Dodaj do ulubionych

koty i sierść...czy naprawdę jest wszędzie?

24.06.11, 08:30

Obserwuj wątek
          • agazuchwa Re: koty i sierść...czy naprawdę jest wszędzie? 27.06.11, 06:52
            no tak, ale zrozumcie - wy już te koty macie, więc dla was to jest pytanie od kogoś "kot szuka dziury w całym" a tak naprawdę to pytanie od osoby która w życiu kota nie miała i chcą go mieć czyta wszędzie ze to mega odpowiedzialna decyzja powinna być i że to że tamto rozważyć itd, no to co ma zrobićsmile? rozważa......
            • sadosia75 Re: koty i sierść...czy naprawdę jest wszędzie? 27.06.11, 12:55
              Oj nie nie wink
              To nie my mamy koty. to koty mają nas smile każdy kot to indywidualista. nie ma takich samych kotów. są tylko podobne ale i to się różnią od siebie smile im więcej kotów w domu tym mniej kotów. brzmi mało logicznie ale tak jest. jeden kot się nudzi, dwa koty mają się czym zająć ale mogą się na siebie obrazić więc znowu jest tak jak byś miała jednego kota. im więcej kotów tym lepiej smile rzadko zdarza się tak, że grupa kotów obrazi się na siebie . zawsze obrażają sie grupami. jedna grupa obrazi się na drugą grupę i grupa między grupą obmyśla chytry plan zemsty smile
              człowiek uświadamia to sobie po kilku latach życia u kotów ( bo jak mawia pewne życiowe stwierdzenie " koty mieszkają u siebie, ty opłacasz rachunki, kupujesz im karmę i sprzątasz kuwetę" ) ale bardzo szybko przyzwyczaja się do tego, że to kot wychowuje człowieka a nie odwrotnie smile
              do sierści się przyzwyczaisz, do miauczenia też. z czasem zaczniesz sama miauczeć do kotów ( nie znam ani jednego kociarza, który by nie miauczał do swoich kotów big_grin ) a po jakimś roku zadasz so0bie podstawowe pytanie : jak mogłam wcześniej życ bez kota? i od tej chwili nie będziesz wyobrażała swojego życia bez kotów smile
              staniesz się w 100% kociarą a jak kiedyś ktoś na Kocim zapyta o sierść to odpowiesz mu : sierść widzi ten, który nie wie czy chce kota smile
              I tak właśnie wygląda życie u boku kota smile
              • schiraz Re: koty i sierść...czy naprawdę jest wszędzie? 27.06.11, 18:11
                " nie znam ani jednego kociarza, który by nie miauczał do swoich kotów"

                Zgadza się, ja miauczę do kotów, jak pragnę zdrowia jak tak łażą i miauczą to mam wrażenie, że moje "miau" z odpowiednią dozą współczucia zadziała lepiej niż jakiekolwiek słowa big_grin
                ------
                Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
      • schiraz Re: koty i sierść...czy naprawdę jest wszędzie? 24.06.11, 12:34
        Z czasem się tego nie zauważa, machinalnie wyjmuje się pojedyncze włoski z kanapki i je dalej. Ja czeszę moje koty a i tak mam sierść wszędzie. Nabyłam odkurzacz z turbo-szczotką i jak mam zacięcie to jadę nawet codziennie a jak mi się nie chce to raz w tygodniu i jak dla mnie sierści jest mniej więcej tyle samo w obu przypadkach. Gdzieś czytałam, że w domu w którym są koty sierść jest nawet pod skorupką obieranego jajkasmile Coś w tym jestsmile
        ------
        Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
    • martmarta Re: koty i sierść...czy naprawdę jest wszędzie? 24.06.11, 18:58
      Jak nie miałam kotów, to sierść u innych widziałam wszędzie i trochę mnie to brzydziło. A teraz czasem otwieram lodówkę, wyjmuję jogurt, otwieram jogurt, wyjmuję włosa (skąd koci włos w nowym jogurcie?!?) i go po prostu zjdam.

      Po pewnym czasie przestaje się kłaki zauważać.
      Ale odkurzanie co drugi dzień jest konieczne smile
      • schiraz Re: koty i sierść...czy naprawdę jest wszędzie? 24.06.11, 19:51
        Martmarta konieczne chyba, że wyrobisz w sobie pewną tolerancję i ją po kawałku rozbudowujeszsmile Ja na początku wściekałam się jak mi kłęby z kociej sierści pałętały się po podłogach (mam tylko panele i płytki, zero dywanów bo Młody uczulony na pyłki to mu oszczędzałam powierzchni do magazynowania owych) a na widok zupy z pływającym kłaczkiem miałam odruch wymiotny. Teraz już jestem w stanie znieść widok sierści w jedzeniu (a koty nie wskakują na blaty), na sobie (po kąpaniu najpierw przytulam kota, który się o to prosi a następnie cofam pod prysznic, żeby spłukać sierść), na poduszce (no w zasadzie nie śpią w łóżku, chyba, że już tam wskoczą jak ja śpię i nie widzę czyli co noc), na ubraniach (zestaw szczotek czyszczących oraz wałków zbierających sierść). Tolerancja mi się powiększyła znaczywink I nawet myślę powoli, że skoro za tydzień urodzę trzecie dziecko to powinnam dla równowagi mieć trzeciego kotawink Choć na pewno nie od razu..
        ------
        Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
        • pi.asia Re: koty i sierść...czy naprawdę jest wszędzie? 24.06.11, 21:14
          Schiraz - myślałam że tylko moja Duszka domaga się przytulenia natychmiast jak wyjdę spod prysznica - źle myślałam wink
          u mnie tylko parkiet, dwa koty i pies. I zero młodocianych sad więc futro fruwa wszędzie. Raz na tydzień odkurzanie, co dzień zbieranie grubszych zwałów futra z kątów, co trzy dni przecieranie poduszki i kołdry mokrą gąbką. Da się wytzrymać.
          Problem zaczyna się wtedy, gdy owocują topole, które mam za oknem. Wtedy we wszystkich pomieszczeniach mam wykładzinę z białego puchu. Jak jakaś, doprawdy, księżniczka....
            • macarthur Re: koty i sierść...czy naprawdę jest wszędzie? 25.06.11, 12:13
              nie da się w jednym zdaniu odpowiedzieć na to pytanie
              jak nie miałem kotów to sprzątałem dwa razy w tygodniu mieszkanie i było czysto teraz mam 2 plus 2 i sprzątam dwa razy dziennie i to ledwo wystarcza ale zgadzam się z Kontikiem zależy dużo od organizacji i wystroju domu zasadniczo gdybym teraz urządzał dom od razu uwzględniłbym koty czyli żadnych dywanów jak najmniej zakamarków i materiały obiciowe "sierściozbieralne" co do samych kotów, po Kleo widzę że paradoksalnie sierść po kotach długowłosych zebrać jest o wiele łatwiej niż krótkowłosych a i kot kotu nierówny
              Ramzes zostawia sierści tyle co kot napłakał a Helmut dla odmiany zajmuje się jej produkcją
              smile
    • mysiulek08 Re: koty i sierść...czy naprawdę jest wszędzie? 24.06.11, 22:08
      Kicia szt 1, typowy dachowiec, choc najpiekniejszy w swiecie smile i siersci w domu brak. Tzn jest na kocu, na ktorym Kicia lubi spac ale ciuchy czy dywan sa wolne od klakow.

      Kicia jest codziennie wieczorem dosc solidnie przecierana wilgotna gabka i na wlasne zyczenie czesana gestym grzebieniem nawet i trzy razy dziennie. Uwielbia czesanko i najwyrazniej ja uspokaja smile
      • pi.asia Re: koty i sierść...czy naprawdę jest wszędzie? 26.06.11, 19:28
        cytat z którejś książki Moniki Szwaji (bodajże "Dziewice do boju")

        - Zawsze chciałam mieć kota, ale bałam się, że mi będzie zostawiał sierść na meblach...
        - Ależ będzie! Najdalej po miesiącu przestanie ci to przeszkadzać. Kupisz sobie taki odkłaczacz na rolce i będziesz jeździć nim po gościach.
    • maryshaa Re: koty i sierść...czy naprawdę jest wszędzie? 27.06.11, 10:07
      Jak miałam tylko Neskę to tej sierści tyle nie było...widać. Bo Neska czarna a ja raczej ciemne ubrania, ale pojawił się Koffi z białym podszerstkiem i okazało się, że sierśc jest wszędzie...w jedzeniu, w łazience, na wannie, na kibelku, na telewizorze, na ubraniach... cóż...odkurzamy częściej, koty szczotkujemy regularnie...przy prasowaniu zanim schowam rzeczy do garderoby odkłaczam je rolką (koty nie mają wstepu do garderoby, a sieść i tak tam jest) ... przed wyjściem z domu odkłaczam się rolką, jak dojdę do pracy i siadam za biurkiem - odkłaczam się druga rolką, którą mam w pracy...Coż...czasami mnie to wkurza, ale jak brać kota to z całym majdanem smile
      Ale tak jak pisałam, nie widziałam tak tej sierści dopóki nie zjawił się Koffik...jakoś on bardziej sierści od Neski.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka