opieka nad kotką po strylce aborcyjnej

23.09.10, 08:38
po nie udanym dokoceniu wyjacym kotem Jumbo (wrócił do opiekunki, odwiedzam go ale on kocha tylko swoją Panią) zdecydowaliśmy sie ponownie spróbowac dokocić, pojechałam zobaczyć małe rude kotki a zachwyciłam się ich mama, dobra dusza karmicielka karmi chyba 30szt dzikawych mniej lub więcej luźno biegajacych, kotka łagodna, dajaca sie głaskac mrucząca do ręki z 7 maluchami (okolo 5tyg) w pomieszczeniu cieplym przy domu, wyszstko było by w miare poukladane gdyby nie fakt że ma juz brzuch pod brode i szybko trzeba ciachać, maluchy częśc wydana kolejne juz szukaja domów, jutro kotka matka zostaje zabrana do weta odbieram do siebie do domu, jak rozumiem musi mieć po zabiegu bezwzglednie spokój, jak po za tym się nią opiekować?
moja kicia po sterylce biegała w kaftanie 10dni a w zasadzie w ramach protestu lezała w łozku wink i tam też była jadalnia dobrze że do sikalni wychodziławink podpowiedzcie proszę o tej opiece... czy na coś zwócić uwagę? jak uspokoić jej szukanie młodych (o ile bedzie) miałyście taki przypadek? jak jej pomóć?
    • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 23.09.10, 09:08
      troszkę dowiesz się z tego wątku forum.gazeta.pl/forum/w,10264,115753896,115753896,Przyszla_do_mnie_kotka_w_ciazy_.html jedna z moich kotek podwórkowych miała sterylkę aborc ale była na początku ciąży nawet o tym nie wiedziałam więc sterylka była normalna
      • basset2 mary... 23.09.10, 10:02
        na pewno pełna izolacja i spokój od Twoich kotów przez jakiś czas
        kaftanik bedzie niezbędny bo i cięcie bedzie dość spore
        wet pewnie zaplikuje hormony żeby wstrzymać laktację i "wyciszyć" kotkę
        dasz radę smile
      • circa.about Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 23.09.10, 10:20
        W wątku zalinkowanym przez wladziac przeczytasz jak to było w przypadku Luśki.
        Kota przeszła zabieg 3 tygodnie temu i nareszcie widzę, że jest poprawa. Mimo, że szwy zostały zdjęte już tydzień temu, wciąż chodzi w kaftanie, bo rana jeszcze się do końca nie zagoiła. Wet podejrzewa u niej alergię na nici chirurgiczne, bo szwy dosłownie same jej wyłaziły. Na początku myslałam, ze to od lizania, ale dosyc szybko wsadziłam ją w kaftan a rana wygladała co raz gorzej. Teraz już jest lepiej, na szczęście.
        Co jeszcze - podczas zabiegu wet musiał uszkodzić jej gruczoły mleczne, bo przez bardzo długi czas z rany sączyła jej się siara - przeszło dopiero po podaniu sterydów i tabletek na zatrzymanie laktacji. Może poproś weta, by jej coś od razu podał.
    • katia.seitz Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 23.09.10, 10:46
      My sterylizowaliśmy aborcyjne Akari [*] - zniosła to bezproblemowa, choć ciąża była już spora. Wszystko było jak po normalnej sterylce, hormonów nie dostała. Tylko kontrola kilka dni po. Tuż po odebraniu od weta chciała skakać po parapetach - mieliśmy problem z upilnowaniem jej. Ale nie było żadnych komplikacji.
      • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 23.09.10, 10:59
        dziękuje za Wasze porady,
        zastosuje się do nich i będe isac co i jak
        jutro kolo 16.30 bedzie już po.... pojadę po nią do weta gdzi wcześniej kumpela ja zawiezie wink
        -
        • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 23.09.10, 20:30
          bardzo mocno będę trzymać kciuki za koteczkę żeby wszystko poszło dobrze,trzymaj się
    • cameoo Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 24.09.10, 01:43
      Opieka nad kotką po sterylce aborcyjnej, nie różni się zbytnio od opieki po normalnej sterylce. Trzeba tylko pilnować żeby kotka nie przegryzła szwów, bo cięcie z pewnością jest większe. Mam kotkę po ciężkiej sterylce (przed samym "rozwiązaniem") brzuch prawie przecięty na pół... ale normalnie je, pije, kuwetkuje.
      • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 25.09.10, 20:35
        jak wygląda sytuacja u Was?napisz proszę jak kotka się czuje
        • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 27.09.10, 08:35
          jestem przepraszam za ciszę,
          więc tak, zawiozłam kicię na 16h odebrałam po 40min,
          oceniona na 3lata, po znanych 3 ciążach, wyczyszczone uszka, obcięte pazurki na śpiocha ząbki mały kamień, odrobaczona advocatem wink czy jakoś tak,
          ciecie boczne rozpuszczalne szwy i na wierzchu popsikane sreberko, odebrałam śpiocha, pojechałam z nia do kumpeli bo ona ma klatkę i spokojny pokój w domu, z relacji kumpeli nad ranem kicia obudziła sie coś pojadła zwróciła i na żadko pokupkała, (kota nie była naczczo) było sprzątanie.. i wykoczyła z klateczki na spacer po pokoju, pojechałam do niej kolo 11godz, była zywa radosna, popołudniu kolo 16h wziełam ja do siebie, wypusciłam w salonie dostała swoja kuwetkę miski, i chodzi sobie lużno, do dziś rana czuła sie super swiedzała mieszkanie, pomiałkuje za kociętami i jest troche przepłoszłona, wieczorem dawała sie głaskać łagodnie spokojnie, obserwuje świat z parapetów, je sporo, jest mocno chuda, korzysta z kuwety,
          co do rezydentów, kotka Cleo troche sie jej boi poprychuje, ale abserwuje za to Ramzes jest zły warczy az bulgocze w nim wszystko, w sumie roboczo kotka Nestii nic sobie z warków nie robi, choć widze że jest spłoszona, rano pomiałkiwała, poszliśmy z meżem do pracy zobaczymy co bedzie dalej, licze na to że koty sie dogadają Nestusi jest bardzo spokojna wrażliwa, wyglada na mocno zabiedzoną chyba naprawde w ostatnim momęcie zabrana z dworu, ciesze sie że nie wyje całe nocye jak Jambuś szczerze pisząc bałam sie tego, mysłe ze po kilka dniach bedzie też śmielsza, odwaznie zwiedza mieszkanie, a nasze futr jak za dawnych czasów śpia z nami w łózku wink zobaczymy co po dzisiejszym dniu bedzie

          moje wnioski: była to strylka aborcyjna w wysokiej ciązy, kota dostała leki na zatrzymanie laktacji, ciecie boczne z prawej strony okolo 1cm, metoda laparaskopijna z rozpiuszczalnymi szwami niby tak sie robi kotom wolo żyjącym, w 2dobie puszcza sie je na dwór, porównujac ciecie strylizacyjne Cleo i 10 dni kaftana zastrzyki i protesty to teraz jest to bajka, kotka normalnie sie zachowuje i żadnych ograniczeń do skakania po 2-ch dniach,
          co do ceny normalnie wet robi u mnie za 180-220zł, a o wiele szybciej kot wraca do formy,

          dziękuje za Wasze rady i pomoc, bedę sie odzywać co sie z nami dzieje, w domu mam juz fotki to spróbuje je wieczorem dodać
          do usłyszenia wink
          • barba50 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 27.09.10, 09:13
            Dobrze, że już po wszystkim. Taaa - te nowe metody w porównaniu z tradycyjną są super. Przy Gałeczce zastanawiałam się w ogóle czy ta jej sterylka była normalna, cięcie nie było boczne, ale króciutkie, szew to była kreseczka z jedną pętelką, po wybudzeniu kocina była jak nowa suspicious Jak sobie przypomnę sterylki moich domowych kocic shock 2 Tyg kołnierza sad

            No i koteczka zachowuje się spokojnie, to dobrze rokuje big_grin

            Czekamy na fotki!
            • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 27.09.10, 09:43
              bardzo,bardzo się cieszę z tych wieści i życzę żeby szybko się stosunki kocie unormowały ale w sumie to normalne że rezydenci są spłoszeni dokwaterowanym lokatorem,pozdrawiam i pisz co się dzieje dalej
    • mary4 zdjęcia 27.09.10, 18:46
      przywitały mnie 3 koty, Nestii boi sie ale przychodzi i co najlepsze przy głaskach zaczyna mruczeć, na zdjeciach wyglada grupsza i zdrowsza, obecnie ma spory brzuszek i chude dugie łapki.
      1. oto ja:
      http://img138.imageshack.us/img138/3628/nesti.th.jpg
      2. blizna
      http://img842.imageshack.us/img842/2827/blizna.th.jpg

      3. pierwsze zdjecia w sobote
      je za 2koty a kupka za 4 jeny serio jak wieki chłop wink
      http://img715.imageshack.us/img715/8370/dsc04560p.th.jpghttp://img138.imageshack.us/img138/2997/dsc04566y.th.jpg
      4. pani pisze a ja teraz śpie okolo 1/2m obok, na fotelu ukochanym Ramzesa
      http://img833.imageshack.us/img833/1355/dsc04577.th.jpg

      a tu jeszcze rezydenci, u mojego taty w bloku jak mieszkaliśmy z 3m-ce:
      http://img837.imageshack.us/img837/2482/38211907.th.jpghttp://img214.imageshack.us/img214/8720/47415457.th.jpg
      http://img72.imageshack.us/img72/4559/55262339.th.jpg
      http://img716.imageshack.us/img716/6431/27051790.th.jpg




      Pozdrawiam
      Maria i Ogonki: Cleopatra i Ramzes
      fotoforum.gazeta.pl/5,2,mary4.html
      • wladziac Re: zdjęcia 27.09.10, 18:53
        prawie identyczna jak moja Cwaniusia,ranka faktycznie niewielka niedługo się całkiem zagoi zarośnie futerkiem i śladu nie będzie,niech się Twój zwierzyniec razem dobrze chowa,powodzenia
        • mary4 Re: kłopocik 28.09.10, 08:11
          wczoraj Cleopatra odmówiła jedzenia, jest smutna i zamknieta w sobie nie mruczy przy głaskaniu,
          przed wczoraj byliśmy na dworzu mozliwe że jej trawa ugrzęzła w brzuszku, zwracała... i nie jadła,
          dzia rano mruczała była ciut żywsza ale na dal nie jadla,
          pewnie odwiedzmy weta...
          a po za tym Rami nadal warczy na Nestii, Cleo jak była z nia twarzą w twarz to tez warneła, a sama Nestii zlewka na wszystko, rano dała sie pogłaskac ale z pozycji ziemi i zwiedzała mieszkanie, ciekawa świata, w nocy pomiałkiwała z 3 razy, za reszta spała z nami w łozku,
          zatem dziś martwie sie o Cleo czy coś zaszkodziło czy to protest na Nestusie? ehh nie ma lekko... ;-(
          • mary4 Re: kłopocik 29.09.10, 08:32
            wczoraj Cleo skusiła sie na trochę pachnącego tuńczyka z puszki, dziś rano troche saszetki, mruczy bawi sie no nie wiem wyglada mi to na duży stes Nestusią
            zobaczymy jak dziś... a Nesti bez zmian wieczorem dała sie pogłaskać i śpiewać zaczeła, Ramziol znosi już ja na odległosć 1m siedzieli na przeciwko siebie, koty spały z nami bo duży pokój już tylko ma Nestii dla siebie, po malutku przesuwamy jej kuwetę co dzień w stronę drzwi o pare cm wink w końcu byłoby nie fajnie jakby miała toaletę na środku salonu wink
            Nestii nadal ma mocno opuchnie cycuszki dzwoniłam do weta mówił mi że minie to za 2 tyg, no nie wiem..., po za tym jeny ma apatyt wiekszy jak nasze 2 koty, szok bo w sumie jest chuda moze to po tych porodach organizm sie broni?
            macie moze jakieś doświadczenie w tym temacie? no i kupki mega... wczoraj przypadkowo weszłam do pokoju jak było robione w kuwecie, juz wiem czemu zawszwe połowa jest na zwenątrz kuwety, Nesti kupka na stojąco o rety wink musze kupić jakąs wieksza kuwetę wink narazie podłogę obłozyłam gazetami...
            co kot to obyczaj wink
            nadal martwie sie Cleo pasty na włosy wczoraj nie chciała jesć a zwyklę bardzo ją lubi ehh
            • wladziac Re: kłopocik 29.09.10, 19:36
              wiem że znów masz trudny okres ale powolutku wszystko minie i unormują się stosunki między kotami też, na razie wszystkie są w szoku z różnych powodów,wystarczy że będą się tolerować a dach nad głową i ciepełko dla nich jest niezbędny i żeby były bezpieczne,z nowym lokatorem zawsze są jakieś kłopoty więc trzeba go przechytrzyć a może rzeczywiście kuweta jest dla niej za mała i nie potrafi się skupić na kupkaniu,powodzenia i oby jak najszybciej były dobre wieści
              • mary4 Re: kłopocik 30.09.10, 08:28
                melduje, że Cleo podjada sobie saszetkę whiskasa (lepsze to niz pusty brzuch) pociamka pociamka i troche w sobie pokarmu ma... pije wodę wiec jakos to myśle minie, zrobiła sie strasznie zazdrosna w łóżku jak ide spać to na siłe wtula sie i trzeba miziać traktrzy niesamowicie wink, Ramzes nadal z nami spał i dziś pierwsza była noc chyba od 4miesiecy jak nie wył i nie drapał w okno i drzwi o wyjscie na dwór... medalowy kot, az mąz sprawdzał rano czy z nim wsio ok., i ok. moze zimno z dworu albo coraż odważnejsza Nestii pomogła...
                Nestii hmm jest fajna, wczoraj dostała wiekszą powieszchniowi kuwetę i o dziwo kuplal zmiescił sie w srodku (co prawda na krawędzi ale w środku) i chyba jedzenie caly czas obecne i do syta robi swoje bo jakby mnie zjadła i kupal mniejeszy hip hip hurra! po za tym zwiedzała rano sypialnie, Cleo burczała pod nosem na sam jej widok a Ramziol odezwał sie z warkiem (takim w miare ostrzegawczym) na pół metra przed nia i ja cały czas obserwował (idzie ku leszemu) Nestii namietnie zanzaczała grzbietem framugi od drzwi a Razmiol za jakiś czas wachał i poprawiał po swojemu... wink wieczorem Nestii dała sie z pozycji ziemi pogłaskac (2min) mruczała i włączyła dodatkowy trajkot, mam wrażnie że poprawia sie jej futerko na gładsze z kosmatego, po za tym dziś z rana znowu odjechała kuweta ze środka salonu juz jest prawie pod drzwiami wink pozostało przesuniecie po sporym korytarzu do łazienki lub ubikacji (sukces będzie jak już kuweta wywędruje sprawnie do korytarza wink ),
                miłego dnia i do usłyszenia wink
                dziękuje za ciepłe słowa wink
                • wladziac Re: kłopocik 30.09.10, 19:33
                  cieszę się z każdej najmniejszej dobrej wiadomości,pozdrawiam cieplutko bo już zimno się robi
                  • mary4 Re: kłopocik 01.10.10, 08:24
                    wczoraj było wesolutko,
                    Nestii w końcu mieści z sie z urobkiem w kuwecie, (przy brzegu ale jeszcze w środku)
                    po mimo, ze mąz mocno z nią wyjechał od przesuwanego miejsca wiec już w tym tępie jutro kuweta bedzie stała w korytarzu, kochana Koteńka znalazła ja wink
                    wczoraj koty dostały suchego w różnych miskach ale Nestusi było mało i przyszła do miski rezydentów na korytarz gdzie własnie szedł z od kuchennej miski sprawdzić Ramik czy czegoś lepszego tam nie ma.. w efekcje powąchały sobie noski, (doslownie) i kazdy poszedł w swoją stronę wink
                    a Cleo późnej postanowiła chyba przejśc koło Nestii ale jakos napuszona była więć Nesti podniosła na nią łapkę i merdneła w powietrzu, Cleo z pomrukiem poszła ale za to cały wieczór śledziła ruchy Nestii, co prawda tamta tylko spała w salonie na fotelach ale Cleo siedziała w drzwiach i ja obserwowała wink
                    co dzień cos nowego,
                    a po za tym, Nesti nie bardzo dała sie głaskać boi sie, zaobserwowałam że chyba kawałek z brzegu szwu zniknął i było czyste jasno czerwone miejsce na skórze (moze wygryzła)
                    po jakim czasie szwy rozpuszczalne sie rozpływaja?
                    wiesz moze wladziac?
                    zapomniałam zapytać weta
                    do usłyszenia
                    • wladziac Re: kłopocik 01.10.10, 08:49
                      fajnie że idzie ku dobremu,szwy rozpuszczalne mogą być długo nawet kilka tygodni nie wiem od czego to zależy,w sumie to węzełki powinny same odpaść ale czasami trzeba usuwać u lekarza bo z tym rozpuszczaniem to różnie bywa,jedna z dziczek po sterylce miała wszystko w porządku już po trzech dniach i była wypuszczona na wolność tak że na razie tylko obserwuj czy ranka się nie rozłazi,pozdrawiam
    • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 01.10.10, 09:34
      wladziac może masz rację i to co odpadło to właśnie węzełek był bo na samym brzeszku... nic sie nie sączy bede obserwować wink
      puki co ciagle Nestii ma mocno nabrzmiałe cycuszki, na oko średnio to wyglada zobaczymy w weekend co i jak... ale za to zaczeła nadal mniej jeść wiec są szanse że już moment rzucania sie na karmę minął i nastepuje nasycenie,
      jutro już tydzień jak jest u nas wink
      jeszcze nikomu sie nie pochwaliłam kicią... i o dziwo nikt nas nie odwiedzał wink
      pozdrowienia
      • wiesia.and.company Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 01.10.10, 21:07
        Co dzień to postęp ku normalizacji smile Bardzo się cieszę smile
        • mary4 Tasiemiec! ehh 04.10.10, 08:48
          Co dzień to postęp faktycznie: wink i ;-(
          a wiec zacznę od ;-( w sobote w nocy obudził mnie szuranie w kuwecie w salonie, mąż się zlitował wstał i woła mnie choć szybko, lece myśle sobie coś sie dzieje z Nes skoro tak alarmuje i co... jeny 2cm tasiemiec w kale... pierwszy raz w życiu widziałam... w niedziele rano powtórka, to by tłumaczyło czemi Nes jadła za dwa i czemu ma brzuch jak dziecko z Etiopii... (sorki za porównanie)
          a na wink
          to tak po moim obudzeniu i wizji z tasiemcem nie mogłam spac łaziłam lusiłam i w końcu pociemku doszłam do salonu do Nes któa nagle zeskoczyła z kanapy jak by ze strachem i z miałkiem podeszła do mnie i klapneła wiec ja też klapnełam obok, podrapałam na łepku a kicia wyiwinęła brzuszek do glaskania wink
          i tak jest do dziś głaskac głaskać i czarować się od dziewczynki wink szok!
          pomiziałam i poszłysmy spać rano była powtóka..
          musimy jechać do weta ale boje sie ją płoszyć niestety na dniach pojedziemy dobić gada w brzuszku... bo jest już prawie biegunka...
          tyle na dzis newsów, koty nie furcza na siebe ale i tak podzial na 2 w sypialni a Nes w salonie, aha Nes odkryła 2 kuwety w łazience i na zmiane robi raz w salonie a raz tam, a jej kuweta stoi juz na progu salonu i korytarza
          co dzień to postęp wink
          macie jakies pomysły jak dobić gada w brzuchu ? jakies doświadczenia? itd.
          wet mówił jak dzwoniłam o 3 zastrzykach co 2 tyg a dalej tabletki.. cóż... musss
          • mary4 Re: Tasiemiec! ehh 06.10.10, 08:03
            wczoraj próbowałam złapac Nestii do weta, lipa, kiedy już miałam ja w ręku na widok transportera diabeł w nia wstępował, w efekcie nie dało sie jej pomiziac ani wczoraj ani dziś z rana, pojechałam do weta sama dostałam tabletki 3dni xdawac po pół 2 tyg przerwy i tak 3 razy, ale jak tu dac tabletkę, samo masło smakuje ale wczoraj kicia była przepłoszona i nie dało rady posmarowac jej łapek kruszona tabetka z masłem...
            aby było weselej Nes postanowiła wczoraj z rana pogonić rezydentów, czemu maja sie czaić na nią w korytarzu normalnie wszystkieł łapki ćwiczyły kung- fu z bieganiem wink az drapak sie przewalił od ucieczki, wieczorem Cleo sie jeszcze bała trochę ale kiedy Nes stwierdziła ze sypialnia nasza jest lepsza jak salon to wymieniły sie miescami, jedynie Ramzes miał minę pt: kurcze zagarneła mój fotel w salonie a jeszcze chce mój dywanik w sypialni a sio! i wlazł do szafy wink co z tego kicia weszła pod łożko i nafukały z Cleo na siebie i poszły spać oddzielnie...
            co do Nestii rozwala mne jej lekliwość i zastanawiam sie jak jej dac te tabletki... ehh może znowu dzis da sie wieczorm głaskać, późnym lub w nocy tyle że ja wczoraj pałam i noc przespałam a dziś znowu mam cieżki dzień, a meża Nes sie troszkę więcej boi, w końcu to ja z nią gadam i oswajam ze sobą, narazie cwiczymy cierpliwość, ja jestem cieńka w tą gre wiec sie martwie zobaczymy co dalej, gonienie Nes w koło stołu to mała frajda wink dobrze ze te tabletki to 5zł tylko wiec jak nie uda sie dzis to moze jutro wink
            • basset2 Re: Tasiemiec! ehh 06.10.10, 10:30
              mary, resztę towarzystwa też trzeba odrobaczyć
              bo będą się wzajemnie zarażać choćby korzystając z tej samej kuwety
              i bedziesz miała błędne koło
              • wladziac Re: Tasiemiec! ehh 06.10.10, 11:54
                chyba mąż jednak będzie potrzebny do podania tabletki,najlepiej owinąć koteczkę ściśliwie ręcznikiem na mumię i jakby mąż potrzymał ją między kolanami taką zawiniętą to mogłabyś wetknąć tabletkę owiniętą w masło czy jakiś pasztet do gardziołka dość głęboko i gładząc szyję kota masz pewność że połknięte,odrobaczenie całego inwentarza razem to reguła w przypadku stwierdzonego tasiemca,trzymam kciuki za łapankę i połknięcie!
                • schiraz Re: Tasiemiec! ehh 06.10.10, 14:54
                  Bardzo polecam sposób Wladziacsmile Poradziła mi to samo w moim wątku i dzięki temu nakarmiłam tabletką na tasiemca mojego dzikusa. Owinęłam ręcznikiem, bo w kocu się diablik chował z głową a potem podawałam tabletkę, oczywiście Łat ją wypluwał, ja podawałam dalej i za trzecim razem jak już była taka namoknięta to połknął. Bardzo dobry sposób, co prawda miałam obawy, czy mi ręki nie odgryzie (to czteroletni dzikus i nie daje się głaskać za bardzo) ale jakoś nie odgryzł za co mu jestem wdzięcznasmile Potem dostał kawałek pasztetu w nagrodę i jakoś to poszło.
                  • mary4 Re: Tasiemiec! ehh 07.10.10, 08:28
                    ehh u nas problemem jest ją wogóle złapać bo znowu spanikowana dziewczyna, przez to ze ja łapałam boi się mnie strasznie, mąz wczoraj minute ja popołudniu głaskał a na mój widok ucieka ehh
                    ale za to wymyśłiliśmy sposób stary jak swiat wink
                    ponieważ kicia kocha jeść (sporo wsuwa) to na noc schowaliśmy wszystkim miski, rezydenci jakoś to przespali dosłownie w szafie, (nadal chodzą dwójką) a Nestti cóz bulgotało w brzuszku z głodu, i rano saszetka whiskasa a w to tabletka z masełkiem wink
                    wiecie jaka smaczna była? wink szok!
                    jutro znowu powtóka na głoda wink
                    szkoda tylko że znowu się mnie boi ;-( jak podchodzę za blisko miałczy żałosnie, takjak na widok trasportera... boi sie mnie,,,czasu trzeba,
                    jutro są 2 tyg od sterylki, ranka ładnie zarasta wink kicia żywa wink

                    rano mówi maż do mnie ze zmartwieniem: wiesz Nes to miziakiem nie bedzie! ucieka od nas, a ja na to: a tabletka zjedzona ? tak, wink to damy rade, dwa miziaki co śpia mi na głowie wystarczą, trzeci moze być tylko zdrowy (kot, Cleo z uporem maniaka śpi mi albo na plecach albo jak leże na boku to na biodrze,)
                    a teraz śmieszne jest to że Cleo chodzi na szerokich nogach 2 kroki za Nes a Nes udaje że jej nie widz/czuje a jak sie odwraca to Cleo odskakuje i udaje ze sie bawi, przeciaga itd...wink
                    no i powarkuje pod nosem, Ramzik dał sobie spokój z burczeniem jedynie obserwuje towarzystwo wink

                    co do odrobaczenia rezydentów to z 3 m-ce temu wszystkie przeszły klasyczne odrobaczenie, zaczely sie mega biegunki nawet u Cleo (Ramzik ma nawroty gronkowca zocistego i E.Coli, i wtedy płynie z niego strasznie... ) wiec znowu była seria leków na ratowanie kota, przy okazji niby wet robiac swoje badanie złapał kawałek tasiemca, (posiewy i badania w szzpitalu kału nic nie wykazały) była wtedy seria zastrzyków (co 2 tyg 3razy zastrzyk) dla obu kotów a teraz zobaczymy,
                    Nestii ma innego weta, to moze beda inne pomysły na ratowanie biegunek Ramziolka jade zawieśc dzis hstorię badań kału (a swoja droga już majątek poszedł na niego był moment że zawoziłam do szpitala swoje i kota próbki i sie zakładaliśmy kto bedzie miał lepszy wynik, przeważnie był remis obydwa kiepskie bakterie w posiewach wink i inne chroby )
                    w każdym bądz razie nie nudzimy sie !
    • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 08.10.10, 08:34
      dzis Nesti znowu była kuszona na głoda na saszetkę, niestety fuj...
      musiałam zamknąć ja w pokoju z ta saszetką może ja zje, będe koło 15h w domu to może cosik skubnie, choć wątpie...
      tak sie boi że az pomiałkuje... jeny... cudem rano udał mi sie kilka razy pogłaskać kicię po głowie az z wrazenia barankowała i mruczała ale strach góruje,
      reszta bez zmian wink
      miłego weekendu życzę
      • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 11.10.10, 08:21
        w piątek saszetki nie ruszyła, jedzenie było nadal schowane wiec pod wieczór dostała kolejna porcje z nowa saszetką zjadła, szczęscie
        smutne że na głoda trzeba, w weekend specjalnie nic sie nie działo, oprócz walki z Cleo, w efekcie ma szramkę na nosie, pchała sie do miski Nes, nadal lekkie powarkiwania, maz usunał do łazienki Nes kuwete, ale nie stety nasikala na łozko w salonie (Maz wiedział lepiej, i nie chciał mnie słuchać) w efekcie duze pranie a kuweta wróciła na kotytarz gdzie Nes elegancko korzysta, po za tym nie dotykalska choć chce z nami spac juz w sypalni wiec w sobote Nes na parapecie, Cleo na drugim jego końcu a Rami na ziemi pod, Nes wydaje sie spokojniejsza, można ja siedzacą na dywanie spokojnie ominąć i juz tak nie zwiewa, ma juz ładne futerko i wczoraj sie juz domyła wink
        rano udało mi się jej dotknać i poglaskac z 2razy po łepku (hip hip hurra wink) Ramzes wrocił do salonu tylko tym razem na kanapę i tam spi a Nes spedza czas w sypialni pod łozkiem (na co burzy sie Cleo)
        tak wiec małe postępy są
        • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 11.10.10, 11:16
          jakoś się wszystko między kotami poukłada a i Nes nabierze pewności że jest bezpieczna oby tylko zdrowe kociejstwo było czego serdecznie życzę,pozdrówka
    • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 13.10.10, 09:05
      u nas prawie bez zmian, Nestii ładnie kuwetkuje w korytarzu, (jest fajna bo sika i kupka po chwili w jedno miesce a ze nie chce moczyc łapek to sie wygina i stad czesto kupal na krawedzi kuwety lub po za) po za tym warczenie prawie zanikło Cleo czasem troszkę prycholi, Rami próbuje zabierać Nes smakołtki swoje szybko zjada i zwykle Cleo kradł, ale z Nes nie ma jaj... następuje mordkobicie i Ramzik ucieka otrzasa sie i znowu... a Nes w tym czasie zdazy zjeść wink
      po za tym wita mnie po pracy, mniej sie stracha i płoszy ale jeszcze do głaskania daleja droga (dzis rano cudem pogłaskałam ją po głowie z 3 razy i zwiała)
      aha mniej zdecydowanie je i ma mniejszy brzuchol, czyli jednak robaki grasowały na maksa wink
      • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 13.10.10, 20:09
        miło czytać o postępach w stosunkach między kociowatymi,oby tylko zdrówko im dopisywało to będzie dobrze,powodzenia
    • mary4 Re: Zdjęcia 13.10.10, 22:38
      http://img408.imageshack.us/img408/9370/dsc04607gl.th.jpg
      http://img706.imageshack.us/img706/6774/dsc04608a.th.jpg
      http://img718.imageshack.us/img718/9742/dsc04612r.th.jpg
      http://img404.imageshack.us/img404/7132/dsc04613u.th.jpg
      http://img685.imageshack.us/img685/6343/dsc04614j.th.jpg


      to tyle u nas wink
      miłego wieczorku!
      • wladziac Re: Zdjęcia 14.10.10, 09:47
        zupełnie jak moja Cwaniusia,tylko oczka inne,miłego i dobrego dnia życzę
        • wiesia.and.company Re: Zdjęcia 17.10.10, 17:54
          Pięknie się zrasta, rekonwalescentka ładnie wygląda, dawkuje ludziom swoje względy wink
          Ładnie o te względy zabiegacie, więc i ona coraz bardziej łaskawa smile Coraz lepiej Wam się układa wspólne życie smile Powodzenia!
          • mary4 przygoda 18.10.10, 12:31
            trafnie to ujęłaś Wiesiu "dawkuje ludziom swoje względy"
            wczoraj dała sie poglaskac na parapecie okna, chwile to trwalo bo juz sama zastanawialam sie czy wszystko ok. bo z jednej strony szyba a z drugiej ja.... ale miala taki kaprys bo zmienilam reke i zwiala wink
            po za tym... przezyłam stres...
            mieszkamy na parterze w domku z ogrodem rezydenci wychodza z nami na dwór, było cieplo maz robil porzadki w ogródku, obeszlam sypialnie Nestii nie było wiec zamknelam drzwi i wypuscilam rezydentów oknem i zostawilam otwarte, poszłam gotowac obiad za dobre pól godz przyszedł do mieszkania teśc i pytal sie mnie co ta żółta kotka robi na parapecie z oknem otwartym???
            przezyłam szok...
            okazalo sie że jak podszedł teść do okna to zwiala do pokoju spowrotem (na zwenętrznym parapecie siedziała Cleo) wiec szybko z portkami strachu zamknełam okno i zaczełam szukac Nes ... a tu lipa... mieszkanie obeszłam i nic... zawołałam z płaczem meża przybiegł i szukamy nic...
            w koncu mąz poprawil pościel na łozku sypialnianym a ona siedziała w betach....
            brak słow... kochana kicia że nie zwialam nam... jeny...
            szok
            a reszta bez zmian
            dziś rano po pierwszym budziku do sypialni glowe wsadziła Nes jak by pytała: śniadania dzisiaj nie ma?? wink było oczywiscie, szybko wstałam do gwiazdeczki wink

    • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 20.10.10, 09:02
      wczoraj miałam okazji siedząc w kuchni widziec jak to jest jak: Nestii goni rezydentów wink
      cała banada w szybkim tępie poruszała sie z sypialni do pokoju z otwarta kuchnia przegrodzoną niską szafką wink
      po kolei wyskakiwali z duzymi ogonami, Ramzik (z mina nie wiem o co chodzi ale uciekam) Cleo przestraszona i Ness która to dobiegla do parapetu i odpoczeła- bo po co gonić dalej wink
      Ramzik już odpuscił sobie całkowicie Nes śpi na swoim fotelu i nie warczy a Cleo ma problem, jakby mogła to by Nes przyłozyła (jest 2/3mniejsza) obserwuje i burczy pod nosem a Nes nie ma zamiarutego tolerować, zobaczymy co bedzie dalej wink
      • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 20.10.10, 11:29
        jeszcze trochę i stosunki się ułożą na stałym poziomie,moje mimo że są ze sobą już kilka lat poburkują na siebie kiedy coś im się nie podoba ale to normalne i nie groźne,w końcu człowiek też sprzeciwia się kiedy nie jest zadowolony jak mu ktoś wlezie w drogę,pozdrawiam
        • wiesia.and.company Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 20.10.10, 16:59
          Z wielką przyjemnością czytam Twoje opisy życia domowego kotów smile Pamiętam to, pamiętam smile Niedługo to będzie historia... bo potem to będą leżeć na jednej kanapie coraz bliżej siebie, bo tak przecież cieplej choć pewnie będą udawać, że się nie widzą. Tak też u mnie sypiają Miluś i Kubuś, na jednym legowisku, zwinięci w kłębek, choć nie zawsze - nie lubią się, ale są przecież stadem i mimo, że się nie wylizują nawzajem, to wspólne legowisko i łóżko (moje) zdecydowanie łagodzą obyczaje wink
          • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 26.10.10, 09:16
            zrobiłam sobie krotki urlop (od czwartku do niedzieli wieczorem) a w sobote dzwonił do mnie mąz, że chyba Ness sie zepsuła wink no wiec pytam czemu bo:, podchodzi do niego do ręki i po chwile głosno mruczy, hip hip hurra!, ociera sie się o drzwi i kusi go do głaskania wink
            przyjechałam i faktycznie do mnie ze strachem ale dała sie pogłaskać - dośc długo wink
            jeszcze sie płoszy ale jest zuch dziewczyna wink
            Ramik nadal jej nie widzi, a Cleo jest zła i burczy choć udaje jej się w miare blisko siedzieć wink
            mąz wymyślił sobie w korytarzu stolówkę, stoją 3 miski i kazdy kot decyduje, na która karmę ma ochote wink oczywiście 3 rodzaje (bo o koty trzeba dbać, wg mnie bez przesady) czyli jest wesoło
            • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 26.10.10, 14:49
              aż się przeraziłam czytając że kotka się zepsuła a tu takie dobre wieści,bardzo się cieszę że kotka się naprawiła i będzie coraz lepiej,zawsze to przyjemniej mieć jeszcze jedno mruczyło w domu,powodzenia i pozdrawiam
              • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 27.10.10, 08:03
                a juz tak serio to coś sie z nią dzieje sika w kanapę,,, rano zaatakowala ja Cleo (Nes wchodzi na budzik do sypialni a Cleo lezy na mojej poduszcze i skoczyła na nia) a za jakieś czas było nasikane ehh, nie wiem czy to od tego, moze to od stresu,,, to już któryś raz, martwie sie bo siki do badania cieżko złapac nadal płocha, po za tym od jutra znowu musi jesc tabletki na tasiemca, pewnie znowu na głoda, szkoda ze ni ejest tak oswoja jeszcze jak pozostałe, czasu czasu i jeszcze raz czasu jej trzeba wink
                • wiesia.and.company Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 28.10.10, 20:24
                  No tak, to może być sikanie ze strachu. Parokrotnie widziałam takie sikanie (w tym moją Misiunię, która biegła sikając, a gonił ją Bartuś zawzięcie). Grosia też mi się zsikała ze strachu na wycieraczkę pod drzwiami (wyściubiła nos za drzwi, usiadła na wycieraczce w korytarzu bloku i wtedy strzeliły gdzieś drzwi zamknięte przeciągiem).
                  Tak więc zapewne trzeba będzie jeszcze trochę czasu, aż ułożą się wzajemne układy kotek.
                  Ale Nes nabierze zaufania do Was, bo już przecież idzie ku zdecydowanej poprawie stosunków. Jest już odważniejsza, poddaje się pieszczotom, wyraźnie je lubi, a to duży przełom wink
                  • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 29.10.10, 08:02
                    kotka ma juz spora gloówkę a tabletki w saszetce, w suchym, a dziś rano w tuńczyku nie che i koniec...
                    juz zaczynam sie martwić... nie che łapac na siłe i do dziba (bo znowu bedzie sie bała z 2tyg.) ale chyba nie ma wyboru...
                    ogólnie jakas przygnębiona jestem... do tego złapałam jakiś katar cholipka...
                    byle do przodu
                    wink
                    • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 29.10.10, 10:19
                      z tymi tabletkami to przeważnie łatwo nie idzie,tak z dobrej woli to chyba sama nie zje więc raczej "siłowo"trzeba będzie,moje też strasznie się boją a potem obrażają za takie niecne czyny ale jakie jest inne wyjście jak mus to mus,zdrówka życzę Tobie i całej Rodzince z kociakami,trzymaj się
                      • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 29.10.10, 11:30
                        ehh gdyby Ness byla kicia typu podejde swobodnie do reki i mnie głaskać, demolowac to bym tabletkę dała bez problemu, juz mamy z tym praktykę, Ramzik sporo róznej wielkości tabletek dostawał, rozdziawiamy dzibek i myk, a tu lipka, cóz zobaczymy co bedzie popoludniu, wink
                        wczoraj Ness dała sie pogłskać po łepku obiema rekami z dwóch stron jednocześnie, a jak chciałam wyciagnąc śpiocha z oka to uciekła .. no i dziś jest 5 tyg. po sterylce wink zostały jeszcze supełki wink czekamy az same odpadną wink
                        • wiesia.and.company Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 29.10.10, 16:10
                          A może te tabletki zamiast w karmie puszkowej (wyczuje koci nos) podaj w grudce mięsa mielonego? Mięsko to mięsko - dla drapieżnika to pyszności. A w mielone łatwo wtopić tabletkę. W jedną niezbyt foremną grudkę włóż połówkę tabletki (jeśli spora) i w drugą grudkę drugą połówkę, dla niepoznaki podaj jeszcze z trzy grudki mięska mielonego, albo jakiegoś pysznego pasztetu (zapach pasztetu zabija często wszelką inną woń, a i pieprz + przyprawy doskonale tuszują obecność straszliwie gorzkiego lekarstwa). W którymś momencie się uda. A jak nie - to zawsze jeszcze pozostaje zawinięcie w ręcznik - mnie się z Milusiem nie udało, bo prawie go zadusiłam w tym ręczniku, a tabletki skurczybyk nie przyjął - albo kropelki na karczek - i to Miluś przyjmuje, wcześniej wyczesany a potem troszkę na raty, (powoli kropla po kropli) zakropiony smile Spokojnie, jak nie w tej chwili to za dzień lub dwa i uda się.
    • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 31.10.10, 23:17
      na głoda Nes zjadła wczoraj i troche dzis tabletkę wymieszaną z gurmetem puszką, mocno mokre, od jutra wracamy do normalnego jedzenia wink
      o ile Nes protestuje z jedzeniem tak Cleo uwielbia gurmeta i sama by opedzlowala Nes miskę wiec trzeba pilnowac kto je...
      po za tym jakoś po mału mija moje przeziebienie
      dajemy rade byle do przodu
      pozdrawiam cieplo wieczorową porą
      • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 01.11.10, 11:38
        trzymajcie się,zdrowia życzę dla wszystkich
        • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 03.11.10, 14:23
          melduje, że tabletki zjedzone..
          Ness postanowiła witac radośnie pierwszego domownka wchodzacego do domu wink
          daje sie długo głaskać i mruczy (nawet do mnie) dalej idzie spac na salony i tyle jej widać wink
          wczoraj późno wieczorem głaskałam ją podeszła do miski jadła, a ja ją glaskałam dalej postępy każdego dnia...
          cieszę sie....
          ale cos mi sie nie podoba, ta strona gdzie była cieta nadal bok jest okragły... jakby piłeczka spora z jednej strony... trzeba by chyba do weta... spróbuje zrobić fotki i pokazać co i jak...
          ciecie ładnie zarasta, wisi troche szwa..
          zobaczymy co dalej...
          • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 05.11.10, 16:20
            co u Was słychać?,pozdrawiam
            • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 08.11.10, 09:58
              żyjemy wink
              bez zmian wink
              sznurki ze szwu same odpadly do konca,
              byam u weta i pytałam o ten "wypchany" bok, mówił mi ze musiały puścić szwy wewnętrzne i dlatego jest nie płasko i że jeśli mi to przeszkadza to trzeba by zrobić poprawkę w narkozie niby kosmetyczna...
              w sumie przeszkadza mi bardzo ale kicia kiepsko ze złapaniem,
              daje łepek do glaskania nadal wg zasady kto pierwszy w domu ten ma szanse dluzej miziać a reszta... niech sie spieszy do domu kolejnego dnia wink widac ze jest z kazdym dniem spokojniejsza, mozna juz częściej kolo niej przejsć nie ucieka, ładnie bawi sie czym popadnie a rezydenci robia wielkie oczy, zabawne ze jak sie wraca do domu to 3szt okupuja drzwi i nos w nos, łep w łep czekaja a jak tylko Cleo wlaczy myslenie to prycha na Ness bo jakim prawem siedzi obok wink
              Ramzik wacha regularnie Ness (ona udaje że nie widzi) ze strachem w oczach a nuż pacnie wink
              Cleo nadal sie buntuje, Razmiol raczej widac schudł... nie zaszkdzi mu..
              Ness nie kozysta juz z kuwety w korytarzu raczej ja schowamy,
              pozostana 3 +szmatka w wannie dla Ramzika (regularnie w nia sika)
              to tyle nowości
              • wiesia.and.company Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 11.11.10, 19:20
                Zdecydowanie spokojniej. Cieszę się smile I stosunki między kotami zaczynają się układać, tylko patrzeć jak w święta Bożego Narodzenia wszystkie koty zajmą miejsca na ludzkich kolanach i będą kolędy mruczeć wink
                • mary4 Re: zdjęcia 15.11.10, 10:36
                  https://img689.imageshack.us/img689/5349/dsc04855l.th.jpg
                  https://img264.imageshack.us/img264/5342/dsc04856d.th.jpg

                  melduję, że od soboty Nestuś daje brzuszek do glaskania wink
                  trzeba spokojnie do niej podejść i wtedy miziu po glowie i uszkach i dalej wink głasku, głasku i po brzuszku, kicia sie przeciaga i mocno mruczy,
                  obecnie ucze ja dotyku wdóch rąk i wszystko bez ostrych ruchów
                  pozdrawiam cieplo
                  • wladziac Re: zdjęcia 15.11.10, 10:50
                    ależ śliczna jest na tych zdjęciach,powodzenia w dalszym obłaskawianiu Nestusi
    • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 18.11.10, 09:32
      wczoraj wzruszyłam sie gdy Nes dala do siebie podejść, leżala na kanapie bokiem i gdy glaskałam nagle zaczeła glosno mruczeć naprawde glosno, wiec glaskałam dalej...
      po chwili przytulilam policzek do niej wink
      podniosla glowę spojrzala i polozyła sie spokojnie dalej wink
      wzruszylam sie bo strasznie marzyłam o przytuleniu sie do niej i udało sie wink
      niesamowite uczucie...
      a dziś rano Nes przybiegła sie przywitać do toalety jak siedziałam na kibeltku podeszła dala sie pogłaskac po łepku i otarła o rant framugi wink

      wczoraj uwierzyłam że nadejdzie dzień gdy Nes bedzie mi siedziała na kolanach wink
      po mału sie uda wink
      zaczynamy sie mijac po mieszkaniu bez jej ucieczki a rano wskoczyła sama na szafkę kuchenną (akurat to nie fajnie) ale robi sie odważna wink
      • wiesia.and.company Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 20.11.10, 19:21
        Robi mi się cieplutko, kiedy czytam o kolejnych, odważnych zachowaniach Nessi. Tak się buduje więź smile To kawał pracy, a jaka satysfakcja z każdej, drobnej czułości i oznaki zaufania.
        A co do wskakiwania na blat - ja pozwalam smile Jeśli nie chcesz, to stawiaj na blacie w bardzo chwiejnej pozycji puszkę po jakimś napoju wypełnioną bilonem i z otworkiem zaklejonym plastrem. Kiedy poruszona skokiem puszka spada na podłogę, to jest hałas, a koty nie lubią takich głośnych niespodzianek. Ważne jest to, że koty nie kojarzą tego hałasu z obecnością człowieka, taka kara dosięga je zawsze, gdy wskakują na zabroniony teren. Czyli nie wskakują także podczas nieobecności człowieka w domu. Powinno podziałać odstraszająco.
        • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 22.11.10, 09:00
          dziękuje za pomysł odstraszacza wink
          u nas specjalnie nic nowego, zakupilismy kocie hormony do kontaktu Feliway, wlaczone ale Ness i tak goni rezydentów,
          dziś z rana słychac było tupot stópek, to Ness biegała z papierkiem a dalej z piłeczka, powtórka jak robilam kanapki do pracy (stąd wiem) zabawna jest wink
          Cleo spala ze mna w lóżku na poduszcze, jej mina mówila Pani jeszcze chwile nie wstawaj wink a Ramziol przy lozku sypialnianym na dywanie, równo z budzikiem nawiedzila nas Ness z zapytaniem: dziś śniadania nie ma?
          zabawna jest i klapneła wygodnie w drzwiach wink
          milego tygodnia
    • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 25.11.10, 09:37
      kurcze jest nie hallo,
      Nestii ściga rezydentów,
      Cleo portki strachu a Ramziol wiekszy od Nes tez zwiwewa
      dyfuzor Fliwey wloczony ale brak poprawy...
      martwie sie... nie mam pomysł jakje pogodzić...
      • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 25.11.10, 15:46
        oj te łaciate,moje obydwie uskuteczniają łapoczyny na pozostałych kotach jak się im coś nie spodoba albo nastąpi zbytnia poufałość,nie martw się powoli ustalą sobie hierarchię i jakoś będzie,pozdrawiam
        • wiesia.and.company Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 26.11.10, 23:03
          Nie martw się, sytuacja się zmienia u Ciebie, ale to chwilowe. Na razie Nesti po prostu zdecydowanie lepiej się poczuła fizycznie, więc teraz usiłuje "zaistnieć" w gronie stałych domowników. Taka próba sił, sprawdzenia, do jakich granic może się posunąć, na ile jej pozwolą. Dogadają się. Ustalą między sobą, dla człowieka to groźnie wygląda, a koty na sobie próbują i protestują lub wygrażają, no a jak mogą to zrobić jak nie pofukać lub pomachać łapami. Wyklaruje się i uspokoi. smile
          • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 03.12.10, 10:16
            u nas w kontakcie cały czas właczone hormony, dziewczyny jakby cichsze są wink
            ale i tak podzieliły sie Cleo chodzi korytarzem po szafkach góra a Nes podłoga Cleo z góry na nia patrzy wink
            klimaty bez zmian
            po za tym wczoraj Ramzes zdecydował ze pośpi na kanapce w salonie (ostatnio jakoś tam nie bywał choć sa 2fotele jeden Nes a drugi Ramzika)
            no i Nes stwierdziła nie wiem czy ze go powacha czy wypedzi ale zeszła z fotela i wsoczyła do rudego a ten na śpiąco wystraszył sie i pierwszy raz strzelił Nes łapką dośc mocno, kotka fukneła i odskoczyła,
            moze w końcu Nes skuma ze nie tylko ona potrafi koty lać łapkami
            a po za tym musze pstyknąc nowe foto bo nes sie poprawiła dobrze je to tez wyglada porzadniej a nie jak szkapa wink
            śmiac mi sie chciało bo pare dni temu mialam puszkę otwarta od kotów z lasu (z netto 1,29zł za 400g) i za starych czasów Nes to jadła, a teraz przybiega na kicianie PIERWSZA i dostała i co?
            lipa powąchała popatrzyła na mnie jak na zjawisko powąchała i poszła (dobrze ze jeszcze łapkami nie strzepnęla - tak robi Cleo) za to, za moment podbiegła Cleo (mam otwarta kuchnie z pokojem i koty moga wejść drzwiami kuchni i z pokoju na okolo pod szafa wiec Cleo chodzi zwykle na okolo bo Nes siedzi w drzwiach) i zwyczajnie zaczeła jeść wink nigdy wczesniej nie dawałam tej puszki, (teraz duze mrozy to dzikie jak sa to dostaja mała porcje mokrehgo a reszta na kolejny dzien i suche sypie)
            wesoła jest ta banda

            dodam tylko ze rudy pierwszy raz w zyciu widzial śnieg wink
            jak było -3stopnie połaził 40min i wrócił a wczoraj przy -12stopniach wyszedł na 3min na parapet i wracał i najlepiej tak co 10min wink dałam rade 4razy wink ale mial radoche wink
            ale jak sie rozgrzal to zasypiał na fotelu,
            za to Cleo wyszła na parapet przy -3stopniach popatrzyła na mnie i wróciła przy -10stopniach była radośc z otwieranego okna ale nawet kroku nie dała wink
            milego zaśnieżonego weekendu
            w Gdyni rano mialam -15stopni i sporo śniegu sama mialam radoche z odśnieżania auta - bardzo to lubie wink
    • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 09.12.10, 09:18
      Melduje, ze u nas w miare do przodu
      Ness uwielbia byc glaskana -zaczyna pozwalac glaskac sie z marszu jak np siedzi na dywanie i nie zwiewa... i podchodzi do reki i pierwsza leci jak kiciam na koty -zawsze cos im daje jakies smakolyki... i glosno mruczy Szok!
      chyba hormony kocie dzialaja, dziewczyny jakby mniej warcza na siebie...
      wczoraj Cleo walnela lapa w Ness w lepek... nie wiem za co ale wniosek ze przestaje byc ofiara...
      po za tym wieczorem cos sie Ramzesowi pomylilo i poszedl sie z 2 razy ocierac o Ness, ona wzbauszyla oczy ale pozwolila bez problemu
      ciekawe...
      • wiesia.and.company Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 11.12.10, 19:45
        Rodzina się scala wink Cieszę się smile
        • wladziac Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 11.12.10, 20:08
          "docierają się",super wiadomości
    • mary4 Re: opieka nad kotką po strylce aborcyjnej 21.01.11, 08:46
      melduje, że mamy się dobrze,
      tzn...
      *Ramzes stara sie nie widzec Ness generalnie sie jej obawia, śpia w jednym pokoju na dwóch fotelach,
      *Cleopatra toleruje Ness pod warunkiem że ta jej nie zaczepia i nie siada za blisko, choć zdazylo sie ze Ness ja po łepku polizała z 2 razy, jest dobrze puki nie właczy Cleo myślenia,
      *Cleo wolno wąchac Ness pod ogonem ale odwrotnie wara...
      *Dziewczyny czasem śpią na jednej kanapie w dwóch rogach wink
      * towarzystwo generalnie troszke podzielone na rezydentów i Ness
      * jedza szaszetki w dwóch miskach, rezydenci z jednej Ness w kolejnej,
      * miski na suche sa 3 w innych pomieszczeniach ale najsuperowe zarcie jest w korytarzu i czesto robi sie korek aż przejśc nie idzie koty siedza stoją gesiego nic ze za rogiem to samo i wolna miska wink
      *Niess ślocznie mruczy na widok wyciagnietej ręki i od paru dni mozna ja spokojnie obejśc jak siedzi na dywanie nie zwiewa, zawsze na dzieńdobry po pracy Nass skrzeczy zę głosna i miski puste wita sie w drzwiach i czeka na głaski,
      *Ness na głowie ma punkt tzn guziczek co po dotknieciu rozbraja kotka i pokazuje sie brzuszek do głaskania wink
      * poniewaz co dzień oswajam ja z dotykiem i glosem, to nauczyła sie że moge ja pocałowac leżaca na kanpie w łepek i przytulić policzek do niej lub głowe a ręka głasze wszedzie,
      (maz chciała tez i kot zwiał)
      *Ness nadal sporo je i kupkuje na stojąco wiec czesto po za kuwetą, ;-(
      *Pare dni temu Ness przyszła do drzwi powitac naszych znajomych usiadła i patrzała (coś nowego)
      *kazdego dnia sie oswaja i widac kroczkami postępy,
      *ucze ja brania na rece (kiepsko -pomiałkuje i wyrywa sie) moment i zanosze na jej fotel, tak abym mogła ja mieć na kolanach, sukces ze nie lata po domu jak duzch tylko spokojnie chodzi i nie zwiewa,
      *przybrała sporo na wadze, wyglada jak baleronik, kocha jeść i sie kłoci o swoje, podejrzewam że bedzie trzeba jej zrobic wyniki -je suche ale tez pije dość, generalnie czekam az sie bardziej oswoi.
      *jest sporym kotem, i jak jej cos nie pasuje to startuje z lapkami, i goni towarzystwo,
      *Cleo jej pare razy oddala wie Ness wie ze jajek sie z niej nie robi, gorzej z kocurem, bo ucieka i rozpedzony wpada na stol,
      choc bylo ze wzlecial z pokoju goniony przez Ness a wrocil biegiem z Cleo,
      *jak sie gonia wszystkie to trzeba zwiewac z drogi

      To tak na szbko fotki przy okazji
Inne wątki na temat:
Pełna wersja