Dodaj do ulubionych

Kotka mi podsikuje, znaczy teren

20.10.10, 16:13
Moja Pietrucha, ta chimeryczna, potrafi wejść do garażu, warsztatu i siknąć stojąc tyłkiem do ściany. Jest złośnicą ale czy to powód? Jest wysterylizowana. Nie mogę im zamykać tych pomieszczeń bo myszy mi się zalęgną. Co radzicie?
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: Kotka mi podsikuje, znaczy teren 20.10.10, 17:33
      Myślę, że ona znaczy teren objęty swoją kontrolą. W ten sposób mówi myszom, że ona tu jest!
      Zapewne myszy sikają w tym garażu i ona to wyczuwa. Strzykając na ściany po prostu grozi innym żywym stworzeniom, że będą miały z nią do czynienia. Strzykają bowiem także i sterylizowane kocice, te o bardzo rozwiniętym instynkcie samicy rządzącej alfa. To jest zakreślanie granic jej królestwa. Zaznaczy swoją obecność i może nie będzie "do-znaczać".
      Może także do tego garażu od czasu do czasu przemyka się jakiś kocur z sąsiedztwa? Tak czy inaczej ona zostawia swój ślad jako ostrzeżenie. Jeśli możesz zostaw tę jej wizytówkę.
      Jeśli Ci przeszkadza zapach, to wymyj wodą wymieszaną z octem. Dopóki ten jej zapach jest, to nie będzie go ponownie wzmacniać. Po umyciu (tylko nie środkami z amoniakiem, bo przyciąga koty) może zechcieć na nowo wzmocnić swój zapach, lepiej zatem zostawić. Niech grozi innym intruzom smile
          • barba50 Re: Kotka mi podsikuje, znaczy teren 21.10.10, 10:37
            Ewidentnie to sprawa kociej psychiki. W naszym stadzie zdarza się to co poniektórym kotom (wszystkie przecież wysterylizowane, wykastrowane) w ogrodzie i jest to sygnał dla obcych kotów: ja tu jestem, to jest mój teren!
            W tym samym celu posikuje moja pierworodna Ksika o której wiecie, że jest strachulcem i boidoopką. Jej zdarza się posikać nie tylko w ogrodzie, ale również w domu i jest to z jej strony niemy krzyk, dodanie sobie własnej wartości (jest najniżej w stadzie wg jej oceny). Z sikaniem w ogrodzie nie ma co walczyć, w domu owszem. Ksika dostaje od 2 tygodni krople Bacha. Sikać nie sika, zostały jeszcze inne jej problemy, walczymy.

            Tak że badanie moczu w tej sytuacji nie są konieczne.
      • kamcia_79 Re: Kotka mi podsikuje, znaczy teren 21.10.10, 09:47
        Łał, Wiesia jestem pod wrażeniem smile To by pasowało do tej kocicy, bo faktycznie ona jest taka inna niż wszystkie i lubi porządzić. I kocur też pewnie jakiś tam wejdzie, jak jest otwarte. Wszystko by się zgadzało.

        Chociaż np. do jedzenia to ostatnia jest, ale to też jej mądrość chyba, bo wszystkie się drą i przepychają do misek a ona spokojnie czeka, bo wie że i tak dostanie, a reszta jakby pierwszy raz na oczy jedzenie widziała, tak szaleje smile
        • wiesia.and.company Re: Kotka mi podsikuje, znaczy teren 21.10.10, 20:02
          A to mi pasuje do kotki rządzącej: czuje się kotką rządzącą, ustępuje słabszym, pozwala innym się nasycić, bo wie, że przez ludzi jest doceniana i swoją porcję będzie miała. To budzi szacunek u innych kotów, a ją czyni szefową stada. Chyba jest pewna Waszych uczuć, wie że jej ludzie o niej nie zapomną wink To zapewne jest kotka, która przejmuje inicjatywę, gdy jakiś obcy kot nawiedzi Wasz teren. Takie kotki nie są nadmiernie agresywne, a interweniują wtedy, gdy trzeba. Tak jak Gucio i Zawada naszej barby, tak jak i Wikcia - szefowa mojego stada smile
          • kamcia_79 Re: Kotka mi podsikuje, znaczy teren 22.10.10, 17:30
            Ale mi milo smile Bardzo fajnie piszesz o kotach.
            Ta nasza kotka to sie przyblakala do nas jak byla malutka, bala sie i glaskalam ja jak jadla, i po jakims czasie sie oswoila. Teraz to jest moja ukochana Pietrusia, zawsze rano czeka na okienku sie wita przez szybe ze mna, ja glaszcze szybe a ona sie cala wygina i lasi do okna smile
            ale potrafi tez byc zazdrosna o druga kotke i nie wolno mi glaskac innych w jej obecnosci, bo je przegania smile
            • wiesia.and.company Re: Kotka mi podsikuje, znaczy teren 23.10.10, 19:19
              Kamcia, koty bardzo pilnują hierarchii w stadzie smile Kotka rządząca ma więcej praw niż "pospólstwo". Kiedy ja się najpierw przywitałam z Felutkiem a potem z Guciem (rządzący), to mi Gucio pokazał: obraził się na mnie na półtora dnia. Ile ja potem się za nim nachodziłam, naprosiłam, podsuwałam pod nos frykasy, a on obrażony odchodził, nie jadł, nie przyjmował pieszczot... No i się nauczyłam wink Najpierw Gucio, potem Felutek. Najpierw witać się z szefem, potem z podwładnym. smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka