zwiatrem
17.11.10, 20:35
Zaczelo sie latem, kiedy upaly byly zbyt duze.
Kota lezala wtedy przy klimatyzacji cala dobe.
Na dodatek wymiotowala "kielbasami" z sierci. Ciagle sie nimi zakrztuszala (kaszlala).
Podawalam coraz czesciej paste, ale i tak ze dwa razy na dobe wymiotowala tymi kudlami.
Czesalam wykladziny, czyscilam rzygowinki, az ktoregos dnia obcielam Kote na jezyka .
Jak reka odjal przestala wymiotowac i .... absoloutnie jej odbilo.
Zrobilo sie ruchliwa jak kot wieloczynnosciowy.
W ciagu dnia przestala w ogole spac, zrobila sie inaczej rozmowna, inne miala plany wieczorne, na dodatek przerzucila sie z miski na wanne i teraz z niej pije wode.
Ja wiem, ze ona kocha chlor i moglaby sie z nim turlac bez konca, wiec jej nie powstrzymuje przed chlaniem kranowy ale tak nagle to zrobila, ze dlugo sie zastanawialismy dlaczego kranowa jej smakuje.
Teraz kolejne podstrzyzyny, mimo ze nie chodzi o upaly, to o pojawiajace sie pojedyncze zwrotne "kielbaski" sa mobilizujace.
Myslalam, ze bedzie sie cofac przed nozyczkami jak poprzednio, ale ona sie temu poddaje, domyslamy sie zatem, ze fajnie sie czula we fryzurze na jezyka.
Przy okazji moze zapytam, czy ktos z Was ma moze doswiadczenie maszynkowe do tego rodzaju siersci? Zadna z golarek dla kotow sie nie nadaje dla perskiego zafutrzenia, oprocz tych po kilka stow, a tyle na golarke wydac nie moge. Usypianie u weterynarza tez nie wchodzi z gre, o salonie nie wspomne. To jest Kota na salony, ale do salonu fryzjerskiego nie.