Smutny los kotów z domków letniskowych...

16.10.10, 19:30
..nadeszła jesień, Państwo odjechali do dużego miasta wypasionymi limuzynami z domków, daczek..wrócą za rok...a koty zostały same sobie...to tereny prywatne...
1. zauważyłam kotka, zimno...uciekł...gdzie mieszka? z pewnością nie w domku, bo te pozamykane na kłódki, okiennice też, bramy przepasane łańcuchem..w nocy przymrozek...
2. idę odważnie na drugi dzień; są 2 miski na drodze dojazdowej i ...securiti system, pewnie mnie namierzyli?
3. myślę...i pamiętam w lutym tego roku na tej samej dróżce znalazłam zamarzniętego kota...przy minus 20 st.
4. odwiedzam to miejsce dziś - 4 miski, w dwóch mleko /a ponoć koty go nie trawią/ i resztki, więc ktoś tu był, karmi...ale co będzie w zimie?
jest burasek , nieufny, kiciam , ucieka...
0. czytam o ludziach, którzy zabawiają się małymi kotkami , a potem je porzucają!
a te? z letnich domków, dlaczego skazano je na powolną agonię?
    • malin7 Re: Smutny los kotów z domków letniskowych... 17.10.10, 10:13
      Najlepszym rozwiązaniem jest złapanie tego kotka i zabranie go do własnego domu, bo w przeciwnym razie skończy jak tamten zamarznięty bidulek. Jestes w stanie sama go złapać? Nie wiem gdzie mieszkasz, bo na przykład mozna zadzwonic do schroniska dla zwierząt i poprosić o pomoc .
      "0. czytam o ludziach, którzy zabawiają się małymi kotkami , a potem je porzucaj
      > ą! "
      STRASZNE !!!
    • salimis Re: Smutny los kotów z domków letniskowych... 17.10.10, 10:17
      Dobrze byłoby skombinować im jakieś ciepłe budki,w zacisznych miejscach coby mogły choć trochę ogrzać kocie doopki.
      • wiesia.and.company Re: Smutny los kotów z domków letniskowych... 18.10.10, 15:57
        Tak, budki zrobione z kartonu włożonego do worka na śmieci odpowiednich rozmiarów , obłożone dodatkowo płytami styropianu, dach przedłużony nad wejściem by je chronić przed zacinającym deszczem, w środku wycięta dziura (ale w sporej wysokości nad ziemią, żeby ew.zaspy nie zasłoniły wejścia) i nad tym wejściem doklejone spłachetki materiału chroniącego przed wiatrem i deszczem. W środku pocięte na kawałki jakieś szaliki lub koce polarowe, wełniane (bo najmniej chłoną wilgoć). Budka ustawiona w jakimś zacisznym miejscu. No i karma sucha zimą, oczywiście w miarę możliwości karma mokra.
        To tyle, żeby jakoś pomóc przetrwać. Oczywiście optymalnym rozwiązaniem byłby własny domek lub zaprzyjaźniony taras z budką i wiktem... A może uda Ci się wejść w kontakt z osobą (najpewniej jakąś panią działkowiczką) i wspólnie coś obmyślić? Może zostaw kartkę ze swoim telefonem i poproś o kontakt? Dobrze, że masz czułe serce i może zainicjujesz jakąś sprawną akcję wspólną. Bo może to nie jest tylko jedna działkowiczka, może brak jest organizatora? Powodzenia!
Pełna wersja