Dodaj do ulubionych

Ogon się zatkał :(

23.04.11, 10:44
Mój Ogon się zatkał sad Od czasu do czasu miewał zapalenie pęcherza ale szybko mu przechodziło. Ale nie tym razem.
W dodatku zaczęło się wczoraj - w UK to Bank Holiday - czyli dzień niepracujący. Miałam nadzieję, że mu przejdzie tak, jak zwykle. Ale było tylko gorzej. W nocy zaczął wymiotować. Dziś rano znalazłam pracujacego weta - Ogon u niego został. Będą go odblokowywać i odtruwać.

Mam nadzieję, że wszystko będzie OK. Mają do mnie dzwonić około 12:00.

Kurde no...strasznie mi go szkoda sad
Obserwuj wątek
    • garraretka Re: Ogon się zatkał :( 23.04.11, 14:56
      Dziękuję za głaski.

      Gdy dzwonili jakieś 2 godziny temu dobrych wieści nie mieli - był ciągle pod narkozą i mu filtrowali pęcherz.

      W dodatku mam spory problem - bo to świąteczny weekend a on musi zostać w szpitalu.

      I dochodzą ogromne koszty. Mam dwie opcje - z czego tylko jedna jest na chwilę obecną osiągalna.
      Pierwsza - to taka, że po zabiegu kot jedzie do całodobowego szpitala i zostaje tam min 24h - ale to będzie kosztować min 300 funtów.
      Druga - kot zostaje u tego weta, gdzie ma przeprowadzany zabieg ale jest monitorowany tuż przed zamknięciem gabinetu czyli koło 15:00, potem ktoś do niego przyjdzie między 20:00 a 23:00, a potem dopiero rano - między 6:00 a 8:00. Tak więc całą noc zostanie bez opieki.
      Nie jest to idealne ale to jedyne co jestem w stanie obecnie udźwignąć finansowo. Zwłaszcza, że obecny zabieg kosztuje także ponad 300 funtów.

      A nie jestem w stanie wyłożyć prawie 700 funtów w ciągu jednego dnia.

      Cholera sad Martwię się jak diabli.
      • kasiak37 Re: Ogon się zatkał :( 23.04.11, 18:28
        moja Lune tez leczyli na zatkanie...i prawie zeszla z tego swiata.Zapalenie miedniczek nerkowych tak sie rozwinelo ze ledwo wyszla z tego.Zreszta poczytaj:
        forum.gazeta.pl/forum/w,10264,120181622,120181622,trace_moja_Lune_.html
        • garraretka Re: Ogon się zatkał :( 24.04.11, 12:17
          O rany! A jak się Luna miewa teraz?

          Ja muszę Ogona całkowicie przestawić całkowicie na karmę weterynaryjną. I zachęcić go do picia więcej wody bo niestety tendecja do zatykania nie zniknie sama z siebie.
          • kasiak37 Re: Ogon się zatkał :( 24.04.11, 22:10
            Luna wyzdrowiala ale kosztowalo nas to i duzo nerwow i kasy,bylo to w Wigilie,kota zostala w klinice pod kroplowkami,dali nam ja na swieta ale z bateria kroplowek,igiel i rurek(rachunek jeszcze nie przyszedl ale wiem ile wynosiwink).Teraz wyglada jak kawal zdrowego kotasmile.
            Jezeli chodzi o picie,nam wet zasugerowala poidlo-fontanne,zakupilismy i sprawdza sie super.Wszystkie kociszcza pija duze ilosci wody i o to nam chodzilo.Kupilismy catit.
    • garraretka Ogon już w domu! 24.04.11, 12:11
      Mam już Ogoniastego w domu!

      Dostał środki przeciwbólowe, antybiotyk, urządzenie do aplikacji tabletek (super wynalazek!) i przykaz żeby jeść tylko i li karmę weterynaryjną. Poza tym - jeśli cokolwiek będzie się działo - mamy walić do gabinetu pomimo świąt i wolnego.

      Strasznie się cieszę, że najgorsze za nami!
    • garraretka Znowu pogorszenie :( 25.04.11, 14:48
      Niestety radość była przedwczesna. Dziś znowu byliśmy u weta - Ogon ma gorączkę, wdała się jakaś infekcja. Dostał kolejny antybiotyk + plus zestaw czterech zastrzyków, które muszę mu zrobić w domu.
      Znowu biega do toalety co kilka minut i sika po kropelce sad
      Oby się ponownie nie zatkał sad
    • garraretka A miało być dobrze... 26.04.11, 20:06
      Niestety dobrych wiadomości brak sad
      Wróciliśmy właśnie od weta. Ogon się znowu zatkał. A miał płukany i cewnikowany pęcherz w sobotę!
      Nie wiem co robić sad
      Póki co - ściągnęli mu mocz strzykawką żeby dać nam trochę czasu do namysłu. A opcji jest kilka.
      Mogę go znowu zostawić na płukaniu pęcherza - byłby na cewniku przynajmniej dwa dni.
      Mogę zacząć mu podawać leki rozkurczające, które nic mu nie pomagają bo już je beirze.
      Trzecia opcja to wyszycie cewki.
      Czwarta opcja to oddać go komuś, kogo będzie stać na cewnikowanie (chociaż nie wiem czy w ogóle kogoś stać na wydatek rzędu 400 funtów za każdą weterynaryjną wizytę).
      Opcja piąta - uśpić.

      Czas na decyzję mam do jutra rana.
      Opcji czwartej i piątej w ogóle nie biorę pod uwagę.

      Pomóżcie sad
      • la.bruja Re: A miało być dobrze... 26.04.11, 21:31
        Garraretko,

        Nie jestem lekarzem ani też nie mam takiego doświadczenia jak bywalcy tego Forum, ale napiszę, co było z moją sierścią:

        Z trzy lata temu miał wszytą cewkę. Odpukać - do dzisiaj - ma się świetnie.

        Życzę zdrowia koteczkowi, a Tobie dobrych myśli.

        Będzie dobrze!!!
      • garraretka Ogon bedzie mial operacje. 27.04.11, 12:36
        Dzis rano zostawilam Ogona u weta. Biedaczek nawet nie protestowal, gdy go pakowalam do transportera - a zwykle broni sie przed tym jak lew.
        Siedze w pracy i czekam na telefon - jeszcze 2.5 godziny.
        Tyle, ze mam zle przeczucia sad
        • garraretka Re: Ogon bedzie mial operacje. 27.04.11, 14:17
          Po zbadaniu moczu okazalo sie, ze nie ma w nim krysztalow. Teoretycznie nie ma wiec powodu, dla ktorego on jest zblokowany.

          Jesli okaze sie, ze nic go nie blokuje a on ciagle nie moze sikac, oznacza to, ze jego pecherz nie dziala. A na to nie moga nic poradzic. I operacja wszycia cewki nic nie pomoze.

          Beda znowu dzwonic za kilka godzin i dadza mi znac czy jest tam jakis bloker czy nie.
        • 0ffka Re: Ogon bedzie mial operacje. 27.04.11, 15:07
          Galaretka nie świruj! Ogon będzie zdrowy.
          Piesek znajomej dochodził do siebie jakiś. Stosuj tylko diety, specjalną karmę, którą przepisze Ogonkowi weterynarz.
          Zero innych smakołyków!
          Moje lecą na RC Renal i Urinary i piersiach z kurczaka i jest spokój od lat... tfu, tfu, tfu- odpukać 3x w niemalowane drzewo.
            • 0ffka Re: Ogon bedzie mial operacje. 27.04.11, 20:22
              Jakie mięso, rodzaj, bo moje mają zakaz jedzenia mięsa! Mogą jeść tylko PIERSI z KURCZAKA i nic z innego mięsiwa, nawet udka kurczaka...
              Ja jak częstowałam je wędliną i wołowiną to problem wracał co roku...
              • garraretka Re: Ogon bedzie mial operacje. 27.04.11, 21:20
                W zasadzie tylko piersi bo innego skubańce nie lubią + tuńczyk od czasu do czasu.

                Wet zasugerował, że problem może być neurologiczny. Bo o ile w sobotę był zatkany kryształami - to po płukaniu - kryształów w moczu już nie ma. Problem jest w mięśniach, które są permanentnie skurczone i nie pozwalają mu się załatwić.
              • br0mba Re: Ogon bedzie mial operacje. 03.05.11, 23:13
                0ffka napisała:

                > Jakie mięso, rodzaj, bo moje mają zakaz jedzenia mięsa! Mogą jeść tylko PIERSI
                > z KURCZAKA i nic z innego mięsiwa, nawet udka kurczaka...
                > Ja jak częstowałam je wędliną i wołowiną to problem wracał co roku...


                Biedny Ogon sad(, dobrze ze już jest lepiej a przynajmniej wiadomo co mu jest i jak go leczyc.

                moje też mają zakaz jedzenia mięcha, nawet piersi kurczakowych nie, Grucha na szczęście jest zdrowy, za to Fuńka ma struwity

                co do mięcha to dostawali tylko polędwicę wołową i cielęcine (wiem wiem, olaboga, co ona daje kotu, toż o takie drogie mięso smile)) no ale i taka polędwica wołowa potrafi być nastrzyknięta i naszprycowana roznymi solankami z fosforanami i tak dalej (tak tlumaczyl mi wet) wędliny też im dawalam a to dopiero jest słone i sztuczne
                odkąd Funka nie dostaje jest odpukać spokoj, poza tym jakoś przestala mieć ochote na mieso, Gruch czasem dostaje, ale mam nadzieje ze mu nie zaszkodzi

                Głaski dla Ogonka smile
                • garraretka Re: Ogon bedzie mial operacje. 04.05.11, 15:49
                  Z moimi kociastymi jets jeden problem - to francuskie pieski są wink

                  I tak jak Ogon świeżą, surową pierś z kurczaka to bardzo chętnie, wołowina już mniej chętnie - to Miniatura na surowiznę nawet nie spojrzy - a raczej spojrzy z wyrzutem wink Wędlin nigdy nie dostawały - chyba nawet nie lubią bo ze stołu nigdy nic nie zniknęło.

                  Dostawały więc Applaws, Sheba (ale żadne paszteciki - musi być prawdziwe mięso w galaretce ), Almo Nature - tak więc raczej dobre gatunkowo karmy.

                  Teraz jednak - oboje są na diecie zakwaszającej (wet mówi, że Miniaturze to jedzenie nie zaszkodzi) i sucha karma (Royal Canin i Hills) jest OK - to jednak mokrego tknąć nie chcą.

                  A jak jednemu dam zwykłą karmę, a drugiemu dietetyczną to jest bunt i zamiana misek albo ostentacyjne opuszczenie kuchni. Foch pełną gębą.

                  Tak więc z wetem będę musiała poważnie porozmawiać na temat co jest dozwolone, a co nie.
    • garraretka Operacja odwolana. 27.04.11, 16:47
      Wlasnie do mnie dzwonili.
      W cewce nie bylo niczego, co by go moglo zblokowac, a w moczu nie ma nawet sladu krysztalow.
      Zdecydowali go znowu zacewnikowac, podawac leki, trzymac go w stanie duzego otumanienia - byle tylko go rozluznic, a raczej jego pecherz.
      Bedzie pod kroplowka i na cewniku przez conajmniej 48 godzin. Chca wyleczyc stan zapalny i uspokoic miesnie.
      Pozniej go odlacza - i jesli pecherz nie zastartuje - powiedzieli, ze wiecej pomoc nie moga i powinnam rozwazyc eutanazje sad
    • mysiulek08 Re: Ogon się zatkał :( 27.04.11, 20:33
      Przekazuje PW z miau:

      Poker71
      czy wet badał kota pod kątem nowotworów rodzaju wszelkiego? w tym również w okolicy kręgosłupa (zanik funkcji pęcherza) oraz w mózgu? ewentualnie inne zaburzenia neurologiczne?


      i podrzucony link:

      forum.animalia.pl/read.php?17,274384,310558
        • mia72 Re: Ogon się zatkał :( 28.04.11, 19:32
          No niestety widzę, że Twój Ogon ma podobne objawy, jak mój Buratysad U niego też problemem nie były kryształy, tylko skurcze mięśni, które blokowały sikanie. Moja wetka powiedziała, że coraz częściej mają koty z podobnymi problemami i nie wiedza, skąd się to bierze. Buraty chodził z cewnikim kilka dni, codziennie płukania, zastrzyki rozkurczowe i inne (na no-spę w ogóle przestał reagować), początkowo czuł się lepiej, ale nagle poczuł się gorzej - i wtedy niestety nie zrobiono mu badan krwi, dopiero po dwu dniach, kiedy kot ciągle odmawiał jedzenia i siedział osowiały, zrobiono je w koncu tylko po to, żeby się okazało, że parametry są poza skalą i nie ma mu jak pomócsad Ciągle wyrzucam sobie, że nienalegałam na wcześniejsze badania, bo może dałoby się jeszcze coś zrobić - dlatego pytałam, czy Twój Ogon był badany. Wyszycie cewki w tej sytuacji nic by wg mnie nie dało, bo skurcze tak czy siak mogą zablokowac pęcherz i długość cewki nie ma na to wpływu. Z drugiej strony wiem o kocie, który miał podobne problemy i po dwu miesiącach (z przerwami oczywiście)cewnikowania wyszedł na prostą. Ale żeby narażać zwierzę na takie stresy (i siebie), to trzeba widzieć, co z nerkami.
    • garraretka Ogon wrócił do domu. 29.04.11, 21:59
      Póki co - wszyscy czujemy się lepiej. Ogon dziś wrócił do domu. Odebraliśmy go po dwóch dniach cewnikowania, trzymania pod kroplówką i na silnych prochach. Dostawał leki rozkurczowe, przeciwbólowe + masę antybiotyków.
      Dalsza terapia wygląda podobnie - to znaczy będzie dostawał te same leki, tylko w mniejszych dawkach. Antybiotyk dwa razy dziennie, 3 razy dziennie środki przeciwbólowe.
      Ogon chodzi do kibelka - załatwia się dużo więcej niż przed terapią ale ciągle nie jest to pełny 'wysik' - około 1/3 normalnej dawki. Póki co - zgodnie z tym co mówi lekarz - tak może być bo przez dwa dni był podłączony do cewnika i wszystko ma tam obolałe. Najważniejsze żeby sikał strumieniem - a nie kropelkował.
      W poniedziałek kolejna kontrola. Jest tylko i wyłącznie na karmie weterynaryjnej. Badania krwi wyszły mu w miarę ok - jak na kota, po zatruciu mocznikiem i kilku dniach tylko na kroplówce.
      A oprócz tego - Ogon wreszcie szczęśliwy, że mógł się wymyć. Wskakuje na parapety i szafki i nie odstępuje nas na krok smile

      Trzymajcie kciuki.
    • garraretka Ogoniasty i ja dziekujemy... 30.04.11, 01:09
      dziekujemy za cieple slowa i glaski, i kciuki, i pozytywne fluidy. Ja sie oczywiscie ciesze, ze jest zdecydowanie lepiej ale walka jeszcze nie skonczona. Tak naprawde kolejne trzy dni beda decydujace. Jesli Ogon zacznie sie normalnie zalatwiac - oznacza to sukces. Jesli nie-to chyba musze sprzedac samochod na dalsze leczenie. Ale sie nie poddaje i siersciuch jest najwazniejszy smile
    • garraretka Po dzisiejszej wizycie. 02.05.11, 22:53
      Ogon był dzisiaj znowu na kotroli i - żeby tylko nie zapeszyć - wszystko jest na dobrej drodze.

      Ciągle jest na lekach, ale się załatwia i nie ma z tym większych problemów.

      W razie gdyby ktoś miał kiedyś podobny problem - Ogon obecnie bierze takie leki:

      Synulox - antybiotyk - dwa razy dziennie.
      Dibenyline kapsułki - dwa razy dziennie - jest to środek rozkurczowy.
      Vetergesic - środek przeciwbólowy - co 8 godzin.
      Metacam - środek antyzapalny - raz dziennie.

      Gdy był w szpitalu - zacewnikowali go i podłączyli do kroplówki z płynem w celu nawodnienia oraz przeczyszczenia nerek i pęcherza.
      Oprócz tego dostawał to, co opisane wyżej tylko w dużo większych dawkach oraz torbugesic - dostawał go tyle, że był mocno otumaniony ale nie był całkowicie uśpiony. Jak to określili, używali go w celu 'resetu mózgu' aby jego mózg 'zapomniał' o blokowaniu mięśni cewki moczowej.

      Kolejna wizyta w piątek - i miejmy nadzieję - zaczniemy zmniejszać dawki leków i kocio będzie mógł funkcjonować bez nich.

      Ciągle się o niego boję ale Ogon wyraźnie czuje się lepiej - bawi się, daje się dotykać po brzuchu, je, załatwia się i tłucze się z Miniaturą.

      Muszę mu jeszcze zakupić Feliway i na stałe zostawić dwie kuwety.
        • jottka Re: Ogon dziś wygląda tak: 04.05.11, 12:22
          biedny ogonek, ale fakt - nos ma dziarsko zadarty, miejmy nadzieję, że co najgorsze, to już za nim. ale ja bym jednak podrążyła te kwestie neurologiczne (nawet za jakiś czas, jak kocisko się, ufajmy, ustabilizuje, a ty odetchniesz finansowosmile no nie ma tak dobrze, że takie dolegliwości z powietrza się wzięły, trzeba w miarę możności zdiagnozować przyczynę.

          a ogolonymi łapkami się nie martw - maggie też miała łysą łapę po robieniu badań i w mgnieniu oka futrem obrosłasmile
          • garraretka Re: Ogon dziś wygląda tak: 04.05.11, 13:03
            Jak już odstawimy wszystkie leki, zrobię mu komplet badań: krew + mocz. Teraz nie będą całkowicie miarodajne.
            I masz rację - coś takiego z powietrza się nie bierze więc Ogon będzie musiał znaleźć swojego Dr House'a, który lubi takie zagadki i go zdiagnozuje. Chociaż na forum miau ktoś napisał, że problemy neurologiczne mogły się stać skutkiem zaburzenia gospodarki wodno-elektrolitowej. Co miałoby sens bo problemy Ogonowe zaczęły w piątek, w nocy zaczął wymiotować (zatrucie toksynami z moczu?) a do weta trafił dopiero w sobotę rano.
            Jeszcze raz przez to wszystko nie chciałabym przechodzić więc będziemy szukać przyczyny.

            Ogon póki co - zachowuje się wzorowo - do kuwety chodzi dwa razy dziennie - rano i wieczorem - daje sobie podawać tabletki (co 8 godzin!) i humor mu dopisuje smile
            • jottka Re: Ogon dziś wygląda tak: 04.05.11, 13:39
              wystarczy żeby mu się krąg lekko przesunął i przycisnął odpowiedni nerw, a może dojść do opisywanego porażenia (jak u ludzi). wymioty to od zatrucia, zgadza się, ale przyczynę pierwotnego porażenia należy znaleźć. tzn. wykluczyć urazy mechaniczne i ew. choroby przewlekłe (tzn. że nie jednorazowo się przeziębił na przykład i to dało taki efekt).

              acz nie chcę cię martwić, ale to przyjmowanie tabletek bez protestów sugeruje daleko posunięte zmiany osobowościowesmile
              • garraretka Re: Ogon dziś wygląda tak: 04.05.11, 13:55
                jottka napisała:

                > wystarczy żeby mu się krąg lekko przesunął i przycisnął odpowiedni nerw, a może
                > dojść do opisywanego porażenia (jak u ludzi). wymioty to od zatrucia, zgadza s
                > ię, ale przyczynę pierwotnego porażenia należy znaleźć. tzn. wykluczyć urazy me
                > chaniczne i ew. choroby przewlekłe (tzn. że nie jednorazowo się przeziębił na p
                > rzykład i to dało taki efekt).

                Hmmm...pierwotną przyczyną były kryształy - całkowicie go zatkały. Został zacewnikowany i przepłukano mu pęcherz - ale problem po kilku dniach powrócił. Tyle, że wtedy już nie było w moczu kryształów - a właśnie problem z zaciśniętymi mięśniami w cewce moczowej.
                Tak czy inaczej - przyczynę trzeba znaleźć i nie zamierzamy odpuścić smile zwłaszcza, że 'problemy neurologiczne' nie brzmią optymistycznie.


                >
                > acz nie chcę cię martwić, ale to przyjmowanie tabletek bez protestów sugeruje d
                > aleko posunięte zmiany osobowościowesmile

                Nooo...'bez protestów' oznacza, że nie mam mocno pogryzionych palców - bo głęboki, złowrogi warkot ciągle się wydobywa z jego gardzieli, jak tylko widzi, że się zbliżam do TEJ szafki wink
                A poza tym - faktycznie kota mi przerobili - zaczął zakopywać w kuwecie swój urobek! Wcześniej nawet nie próbował i biedna Miniatura musiała odwalać brudną robotę, jeśli chciała skorzystać z toalety zaraz po nim wink
                No i sam się nastawia do głaskania - to też dziwne - ale mi się podoba wink
                Zrobili mi z kota wariata smile echhh te psychotropy...
    • garraretka Update. 05.06.11, 19:16
      Po prawie 6 tygodniach walki wreszcie lekko odetchnęliśmy. A zwłaszcza Ogon - który już nie musi łykać prochów i okropnego Metacamu.

      Leki odstawiliśmy wczoraj. Teraz go bacznie obserwujemy. W razie najmniejszych problemów - wracamy do leków obniżających ciśnienie krwi i działających odstresowująco, i do Metacamu.
      I oczywiście biegniemy do weta.

      Badania krwi wyszły bez zarzutu. Jedynie w moczu pojawiają się ciągle drobne kryształki - dlatego jest permanentnie na karmie weterynaryjnej. Ale poza tym - wszystkie parametry w normie. I oby tak zostało!
    • garraretka Powtórka... 15.06.11, 22:38
      Dziś rano wszystko było ok - był siur i dobry humor. Wróciłam z pracy i co zastałam? Wędrówki do kuwety i siuranie po kropelce. Od razu poszły leki w ruch i wizyta u weta. Pęcherz nie był duży - ale jak pisałam - problemy musiały się zacząć po południu bo rano było OK.

      Teraz Ogon ma za zadanie się zrelaksować i mam nadzieję, że nie dojdzie do takiego stanu, jak ostatnio. Zareagowałam natychmiast jak zobaczyłam pierwsze objawy więc jakiekolwiek zapalenie nie powinno się rozwinąć. Weterynarz dał mu antybiotyk, środek przeciwbólowy, leki obniżające ciśnienie krwi i rozkurczowe.

      A ja czuję się bezradna.

      Wszystko wskazuje na to, że Ogonowi się pogarsza jak się zestresuje. Ale ja nie jestem w stanie wyeliminować wszystkich stresów z jego życia.
      Feliway jest w prawie każdym pokoju, Ogon może robić na co ma tylko ochotę, a on i tak się stresuje. Już nawet dzwonek do drzwi rozłączyliśmy bo na jego dźwięk zrywał się na równe nogi.

      Macie jakieś pomysły jak odstresować kocie towarzystwo?
      • jaszczur.ka_87 Re: Powtórka... 19.07.11, 10:44
        A próbowałaś Feliway? Moja Kiara go "wdychała" gdy też miała duży problem z pęcherzem, bo u niej to też wszystko odstresowe. I powiem Ci, że na długi czas był spokój, kot się wyciszył smile Kolejny koszt, wiem, ale może pomoże?
        • garraretka Re: Powtórka... 19.07.11, 21:09
          Oj Feliway - w prawie każdym pomieszczeniu go zainstalowałam - i fakt - trochę go uspokoił smile Oprócz tego odłączyłam dzwonek do drzwi bo na jego dźwięk zrywał się na równe łapy i uciekał w popłochu.
          W każdym razie Feliway to zawsze tańsze rozwiązanie niż leczenie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka