Dodaj do ulubionych

Jak to jest z tymi znajdami

02.01.11, 22:59
Nie jestem częstym 'pisarzem' na tym forum, ale gdzie jak nie tu mam się udać wink
Siedzę właśnie i się zastanawiam, jak to jest z tymi znajdami. Bo jedna już z nami mieszka od trzech lat a druga mruczy mi na kolanach.

Takie oto coś siedziało dziś na naszej wycieraczce.
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/V6mxe4DaFPRXTuMscX.jpg
Sąsiadka myślała, że to nasza Felka więc kotka do klatki wpuściła. Przeoczyła jeden, a w zasadzie dwa małe szczegóły: Fela ma 'białe skarpetki' i ... jest większa . No i obrożę ma czarną z numerkiem ( a raczej numerem telefonu) .
No i co miałam począć z tym kotem, jak mi się do domu wepchał. Nawet mąż zdębiał i mnie pyta kto kota wypuścił, a tu nasza Felka wyłania się z pokoju. Stanęły więc dwa koty w korytarzu naprzeciw siebie i patrzyły jak w lustro.
Przygarnęłam więc i usilnie będę poszukiwała właścicieli. Bo na pewno są. Myślę, że młody kotek dał nogę w noc sylwestrową. Kot domowy, lubi Kity Katwink potrafi korzystać z kuwety, łazi za synem, a w zasadzie już z nim nawet spał. Fela oczywiście na nowego kota się stroszy i tak śmiesznie 'syczy' bo nie uśmiecha jej się za bardzo to, że OBCY je z jej misek i robi do jej kuwety . A Obcy ( lub Obca) ją ... olewa i zwiedza mieszkanie. Więc czarujcie by się właściciel szybko znalazł bo kociak jest przeuroczy, a ja niestety nie mogę go zatrzymać.
No i napiszcie jak to jest z tymi znajdami? Wracają do właścicieli czy trzeba im szukać nowego domu?
Wszelkie wskazówki odnośnie poszukiwania właścicieli aktualnych lub przyszłych będą mile widziane.
Dziękuję za uwagę.
Zuza
Obserwuj wątek
    • zuzanka79 No więc tak: 03.01.11, 19:56
      Dziś przed południem wydrukowałam ogłoszenia oczywiście ze zdjęciem jak wyżej i obkleiłam całe miasteczko: szkołę, bank, aptekę, przychodnię, przedszkole i sklepy. A także urzędową tablicę na której nie wolno wieszać innych ogłoszeń niż urzędowe big_grin
      No i jakieś dwie godziny później, może nawet szybciej, dzwoni telefon. W sprawie kota oczywiście. Okazało się, że kot ( tak kot, on - kot) mieszka jakieś 50 metrów dalej, w nowym dopiero co oddanym latem do użytku dwupiętrowym, jedno klatkowym bloku. Który to blok widać z mojego okna jak na dłoni. Bloku zupełnie podobnym do naszego. Nawet idąc gdziekolwiek muszę obok tego nowego bloku przejść. Mieszkają tam dopiero ze trzy rodziny żadna nie miejscowa więc ludzi nie znam, a że w banku pracuję, udzielam się społecznie i do kościoła chodzę wink to znam prawie wszystkich. I właśnie jednym z nich wczoraj późnym popołudniem zaginął kot. Okazało się, że młody został wyprowadzony ale jakiś pies go pogonił i młody zwiał, a że młody i głupi jeszcze, to zwiał na nasze podwórko. A że ktoś go do naszego bloku wprowadził to już mu różnicy nie robiło. Najważniejsze, że piętro się zgadzało, drzwi się po właściwej stronie otworzyły, i miski były pełne, w domu czysto i ciepło. I tak oto Tajger przebumelował u nas noc.
      I teraz to sobie myślę, że szkoda, że właściciel się znalazł.

      Poza tym , gdy tak przyklejałam te ogłoszenia i wymieniałam wszystkie walory OBCEGO, to chciała go zaadoptować ( gdyby właściciele się nie zgłosili) moja dyrektorka, jedna pani z apteki i intendentka w przedszkolu. Jak na złość wink
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka