19:13
                  Fruzia wiedziała, komu się oddać w opiekę i podrzucić maleństwo. Teraz się lumpuje, ale dobrze że przychodzi karmić. Cieszę się, że ułożyłaś dalszy plan co do Fruzi podfruwajki, no i wzięłaś pod odpowiedzialną opiekę mamusię z latoroślą. Przy tej pogodzie dałaś maleństwu nowe życie... i przejęłaś rolę odpowiedzialnej niani
                  • rege2 Re: Krótka historia... 11.09.10, 19:35
                    Witam i dziękuję za ..dobre słowo...
                    akurat zasiadam, by pisać cd. a tu wątek w górę...
                    co u nas?
                    maluszka słodka, rośnie jak na drożdżach, jako że jedynaczka - spija mleczko ze śmietanką;
                    bielutka, tłuściutka, z mała plamką k. uszka, wygląda niczym biały angorek
                    otwarła niebieskie oczka i taka słodka! czasem się patrzy, przebiera nóżkami; głównie śpi i rośnie...
                    mama 4 x wychodzi do ogrodu, zrobi sprint, poostrzy pazury, załatwi kuwetę; w sumie dobrze się opiekuje maleństwem, ale to jednak latawica...je, śpi, szoruje maluszka i swoje futro..
                    dobrze im, mają żarełko i ciepło...
                    czy Fruzia zostanie? nie wiem;
                    oby tylko nie zaskoczyła z czarnym kocurem!
                    maluszkę zatrzymamy, bo co zrobić z taką malizną; pada, zimno ...może ktoś by ją skrzywdził...
                    • rege2 Re: Krótka historia... 14.09.10, 11:24
                      maluszka ma już 3 tyg. nagle zmężniała, wczoraj wygramoliła się z pudła, spaceruje, obwąchuje..wszystko ją interesuje; nie mamy jeszcze imienia...
                      wkrótce zacznie broić...
                      • ewik1976 Re: Krótka historia... 14.09.10, 13:32
                        No to już ogroooomne kocisko big_grin A co u mamusi?
                        Ja dopiero teraz zajrzałam do Twojego linka i zdjęcie pt. savoir vivre mnie po prostu rozwaliło https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/p020.gif
                        Głaski dla futerek, dobrze że są u Ciebie.
                        • rege2 Re: Krótka historia... 16.09.10, 16:32
                          Dzięki Ewik; zdjęcia zrobione przed urodzeniem maluszków...
                          maluszka rośnie jak na drożdżach i zaczyna chodzić...śmiesznie
                          Fruzia ma się dobrze, ale...kocury do niej zachodzą; jeden omal wczoraj nie wszedł do domu!
                          wieczór i noc dla niej okazały się fatalne! zawodziła, za kocurem...malucha zostawiła, wydawało się, że powybija szyby! dziś śpi...
                          czy to normalne,żeby karmiąca kotka miała tak długo rójkę?
                            • rege2 Re: Krótka historia... 16.09.10, 16:45
                              annb napisała:

                              > a dlaczego nie?
                              > bedzie rujkowac az nie zostanie skutecznie pokryta
                              > No chyba że ją wczesniej ciachniecie
                              >
                              teraz nie ciachniemy, bo karmi...
                              małe jeszcze nie próbuje jeść
                              fajne te koty, tylko to ich kopulowanie!
                              >
                              >
                              • wiesia.and.company Re: Krótka historia... 18.09.10, 17:27
                                Może się kocia mama zakochała i dlatego tak ciągnie do kocurrra, właśnie jednego? To wcale nie jest takie dziwne. Koty mają swoje sympatie i antypatie. Moja Grosia bardzo lubi Filipka, chociaż potrafi okazać sympatię i polizać inne koty. Ale przytula się, obejmuje tylko Filipka.
                                A Fryga chodzi krok w krok za Kubusiem, kładzie się tylko koło niego, ustawia przy nim, to taki giermek Kubusia, ona za nim wszędzie... I może kociej mamie tak się trafiło? To naprawdę się zdarza, że ją ciągnie do tego osobnika, wcale to nie musi być żądza... smile
                                      • wiesia.and.company Re: Foto... 23.09.10, 22:44
                                        Naturalny wdzięk mają obie modelki smile Nie pozują, a jakie robią wrażenie! smile Maleńka jest takim zwierzaczkiem-pluszaczkiem, jak zabaweczka, maskotka smile Pięknie Ci rośnie, a mamusia o nią dba, i w ogóle obie są śliczne smile
                                        • rege2 Re: Foto... 25.09.10, 21:52
                                          Dziękujemy za te ochy i achy...
                                          słodzinka i rozrabiaka! w dodatku zaczyna wyjadać mamie, karmę, jogurt, nawet za surową pierś się zabrała i udało się! dziś siku w kuwetce, a dopiero ma ponad 4 tyg.
                                          natomiast mama - to jeden wielki problem! knąbrna, uparta albo złośliwa, może chora czy zazdrosna?...robi na parkiet! zgroza!
            • rege2 FOTO XII 17.12.10, 18:30
              Mam 3 m-ce i uwielbiam zabawy na śniegu, nie straszny mi mróz!
              wychodzę 3-4 x na figle
              pani mnie nie odróżnia od śniegu, jedynie po czarnych figlarnych oczach..
              ZAKOCHAJ SIĘ WE MNIE!

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/IM0uUialiHROl1rrYB.jpg

              mamy różne posłania, ale najbardziej lubimy nasze pierwsze pudło
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/ZZN27ER6Gm0pwvJgVB.jpg
              uwielbiamy drzemki na łóżku...ale to rzadkość...

              nie dbam o linię, a pani mnie odchudza...
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/VcQtfKetirBU66T2uB.jpg
              • rege2 Re: Święta z kotkami... 27.12.10, 14:05
                do moich 2 dołączył młody kocurek, przyjechał na święta i zostanie do Nowego Roku...
                jest strasznie ruchliwy, je tony! i walczy, gryzie moją białaskę...
                on czarny chudzielec, ma ok. 3-4 m-cy znaleziony na budowie w dużym mieście...
                ma tu swój pokój z kuwetką żwirkiem silikonowym, ale biega po całym domu! wyżera koteczkom z misek i naprawdę muszę ich zamykać, bo one biedne jedzą powoli i jednak mało, a przy nim nic by nie zjadły...
                kocurek mógłby nie spać, biega, szaleje i je!!!w przeciwieństwie do moich koteczek wychodzących, posiedzą w ogrodzie i śpią cały dzień...
                jednak go lubią, bo siedzą u niego w pokoju, albo on zbiega ..do miseczek..
                mnie lubi, bo daję mu smakołyki, np. nie jadł nigdy jogurtu, wątróbki..
                  • rege2 Re: Święta z kotkami... 28.12.10, 13:31
                    Ewik, dziękujemy...
                    podrzuconego na budowę kocurka i jego rodzeństwo ktoś ocalił, obecnie mieszka ze studentami, ale na ferie wyjechał, jest u mnie...z moimi kociczkami, super dokazuje...teraz oni pojechali na narty, a on sam zostaje do 2. 01... mnie lubi... jak super ugniata i włączył motorek...potem wraca do nich, może podrzucą go na wakacje..ja sama bym go chętnie przyjęła...czarnulka sierotkę...
                    u nas ma towarzystwo 2 kotek, Fruzia go myje i widzę, że się nim opiekuje, już 2 noce u niego spała w pokoju
                    porcelanka ma 4 miesiące, to wyobraź sobie jak dokazują...
                    oddałabym moje kociczki, ale razem , bo one są tak zżyte, nie wyobrażam sobie ich rozdzielenia, Fruzia ma ubytki w uzębieniu, a mała krzywy zniekształcony i gruby ogon, na szczęście nie przeszkadza jej w załatwianiu, ale nigdy go nie uniesie w górę!
                    co dla kotki to oznacza to wiemy...i jak kotek jej go gryzie, to ona okropnie reaguje...
                    takie dwie ofiary losu, za to mają ciepło, miseczkę , głaski i teraz...kocurka rozrabiakę!
                    porcelanka się podoba, ale jakoś nikt jej nie wziął...to już zostanie...chociaż dla mnie to oznacza dezorganizację,...ale żal mi ich sierotek i nie oddam osobom nieodpowiedzialnym , z alergią i...etc
      • rege2 Re: Krótka historia...co u nas nowego? 09.04.11, 21:52
        W lutym Fruzia zniknęła, pomimo minus 10 C i śniegu opuściła ciepły dom...po 2 tyg. wróciła na 3 nogach, ledwo żywa, padła przed drzwiami, nie miała siły jeść...w końcu doszła do siebie...
        miała sterylkę...powoli wróciła do zdrowia...jest okropnie miziata....
        jeszcze czeka nas druga sterylka małej...
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2403871,5,21,50262,Fruzia.html
          • rege2 Re: Krótka historia...co u nas nowego? 11.04.11, 08:31
            Gattarko, u Fruzi wszystko w porządku, rana zagojona, Fruzia wychodzi do ogrodu..
            czarny kocurek mieszka u studentów; być może przyjedzie do nas na wakacje...

            Meg..niestety ta piękna historia przybrała zły obrót...biała koteczka leży chora, nie wstaje,bardzo cierpi, jest agresywna; troszkę je; zaraz wybieram się do wet....wczoraj aż się poryczałam z żalu, bo nie mogę jej pomóc! problem z kręgosłupem...ona ma wadę genetyczną - krzywy i szeroki ogon; czasem warczała, gdy ją bolał...ale była ruchliwa i taka kochana..coś się stało? może go stłukła albo koty ją pobiły...oby lek. nam pomógł...
      • rege2 Re: Po wizycie... 11.04.11, 10:14
        ..wróciłyśmy...ogonek bolesny, temp. 40C; Dżepa dostała zastrzyki...prawdopodobnie infekcja po ugryzieniu...
        polizała jogurt, ja wypiłam kafe i leczenie na 2 tyg; następna wizyta w środę na zastrzyk...
        widać poprawę już nie warczy i umyła łapki
        nie obyło się bez przygód - w samochodzie się ocknęła i wyszła z torby, musiałam się zatrzymać, ale na szczęście dotarłyśmy, pomimo dziur na drodze...i moich stresów...
        teraz mała pośpi i mam nadzieję wróci do zdrowia
        kotki, to niestety obowiązek i wydatki!
          • rege2 Jest dobrze... 14.04.11, 17:52
            Dziękujemy za wsparcie...
            wczoraj druga wizyta, znów zastrzyki, jeszcze antybiotyk na kilka dni...kicia ożyła, znów jest przekorną wszędobylską mizią...oj jak się cieszę!
            na wtorek jesteśmy umówione na sterylkę, o ile wszystko będzie oky
            prawdopodobnie kocur ją pogryzł..
            kupiłam szeleczki i wczoraj krótki spacerek po trawie, dziś trochę dłużej...widać jednak ,że słaba, bo zjadła i śpi...
            nie pasuje jej siedzenie w domu i kuweta, jęki przy drzwiach, ale napędziła mi strachu i za dużo kasy poszło.. i jej cierpienie...
            ..i nie obchodzi mnie co inni myślą, mój kotek...
            • rege2 Re: Jest dobrze... 19.04.11, 15:25
              Biała koteczka...dzisiaj miała sterylkę, czeka mnie dwa dni jęków i dezorganizacji życia, myślę,że do świąt dojdzie do siebie....tak mi szybko wydoroślała, dopiero była taką malizną, a tu już kobietka, w dodatku okazało się -piątka kociaków ok. tygodniowych....kiedy ona to zmajstrowała?
              ...
              • pi.asia Re: Jest dobrze... 19.04.11, 18:06
                Rege, trzeba by zmienić tytuł wątku na NEVERENDING STORY. Bo jak Cię znam kobieto to zawsze znajdzie się w Twoim sercu i na Twoich kolanach miejsce dla kolejnego kota i kolejnego i kolejnego.....
                Dzięki takim jak TY świat jest troszeczkę lepszy.


                a wiesz, że Twoja biała Porcelanka to fachowo CZARNY PRĘGOWANY VAN?! nie pytaj kto to wymyślił...
                • rege2 Re: Jest dobrze... 20.04.11, 16:18
                  moje przytulanki to takie kocie niedole, jedna bez zęba na przodzie, druga z pogiętym, połamanym i krzywym ogonem...
                  ale cóż i one mają prawo do szczęścia!
                  pełna miseczka zawsze na nie czeka...
                  białaska dziś trochę lepsza, zjadła parę kęsów mokrego i otwiera jakieś inne oczy bez tego łobuzerskiego błysku....
                  zabieg niestety powoduje ból...
                  liczę , że pożyją na luzie z 15 lat
                  • rege2 Re: Wizyta kocurka 21.04.11, 19:24
                    ..moja białaska szybko się pozbierała, dzisiaj wyszła do ogrodu i nie sposób jej do domu zwołać, a w domu tak lamentowała jakby rójkę miała...
                    ..niespodzianka! przyjechał czarny kocurek, w dodatku w plecaku na motorze - jak on biedny przeżył korki i warkot silników...jest taki śliczny! urósł; biega z koteczkami po ogrodzie..no cóż ich strata, nie zaczekały na niego, zdradziły amanta...
                    białaska przed nim na plecach leży, czy ona ma świadomość, że szwy w brzuchu i po sexie!
                    ..a ja zamiast ciasto piec, kotom się przyglądam...
                    • rege2 Re: Wizyta kocurka 07.06.11, 23:02
                      sto nieszczęść! z białaską
                      wróciła z urwanym ogonkiem, na jednej żyłce się trzyma, jutro do weta od rana, pewnie jej utnie ten krzywy ogon..dziś już nie przyjmie...co za los
                      widywałam koty bez ogonów, to i ona da radę...
                      biedactwo moje sto nieszczęść , tylko cierpi...
                      • agazuchwa Re: Wizyta kocurka 08.06.11, 07:19
                        historie które pisze życie w razie przeniesienia na ekran lub kartki papieru doczekałyby się komentarza...ale kto to wymyślił, wszak coś takiego zdarzyć się nie możesmile
                        patrzyłam jak rosła....śliczna jest, może się jej życie uspokoi wreszcie
                        • rege2 Re:Amputacja ogonka 08.06.11, 21:10
                          ogonek wisiał na jednej żyłce
                          w dodatku cały w krwiakach, prawdopodobnie zahaczyła nim , a był zdeformowany i krzywy genetycznie, w dodatku urósł i ...
                          został całkowicie odcięty, żeby nie rozwinęła się martwica
                          ..czemu ta słodka kocinka musi tyle cierpieć?
                          tak mi jej żal, taka zawsze ruchliwa, a teraz znów leży po narkozie i kilka dni bólu, szwy...
                          ale co ja mogę zrobić?
                          jedyne to zawieźć do weta...
                          a jej kocia psychika?
                          • macarthur Re:Amputacja ogonka 09.06.11, 10:53
                            szkoda białaski ale brak ogonka sad to nie koniec świata - przyzwyczai się w ostateczności możesz ją zapisać na terapię psychiatryczną
                            smile
                            najważniejsze że się tym zajęłaś bez pomocy medycznej mogłoby się to skończyć tragicznie
                          • maruda2 Re:Amputacja ogonka 09.06.11, 13:12
                            I co z kicią? Byliście u weta ?
                            Nawiasem mówiąc to trochę mną trząchnęło, gdy przeczytałam, że małej znów coś ( i to poważnego ) się stało sad Po kiego grzyba wypuszczasz tego kota z domu, skoro mała ewidentnie na zewnątrz sobie nie radzi??? Najpierw wróciła podryziona, teraz ten ogonek sad
                            • rege2 Re:Amputacja ogonka 09.06.11, 13:56
                              koteczka dochodzi do siebie ...nawet szybciej niż po sterylizacji ,byłyśmy na smyczce w ogrodzie, a teraz siedzi przed drzwiami, drzemie i obserwuje deszcz, oczywiście przywiązana...
                              pisałam wcześniej ,że ona urodziła się z wadą, teraz urosła , a wet powiedział,że ten ogon to była kwestia czasu...za 10 dni wyjmujemy szwy, oby się wygoiło!
                              od początku zdawałam sobie sprawę , że to chora kotka, ale nauczyła się funkcjonować, podkulać ogonek w bok, może teraz z krótkim kikutem będzie jej łatwiej, nie będzie bolał przy siedzeniu, przeszkadzał ...
                              wyobraź sobie koci ogon w kształcie litery S krzywy, długi i nieruchomy , który boli przy ruchu
                              może w zamkniętym mieszkaniu żyłaby spokojnie?
                              tu są 2, razem się bawią, jedzą, śpią...
                              ale ona uwielbia życie w ogrodzie, w domu tak wyła, że nie można było wytrzymać!
                              leczenie białaski też kosztuje i nie robię tego, bo mam pieniądze, ale żal mi kotki
                                      • rege2 Re:Amputacja ogonka 28.08.11, 22:02
                                        Kocie pomysły nie znają granic!
                                        śpią w tak dziwacznych miejscach i dziwacznych pozycjach...
                                        Czarnulek /jest u mnie na wakacjach/
                                        postanowił ulokować się w niewielkim koszyku i spał tak całą noc!
                                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/wqr3WjV45bhgWT88SB.jpg

                                        Białaska wciąż spadała, nie mogąc spaść, może koci pazur utrzymywał ją na pochylni...

                                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/Bb9pn2oDGh1YT6caOB.jpg

                                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/aawFSVGzNQztMDoDmB.jpg

                                        ulokowały się w garderobie...

                                        Fruzia przeprowadziła jak zawsze kontrol...kto, gdzie, co...

                                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/yEfoNbLk10STSEbttB.jpg

                                        Czarnulek

                                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/bb/uc/jsf4/6i5HTgusPqprALEbBB.jpg

                                        Dobranoc!
                                            • rege2 Re: zapalenie otrzewnej 05.07.12, 13:29

                                              u nas źle! bardzo źle! Białaska słaba, nie je , tylko pije..i śpi wczoraj nie wskoczyła na krzesło, spadła
                                              badanie i ..ponad 39 st. , bolesny brzuch, wodobrzusze; b. schudła, wrak psotnej radosnej koteczki

                                              będziemy poprawiać komfort życia /słowa weta/, a póki co, od kilku dni coraz słabsza, czekaliśmy na wyniki -bad. krwi, usg potwierdziły...jest źle!
                                              po południu jedziemy na kolejną wizytę i zastrzyki
                                              przeczytałam wszystkie dostępne fora, jest iskierka nadziei...a w tej małej kruszynie wola życia
                                                • rege2 Re: zapalenie otrzewnej 05.07.12, 15:11
                                                  wczoraj - wodobrzusze
                                                  dziś badanie krwi, USG...czekaliśmy na wynik i przez telefon - zapalenie otrzewnej, stan zły
                                                  sugerowanie FIP
                                                  o 16 jedziemy na zastrzyk, dokładnie się dopytam i zapoznam z wynikami
                                                  3 tyg temu też dostała zastrzyk i antybiotyk, była poprawa, ale nie je, słaba
                                                  dziwna diagnoza dla mnie, bo kocię bez pcheł, zaniedbań, pod kontrolą i urodzone/22 mis./ w domu, nie ze schroniska, a matka wygląda zdrowo
                                                  • rege2 R wirusowe zapalenie otrzewnej kotów (FIP) 06.07.12, 09:47
                                                    badania krwi - wątroba, nerki zdrowe, białaczki nie ma
                                                    jedynie USG /podobno/ wykazało FIP
                                                    i ten duży brzuch /wodobrzusze/ wirusowe zapalenie otrzewnej kotów (FIP)
                                                    ogólnie organizm wyniszczony, gorączka 40 st C
                                                    kicia dostała zastrzyk sterydowy działający 14 dni, tabletki na odwodnienie
                                                    jest już w fatalnym stanie!
                                                    nie chcę wierzyć, że kotka urodzona w domu, bez pcheł, zmian skórnych, robali /3 tyg temu ponownie odrobaczana zastrzykiem/ żyjąca w edenie /dom + ogród/, bez stresów ma odejść na to gówno!
                                                    w desperacji zawiozłam na badania, żeby pomóc i tylko tyle wyszło, że zrobiłam , co w mojej mocy, a kotka już nie ma sił na nic
                                                    w maju i czerwcu byłyśmy u weta, dostała zastrzyki, antybiotyki, bo już wtedy coś się działo...
                                                    czy ja wszystko zrobiłam dla kici? czy mogę ja uratować?
                                                    czytam na miau o FIP i może ..to odkleszczowe i leczyć antybiotykiem? ale czy wyniszczony organizm zareaguje?
                                                    a jeszcze niedawno skakała po 10 m drzewach, płotach, wszystko posprawdzała w domu, zauważała nawet przestawienie krzesła czy butów
                                                    była tak umięśniona, dużo jadła i zawsze grubiutka, a teraz sterczą jej kości, skóra obwisła, oczy straciły blask... nie ma jeszcze 2 lat, to niesprawiedliwe!

                                                    www.alterhouse.d6.pl/?zabojcze-wirusy-o-co-chodzi-z-felv-i-fip,39
                                                  • rege2 Re: R wirusowe zapalenie otrzewnej kotów (FIP) 09.07.12, 08:21
                                                    moja koteczka odchodzi...
                                                    wyniszczyła ją ta straszna choroba

                                                    Mokry lub wylewny FIP -
                                                    to ostra postać choroby, gdzie wiele naczyń krwionośnych jest poważnie uszkodzonych i płyn wycieka z nich do jamy brzusznej lub klatki piersiowej (klatka piersiowa) jamy. Gdy naczynia krwionośne w jamie brzusznej są naruszone, brzuch kota pęcznieje od płynów tzw -wodobrzusze. Gdy naczynia krwionośne w klatce piersiowej są uszkodzone płyn dostaje się do klatki piersiowej, pogarsza się wydolność płuc i kot ma trudności z oddychaniem./tłumaczenie/

                                                    www.dr-addie.com/WhatIsFIP.htm#WhatisFIP
                                                    forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=7808&start=825
                                                  • rege2 Re: R wirusowe zapalenie otrzewnej kotów (FIP) 09.07.12, 15:43
                                                    Inez, współczuję
                                                    jak długo u Was to trwało? od diagnozy

                                                    Babcia, dzięki za ciepłe słowa
                                                    nie o mnie tu chodzi, ale żal mi kici, urodzonej w domu, zadbanej; ubiegły rok sterylka, amputacja ogonka, zastrzyki i wtedy wydawało się, że jest gorzej...potem rok sielanki bez chorób i nagle coś złego się dzieje, a już myślałam, że pożyje z 15 lat - silna, zawsze miała apetyt i ochotę na figle, bez robali, pcheł...a tu zonk!
                                                    nie liczę na cud, kotka wygląda coraz gorzej, jeszcze je i pije
                                                    ale nie można jej brać na kolana, ugniatać brzuszka, bo zaraz wymioty
                                                    żałuję, że woziłam na badania i stresowałam, ale cóż liczyłam,że pomogę, chciałam leczyć,
                                                    dostała steryd na 15 dni i na odwodnienie; nie będziemy jej męczyć i ściągać płynu...
                                                    ona tu miała raj i eden, a czeka ją zimny dół...szkoda, że niecałe 2 latka cieszyła się życiem
                                                    jest jeszcze jej mama - Fruzia, oby nie chorowała
                                                  • babcia47 Re: R wirusowe zapalenie otrzewnej kotów (FIP) 09.07.12, 13:55
                                                    gdy czyta sie takie historie ma sie ochote przekląć ordynarnie ten paskudny swiat..ale z drugiej strony gdy sie pomysli, że Kocia miała dwa lata b. fajnego zycia, kochana, miziana, pieszczona...zyje niedługo ale zyła intensywnie i lepiej niz niejeden kociak..są sprawy na które nie mamy wpływu, z którymi niewiele da się zrobić..cieszmy sie tym co było i co jeszcze jest..trzeba koteczce dać duzo serca w tym czasie który jej pozostał i pomóc jej odejśc łagodnie za TM, gdy nadejdzie jej pora, na tyle, na ile bedzie to mozliwe..one nie wiedza, ze odchodzą (ciało w chwili smierci chyba broni sie wytwarzając jakies srodki zniczulajace) i ciesza się, że ich ludź jest z nimi i trzyma je w objeciach..a moze wiedzą, ze odchodzą i cieszą się ze ktos kochajacy jest z nimi w tej chwili..jakby to nie było zawsze najgorzej mają ci co zostaja po tej stronie, bo oni najbardziej cierpią..życzę koteczce odwołania wyroku..a Tobie wiele siły, gdy jednak to nie nastapi
                                                  • inez21 Re: R wirusowe zapalenie otrzewnej kotów (FIP) 10.07.12, 11:43
                                                    Rege-u nas nie trwało to długo od diagnozy ok 6 tygodni ale ja myślę,ze Rudzik od początku był chorysad Wzięliśmy go w lutym i od razu walczyliśmy z kocim katarem, potem miał cały czas taki wzdety brzuszek ale weci tłumaczyli to tym,ze może jeszczze ma robaki-rzeczywiście miał ich sporo. W pierwszej połowie marca zaszczepiliśmy go i to spowodwało że choroba zaczęła rozwijać się błyskawiczniesad( Zaczął rosnąć brzuszek ale Rudzik był w sumie w niezłej formie. Zeby potwierdzić diagnozę tez bylismy u dwóch weterynarzy. Usg, nakłucie brzuszka, myślałam,że może diagnoza się nie potwierdzi. Niestety nie było nadzieji. Odradzono nam nawet sterydy bo u malucha mogły nasilic objawy. Sama podawałam mu furosemid,żeby zmniejszyc trochę ilość płynu w brzuchu. Niestety brzuszek był co raz większy. Potem dołączyła się nieustająca biegunka i wymioty.Malutki odszedł od nas 27 kwietniasad
                                                    Bardzo baliśmy się że zarazi naszą Melkę(była 2-letnią kotką) najczęściej chorują na to koty do 4 r.ż. a szczęście Mela nie zachorowała ale ja ciągle bałam się że może być nosicielem bezobjawowym bo takie ryzyko też istnieje.
                                                    Niestety 23 czerwca nasza Melunia też zaginęła najprawdopodobniej zamordowana przez "gołębiarzy" mieszkających w okolicysad((( W ciągu 7 miesięcy straciliśmy 3 koty...
                                                  • rege2 Re: R wirusowe zapalenie otrzewnej kotów (FIP) 19.07.12, 17:28
                                                    Kicia odeszła....
                                                    jak to pięknie nazywacie za...TĘCZOWY MOST
                                                    17.50 - lilia wsadzona na mogiłce...
                                                    mogę...odwiedzać ten zakątek ogrodu, spojrzeć z okien...w to m-ce...
                                                    rzeczy osobiste zlikwidowano
                                                    została jej mama Fruzia...ale...ale ..nie ma psotnej białaski!!!!!
                                                    ......
                                                    Dziękujemy za wsparcie.
                                                    myślałam, naiwnie myślałam, że kotka urodzona w domu, zadbana, pożyje z 15 lat..tymczasem 1 m-c przed 2 -mi urodzinami...odeszła...ale nie było wyjścia! za bardzo cierpiała i nikła w oczach...
                                                    ...krótka historia, rzeczywiście okazała się krótka!!!
                                                  • mysiulek08 Re: R wirusowe zapalenie otrzewnej kotów (FIP) 19.07.12, 23:30
                                                    Rege, ogromnie mi przykro...

                                                    Tak jak mowi Salimis, zrobilas dla swojej Kici najlepsza rzecz jaka moglas. Odeszla przy Tobie, kochana do ostatniej chwili. Bedziesz o niej pamietac i kiedys przyjdzie do Ciebie, w innym futerku, ale bedziesz wiedziala ze to Ona.

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/4YwPlgZjIBYKzRUQyX.jpg

                                                    Bialasko, pozdrow tam Gapcia i Pume.
        • jolantas1955 Re: Krótka historia... 21.07.12, 22:00
          Bardzo Ci współczuję!Nie tak dawno żegnałam Psotkę, a potem Rambusia.Tez pomogłam im odejść, ale do dziś jak o tym mówię, to mam łzy w oczach. Teraz mam szalonego Frelka i kocham go całym serduchem. Życie czasami bywa okrutne, ale przecież warto żyć.
          • wiesia.and.company Re: Krótka historia... 22.07.12, 20:31
            Popłakałam sobie. Jestem wzruszona Waszą walką o malutką. Okropne, że choroba okazała się silniejsza. Trzymam się tej myśli, że miała tak dobrze z Wami, że miała swoją mamę, Was, że wiedziała, jak walczycie o nią. I że w pewnym momencie z miłości do niej, daliście jej odejść, nie pozwoliliście dłużej cierpieć. No i wzruszyła mnie ta lilia na grobie białej, niewinnej, takiej młodej...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka