agnes1704
02.03.11, 20:25
Już dwa dni nie mam swojego kota. Tak strasznie mi brakuje sierściucha, że mam wrażenie, że oszaleję. Nie ma kocyka na parapecie, miseczek. Pisałam jakiś czas temu, że mój mąż nagle stał się alergikiem, ma zapalenie spojówek, nieżyt nosa i nieustający, chroniczny kaszel od kilku miesięcy. Testy nie wykazały uczulenia na sierść kota, mimo to, kilku lekarzy poleciło usunąć go (jejku, jak to brzmi). Jest mi ciężko, ale z drugiej strony widzę, jak mąż się męczy, i jeśli mam mu to pomóc, to jakoś to przeżyję. Kotek jest u mojej mamy po sąsiedzku, ale przychodzi do mnie pod dom, skacze na parapety okienne, nie wie co się dzieje, że nie chcę go wpuścić, tak strasznie mi przykro. Czasem pójdę do mamy pogłaskać sierściucha, potarmosić tak, jak zwykle to robiłam, a ona zadowolona że mnie widzi szykuje się całą sobą, że ją ze sobą wezmę, a ja nie mogę tego zrobić Pocieszcie.