Strasznie mi smutno...

02.03.11, 20:25
Już dwa dni nie mam swojego kota. Tak strasznie mi brakuje sierściucha, że mam wrażenie, że oszaleję. Nie ma kocyka na parapecie, miseczek. Pisałam jakiś czas temu, że mój mąż nagle stał się alergikiem, ma zapalenie spojówek, nieżyt nosa i nieustający, chroniczny kaszel od kilku miesięcy. Testy nie wykazały uczulenia na sierść kota, mimo to, kilku lekarzy poleciło usunąć go (jejku, jak to brzmi). Jest mi ciężko, ale z drugiej strony widzę, jak mąż się męczy, i jeśli mam mu to pomóc, to jakoś to przeżyję. Kotek jest u mojej mamy po sąsiedzku, ale przychodzi do mnie pod dom, skacze na parapety okienne, nie wie co się dzieje, że nie chcę go wpuścić, tak strasznie mi przykro. Czasem pójdę do mamy pogłaskać sierściucha, potarmosić tak, jak zwykle to robiłam, a ona zadowolona że mnie widzi szykuje się całą sobą, że ją ze sobą wezmę, a ja nie mogę tego zrobić Pocieszcie.
    • lampka_nocna5 Re: Strasznie mi smutno... 02.03.11, 20:43
      o matko, ja bym się zapłakała odwiedzając kociszona, serce by mi się połamało. Ale może mąż jest uczulony na co innego, w sensie, po usunięciu.... nie, wysłaniu kota na wakacjesmile mężowi się nie polepszy, i znajdzie się inna przyczyna, i się męża wyleczy, i dziecko będzie mogło od babci wrócić????
    • mist3 Re: Strasznie mi smutno... 02.03.11, 20:45
      na kota można się odczulić (choć w sumie nie ma na co - skoro mąż nie jest na kota uczulony, to należałoby pogonić lekarzy żeby porządnie go zdiagnozowali). Wielu nieoduczonych lekarzy każe 'usunąć kota' (jeszcze raz - tym bardziej szokujące, skoro nie ma wskazań z testów), ale żaden nie powiedział ci zapewne, że kocie alergeny mogą utrzymywać się w domu przez kilka lat - w związku z tym zdrowiej wychodzi męża odczulić niż usunąć kota i czekać na zniknięcie alergenów....
    • klubgogo Re: Strasznie mi smutno... 02.03.11, 20:46
      Wiesz co, nigdy nie usunęłabym, jak to nazywasz, kota z domu, gdyby alergia nie wykazała uczulenia na sireśc. To jakieś chore, alergia pojawia się nagle, choc kot był w domu dłużej, Ty wywalasz kota, bo lekarz tak mówi i płaczesz na forum. Kota do domu, a ty posłuchaj siebie a nie jakiegoś jednego lekarza. Wyrzuc raczej dywany, kosmetyki lub cokolwiek innego, ale nie obwiniaj od razu kota.
      • agnes1704 ... 02.03.11, 21:11
        to nie ja obwiniam kota, dla mnie to też jest bez sensu, że nie ma potwierdzenia w testach, a zaleca się przeprowadzkę dla kota, do pewnego momentu się upierałam,ale.. no ale dość marudzenia, skoro nie można posmucić się na forumsad mimo wszystko jestem dobrej myśli i uważam, że kotek wróci do swojego domu.
        • sundry Re: ... 02.03.11, 21:36
          Podpisuję się pod przedmówczyniami, mój brat też był uczulony na kota, nie pozbyliśmy się kotów, a kuracja odczulająca dała świetne efekty. Radzę drążyć tematsmile
    • gacusia1 A nie mozna meza odczulic?? 02.03.11, 22:29
      No i poza tym,skoro siersc kota nie jest alergenem to moze sie okazac,ze np roztocze lub plesn a kota sie pozbylas... Przykre. Cos dzis nie tak jest z ludzmi...No i jeszcze jedno-NAGLE stal sie alergikiem??? Moze jednak NAGLE przestal lubic twojego kota,co? Moze NAGLE kot mu zaczal przeszkadzac,bo pogryzl mu skarpetki? A moze po prostu NAGLE w domu pojawilo sie cos,co meza uczulilo a wy najprostrza droga-SIO kocie!
      jestem zla,bo wlasnie poklocilam sie z kuzynka o koty i sie odgrywam na tobie tongue_out ale i tak- trza bylo najpierw sprobowac czegos innego a nie pozbywac sie kota. I jeszcze piszesz,ze kot na parapet przychodzi i nie wie co sie dzieje....F...k!!! Niech cie wyrzuty sumienia zezra!
      • kromisia Re: A nie mozna meza odczulic?? 02.03.11, 22:50
        a ja jestem uczulona na kurz...tylko jak sie go pozbyc?

        Skoro testy nie wykazaly uczulenia na "kota" to w ogole nie rozumiem jak moglo dojsc do takiej pomylki z przeniesieniem kota. Co to za durni lekarze co doradzaja takie rzeczy? Wiem, ze teraz w modzie: ciaza- kot won z domu, alergia-to samo.
        Moze zacznijcie od usuniecia tych rzeczy, na ktore Twoj maz rzeczywiscie jest uczulony? Pozdrawiam[/u]
        • esimona Re: A nie mozna meza odczulic?? 02.03.11, 23:42
          Lekarze rzeczywiście zachowują się dziwnie. Z jednej strony studia i nabyta wiedza, a z drugiej - chyba wyniesione z domu zabobony.
          Spotkałam się z sytuacją, kiedy młode małżeństwo wzięło małego pieska. Wszystko było dobrze do momentu ciąży. Wtedy zaczęła się "akcja" lekarzy i zaprzyjaźnionych "światłych"nauczycieli. W jej wyniku piesek wylądował u rodziców na wsi..
          Kiedy urodziło się dziecko młodzi chcieli pieska zabrać, ale piesek przyzwyczajony do wolności i biegania po ogrodzie nie miał ochoty na powrót do mieszkania w mieście.
        • gacusia1 Re: A nie mozna meza odczulic?? 03.03.11, 00:41
          No i o to mi wlasnie chodzi. Ja jestem uczulona niemal na wszystko. Kobieta kazala mi sie pozbyc wszystkich kwiatow z domu bo w doniczkach moze byc plesn. Sadzicie,ze wyrzucilam kwiaty???? W zyciu!!!!!!!!!!! A co dopiero kota! Bo jakis debilny lekarz wybral najkrotsza z drog.
      • katia.seitz Re: A nie mozna meza odczulic?? 03.03.11, 00:07
        Gacusia, zapędziłaś się. Autorka nie wywala z domu kota ot tak, sio. Oddała go własnej mamie, po sąsiedzku, jest z kotem w stałym kontakcie. Mogę się założyć, że ta sytuacja jest dla niej co najmniej równie przykra, jak dla kota.
        A sugerowanie, że mąż sobie wymyślił alergię i łazi po lekarzach dla ściemy, a tak naprawdę nie lubi kota, to już paranoja.
        Przepraszam, ale nie chcę żeby przez takie wypowiedzi autorka postu się zniechęciła do forum.
        • flasterka masz rację, katia 03.03.11, 00:23
          przecież agnes przeniosła kota w dobre ręce, i myślę, że nie ma powodu na nią naskakiwać wink Wystarczą może rady, jak sobie poradzić z alergią. Agnes, trzymaj się, szukajcie rozwiązania, a być może kot po wakacjach u babci wróci do Was!
        • gacusia1 Re: A nie mozna meza odczulic?? 03.03.11, 00:37
          Nie boj nic...nie zniecheci sie. Dziewczyna powinna znac opinie w tej sprawie. Skoro nikt jej nie poradzil.zeby meza odczulic to jej to zaproponowalam. No i zupelnie nie moge pojac jak mozna bylo sie zgodzic na to by kota z domu sie pozbyc gdy testy wyszly ujemne??? Moze testy powtorzyc trza bylo zanim sie kota wyrzucilo? No i skoro autora uwazalaby,ze to dobra decyzja to nie mialaby wyrzutow sumienia i nie pisalaby,jak to bardzo jej przykro. jesli nie bylo innego wyjscia,to trudno. Kota zal ale po co ten lament? Kot trafil najlepiej jak mogl,bo do rodziny "zza sciany" wiec zupelnie nie rozumiem skad wyrzuty sumienia???? A moze jednak stad,ze to nie byla wcale taka dobra decyzja,co???
    • menab Re: Strasznie mi smutno... 03.03.11, 08:47
      Mi też jest stasznie smutno, bo nasza kicia wyszła w poniedziałek i do dzisiaj jej nie ma. Pierwszy raz tak zrobiła, jest zimno...Już tracimy nadzieję, że wróci.
      Czy Wasze koty też tak miały, że ich parę dni nie było?
      • verdana Re: Strasznie mi smutno... 03.03.11, 12:55
        No, przepraszam bardzo - to, ze autorce przykro i ma wyrzuty sumienia - to ma byc 'dowod", ze nie powinna była oddac kota w dobre rece? Przeciwnie, to dowód, ze o kota dba.
        Wybaczcie, ale nawet milość do kotów powinna mieć swoje granice, a tymi granicami jest dobro rodziny. Jesli mężowi alergia nie przejdzie - kot moze wrocić. Ale jeśli przejdzie? To znaczy, ze obecność kota jednak szkodzi, nawet jesli nie wyszło to w testach. Cóż, uznanie, ze dobro kota jest znacznie wazniejsze niż zdrowie męża - niech maż się męczy, choruje, a ulubiony kotek zostaje - jest dla mnie nie do przyjęcia.
        • agnes1704 Taka refleksja 03.03.11, 14:32
          Przeczytałam wszystkie komentarze i dziękuję zarówno te ze zrozumieniem, jak i naskakujące. Jestem pomiędzy młotem a kowadłem, podejrzenie padło na kota, bo testach wyszła sierść psa, którego nie mam jak i konia, którego nie mam tym bardziej, a więc pojawił się wątek sierści, a kocia należy do silnych alergenów .Zdanie lekarzy jest takie, że czułość testów wynosi 80 - 90 procent i jest margines, że alergia może być mimo wszystko. Dla atakujących - TAK, ALERGIA POJAWIŁA SIĘ JAKIŚ CZAS TEMU, nie trzeba być alergikiem od urodzenia i życzę autorce krytykującego wątku, by nigdy z alergią zmagać się nie musiała, a tym bardziej nie musiała podejmować decyzji, co usunąć z domu. Obskok, że pozbyłam się kota jest lekkim nadużyciem i nie na takie posty liczyłam, nie wywaliłam kota na ulicę, nie oddałam do schroniska, opamiętajcie się! Nigdy bym tego nie zrobiła. Kot jest w sumie bardzo blisko mnie i w rewelacyjnych i rękach i warunkach. Jest mi zwyczajnie i po ludzku przykro, że gdy wstanę nie kręci się koło nogi, ale to nie oznacza, że dzieje mu się krzywda!!! Ale niesmaczne jest również wymyślanie, że chorobę sobie ktoś wymyślił, by celowo pozbyć się kota - jakoś przez 10 lat nikt na taki pomysł nie wpadł, teraz raptem go oświeciło? Mój kot nie sprawia żadnych kłopotów, nigdy więc nie pogryzł żadnych skarpetek, więc darujcie sobie podobne insynuacje... Chorobę musimy opanować, trwa ona już kilka miesięcy i objawy ewidentnie wskazują na alergię, i zaczynają być groźne. Czy jakakolwiek pomoc mężowi nawet pod postacią przeprowadzki kota, mam nadzieję, że do czasu opanowania alergii - skazuje mnie na miano potwora, który dręczy koty? Może w takim razie jakaś petycja? Bez komentarza.
          • mysiulek08 Re: Taka refleksja 03.03.11, 16:03
            Zapewnilas kici najlepsze warunki i rozumiem ze jest Ci przykro i smutno.

            Nie dziw sie naskakujacym komentarzom, wiele razy i tu na forum i na innych przytaczalismy historie wymyslonych alergii po to by usprawiedliwic wyrzucenie kota bo sie znudzil lub zaczal sprawiac klopoty w oczach opiekunow. Po prostu mam alergie na taka alergie smile

            Zdiagnozowano u Twojego meza alergie, ale jak to zwykle bywa nie bardzo jest wiadomo na co jest uczulony. Poniewaz w testach wyszlo, ze na siersc to wina obarczono kota i kazano sie go pozbyc. Jest to bardzo typowe dzialania wspolczesnych doktorow, jest kot, jest n akogo wine zwalic.

            Czy po przeprowadzce kici polepszylo sie mezowi? Zlikwidowalas wszystkie wykladziny, dywany, zaslony, poduszki, koldry? Zmienialas tapicerowane meble? Jesli alergia ( o ile to alergia) objawila sie jakis czas temu to musialby byc jakies przyczyny, inne niz kot, ktory przeciez zyl z Wami kilka lat.

            Moja mamuska nabawila sie alegrii jakies dwadziescia lat temu, po zastosowaniu miejscowego srodka znieczulacego. Do dzisiaj musi unikac wszelkiej chemii domowej i ...miesa smile Na zwierzaki w domu reaguje uczuciem 'wlosow w buzi', nadmiernym poceniem i migrena (ja mam takie reakcje przy psach i perfumach).

            U mojego kuzyna alergia 'na swiat' pokazala sie kilka lat temu, na szczescie daje sie opanowac malymi dawkami lekow i zima problemu nie ma. Kiedy nastala u nas Kicia zaczelo byc nieprzyjemnie. Objawy mocno sie zaostrzyly, trzeba bylo zmienic leki i tez padla ze strony doktory propozycja aby pozbyc sie kota. Tylko jak pozbyc sie malej, zabiedzonej kilkutygodniowej kici, ktorej sie zycie uratowalo? Kicia nie miala wstepu do pokoju Starszego, za rada wetki codziennie byla myta (jest do dzisiaj, to juz ulubiony rytualsmile na mocno mokro.
            Po okolo roku wszystko wrocilo do normy. Male dawki pigulek wiosna i latem a Kicia sypia od czasu do czasu przy boku Starszego i nic sie nie dzieje. Czego Wam zycze smile

            Bylo tu na forum kilka watkow m.in o dczulaniu, moze cos doczytasz dla siebie.
            • mysiulek08 Re: Taka refleksja 03.03.11, 16:05
              'mamy alergie na taka alergie' winno byc smile
              • kotapsota Re: Taka refleksja 04.03.11, 21:24
                Agnes, trzymamy łapki, aby kotek wrócił i mąż wyzdrowiał i żebyś znowu się uśmiechałasmile
                Pozdrawiamy i mocno przytulamy
                Misio, Fela i joanna
                • mist3 Re: Taka refleksja 04.03.11, 21:34
                  gwoli uściślenia dodam, że alergii nie ma się na kocią sierść, tylko na kocią ślinę...
                  • uleczka_k Re: Taka refleksja 06.03.11, 12:29
                    O, a skąd czerpiesz te rewelacje? I czemuż to ach czemuż mam alergię na czarnego kota, a na burasy i białego nie miałam ja? Ślini się mocniej?
          • uleczka_k Re: Taka refleksja 06.03.11, 12:33
            Agnes, sama jestem alergiczką, wiem jak to utrudnia życie. Zapewniłaś kociakowi bezpieczny i czuły domek. Ale cokolwiek ktokolwiek by tutaj na forum mówił, to jednak ważniejsze jest zdrowie męża. A co do nagłej alergii na czynnik, z którym stykamy się "od zawsze" - jest spotykana i wcale nie tak rzadka. Rozumiem, że brak Ci futrzaczka, ja dla swojej diabliczki mogłabym wiele zrobić i przeżywałabym bardzo, gdybym z takiego powodu musiała usunąć ją ze swego otoczenia. Ale zrobiłabym, gdyby wymagała tego sytuacja.
    • beata197112 Re: Strasznie mi smutno... 06.03.11, 09:44
      Mój mężowinek stał się alergikiem w wieku 25 lat.Wcześniej nigdy nic mu nie było.Tak ma facet do dziś -czerwiec i lipiec "przekichane".Jak dramatyczny przebieg może mieć tzw.uczulenie na kota widziałam na własne oczy. Chrzestny mojej Alusi po godzinie w naszym domu kaszlał i kichał a w nocy brał wziewy bo się dusił.Wiedzieliśmy, że jest uczulony ale był tylko godzinkę. Nam szczęśliwie nic nie jest ale nie ukrywam, że gdyby było podejrzenie ,że przyczyną alergii może być kocisko to z bulem serca ale wysłałabym do wójka.Dobre warunki i niedaleko.
      faktem jest , ż e kocie alergeny utrzymują się długo .Wspomniany wcześniej alergik ma brata, który po śmierci poprzedniego futrzaka pozostał niedokocony od 2 lat i Janek twirdzi, że kiedy jest u niego żle się czuje. Owszem nie są to tak spektakularne objawy jak po wizycie u na ale zawsze.
      Skoro już kotek jest w innym domku to trzeba bardzo gruntownie posprzątać mieszkanie z praniem dywanów i myciem dosłownie wszystkiego- inaczej nie będzie pewności jak jest z alergikiem.
      Inna sprawa, że jest spora grupa lekarzy , która utrzymuje ,że można nie być uczulonum na kota ale obecność jego alergenów może katalizować działanie pozostałych.osobiście w to nie wierze.
      • charlie_wafel Re: Strasznie mi smutno... 06.03.11, 17:07
        Jestem alergikiem od urodzenia - silna alergia na kurz, pyłki. Jestem po odczulaniu (niedokończonym) i to rewelacja. Rzadko miewam objawy alergii, ale bez porównania jest lepiej. W testach zawsze wychodziła mi alergia na sierść kota - nasze kotki są z nami już miesiąc (zima, okna nie są ciągle otwarte) i nic. Poobserwuj zdrowie partnera, może kicio do Was wróci...
Pełna wersja