Dodaj do ulubionych

dokocenie - katastrofa :-(

21.03.11, 21:41
dziewczyny, ratujcie;
sprowadziłam w końcu tego drugiego kociaka do mieszkania, 3;5 mcy, mój obecny ma 5 mc; dziś mija 3 dzień a rezydent leje małego aż przykro patrzeć / słuchać (a w sumie on nawet nie jest tak dużo większy od niego, no ale jak się okazuje wystarczająco) ; nawet widzę, ze klaki z małego latają po mieszkaniu; co robić??? na razie mały jak widzę jest w jednym kawałku, żadnych uszkodzeń ciała nie widzę; staram się czule i do jednego i do drugiego ale to nic nie daje! rezydent normalnie lubuje się w atakach na małego; przy ostatnim ataku nawet za nim do kuwety chciał wejść, nie wiem, może żeby go w kuwecie dalej lać, czy co?
mały na razie nie wydaje się psychicznie zmaltretowany, jak go rezydent nie bije, to chodzi po mieszkaniu, idzie jeść, do kuwety, bawi się itd; do czasu kolejnego ataku; czy powinnam oddać małego zanim mu psychika nie siadzie? jak długo czekać na chociażby zawieszenie broni, bo o miłości to chyba mogę zapomnieć? i gdzie popełniam błąd? pomocy
Obserwuj wątek
    • kasikk_29 Re: dokocenie - katastrofa :-( 21.03.11, 22:08
      imho, jest tak jak powiedziała annb - oni się bawią
      jeśli nie chowa się po kątach, a sama piszesz, że nie, to znaczy, że czuje się bezpiecznie
      a rezydent po prostu ćwiczy polowanie
      możesz spróbować wybawić je porządnie, moze nie będą miały ochoty na "polowanie"
      a mały podrośnie i na pewno starszemu się odwdzięczy wink
      nie ma katastrofy
      • thelma.3333 Re: dokocenie - katastrofa :-( 21.03.11, 22:13
        no to jedyne co mi przyszło do głowy, jak rezydent leje małego to staram się je oboje zainteresować zabawa; kiedy mam interweniować w bojce? dopiero jak zobaczę krew?
        rezydent u góry, mały pod nim i ryczy niemiłosiernie; na zabawę to nie wygląda, zwłaszcza ze rezydent ma położone uszy po sobie, to wygląda jak prawdziwe bojki sad
        • kasikk_29 Re: dokocenie - katastrofa :-( 22.03.11, 16:04
          żeby krewa się nie lała i żeby trochę wyrównać szanse, możesz rezydentowi podciąć pazurki
          ja bym interweniowała, jak się krew będzie lać
          w innym wypadku nie pozwalasz im ułożyć sobie stosunków
          oni muszą przejść przez ten etap
          jak długo rezydent był z rodzeństwem? może nie miał szansy dowiedziec się, dokąd można się posunąć w takich zabawach, bo nie miał partnera?
    • moninia2000 Re: dokocenie - katastrofa :-( 22.03.11, 10:24
      Wiesz co? Oni potrzebuja czasu. Byc moze wszystko sie ulozy rewelacyjnie, a moze troche gorzej, ale z czasem koty siebie zaakceptuja i naucza sie wspolzyc. U nas bylo tak, ze doszedl nowy maluch, a mielismy chyba 3 letniego albo 4 (bo adoptowany) kota. On jest tak sympatyczny i kochany, ze od razu malego zaakceptowal, ale to maly (hahahahah), bo przyszedl z tymczasowego domu gdzie koty go laly, bal sie na poczatku i albo uciekal albo, jak starszy chcial sie bawic, wrzeszczal jak poparzony, bijac sie.
      Po paru dniach...szok, razem spia, jedza, wtulaja sie w siebie i to juz tak trwa te dwa czy trzy miesiace jak maly tu doszedlsmile
      Sa najlepszymi przyjaciolmi. Z sunia tez bosko, na poczatku bal sie i walil ja po mordce, a teraz sie tulasmile
      Nie martw sie, ustala sobie.
      • wladziac Re: dokocenie - katastrofa :-( 22.03.11, 17:16
        kiedy jest zbyt ostro można ostudzić emocje spryskiwaczem do kwiatów,trochę cierpliwości i czasu potrzeba a stosunki kocio-kocie się ułożą ale łobuzować muszą bo to maluchy są jeszcze i potrzebują rozładować energię,trzymam kciuki za szybkie postępy w dokoceniu
        • emma_woodhouse Re: dokocenie - katastrofa :-( 22.03.11, 17:48
          Wspolczuje- szczerze. Tez przechodzilam przez dokocenia, jakis rok temu. Leja sie bardzo czesto, kocur, mimo ze byl drugi to probuje sobie caly czas podporzadkowac kotke. A ze jest wiekszy od niej, wiec jak sie bija to kotka krzyczy przerazliwie. Co prawda z czasem troche te ataki staly sie coraz rzadsze, widze ze kotka zaczepia kocura zeby sie nim poganiac, wiec mysle ze nie jest tragicznie, ale wielkiej milosci miedzy nimi nie widze. O ile twoj "bity"kot nie wyglada na zastraszonego to mysle, ze wszystko bedzie OK. Daj im troche czasu na ustalenie hierarchii- a jak krzyki mocne to -jak wladzia sugeruje- potraktuj delikwenta woda.
          pozdrawiam serdecznie i zycze poprawy!
    • dwapsyikot Re: dokocenie - katastrofa :-( 22.03.11, 21:00
      trzy dni to jest nic, nie przejmuj się, jak się leją, to trzeba rozganiać, ale równo oba ochrzanić,u nas załatwiał to pies,bo jest już stary i nie lubi awantur.
      jeśli koty są niewychodzące to można spróbować podciąć pazury w innym przypadku absolutnie odradzam. Trzymam kciuki........
    • thelma.3333 Re: dokocenie - katastrofa :-( 22.03.11, 22:04
      dziękuje bardzo za wszelkie porady!
      ja się chyba rzeczywiście za bardzo przejmuje...
      pazury rezydent ma podcięte bo zawsze mu podcinam;
      krew na razie się nie leje, choć dziś w pracy zamiast o pracy to myslalam, czy mały będzie w jednym kawałku jak wrócę do domu;
      no nic, to czekam na rozwój sytuacji;


    • thelma.3333 Re: dokocenie - katastrofa :-( 26.03.11, 10:06
      milo mi donieść, ze nasilenie bojek się zmniejszyło, i nie muszę się już obawiać o zdrowie małego; wiec jednak koty się dogadają smile raz je nawet przyłapałam jak się lizały, co za ulga;
      dzięki za dodanie otuchy a tutaj parę fotek
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2665247,2,1,Amor--Romeo.html
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2665248,2,2,Amor--Romeo.html
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2665249,2,3,Amor--Romeo.html
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2665250,2,4,Amor--Romeo.html

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka