Przybłąkał się do mnie szkieletorek!

01.04.11, 21:18
ludzie, tak chudego kota w życiu nie widziałam, głowę ma fajną dużą a ciało jakby od innego zwierzaka, widać mu wszystkie kości, kręgosłup, dupka koścista.
To samczyk, rudo-biały ale brakuje mu połowy sierści. Nie wiem czy jest na coś chory bo ogolnie jest bardzo ożywiony i strasznie miziasty. Siedzi w pomieszczeniu gospodarczym.
Ile czasu minie zanim go odkarmię i bedzie wyglądał jak kot? Ile mu dawać jeść? Martwi mnie ta łysina na całym ciele, czy to wynik osłabienia z głodu?
Postaram się wstawić fotki jutro.
    • mist3 Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 01.04.11, 21:38
      Weź go na badania, zażycz sobie krew i mocz oraz specjalistyczną karmę do odkarmienia kota! Dlaczego piszę z wykrzyknikiem - ponieważ dręczą mnie (i do końca życia będą dręczyć) wyrzuty sumienia z powodu koteczki, której nie uratowałam. W wakacje przybłąkała się do mnie wychudzona koteczka, skóra i kości, prawie nie było futerka na niej. Zawiozłam ją do lekarza, a ten powiedział mi, że kotka jest zagłodzona (prawdopodobnie przez jakiegoś sadystę, bo w ogóle nie bała się ludzi, korzystała z kuwety) i jak na razie można ją tylko odkarmić. Głupia byłam, wzięłam ją bez badań do domu i zaczęłam karmić. Parę dni było ok (tzn. jadła malutko, ale jadła - wet powiedział, że dobrze że je mało bo jakby jadła dużo to mogłaby dostać skrętu kiszek), oprócz tego że miała cały czas biegunkę (wet też powiedział, że to normalne w takim przypadku). Jednak po kilku dniach przestała jeść - w sobotę nie zjadła nic, w niedzielę wmusiłam w nią odrobinkę a w poniedziałek rano już nie żyła. Nigdy sobie nie wybaczę tego, że nie zmusiłam lekarza do badań, do dawania kroplówek - myślę (choć oczywiście nie mam pewności), że kicia umarła u mnie z głodu, bo nie przyswajała jedzenia. To będzie dla mnie największym grzechem mojego życia (nawet jak o tym teraz piszę to płaczę) - malutka chuda koteczka zagłodziła się u mnie na śmierć.
      Dlatego poproś lekarza o wszystko co możliwe dla niej - po pierwsze, żeby uratować jej życie, a po drugie - żebyś nigdy nie czuła się tak, jak ja się czuję
      • jottka Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 01.04.11, 21:51
        no zgadzam się, też bym do weta zawiozła jak najszybciej - nawet w najlepszym wypadku, jeśli "tylko" zagłodzenie mu dolega, to trzeba wiedzieć, czym i jak go na prostą wyprowadzić, a jeśli to na tle chorobowym, to tym bardziej lekarz przede wszystkim.

        najbezpieczniejsze w tej chwili to chyba krótko parzone i rozdrobnione mięso kurczaka - mój swego czasu w kółko wymiotujący kocur był w ostrych stanach głównie na takiej diecie, łyżeczka raz na 3h. jak w porządku, można było dać troszeczkę więcej. ale niech się ktoś znający lepiej wypowie, póki wet futrzaka nie zobaczy.
        • rege2 Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 01.04.11, 22:21
          Mist, przykre to..ale kotka odeszła szczęśliwa, miała domek...
          widocznie granica ludzkiej bezmyślności została przekroczona...
          zrobiłaś wszystko!
          do mnie przywlokła się taka bida..ledwo żywa, z ufajdanym, odparzonym tyłkiem, biegunką i tak wegetowała 2 tyg....miksowałam jej pierś z marchewką i ryżem, dawałam po troszku ciepłe! i leki
          tyłek moczyłam w letniej wodzie z mydłem, wycierałam ręcznikiem...ona leżała jak trup i tak chciała wejść do domu..udało się! teraz są dwie kochane koteczki...
          jesli masz środki , idź do weta...a jeśli nie, małe porcyjki jedzenia, ale nie mleko!
          futerko może wychodzić,bo wiosna, mojej też wychodzi garściami...
          powodzenia i napisz, co u Was?
    • gacusia1 Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 01.04.11, 23:43
      Kilka razy dziennie malutkie porcje. Najlepiej idz do weta po kroplowke nawadniajaca. No i poza tym wet oceni czy kociak nie jest chory.
    • kamcia_79 Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 02.04.11, 09:18
      hej, kotek zachowuje się jak okaz zdrowia, na jedzenie się po prostu rzuca, daję mu 5 razy dziennie porcje takie mieszczące się w dłoni. W poniedziałek pojadę z nim do weta.
      Bardzo mi przykro mist z powodu twojej koteczki.
      Mi się wydaję, że mój mimo tragicznego wyglądu jest w super formie, ale rzeczywiście lepiej dmuchać na zimne.
      Rano do niego przyszłam to krzyczał na mój widok i dopominał się jedzenia. I w nocy musiał lumpować bo klika rzeczy z półek wylądowało na podłodze smile

      Moje 5 kotów oczywiście wściekłych, że jakiś intruz się pałęta...
      • uwazna Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 02.04.11, 11:20
        Dobrze, że wybierasz się z nim do lekarza. To niezbędne. Być może jest "tylko" potężnie zarobaczony, ale równie dobrze może być na coś chory. Wskazane byłoby go teraz zważyć, żeby później móc kontrolować, jak przebiega proces odbudowy masy ciała.
        • salimis Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 02.04.11, 12:21
          uwazna napisała:
          ale równie dobrze może być na coś chory

          Zgadzam się,koleżanka przejęła z przytuliska kota wychudzonego ale z wilczym apetytem i pragnieniem wielbłąda.Po badaniach okazało się że kot ma zaawansowaną cukrzycę.
          Tak więc dobrze byłoby mu sprawdzić wszystkie parametry poprzez biochemię,zwykła morfologia nie wystarczy.
          • mist3 Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 04.04.11, 20:20
            "Moja" koteczka też była żywotna, uwielbiała się przytulać, wręcz właziła na kolanka, ba - nawet mruczała. Dlatego przyjęłam za dobrą monetę zapewnienia weta, że nie ma co jej męczyć badaniami krwi i kroplówkami, niech troszkę podje i potem można ją badać. Ale co z tego - nie dożyła tego....
            Dziękuję wam za słowa pocieszenia - staram się sama tak pocieszać, ale wyrzuty sumienia zawsze we mnie pozostaną, tak jak i widok martwej kici, leżącej przy swoim legowisku. Nigdy tego nie zapomnę i nigdy sobie tego nie wybaczę, ale żyć trzeba i starać się pomagać dalej - bo koty na nas liczą
      • uwazna Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 05.04.11, 09:08
        kamcia_79 napisała:

        > W poniedziałek pojadę z nim do weta.

        Jak po wizycie?
        • mrumru81 Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 05.04.11, 12:22
          Moja Mrumru było zamurowana w piwnicy pod śmietnikiem przzez miesiąc. Wydobyłam koci szkielet. Od razu pojechałam do weta, ten odesłał mnie z kotem do domu. Powiedział, że mam kota podreperować i dopiero przyjechać, bo kot może zejść na zawał. Za dużo na raz. Tak też zrobiłam. Jadła ile chciała, kurczaka, wołowinki. Nie rzucała się na jedzenie. W ciągu paru tygodni doszła do siebie. Kot ma swój rozum. Najważniejsze są uczucia, poczucie bezpieczeństwa, akceptacji itd.
          Mrunia jest teraz pięcioletnią pańcią, zrzędą kochaną smile
          pozdrawiam
          • jottka Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 05.04.11, 13:20
            mrumru81 napisała:

            > Moja Mrumru było zamurowana w piwnicy pod śmietnikiem przzez miesiąc. Wydobyłam
            > koci szkielet. Od razu pojechałam do weta, ten odesłał mnie z kotem do domu.

            wyjąwszy sytuację, że to a/ znany mi bardzo dobry wet, b/ nie ma żadnego innego weta w promieniu 20km pojechałabym do innego gabinetu, żeby zbadał zwierzaka i zaordynował środki. twoja kicia okazała się nad wyraz rozumna i jednak ogólnie zdrowa, ale to nie musi być regułą.

            a swoją drogą co za bydlę nieprawdopodobne kota w piwnicy zamurowuje?? to był nieszczęśliwy przypadek czy celowe działanie jakiegoś sk..syna??
            • mrumru81 Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 05.04.11, 15:19
              Wet był przypadkowy, niedziela dyżur na Nowoursynowskiej. Uważał, że taki kot może zejść na serce. Ryzykowałam, w domu był Filo kocur. Mru była obłędna. Bała się i chciała się przytulić. Wcześniej była kotkiem z domku na naszym podwórku.

              Zamurowała nasza słynna administracja, robiąc remont w najstarszych murach Warszawy, w których usytułowała śmietnik. Mieszkańcy protestowali, oni nie mieli pozwolenia konserwatora, to zamknęli robotnikow w śmietniku, od środka. A ci zamurowali kota, pewnie nieświadomie. Strasznie na nas bluzgali, bo domagaliśmy się zgody konserwatora. Miesiąć po odejściu remontujących wyciągnęłam szkielet Mru, żywy.. Pisałam o tym pięć lat temu.
              Ja bym kotu dała jeść i spokój smile
        • kamcia_79 Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 06.04.11, 20:53
          Wg weta z kotem jest wszystko ok i niby wcale nie jest tak chudy tylko brak futra sprawia ze wydaje sie chudzielcem. Dostal preparat na pchly i na swierzb i mam sie zglosic za 3 tygodnie zeby zobaczyc czy z ta sierscia cos sie poprawia. Siersci nie ma w miejscach gdzie kot siega jezykiem, objawow chorobowych nie stwierdzono. Jak nie bedzie poprawy to zrobimy mu jakies badania.
          • 0ffka Re: Przybłąkał się do mnie szkieletorek! 06.04.11, 21:36
            Trzymamy kciuki za Kocieja! smile
Pełna wersja