Świerzb - pytanie

16.05.04, 20:43
Czy ktoś wie, czy kocie świerzbowce skórne przenoszą się na ludzi? W żadnej
książce nie znalazłam odpowiedzi. Mam pod opieką 5 kociaków podwórkowych (3-
tyg.), dwa są widocznie zakażone i nie wiem, jak daleko posunięte środki
ostrożności zachowywać przy aplikowaniu im lekarstwa.
Dzięki za wszelkie rady.
    • abranova Re: Świerzb - pytanie 16.05.04, 23:04
      Moja koleżanka pielęgniarka przekonywała mnie kiedyś, że kocim świeżbem się nie
      zarażę. No i sie nie zaraziłam, ale gwarancji 100% Ci nie dam, że sie nie
      przenosi.
    • kichol Re: Świerzb - pytanie 16.05.04, 23:10
      Jesli to typowy świerzb koci (uszny) to nie powinno byc zagrozenia dla
      czlowieka. Natomiast jesli to grzybica strzygaca to nalezy bardzo uwazac -
      bardzo łatwo przenosi sie na człowieka.
      pzdr
      • chamariem Re: Świerzb - pytanie 16.05.04, 23:15
        Nie nie, to nie uszny, ani też nie grzybica. Weterynarz powiedział, że to
        świerzb skórny, objawem są łysinki ze strupkami.
        A może ktoś chciałby kotka? smile
        Jeden jest śliczny, czekoladowy z beżowymi plamkami i noskiem równiutko pół
        czekoladowym pół beżowym...
        • kichol Re: Świerzb - pytanie 16.05.04, 23:25
          chamariem napisała:

          > Nie nie, to nie uszny, ani też nie grzybica. Weterynarz powiedział, że to
          > świerzb skórny, objawem są łysinki ze strupkami.

          To w takim razie lepiej uwazac - świerzb to choroba pasożytnicza sad
          • mar.gajko Re: Świerzb - pytanie 17.05.04, 09:21
            Konkretnie - to świerzbowiec drążący? Czy nie? Jak tak, to musisz trochę
            uważać. Jeżeli nie to...., też musisz ale mniej. Świerzbowiec drążący jest
            najgroźniejszy, ale bardzo rzadko w tej chwili spotykany, najczęściej w dużych
            skupiskach: np. schroniska. Jest dosyć trudny w leczeniu i długotrwały. jeszcze
            kilka lat temu wskazania wetowskie - uśpić kota. Jeżeli nie, to zawiadomienie
            sanepidu. Dowiedz się od weta co to dokładnie jest, ale nie podejrzewam
            drążącego, chćby ze względu na wiek kociąt - zamało czasu na inwazję.
            • chamariem Re: Świerzb - pytanie 17.05.04, 14:01
              Weterynarz nie był aż taki dokładny, ale powiedział, że to się powinno dość
              łatwo wyleczyć, więc pewnie nie jest to świerzbowiec drążący (brr!), o którym
              pisałaś/eś. Tak czy siak, myślisz, że wystarczy porządne mycie rąk czy lepiej
              robić wszystko w rękawiczkach?
              • mar.gajko Re: Świerzb - pytanie 17.05.04, 15:18
                Dokładne mycie rąk wystarczy. Mydłem. I ciepła wodą. Tylko ZA KAŻDYM RAZEM! Ale
                skoro wet powiedział, że to łatwo się leczy - to nie jest drążący. Ostrożności
                nie zawadzi. Ale inne raczej nie przenoszą się na ludzi. Więc nie ma co
                panikować.
    • narysuj.mi.baranka Re: Świerzb - pytanie 17.05.04, 00:38
      Witaj. Swierzbowiec w zaden sposob nie przenosi sie na ludzi.
      Warto po prostu zachowac elementarne srodki higieny. Ja naprzyklad kazde
      przetarcie uszka robilam nowym patyczkiem, tak, ze do jednego czyszczenia uszka
      zuzywalam kilka patyczkow. Tak mnie nauczyla pani doktor, ze przed kazdym
      zakropleniem Dexorylu nalezy dokladnie oczyscic uszko, az patyczek bedzie
      czysty.
    • narysuj.mi.baranka Ach, przepraszam, jestem juz nieprzytomna :) > 17.05.04, 00:39
      Moj post dotyczy swierzbowca uszek. Nie zauwazylam, ze mowisz o skornym.
      • chamariem Re: Ach, przepraszam, jestem juz nieprzytomna :) 17.05.04, 14:05
        Dzięki. Na szczęście objawów świerzbu usznego (wydaje mi się, że to potrząsanie
        łebkiem i drapanie się w uszy) nie zauważam ani u mamy ani u małych. Mają za to
        katar koci, który leczę kroplami do oczków (gentamycyna), wg. wskazań wet. Może
        poradzicie też coś i w tej sprawie? Kichają prawie wcale.
        • narysuj.mi.baranka Re: Ach, przepraszam, jestem juz nieprzytomna :) 17.05.04, 14:19
          Czy z noskow ciekna glutki? Moje Kjotko przyszlo do mnie z glutkami. Dostalam
          na to pastylki. Bardzo skuteczne. Tylko nie pamietam nazwy sad
          • chamariem Re: Ach, przepraszam, jestem juz nieprzytomna :) 17.05.04, 14:37
            Nie, nie, jedynym objawem były pozlepiane oczki. Teraz zresztą, po paru dniach
            zakraplania, wyglądają już OK.
        • mar.gajko Re: Ach, przepraszam, jestem juz nieprzytomna :) 17.05.04, 15:20
          No cóż, uważam że lepsza jest maść do oczu niż krople, które zaraz wypływają.
          Oczka przemywaj Lakrimalem (na przykład) ale zakładaj maść - też gentamecynę.
          To naprawdę skuteczniejsze.
        • karolina.p świerzb uszny 17.05.04, 19:25
          Żeby dowiedzieć się czy kotek ma świerzb uszny, po prostu odegnij płatek ucha i
          zobacz czy jest tam dużo ciemnobrązowego wosku, ale żeby nie pomylić tego ze
          zwykłym brudem, najlepiej idź do weta i on to spr pod mikroskopem. Na taki
          świerzb też polecam kropelki aplikowane na kark.
          pozdr
    • goc.jola Re: Świerzb - pytanie 17.05.04, 15:50
      Świerzb koci nie przenosi się na ludzi. Co prawda różne źródła różnie podają
      (konkretnie w jednej książce znalazłam informację, jakoby było to możliwe), ale
      na podstawie własnego doświadczenia mogę Cię zapewnić że nic Ci nie grozi.
      Parokrotnie miałam bliski i długotrwały kontakt – bo mieszkały u mnie - z
      kotami chorującymi na świerzb (postać uszną i skórną, bo z reguły one
      współistnieją, ale miałam także kota ze świerzbem drążącym) i nigdy się nie
      zaraziłam, nie zachowując żadnych środków ostrożności. Natomiast świerzb dla
      kota jest przyczyną wielkich cierpień, i nie leczony może doprowadzić nawet do
      śmierci, częściej jednak zarażony kot umiera wcześniej wskutek innych chorób,
      na które jest wtedy bardzo podatny (przede wszystkim wirusowe, ale także
      grzybica). Dlatego uważam, ze dobrze byłoby podać tym kotkom antybiotyk
      wewnętrznie, szczególnie że zapalenie spojówek jest najczęściej pierwszym
      objawem kociego kataru.
      Ze środków drogich, ale szybko działających i łatwych do podania kotu, polecam
      Stronghold (kropelki do jednorazowej aplikacji na skórę w okolicach karku, są
      różne opinie co do jego działania, u mnie w przypadku małego kota, zresztą
      dużego też, zadziałał rewelacyjnie). No i likwiduje tez świerzb uszny, trudny
      do wyleczenia, a to, że kotki się nie drapią, nie znaczy, że go nie mają,
      szczególnie małe koty niewiele się drapią).
      Ale bez względu na rodzaj zaaplikowanego leku, zawsze stosowałam
      też „wspomaganie ręczne” – czyli miażdżyłam paznokciami lub pincetą
      świerzbowce, które jeśli dobrze się przyjrzeć skórze, są na niej widoczne gołym
      okiem. Przy niewielkiej inwazji tych pasożytów, lub u małego kotka, można by
      nawet poprzestać na tej ostatniej metodzie, ale to benedyktyńska praca, no i
      trzeba mieć kota zawsze pod ręką, a właściwie "pod lampą".
      W każdym razie życzę powodzenia

      Jola
      • chamariem Re: Świerzb - pytanie 17.05.04, 20:16
        Słuchajcie, no właśnie, słyszałam już coś o takich kroplach aplikowanych na
        kark, ale piąte przez dziesiąte. Napiszcie, na co pomagają i czy można je podać
        już kotkom 3-tygodniowym. Pewnie należałoby te wszystkie zabiegi aplikować też
        ich mamie, która cały czas z nimi siedzi, ale ona nie jest specjalnie oswojona,
        ledwie pozwala je wyciągać z kartonu. Czymś tam na kark mogłabym jednak
        spróbować jej psiknąć.
        • goc.jola Re: Świerzb - pytanie 18.05.04, 14:43
          Stronghold chyba można aplikować właśnie od 3 tyg. życia, ale sprawdzę to
          jeszcze dziś w domu, zachowałam ulotkę z tego leku. A czym kotki są teraz
          leczone? W ogóle to te wyłysienia ze strupkami wydają mi się trochę dziwne jako
          objaw świerzbu u małych kotków. Napisz o tych plamach coś więcej - ile ich
          jest, jakiej wielkości i gdzie są umiejscowione. Czy kotki - a przede wszystkim
          ich mama - się drapią?
          --
          Jola
          • chamariem Re: Świerzb - pytanie 18.05.04, 20:24
            Niestety moje obserwacje są wyrywkowe, bo kicia ma swoje oddzielne
            pomieszczenie, gdzie staramy sie jej za dużo nie niepokoić. Ona tak normalnie
            na podwórzu sporo sie drapie, ale ma piekną sierść, żadnych łysinek - zawsze
            zakładałam, że to zapchlenie. Jeden kotek ma strupki na dwóch palcach łapki, a
            drugi nad oczkiem. Wyłysienie nie jest całkowite. Teraz nie mam przy sobie tego
            preparatu (wet powiedział, że to coś specjalnego na świerzb), nie pamiętam
            nazwy, przy wieczornym leczeniu zapiszę i dam znać.
            Dzięki wielkie wszystkim za zainteresowanie i rady.
            • goc.jola Re: Świerzb - pytanie 19.05.04, 12:16
              Sprawdziłam – niestety, Stronghold można stosować dopiero od 6 tyg. życia kota.
              Ale może to lepiej, bo po zastosowaniu tego środka musiałabyś odizolować kotki
              od matki co najmniej na 2 godziny, bo w tym czasie sierść nie może być
              wilgotna, a matka na pewno by je lizała, co zaszkodziłoby i jej, i małym.
              Umiejscowienie tych zmian u małych kotków – zwłaszcza na palcach łapki – jest
              dziwne jak na świerzb, nie spotkałam się z tym. Świerzbowce atakują w pierwszym
              rzędzie brzuch, okolice uszu, pachwiny. Dopiero przy dużej mocno
              rozprzestrzenionej inwazji zajmują inne miejsca, także nad oczami, ale dolne
              części łapek atakują zwykle jako ostatnie. I te strupki...
              Może to jednak nie świerzb? Z drugiej strony, jeśli mama się drapie, to świerzb
              jest prawdopodobny – na pewno nie drapie się z powodu pcheł, bo one dopiero
              zaczynają się pojawiać po zimie (u moich podopiecznych w ogóle ich jeszcze nie
              zauważyłam).
              Leczenie świerzbu tylko u małych, jeśli ich mama jest zarażona, nie rokuje
              powodzenia. Najlepiej byłoby zaaplikować mamie Stronghold – ale kociaki też
              wtedy trzeba by jej zabrać na parę godzin — a potem dalej leczyć je inaczej. A
              jeszcze lepiej byłoby zabrać je już na stałe, wyleczyć i znaleźć im szybko
              domki.
              Matkę zaś złapać do klatki, podać Stronghold (kota trzeba przytrzymać w czasie
              aplikacji, rozgarnąć sierść na karku i wycisnąć zawartość tubki na skórę, więc
              jeśli kotka jest dzika, to Ci się to inaczej nie uda), potem wysterylizować i
              wypuścić - albo ulokować w dobrym domku.
              Proste, prawda? smile)
              Pozdrawiam - i pisz, jak się sprawy mają.

              Jola
              P.S.
              Więcej o moich doświadczeniach ze świerzbem pisałam na forum Weterynaria w
              wątku nr 1446 z 14. 01. br. („Co zrobić, żeby kicia nie rozdrapywała ran?”wink
              zajrzyj, może któreś z zawartych tam informacji jeszcze Ci się przydadzą.

              • chamariem Re: Świerzb - pytanie 19.05.04, 17:28
                Och kurczę, trochę to wszystko skomplikowane logistycznie... A może jak już
                małe skończą te 7 tygodni i będą gotowe do oddania w dobre ręce, oddzielić je
                od mamy i z osobna zaaplikować ten Stronghold wszystkim (a sobie dużego
                drinka smile? I na co dokładnie pomaga ten środek, czy coś jeszcze oprócz świerzbu?
                Martwi mnie Twoja wątpliwość co do rozpoznania świerzbu. Pooglądam im dzisiaj
                brzuszki. A może małe tak dostają to od niej z brzucha, przy ssaniu angażują
                przecież głownie łapki i pyszczki?
                Nie mam serca zabierać jej małych już teraz. Jest bardzo opiekuńcza, reguje na
                każde ich piśnięcie i miauczy żałośnie-agresywnie, gdy zabrać jej wszystkie.
                Chyba by to bardzo przeżyła.
                Waham się też co do wysterylizowania jej. Nie jest oswojona i nie mogę jej
                komuś "dać". Jej domem jest nasze podwórze, bezpieczne, ogrodzone, bez psów, z
                kryjówkami i dobrymi ludźmi. Boję się, że nie będzie sobie radzić, wypuszczona
                sama, po sterylizacji. Że, rozumiecie, nie będzie miała po co i dla kogo żyć...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja