smolimo
16.11.10, 20:10
Kot - wykastrowany, chłopak, ok. 6 lat (znaleziony na ulicy w wieku ok. 2 lata), wychodzący, duży lesisty plac za domem, ogrodzony, zdarza mu się ostatnio walczyć z kotem sąsiada, który do nas czasem zagląda, wszelkie potrzeby załatwia na dworze, zachowuje sie jak pies, nawet gdy pada deszcze lub śnieg on stoi pod drzwiami, przebiera nóżkami i prosi by go wypuścić na siku, idę wtedy z nim jak z piesekim tylko, że bez smyczy, czekam aż zrobi swoje i potem biegniemy do domu, zwracam uwagę na jakość karmy, gotuję również dla kotów (mam dwa koty), kot je suchą karmę, jednak główny pokarm to mokre jedzenie. Nie miewał wcześniej problemów ze zdrowiem, zdarzały się drobne zadrapania, moje koty się bowiem ledwie tolerują, czasem dochodzi do walk. Ostatnie wyniki krwi miał dobre.
30/10 sobota – kot wieczorem dziwnie się zachowuje, ma przyspieszone bicie serca, chowa sie, objawy jakby walczyl, ale nie za duże, brak zewnętrznych ran, przyjmuje pozycje przykucnięcia na krótkich nogach, miauczy czasem i zdarza mu się oddychać z otwartym pyskiem
31/10 – rano kot wydaje się być w porządku, rano chce wyjść na dwór jak zawsze, je normalnie
Od 31/10 do 7/11 – mam ciągle wrażenie, że jest jakiś problem, że kot nie zachowuje się całkowicie normalnie, ale nie jest to oczywiste, obserwuję go, chodzę z nim na dwór, poza tym kot biega, trochę się bawi, tak jak zawsze, nie miauczy z bólu, wykazuje zainteresowanie otoczeniem, jedzeniem, głaskamy się jak zawsze,
9/11 – zauważam, że kot ma problem z jedzeniem, przestał jeść suchą karmę i przestał pić wodę (ale trochę wody dostaje w mokrym jedzeniu), istnieje możliwość, że przestał jeść suchą karmę już 2 dni wcześniej, ale ponieważ jest drugi kot i suchą karmę dostają tylko na noc, więc karmy ubywało. Kot wydaje się, że nieco schudł, mokrą karmę i mięso, które mu zawsze przygotowuję je nadal bez problemu, domaga się większej ilości dokładek mokrego jedzenia, teraz rozumiem, kot nie je suchego, więc dojada mokrym. Wcześniej obserwując kota nie zauważałam, żeby objawy dotyczyły pyska, brałam pod uwagę problemy z układem moczowym, obserwowałam jak się załatwia itp.
10/11 – sytuacja w pysku się wyraźnie pogarsza, kot zaczyna mieć problemy z jedzeniem również mokrej karmy, zauważam, że ma problem z oblizywaniem się i ruch języka powoduje ból, zaczyna też szczękać z jednej strony pyska podczas jedzenia, objaw jakby sobie coś urażał w pysku. Przestał się myć, widać, że ruch językiem sprawia mu ból, ale jeszcze trochę je mokrą karmę. Delikatnie myje pyszczek górną stroną łapy po obu stronach, widać, że myje się inaczej, zwykle koty myją się bokiem łapy, mycie górną stroną łapy, jest delikatniejsze. Teraz przypominam sobie, że on ten pyszczek myje w ten sposób od paru dni.
11/11 – wizyta u lekarza, oględziny pyska wg. lekarza nic nie pokazują, dziąsła zdrowe, zęby wyglądają na zdrowe, brak nadmiernej ilości kamienia na zębach, dziąsła są różowe, brak stanów zapalnych, lekko spuchnięte gardło, zrobione na wszelki wypadek testy na FIV i FELV – negatywne, lekarz sugeruje, że może to wirusowe zapalenie gardła. Jednak ja nie mam pewności, kot nie wykazywał problemów z łykaniem, natomiast wyraźnie pokazywał, że coś go uraża z prawej strony pyska w środku, tak, że sam ruch językiem już powodował ból. Lekarz dał mu tylko zastrzyk na ból, który u kotów działa przez 3 dni i zalecił obserwację, jeśli dalej będzie źle, to go uśpi, aby móc lepiej przebadać wnętrze pyska.
11/11 wieczór do 13/11 – kot jakby się na nowo narodził, biega szczęśliwy, wskakuje z rozpędu na drzewa, podskakuje, je mokrą karmę bez problemu, zaczyna się brać za suche, ale bardzo ostrożnie i nie za dużo, lekarstwo na ból musi działać.
14/11 – objawy zaczynają powracać, najwyraźniej zastrzyk przestaje działać, kot staje się osowiały, mniej je, rano dając mu jeść zauważam opuchliznę przy szczęce po prawej stronie, tam gdzie zauważyłam problem 10/11, kot płacze przy jedzeniu, znowu zaczyna mu szczękać dolna szczęka, gdy próbuje coś jeść lub się oblizać, nie może się ułożyć, płacze często, na wieczór zjada malutką ilość mokrego jedzenia, gdy po jedzeniu próbuje się oblizać i płacze z otwartą buzią obserwując go zauważam czerwony punkt pod językiem na podniebieniu dolnym po prawej stronie.
15/11 – wizyta u lekarza, rano po opuchnięciu nie ma już śladu, zeszło w nocy, jedno otwarcie pyska i widać wyraźnie czerwony bąbel pod językiem, lekarz uznaje, że uraz mechaniczny, daje antybiotyk (amoxycyklina 2x na dzień przez 10 dni) i środek na ból podawany co 8 godzin. Oba środki są w płynie, podawane doustnie, czyli płacz kota za każdym razem, płyny go bardzo urażają.
16/11 – brak poprawy, a wręcz kot odmawia jedzenia całkowicie, środek na ból tylko uśmierza ból, ale widać, że kot non stop cierpi.
Nie mogę mu zajrzeć do pyska, abys prawdzić, czy bąbel się powiększa.
Antybiotyk podany już 3 krotnie. Mam obawy, że idziemy w złym kierunku i że antybiotyk nic nie pomoże.
Jakiekolwiek uwagi? Może ktoś widzi coś w tym opisie czego ja nie mogę połączyć, będę bardzo wdzięczna za pomoc.