Dziwne objawy chorobowe w pysku, prosze o uwagi.

16.11.10, 20:10
Kot - wykastrowany, chłopak, ok. 6 lat (znaleziony na ulicy w wieku ok. 2 lata), wychodzący, duży lesisty plac za domem, ogrodzony, zdarza mu się ostatnio walczyć z kotem sąsiada, który do nas czasem zagląda, wszelkie potrzeby załatwia na dworze, zachowuje sie jak pies, nawet gdy pada deszcze lub śnieg on stoi pod drzwiami, przebiera nóżkami i prosi by go wypuścić na siku, idę wtedy z nim jak z piesekim tylko, że bez smyczy, czekam aż zrobi swoje i potem biegniemy do domu, zwracam uwagę na jakość karmy, gotuję również dla kotów (mam dwa koty), kot je suchą karmę, jednak główny pokarm to mokre jedzenie. Nie miewał wcześniej problemów ze zdrowiem, zdarzały się drobne zadrapania, moje koty się bowiem ledwie tolerują, czasem dochodzi do walk. Ostatnie wyniki krwi miał dobre.

30/10 sobota – kot wieczorem dziwnie się zachowuje, ma przyspieszone bicie serca, chowa sie, objawy jakby walczyl, ale nie za duże, brak zewnętrznych ran, przyjmuje pozycje przykucnięcia na krótkich nogach, miauczy czasem i zdarza mu się oddychać z otwartym pyskiem
31/10 – rano kot wydaje się być w porządku, rano chce wyjść na dwór jak zawsze, je normalnie
Od 31/10 do 7/11 – mam ciągle wrażenie, że jest jakiś problem, że kot nie zachowuje się całkowicie normalnie, ale nie jest to oczywiste, obserwuję go, chodzę z nim na dwór, poza tym kot biega, trochę się bawi, tak jak zawsze, nie miauczy z bólu, wykazuje zainteresowanie otoczeniem, jedzeniem, głaskamy się jak zawsze,
9/11 – zauważam, że kot ma problem z jedzeniem, przestał jeść suchą karmę i przestał pić wodę (ale trochę wody dostaje w mokrym jedzeniu), istnieje możliwość, że przestał jeść suchą karmę już 2 dni wcześniej, ale ponieważ jest drugi kot i suchą karmę dostają tylko na noc, więc karmy ubywało. Kot wydaje się, że nieco schudł, mokrą karmę i mięso, które mu zawsze przygotowuję je nadal bez problemu, domaga się większej ilości dokładek mokrego jedzenia, teraz rozumiem, kot nie je suchego, więc dojada mokrym. Wcześniej obserwując kota nie zauważałam, żeby objawy dotyczyły pyska, brałam pod uwagę problemy z układem moczowym, obserwowałam jak się załatwia itp.
10/11 – sytuacja w pysku się wyraźnie pogarsza, kot zaczyna mieć problemy z jedzeniem również mokrej karmy, zauważam, że ma problem z oblizywaniem się i ruch języka powoduje ból, zaczyna też szczękać z jednej strony pyska podczas jedzenia, objaw jakby sobie coś urażał w pysku. Przestał się myć, widać, że ruch językiem sprawia mu ból, ale jeszcze trochę je mokrą karmę. Delikatnie myje pyszczek górną stroną łapy po obu stronach, widać, że myje się inaczej, zwykle koty myją się bokiem łapy, mycie górną stroną łapy, jest delikatniejsze. Teraz przypominam sobie, że on ten pyszczek myje w ten sposób od paru dni.
11/11 – wizyta u lekarza, oględziny pyska wg. lekarza nic nie pokazują, dziąsła zdrowe, zęby wyglądają na zdrowe, brak nadmiernej ilości kamienia na zębach, dziąsła są różowe, brak stanów zapalnych, lekko spuchnięte gardło, zrobione na wszelki wypadek testy na FIV i FELV – negatywne, lekarz sugeruje, że może to wirusowe zapalenie gardła. Jednak ja nie mam pewności, kot nie wykazywał problemów z łykaniem, natomiast wyraźnie pokazywał, że coś go uraża z prawej strony pyska w środku, tak, że sam ruch językiem już powodował ból. Lekarz dał mu tylko zastrzyk na ból, który u kotów działa przez 3 dni i zalecił obserwację, jeśli dalej będzie źle, to go uśpi, aby móc lepiej przebadać wnętrze pyska.
11/11 wieczór do 13/11 – kot jakby się na nowo narodził, biega szczęśliwy, wskakuje z rozpędu na drzewa, podskakuje, je mokrą karmę bez problemu, zaczyna się brać za suche, ale bardzo ostrożnie i nie za dużo, lekarstwo na ból musi działać.
14/11 – objawy zaczynają powracać, najwyraźniej zastrzyk przestaje działać, kot staje się osowiały, mniej je, rano dając mu jeść zauważam opuchliznę przy szczęce po prawej stronie, tam gdzie zauważyłam problem 10/11, kot płacze przy jedzeniu, znowu zaczyna mu szczękać dolna szczęka, gdy próbuje coś jeść lub się oblizać, nie może się ułożyć, płacze często, na wieczór zjada malutką ilość mokrego jedzenia, gdy po jedzeniu próbuje się oblizać i płacze z otwartą buzią obserwując go zauważam czerwony punkt pod językiem na podniebieniu dolnym po prawej stronie.
15/11 – wizyta u lekarza, rano po opuchnięciu nie ma już śladu, zeszło w nocy, jedno otwarcie pyska i widać wyraźnie czerwony bąbel pod językiem, lekarz uznaje, że uraz mechaniczny, daje antybiotyk (amoxycyklina 2x na dzień przez 10 dni) i środek na ból podawany co 8 godzin. Oba środki są w płynie, podawane doustnie, czyli płacz kota za każdym razem, płyny go bardzo urażają.
16/11 – brak poprawy, a wręcz kot odmawia jedzenia całkowicie, środek na ból tylko uśmierza ból, ale widać, że kot non stop cierpi.
Nie mogę mu zajrzeć do pyska, abys prawdzić, czy bąbel się powiększa.
Antybiotyk podany już 3 krotnie. Mam obawy, że idziemy w złym kierunku i że antybiotyk nic nie pomoże.

Jakiekolwiek uwagi? Może ktoś widzi coś w tym opisie czego ja nie mogę połączyć, będę bardzo wdzięczna za pomoc.
    • basset2 Re: Dziwne objawy chorobowe w pysku, prosze o uwa 17.11.10, 12:50
      z tego co napisałaś to pewnie początek kaliciwirozy (spuchnięte gardło, bąbel )
      charakteryzuje sie owrzodzeniem i w następstwie nadżerkami w pyszczku kota

      więc i jedzenie jest bolesne sad

      • maryshaa Re: Dziwne objawy chorobowe w pysku, prosze o uwa 17.11.10, 13:10
        Stary wątek na Miau

        Ja też pomyślałam o kroplówkach i zastrzykach... i może o zmianie weterynarza, jak ten nie wie co robić?
        • basset2 Re: Dziwne objawy chorobowe w pysku, prosze o uwa 17.11.10, 13:34
          maryshaa napisała:
          > Ja też pomyślałam o kroplówkach i zastrzykach... i może o zmianie weterynarza, jak ten nie wie co robić?

          ale czemu?
          z wirusem musi sobie poradzić sam układ odpornościowy
          można go jedynie wspomóc dając imunostymulatory np.scanomune, zylexis itp
          i przy wirusówkch to się stosuje

          wg mnie wet wprowadził prawidłowe leczenie
          kot dostał (15.11.) antybiotyk na nakażenia bakteriami bo właśnie przy powikłaniach robi się już nieciekawie
          • maryshaa Re: Dziwne objawy chorobowe w pysku, prosze o uwa 17.11.10, 14:00
            Kroplówki i zastrzyki - miałam na myśli sytuację gdy do pyszczka się już nie da nic podać... oby nie było takiej sytuacji sad Ale skoro dotyk zaczyna powodowac ból to jak ją inaczej nawodnić i podać antybiotyk?
            A co do weta, podał antybiotyk profilaktycznie i ok, tu się zgadzam, żeby nie było dodatkowo infekcji bakteryjnej, ale chyba nie wie z czym ma do czynienia. Jak nadal nie będzie umiał zdiagnozować problemu to czy nie warto zmienić gabinet i poszukać innych opinii? To przecież może być coś zupełnie innego niż przykład z miau.
            Ludzie też tak robią ze sobą, żę tak to ujmę smile przynajmniej ja nie bazuję na opinii jendego lekarza w sprawach poważniejszych niż katar u siebie.
            • basset2 Re: Dziwne objawy chorobowe w pysku, prosze o uwa 17.11.10, 14:18
              maryshaa napisała:
              > Kroplówki i zastrzyki - miałam na myśli sytuację gdy do pyszczka się już nie da
              > nic podać... oby nie było takiej sytuacji sad Ale skoro dotyk zaczyna powodowac
              > ból to jak ją inaczej nawodnić i podać antybiotyk?

              z tym się z Tobą zgodzę że powinno się zamienić na tabletki albo
              podać w iniekcji

              > A co do weta, podał antybiotyk profilaktycznie i ok, tu się zgadzam, żeby nie b yło dodatkowo infekcji bakteryjnej, ale chyba nie wie z czym ma do czynienia. Jak nadal nie będzie umiał zdiagnozować problemu to czy nie warto zmienić gabinet i poszukać innych opinii? To przecież może być coś zupełnie innego niż przykład z miau.

              antybiotyk jak i steryd obniża odporność
              dlatego przy wirusówce antybiotyk podaje się gdy pojawią sie objawy nadkażeń bakterią

              > Ludzie też tak robią ze sobą, żę tak to ujmę smile przynajmniej ja nie bazuję na opinii jendego lekarza w sprawach poważniejszych niż katar u siebie.

              konsultacja na pewno nie powinna zaszkodzić smile
              • smolimo Re: Dziwne objawy chorobowe w pysku, prosze o uwa 17.11.10, 20:28
                Dziękuję za zainteresowanie. Na pewno nie jest to Kaliciwiroza, kot nie ma gorączki, nie ma kataru, podrażnienie gardła było znikome, podejrzewam, że za pierwszym razem lekarz szukał czegokolwiek, bo nie widział żadnych obajwów, które mogły powodować problem z jedzeniem i bolesność. Dziś udało mi się kotu zajrzeć do pyska, ma tylko jedną podłużną narośl, koloru krwisto-czerwonego na miękkiej tkance pod językiem, ale nie na języku, tak więc ruch języka powoduje ból, nie ma to formy nadżerki, ale narośli, która jest bolesna. Jutro ponowna wizyta, kot będzie usypiany i będzie biopsja, podejrzewamy nowotwór.
                • alhana82 Re: Dziwne objawy chorobowe w pysku, prosze o uwa 18.11.10, 20:21
                  trzymam kciuki za dobre wyniki, i powrot do zdrowia
                  • smolimo Re: Dziwne objawy chorobowe w pysku, prosze o uwa 19.11.10, 00:52
                    Dziękuję. W czwartek obejrzał kota inny lekarz, zmiany w pyszczku są większe i stało się to w ciągu 3 dni mimo, że kot jest na antybiotyku, więc bardziej wypada na nowotwór i to złośliwy, który szybko narasta. Jest szansa, że to ząb, ale mała, gdyż przy zębie antybiotyk powinien był zadziałać, a zmiany się zwiększają zamiast przycichać, to zdanie lekarza.
                    Na poniedziałek w klinice mamy wizytę ponowną, będą go usypiać, zrobią rentgen i biopsję, tymczasem na środkach przeciwbólowych musimy przetrwać te 3 dni. Od poniedziałku płaczę, to jest moje najstarsze i zarazem pierwsze kocie dziecko.
                    Ten pierwszy lekarz tylko przedłużył jego cierpienie, analizując to co mówił dzisiejszy lekarz, objawy w ogóle nie wskazywały na mechaniczne uszkodzenie, a on mi kazał podawać antybiotyk aż przez 10 dni i czekać, środków na ból dał tylko na 3 dni. Na ulotce antybiotyku podają, że jeśli nie ma żadnych objawów poprawy po 3 dniach to nie ma na co czekać, to znak, że coś jest nie tak, antybiotyk źle dobrany lub inny problem i tak właśnie jest.
                    Jeśli to rak w pyszczku to niestety nie ma ratunku, bo kot przestanie jeść całkowicie po czasie, a on ma tylko ok. 5-6 lat, taki młody burasek w paski. Jeszcze 2 miesiące temu ratowałam go przed walką z kotem sąsiadów (agresywny typ, większy od naszego, pierwszy kot z jakim się spotkałam, który jest agresywny również dla ludzi, śpiewa i wyje agresywnie nawet gdy przechodzę ulicą parę metrów od niego, sąsiedzi byli powiadamiani, ale nie widzą problemu, a ja się go po prostu boję), ten kot lubi bezczelnie przesiadywać pod naszymi drzwiami, rano nieświadomie otwarłam drzwi chcąć wyjść z moim kotem na dwór i doszło niemal do walki, tylko ja zaspana i naiwna stanęłam między dwoma kotami, chcąc bronić swoje kocie dziecko i skończyłam na pogotowiu, pozostaną mi po moim kochanym kocie blizny do końca życia, ale nawet bez nich nigdy bym go nie zapomniała. Boję się, ale jeszcze mam nikłe nadzieje, że to ząb i wystarczy wyrwać i po kłopocie.


                    alhana82 napisała:

                    > trzymam kciuki za dobre wyniki, i powrot do zdrowia
                    >
                    • wladziac Re: Dziwne objawy chorobowe w pysku, prosze o uwa 19.11.10, 08:11
                      bardzo,bardzo Wam współczuję i trzymam kciuki żeby kotuś wyzdrowiał,trzymaj się
                      • basset2 smolimo.. 19.11.10, 08:57
                        jeszcze nic nie jest przesądzone bo i miejsce jest dość trudno dostępne do obejrzenia
                        w narkozie łatwiej kociaka będzie zbadać przedmiotowo

                        może, ale nie musi być najgorsze i tego się trzeba się trzymać smile
                        • smolimo Re: smolimo.. 19.11.10, 15:46
                          Kot został ogłoszony najlepszym pacjentem, każdy lekarz to powtarza, pozwala się oglądać bez piśnięcia, jest tak wzruszająco grzeczny, przez parę minut pozostaje z otwartą buzią, mimo, że lekarz wkłada mu do pyska różne przyrządy, a on ani nie drgnie, dlatego każdy lekarz miał szanśe go dobrze obejrzeć, ja też sprawdzałam i można dobrze porównać co było w pyszczku w poniedziałek, a ile zdążyło narosnąć do czwartku.
                          To jest jeden z kotów, które się określa jako mądre, które umieją żyć i współpracować z człowiekiem, gdy mu coś dolega pozwala sobie pomóc, kot dla którego ważny jest człowiek, a nie miejsce, który co rzadko się zdarza ufa swojemu człowiekowi, np. w sytuacji zagrożenia biegnie do człowieka, pozwala sie wziąć na ręce i nie ucieka, ale pozwala się zanieść do bezpiecznego miejsca, zaufanie przeważa ponad instynktem, w przypadku drugiego kota, zagrożenie, czyli np. hałasy, kończą się ucieczką na oślep, próba złapania kończy się totalnym podrapaniem człowieka, wskoczeniem mu na głowę i ucieczką plecami oraz płaczem jakby go chciano obedrzeć ze skóry. Mój drugi kot jest zaprzeczeniem pierwszego.
                          • mysiulek08 Re: smolimo.. 20.11.10, 03:18
                            Rozumiem o czym mowisz. Nasza Kicia ma absolutnie zaufanie i obdarza bezwarunkowa miloscia MD, ja i Starzy owszem jestemy w jej stadzie ale to MD jest dla niej opoka. W jego ramionach uspokaja sie po trzesieniu, do niego na rece wdrapuje sie gdy czuje niepewnie, nawet pazura nie wyjmie gdy sciaga ja z drzewa smile.

                            Z calego serca zycze Tobie by Twoj kociej wyzdrowial.
                            • wiesia.and.company Re: smolimo.. 20.11.10, 21:51
                              Smolimo, bardzo się zmartwiłam i przejęłam. Miałam kotkę z nowotworem jamy ustnej.
                              Ale jednak rak rozwijał się znacznie dłużej, nie miał tak gwałtownego przebiegu jak u Twojego Kotka. Bardzo bym chciała, żeby to nie był nowotwór. No ale bliżej będziemy wiedzieli w poniedziałek po szczegółowych badaniach. A czy były robione badania krwi? Bo może one też na coś naprowadzą lub coś wyeliminują... Swoją drogą to jakoś tak gwałtownie przebiega, bo i pojawia się opuchlizna (jakby był stan zapalny) a potem ona znika, potem znowu coś się dzieje. Może trzeba wykonać punkcję (czyli nakłucie, przebicie pod tym miejscem zapalnym - ale to będzie wiadome w poniedziałek.
                              Znalazłam w książce o chorobach kocich takie coś: ziarniniak eozynofilowy. To jasnoczerwone zmiany na skórze lub w jamie ustnej. Te na skórze pominę. W jamie ustnej: na języku, dziąsłach, podniebieniu. Przyczyna nieznana, to zaburzenia w systemie odpornościowym kota, w systemie immunologicznym, mówi się o nadwrażliwości. Jedynym objawem jest wystąpienie zaczerwienionego obszaru wyraźnie zaznaczonego guza, który utrudnia przełykanie i jedzenie. Możliwe jest zakażenie bakteryjne owrzodzonej okolicy. Lekiem z wyboru są zazwyczaj steroidy, dobre efekty osiąga się po iniekcji octanu metyloprednizolonu (ho ho ho cokolwiek to jest?) lub po podawaniu preparatów progesteronowych. Zazwyczaj zmiany nie są groźne dla życia, chociaż wrzody w jamie ustnej mogą utrudniać jedzenie i przełykanie.
                              Tyle z książki.
                              Trzymaj się! Na razie przeciwbólowo, a potem po biopsji ustalona będzie przyczyna i podejmiecie leczenie. Bo i teraz też przecież był moment OK. Moja Grosia ma plazmocytarne zapalenie jamy ustnej z powiększeniem węzłów chłonnych. Dostaje raz na dwa-trzy tygodnie steryd, czasem steryd + antybiotyk. Z różną częstotliwością. Najważniejsze, że je. Bo kiedy się tworzy stan zapalny to przestaje jeść, ma zaczerwienione całe górne podniebienie, boki policzków, nasadę, tył języka, nie może przełykać. Ale walczymy. I będziemy z tym walczyć do końca życia, będziemy walczyć.!
                              Trzymam kciuki!
                              • wiesia.and.company Re: smolimo.. 20.11.10, 21:52
                                Kurczę! A może go poranił ten kot sąsiadów, z którym toczą walki? I coś tam w środku owrzodziało, a nie wypłynęło do końca i tak się jadzi? No, okaże się niebawem. Kciuki mam!
                              • smolimo Re: smolimo.. 22.11.10, 19:18
                                Mysiulku dokładnie ten typ kota, czasem mówię sobie, że trafił mi sie kot ponadprzeciętnie mądry i drugi kot ułomny, który boi się własnego ogonka, jest mały, prawdopodobnie był niedożywiony gdy był malutki, znaleziony był na ulicy w złym stanie, , zresztą oba są kotami z ulicy, wyrzuconymi przez kogoś, które same mnie znalazły.

                                Wiesiu dziękuję za Twoje myśli i informacje. Proszę napisz coś więcej o Twoich doświadczeniach z chorym na nowotwór jasmy ustnej kotem. Jak długo przeżył, podziel sie proszę radami co do karmienia. Myślałam o Tobie, gdy to pisałam, bo kojarzyły mi się Twoje posty z kotem mającym problemy w jasmie ustnej, a może znajdziesz linki do swoich wypowiedzi na forum na ten temat.
                                Wyniki biopsji będą za minimum tydzień, ale rentgen pokazał zmiany w kościach, dodatkowo kot ma usunięte 6 zębów, w tym kieł. Nie wiedziałam, czy się zgadzać na usuwanie tylu zębów, ale lekarz ma dobrą opinię i co robić, kot leży uśpiony na stole, dostaję telefon z informacją i potem moja decyzja czy chcę to robić, lekarz twierdzi, że on sugeruje te usunięcia. Nie raz się czyta, że biopsja i zabiegi mogą bardziej aktywować nowotwór, gdyby mi powiedziano, że zęby są ok, więc zostaje nowotwór to bym nic nie robiła, po co mi ta biopsja, z wiedzą, że to nowotwór i to w jamie ustnej, który szybko rośnie nic już nie mogę zrobić, poza umileniem życia kotu do czasu gdy wykazuje jeszcze chęć życia i cokolwiek je.
                                Lekarz twierdził, że jest stan zapalny zębów, sama widziałam, gdy badał kota, jeden kieł już się trochę ruszał, ale w życiu nie spodziewałam się, że mi powie aż o 6 zębach.
                                Z kotami, które mają usunięte zęby na pewno ma tu ktoś doświadczenie, jak je żywić, czy one długo dochodzą do siebie po wszystkim, ja tylko wiem jak się czuje człowiek po usunięciu zębów mądrości i to nie jest dobre wspomnienie. Wiem, że są koty jak Lolusia, którym sie usuwa wszystkie zęby i po wygojeniu wcinają suche bez problemu, myślę tylko jak długo trwa to dochodzenie do siebie.
                                Jestem niestety typem pesymisty, martwię się, że jeśli to rak to te rany mogą się 'ślimaczyć" i nie będą się chciały goić i tylko było to niepotrzebne, dodatkowe cierpienie dla kota.
                                Wiesiu kot miał robione badania krwi, wyszły świetne, nerki, wątroba zdrowe, lekarz powiedział, że jest to ząb lub nowotwór w jamie ustnej to badania krwi tego nie pokażą, jeśli będą dobre to tylko eliminuje ogólny stan zapalny w organizmie.
                                Dobrze, że kot nie może zrozumieć jak bardzo jestem załamana.
                                • wiesia.and.company Re: smolimo.. 23.11.10, 02:05
                                  Smolimo! Tak teraz piszę na bieżąco, w sumie specjalnie się nie zastanowiłam. Pewnie trochę podrążę i pomyślę nad tym tematem. Ale tak jak wcześniej napisałam, jak na nowotwór, to jakoś mi za szybko leci. U mojej kotki nowotwór rozwijał się hm...metodycznie. Nie było polepszenia i pogorszenia, takich spadków i poprawy. U kotki trwało to pół roku, zaczęło się od zaczerwienienia policzka i lekkich kłopotów z jedzeniem, czasem z pyszczka wypadało jej twarde jedzenie. Ale mięso jadła zawsze z wielkim apetytem i tak do końca swoich dni jadła mięso, czekała niecierpliwie na swoją deseczkę z mięsem. Zaczerwienienie policzka (w środku pysia) było czymś w rodzaju plamki, która się powiększała stopniowo, potem zrobiła się z tego jakby mała ranka, potem powiększająca się i niegojąca ranka, potem dziurka, potem otworek, a potem otwór w policzku . Nie pamiętam wyników badania krwi, to były moje pierwsze doświadczenia z chorobami kotów, za małą miałam wiedzę, nie wiedziałam do czego przywiązywać wagę. Nie pamiętam badania krwi, nie pamiętam nawet, czy miała robione.
                                  Natomiast moja Grosia walczy (i ja też oraz lekarz specjalności dentystycznej) z plazmocytarnym zapaleniem jamy ustnej. Grosia ma wyniki krwi bardzo dobre. Za to węzły chłonne bardzo powiększone, lekarz mówi, że jak kalafiory. W zeszłym roku miała usuwanych 6 zębów (wszystkie trzonowe z przyległymi zębami), właśnie z tyłu pyszczka miała rozległy stan zapalny dziąseł i zębów. Trzeba było usunąć. Bo przy zębach osiedlały się bakterie (zwłaszcza od mięsa, które Grosia uwielbia i chce jeść) i tworzył się rozległy stan gnilny w jamie ustnej w obrębie ujścia do gardzieli, nasady języka, tyłu podniebienia górnego i dolnego. Często usunięcie zębów powoduje, że bakterie nie mają się gdzie osadzać i namnażać więc nie rozwija się stan zapalny jamy ustnej. Ale u Grosi niestety usunięcie 6 zębów niewiele dało, w tym roku usunięte miała pozostałe zęby - zostały jej tylko 4 kły (po 2 na górze i na dole) i te malutkie między nimi. A stan zapalny po sterydach ucicha i rozwija się z wielkim natężeniem po dwóch tygodniach (to bardzo często, niestety). Moja dziewczynka ma zaledwie 6 lat i tak walczymy intensywnie już od roku, wcześniej jakoś było spokojniej.
                                  I leczenie to tylko sterydy i antybiotyki, nie ma innej możliwości, przyczyna choroby nieznana, niewiele w leczeniu można zdziałać, nie wiadomo jak skutecznie postępować, można tylko zaleczać czasowo.
                                  W przypadku Twojego kotka uważam, że usunięcie zębów na pewno było słuszne. A niewykluczone, że bakterie które wniknęły w dziąsła spowodowały jakiś wrzód, jakąś przetokę i stąd opuchlizna, antybiotyk ją zmniejszył, ale gdzieś te bakterie mogły jeszcze rezydować, mogły wniknąć w jakąś rankę zrobioną kiwającym się zębem, powstałą w wyniku niewłaściwego przygryzienia. Nie martw się, dziąsła kocie bardzo szybko się goją, a koty doskonale dają sobie radę z niewielką ilością zębów. Nawet koty wolno żyjące radzą sobie bez zębów, jeśli są przez ludzi dokarmiane.
                                  Może się okazać, że przez usunięcie zębów i oczyszczenie z kamienia pozbyliście się powodu bólu (bo kamień uciska dziąsła i rozpulchnia je, a wtedy wnikają bakterie) i przyczyny jakiegoś owrzodzenia wewnątrz tkanek miękkich. Mam nadzieję, że już jutro Twój kotek będzie jadł.
                                  Moja Grosia rąbie chrupeczki przednimi kłami, nie gryzie jakoś dokładnie, ale lubi chrupki, mięso to dla niej podstawa żywienia i wielkiej przyjemności. Kiedy jej nie boli pyszczek, kiedy nie ma ognia wewnątrz, je mięsa bardzo dużo, naprawdę dużo, puszkowego liźnie, chrupeczki zjada z ochotą (choć nie wszystkie, pewnie istotna jest tekstura, ale przede wszystkim smak smile ).
                                  Mam nadzieję, że u Twojego kotka ten zabieg usunięcia zębów to strzał w dziesiątkę i na tym się zakończy. Trzeba próbować wszystkiego, żeby choremu pomóc. Twój kotek dostał szansę na poprawę zdrowia i komfort jedzenia mu się poprawi, wróci apetyt. Wyniki badania zrobionego podczas zabiegu coś więcej powiedzą i mam nadzieję, że nic nie wykażą, że to tylko był jakiś wrzód, gdzieś się zbierała ropa i leczenie antybiotykami było OK. Trzymam kciuki. Głowa do góry!
                                • mysiulek08 Re: smolimo.. 23.11.10, 03:21
                                  Glaski dla kociambra ode mnie i mruczando od Kici smile
                                  • basset2 Re: smolimo.. 23.11.10, 09:53
                                    tak jak napisała wiesia smile

                                    ...mam nadzieję, że nic nie wykażą, że to tylko był jakiś wrzód, gdzieś się zbierała ropa i leczenie antybiotykami było OK. Trzymam kciuki. Głowa do góry!

                                    my też 3mamy kciuki
                                • katia.seitz Re: smolimo.. 23.11.10, 14:05
                                  Ja jako opiekunka bezzębnej Lolusi, o której wspomniałeś, mogę tylko zapewnić, że kotu taki stan absolutnie w niczym nie przeszkadza. Kotka próbuje nawet wcinać suchą karmę, aczkolwiek czasem ją zwraca (pewnie nie jest w stanie jej odpowiednio rozdrobnić), więc dajemy jej tylko mokrą. Trzymaj się, życzę kotkowi wszystkiego najlepszego - oby to był stan zapalny zębów, żeby wszystko wróciło do normy.
                                • katikot Re: smolimo.. 23.11.10, 16:47
                                  Moja bratowa mówi, że ich Behemot szybko doszedł do siebie po usunięciu zębów - jadł już na drugi dzień, jak narkoza przestała zupełnie działać. Trzeba pilnowac antybiotyków, żeby nie wdało się zakażenie i będzie dobrze. Teraz Beho czuje się świetnie (wcześniej ciągle miał jakieś stany zapalne w paszczy), je wszystko łącznie z suchym.
                                  Trzymam kciuki za Twojego kociambra!
                                  • schiraz Re: smolimo.. 23.11.10, 17:01
                                    Mój Tofi miał usuwane zęby w zeszły czwartek, jadł w piątek w południe. Wszystko się bardzo szybko goi, kot na pewno odczuwa ulgę, mimo bólu zaraz po zabiegu (mój Tofi dostał zastrzyk przeciwbólowy jeszcze w piątek, bo zabieg był dość rozległy). Daję mu mokre, wczoraj dorwał się do miski Łatka i zjadł jego chrupki, ale zwrócił je w stanie nienaruszonym, nie zdołał jeszcze pogryźć, choć zarówno wet jak i osoby na forum w moim wątku twierdzą, że kot nauczy się gryźć dziąsłami, zapewne jak mu się ładnie wygoją. Samopoczucie zaraz po narkozie jest jak wiadomo kiepskie, ale szybko mija i kot zachowuje się jak kotsmile Wszystko będzie dobrze, zobaczysz, trzymaj się ciepło i dużo dobrych, zdrowotnych fluidów dla kotkasmile
                                    ------
                                    Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
                              • funghettino Re: smolimo.. 29.11.10, 15:39
                                wiesia.and.company napisała:

                                > Znalazłam w książce o chorobach kocich takie coś: ziarniniak eozynofilowy. To j
                                > asnoczerwone zmiany na skórze lub w jamie ustnej. Te na skórze pominę. W jamie
                                > ustnej: na języku, dziąsłach, podniebieniu. Przyczyna nieznana, to zaburzenia
                                > w systemie odpornościowym kota, w systemie immunologicznym, mówi się o nadwrażl
                                > iwości. Jedynym objawem jest wystąpienie zaczerwienionego obszaru wyraźnie zazn
                                > aczonego guza, który utrudnia przełykanie i jedzenie. Możliwe jest zakażenie ba
                                > kteryjne owrzodzonej okolicy. Lekiem z wyboru są zazwyczaj steroidy, dobre efek
                                > ty osiąga się po iniekcji octanu metyloprednizolonu (ho ho ho cokolwiek to jest
                                > ?) lub po podawaniu preparatów progesteronowych. Zazwyczaj zmiany nie są groźn
                                > e dla życia, chociaż wrzody w jamie ustnej mogą utrudniać jedzenie i przełykani
                                > e.

                                moj starszy ma ziarniaka eozynofilowego, i z tego co pisze smolimo nie wydaje mi sie, zeby to byl on... ziarniak nie wyglada jak babel, raczej jak wrzod, jest raczej plaski i tworzy sie glownie na wardze lub dziaslach. leczy sie to (zalecza, bo nie ziarniak co pewien czas wraca) kortyzonem, mysle, ze srednio zorientowany wet powinien go rozpoznac bez problemow...

                                tyle wymadrzania sie, co u kocieja? mam nadzieje, ze to jednak nic powaznego...
    • mysiulek08 Smolino, 27.11.10, 15:17
      co u kiciaja? Jest poprawa?
    • garraretka Jak sie miewa kocina? 06.12.10, 12:01
      Wiadomo juz cos?
Pełna wersja