Dodaj do ulubionych

kot nie traci sierści - poradźcie

17.11.10, 22:03
zacznę od początku:
Plan( Mieszkanie 32mkw, malutka sypialnia córeczki, kuchnia otwarta na duży pokój, łazienka (sypialnia kocia), i niezamykany przedpokój)
Inf ogólne (koty karmiłam Puriną One, czasami puszki Gourmeta, i surowe przemrożone mięsko)
Fiona to 6 letnia kocica, wysterylizowana. Pod koniec zeszłego roku dokociliśmy się, wzięliśmy do siebie Fifi (8-10 tygodniową może). Były zgrzyty, bo to dwie kocice. Ale poza buczeniem i uciekanie, sporadycznym daniem w łepek, Fiona nieźle sobie radziła, ale trochę straciła na apetycie. Na początku lata wyglądała tak, jakby przestałą sobie wylizywać grzbiecik i boczki, wiec zaczęliśmy ja porządnie wyczesywać, co dało lekką poprawę, ale nie usunęło problemu.
Pod koniec lipca, po poworcie z wakacji Fiona mocno zarosła (osoba mieszkajaca w tym czasie z kotami nie miala checi na szczotkowanie (niemowlęcym grzebyczkiem)), wyszczotkowaliśmy ja ile się dało, i zaczęła się przeprowadzka. Przeprowadziliśmy sie do dużego domu, do teściów. Duży ogród, w sąsiedztwie farskie pole, i cmentarz, osiedle domków jednorodzinnych.
Tutaj juz mieszkały 2 kotki, my mieszkamy na 2 piętrze, koty maja na parterze swobodne wyjscie na dwor, z pralni. Tutaj koty dostają suchą karme i saszetki whiskas i kitiket (jak jestesmy razem na zakupach to staram sie przewalczyc Gourmeta). Na góre swobodnego dostepu nie mają, ale u mnie jest i kuweta i miseczka z jedzeniem, i przychodza Fifi i rezydentka Baśka. Fiona nas olała, ale to spowodowało też zaprzestanie wyczesywania regularnego (tylko sporadyczne). Nie bede opisywac specyfiki relacji domowych, faktem jest ze staram sie nie bywac na dole jak to nie jest potrzebne, zeby nie sluchac marudzenia babci.
Teraz Fiona nie chce slyszec o suchej karmie, domaga sie saszetki, na nasypanie jej suchej, patrzy na mnie z pogarda. Wyglada juz tragicznie, wet dal nam WitVet w kroplach i tabletkach i jeszcze inne witaminy, bo nic innego nie stwierdzil. Oczywiście, zabranie kota na gore konczy sie buntem, podawanie witamin, to tragedia, a nawet na mleczko skondenswane/rozcieniczone nie chce wpadac do nas (mleczko daje jak przyjdzie, bo Fifi nie moze).
Jak pojechalismy w gory, zabrali nam tesciowie Fione, i kota odżyła, zjadła sucha karme, upolawal myszke, ladowala sie na kolana i barankowala ze szczescia, ale myc sie nie zaczelasad
jak ja przekonac ze umyc trzeba nie tylko łapki i pyszczek??
Powiedzcie ze moge jakos jej pomoc ( o przeprowadzce nie ma mowy w przeciagu conajmniej roku).
Zamknięci kota na gorze jest bez szans bo córeczka jak kot miauczy pod drzwiami to usłużnie mu otwierasad
Obserwuj wątek
        • macarthur Re: kot nie traci sierści - poradźcie 18.11.10, 10:47
          sądzę że problem jest natury psychologicznej,koty wbrew temu co się sądzi bardzo źle znoszą konkurencję i przybycie nowego kota zazwyczaj powoduje pewną zmianę zachowania rezydentów niektóre koty popadają w depresję najczęściej stosowanym w tego typu wypadkach jest Feliway w dyfozurze ale trzeba wydać na to parę złotych ale dokładnie ile to nie wiem są tutaj osoby co stosowały lub stosuja więc może się ktoś jeszcze wypowie na ten temat
            • wiesia.and.company Re: kot nie traci sierści - poradźcie 20.11.10, 19:51
              Taka matowa sierść i zaprzestanie mycia mogą być oznaką choroby. Mogą. Spróbuj pobrać jej mocz a najlepiej zrób badanie krwi u weterynarza. Często długotrwały stres przyczynia się do powstania choroby - u kotów niestety tak to bywa.
              Jeśli się nie wylizuje, to nie rozprowadza po sierści tłuszczu oraz witaminy A powstającej pod wpływem słońca. Brak tej tłustej powłoki powoduje, że sierść jest zmatowiona, mają dostęp kurz i brud. Potrzebne jej jest także głaskanie przez człowieka, które daje namiastkę kociego języka.
              Więc sumując: badanie krwi i moczu oraz zewnętrznie: głaskanie lekko natłuszczonymi rękami - można nawilżyć tranem lub olejem z wiesiołka. Dla mnie jednak sprawdzenie stanu zdrowia wydaje się w tej chwili najważniejsze. Bo ta matowa sierść i strąki jednak mnie bardzo niepokoją, a stres dla zdrowia kota jest bardzo niebezpieczny.
    • alhana82 Re: kot nie traci sierści - poradźcie 25.11.10, 11:35
      Witam,
      na razie odzyskuje zaufanie kota, dzisiaj byla pierwsza "nasza sesja terapeutyczna"
      Fiona przyszła, miaukneła że już jest chlipneła mleczka, i zwiała do oranżerii (piętro niżej)
      wziełam więc zestaw pielęgnacyjny kota w postaci grzebyczka niemowlęcego i mojej szczotki baaaardzo gęstej, bez kolców tylko takie miotełki. Poszłam za kotem, i ponad godzinke ją czesałam, troche grzebieniem, wiecej szczotką, kota cały czas mruczała, ale też zmieniała pozycje, ja nie upierałam się na to żeby w konkretnym miejscu ja czesać, udało mi się doprowadzić ja do stanu kapania śliny z pyska i lezenia z jezyczkiem między ząbkami, takim lekko wystawionym. Pod koniec zaczynałą sama sie myćbig_grin Może to faktycznie było zestresowanie?? Wiem, że mokrą karme je z przyjemnością. A ja wyczesałam chyba z 4 pełne garście zbitej sierści, jeszcze troche kołtunow (pod sierścia ukrytych) zostało, ale damy sobie jeszcze troche czasu.
      Sciągnełam jej też obroże przeciwpchelną, mogła jej też ona nie pasować.
      Jak sie poprawią nasze relacje, to skocze do Weterynarza i badania krwi jej zrobię.
      Szkoda tylko, że żeby przeprowadzać tą sesję muszę czymś innym coreczke zająć, a to może być tylko bajkasad
      • wiesia.and.company Re: kot nie traci sierści - poradźcie 26.11.10, 22:57
        Doskonale sobie radzisz smile Wyczesywanie kota to czasem gonitwa za uciekającym zadkiem wink nie wszystkie moje koty to lubią, muszę zaczynać od bardzo delikatnego muskania szczotką z zagiętymi igiełkami, potem troszeczkę mocniej i znów delikatniej, tak że niby nic, że to pieszczotki. Dobrze Ci idzie, a potem rzeczywiście badanie krwi. W zasadzie to takie kontrolne badania powinno się robić raz na rok, ale w praktyce to robi się, gdy są jakieś podejrzenia o nieprawidłowości (zwłaszcza, gdy kot często pije). Powodzenia!
        • alhana82 Re: kot nie traci sierści - poradźcie 23.01.11, 19:53
          no i po kolejnej wizycie diagnoza było zapalenie gardła
          (nie wiem czy wczesniej bylo bezobjawowe - ze nie zauwazono go)
          po 3 dniowej kuracji zastrzykowej, kolejne 3 dni tabletek z chemioterapeutykiem, i ciaglej terapii antydepresyjnej kot powoli sie zaczyna myć
          wycięte kepki powoli odrastaja
          ale do domycia sie jeszcze daleka droga
          zrobilam jej tydzien przerwy z witaminkami, zeby troche odpoczela, to zaczela nawet do nas przychodzic. Mam nadzieje ze juz niedlugo jej calkiem przejdzie.
          Teraz czekam az sie domyje i znajde tu weterynarza ktory zrobi jej badania krwi!
          Ale ulge poczułam ogromna,
          tylko czemu wczesniej nie bylo objawow zapalenia gardla??
          Czy mozliwe ze po tej chorobie, poczula sie lepiej na tyle ze juz jej obecnosc pozostalych kotów tak bardzo nie przeszkadza??
          Ona ma charaker mocny, i to bardzo.

          A i jeszcze jedno jedynym kotem którego naprawde zaczela tolerować jest jej matkasmile Watpie zeby czuly wieź, ale Quinna jest najmniej zaczepialska, jak co jej nie pasuje to spusci porzadny łomot i jest spokój.

          Teraz mam atrakcje w postaci sikajacej mi w sypialni i na łóżko po mojej stronie rezydentka Basiauncertain

          A Fifi jest niekotem, nie reaguje na prychniecia, zaczepki puszenie sie innych kotów, przechodzi kolo nich jakby ich nie bylo. Ale zaczepiona robi to samo co agresor, ale traktuje to jak zabawe. W niej nie ma agresji, chyba ze chodzi o myszke.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka